ver: 0.33

Antykwariat spełnionych marzeń

(okładka miękka)

34,90 zł
26,18 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (11)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 2
26.04.2017
Paulina Woźna
Co mnie skusiło abym sięgnęła po tę książkę? Chyba najbardziej opis z okładki, który gwarantował, że powieść Doroty Gąsiorowskiej to tajemnicza historia, która otuli mnie niczym ciepły koc i przeniesie w magiczny świat najskrytszych marzeń. Czy dała radę? „Antykwariat spełnionych marzeń” jest drugą powieścią Doroty Gąsiorowskiej z którą dane było mi się zapoznać. Autorka z pewnością udoskonaliła swój warsztat pisarski, gdyż szczegółowe opisy otoczenia twórczo oddziaływają na wyobraźnie, szczególnie wyjątkowa atmosfera tytułowego krakowskiego antykwariatu. Właśnie w tym niewielkim sklepiku wypełnionym zapachem kawy korzennej poznajemy Emilię, staroświecką dziewczynę żyjącą w świecie książek i marzeń. Główna bohaterka, początkująca pisarka, prowadzi spokojne życie, dopóki nie poznaje Mikołaja oraz Szymona. Dodatkowo osoby w jej najbliższym otoczeniu zaczynają dziwnie się zachowywać, co wskazuje na to, iż skrywają jakieś tajemnice. Jak Emilia poradzi sobie z uczuciem, które powoli kiełkuje w jej sercu? Jaką tajemnicę skrywa pan Franciszek, właściciel antykwariatu? Czy Róża, macocha Emilki, dopuściła się zdrady? Jaki sekret skrywa tajemnicza pani Sara? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po powieść Doroty Gąsiorowskiej. „Antykwariat spełnionych marzeń” nie jest książką, którą czytało mi się łatwo i przyjemnie. Jak dla mnie powieść jest napisana zbyt ozdobnym, kwiecistym językiem, co jak wspomniałam powyżej faktycznie potrafi wpłynąć na wyobraźnię, jednak niektóre opisy męczyły mnie albo po prostu nudziły. Były momenty, że chciałam odłożyć tę książkę na półkę i już do niej nie wracać, jednak ciekawość jakie tajemnice skrywają bohaterowie zatrzymała mnie przy tej pozycji. Miałam nadzieję że owe tajemnice okażą się nieco mroczniejsze, zaskakujące a może nawet krwawe (tak wiem, czytam za wiele kryminałów), niestety rozczarowały mnie, oczekiwałam czegoś więcej. Także wątek miłosny był przewidywalny i nieco mdły. Nie wierzę, że można pokochać drugiego człowieka, zupełnie go nie znając. Owszem, można się zauroczyć, ale pokochać? To także nie spodobało mi się w tej historii. Niestety, ale postanowiłam sobie, że nie sięgnę już po żadną powieść pióra Doroty Gąsiorowskiej. W literaturze obyczajowej szukam przede wszystkim autentyczności, realności opisanych zdarzeń. W „Antykwariacie spełnionych marzeń” spotkałam się z zbyt przesłodzoną historią z nieco infantylnymi bohaterami. Mnie historia Emilii nie przypadła do gustu, jednak wiem, że moja babcia uwielbia takie klimaty. Zatem polecam tę powieść osobom lubiące spokojne, ciepłe książki zapewniające szczęśliwe zakończenie.
  • 3
23.04.2017
Malwina Paś-Myszka
"Antykwariat spełnionych marzeń" jest moim drugim spotkaniem z twórczością Doroty Gąsiorowskiej - jej "Obietnica Łucji" zrobiła na mnie duże wrażenie i dlatego tym bardziej z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, w którym zasiądę do lektury nowej powieści autorki. Okładka i tym razem mnie oczarowała, a tytuł obiecywał mile spędzony czas. Zacznę może od tego, że autorka posiada niezwykły dar malowania rzeczywistości. Pięknie czaruje słowem, tworzy atmosferę tajemniczości, intryguje i zachęca do przewracania kolejnych kartek. Wiele czasu poświęca na opisy rzeczywistości, co niektórych może denerwować, bo np. niekoniecznie musi wiedzieć, że bohaterka, zanim usiądzie do stołu, idzie umyć ręce, uprzednio oznajmiwszy to swojemu towarzyszowi. Zrozumiem też, jeśli ktoś powie, że znudziły go dwustronicowe opisy pomieszczeń z dokładną genezą każdego mebla. Autorka jednak niewątpliwie ma w tym swój cel, choćby jak najdokładniejsze przedstawienie każdej z postaci - ich charakterów i przyzwyczajeń. A bohaterów w niniejszej książce mamy naprawdę różnych. Jest oczywiście główna bohaterka Emila - 26-letnia dziewczyna po polonistyce, pracująca w antykwariacie pana Franciszka przy ulicy Siennej w Krakowie - dość staromodna, jak na czas, w którym przyszło jej żyć. Jej matka Lili - kobieta "w sile wieku", która nie potrafi za bardzo pogodzić się z upływającym czasem i która sama otwarcie przyznaje, że nie była gotowa na urodzenie Emilii. Wspomniany wcześniej pan Franciszek, który "z dziada, pradziada" prowadzi antykwariat, będący całym jego światem i który przed kilkoma laty pożegnał ukochaną żonę Zosię. Róża i Janek - macocha i ojciec Emilii, mieszkający w maleńkiej wsi nad morzem, która okazała się być ostoją i schronieniem dla głównej bohaterki. Są także Mikołaj, Szymon i Grześ - męskie trio, którego nie będę tutaj przedstawiać, żeby Was zaintrygować :) W książce przejawia się również Iga - przyjaciółka Emilii, do której pan Franciszek nie jest przychylnie nastawiony i czego nota bene nie ukrywa. Cała akcja książki dzieje się w Krakowie i okazjonalnie w Modrzewiowej - wsi, w której mieszkają Róża i Janek. Autorka pięknie oddaje krakowski i nadmorski klimat, aż chciałoby się usiąść na krakowskim rynku z pyszną kawą, czy pospacerować wraz z Emilią po plaży. Pomysł na fabułę jest interesujący, jednak odnoszę wrażenie, że jego opis z okładki a to, co wychodzi na pierwszy plan podczas lektury to jednak dwie zupełnie różne sprawy. Otóż na okładce czytamy, że pewnego dnia w życiu Emilii pojawia się tajemniczy Szymon. Pełne uniesień chwile nie dają o sobie zapomnieć, ale los ma dla Emilii również inne niespodzianki. Okazuje się, że ludzie, których od dawna zna i kocha, skrywają mroczne tajemnice. Gdy Emilia zaczyna się gubić w ich labiryncie, dostaje od losu cenny dar. Książkę, która przechodząc z rąk do rąk, zmienia życie tych, którzy zajrzeli w jej karty. Pomyślałam więc sobie, że "Antykwariat spełnionych marzeń" będzie w głównej mierze o tajemniczej książce i to właśnie ona będzie jakby motywem przewodnim, spajającym całą fabułę. Tymczasem główna bohaterka otrzymuje wspomnianą książkę już na samym początku wydarzeń - była to ulubiona książka zmarłej Zofii, z którą ta praktycznie nigdy od wielu lat się nie rozstawała. Emilia dopiero później poznaje Szymona i właściwie od tego momentu zaczynają wokół głównej bohaterki dziać się dziwne rzeczy. Jej przyjaciółka myśli, że oddaje Emilii przysługę, robiąc za jej plecami pewną rzecz, ojciec trafia do szpitala, macocha zaczyna się zachowywać zupełnie nietypowo, matka spotyka się ze znacznie młodszym mężczyzną no i pojawia się Mikołaj. I Szymon. Szymon, który przez całą książkę pojawia się i znika. Tak samo, jak Róża - bez żadnych wyjaśnień. Wprawdzie wszystko na końcu wskakuje na swoje miejsce, jednak irracjonalne zachowanie tych bohaterów lekko mnie irytowało - tak samo jak właściwie niewytłumaczona niechęć pana Franciszka do Igi (którą pan Franciszek wręcz emanował). Niestety te elementy spowodowały mały zgrzyt w odbiorze "Antykwariatu spełnionych marzeń". Ale zaraz - tyle już napisałam o tej książce, jednak właściwie słowem nie wspomniałam o fabule tej pozycji, prawda? No właśnie - bo to nie jest aż tak oczywiste. Jakby się tak zastanowić, książka porusza wiele tematów - rozbitej rodziny, nieumiejętnego rodzicielstwa, radzenia sobie po utracie bliskiej nam osoby, niepogodzenia się z upływającym czasem, starości, demonów powracających z przeszłości, trudnej przyjaźni, II wojny światowej, szukania własnego miejsca na świecie... Są to dość ciężkie tematy i jak dla mnie trochę za wiele z nich zostało poruszonych w tej książce. Sprawiło to, że po lekturze zupełnie nie odczułam swego rodzaju pociechy, że mimo wszystko na końcu losy bohaterów się prostują, lecz byłam przytłoczona ilością nagromadzonych problemów.
  • 4
21.04.2017
_obsessionwithbooks_
Emilia to typ postaci, która przywodzi na myśl ducha powieści minionych epok. Kobieta wraz z panem Franciszkiem, którego spokojnie można nazwać jej przybranym ojcem, pracuje w antykwariacie - miejscu promieniującym aurą przyciągania każdego raz zaciągniętego tam klienta. Czy w takim razie słowa znajdujące się na okładce książki (Porusza. Pozwala marzyć. Daje nadzieję.) zostały trafnie przypisane do tego tytułu, czy też może lektura wywołuje całkiem inne emocje? ,,Antykwariat Spełnionych Marzeń'' jest przede wszystkim bardzo klimatyczną książką, która od razu rzuca nam cień podobieństwa do stylu ubiegłych czasów. Już na wstępie czujemy ciepło bijące z jej treści, co okazało się podczas czytania bardzo kojące, a sam tekst zyskał na łatwości czytania. Emilia, przedstawiona jako osoba staroświecka, na swój sposób przenosi czas akcji kilkadziesiąt lat wstecz, gdyż dzięki niej pomimo świadomości, że wydarzenia rozgrywają się w obecnych latach, doznajemy uczucia obserwacji ludzi i miejsc z zupełnie innej dekady. Ten element znacznie pobudza naszą wyobraźnię, a kolejne strony pozwalają puścić wodzę fantazji. Ciężko jest powiedzieć cokolwiek więcej o powyższej książce bez zdradzania fabuły. Ktoś mógłby spytać: Ale o czym tak naprawdę jest? To pytanie pozostawię do dowolnej interpretacji i odpowiedzi na własną rękę. Dla jednych będzie ona idealną formą relaksu, która przeniesie czytelnika w książkowy świat z dala od codziennych problemów, dla drugich być może czymś więcej. Bowiem nie brak tutaj mądrości życiowych wypływających z tekstu, równego tempa akcji, ciekawie wykreowanych bohaterów, a co najważniejsze niesamowicie urzekającego klimatu. Jedynym do czego mogłabym się przyczepić, jest zbyt szybko poprowadzona relacja Emilii i Szymona, która choć dojrzała, nabrała dziwnie młodzieńczego rozpędu, przez co uczucie, którym da dwójka się darzyła, wydało się przerysowane. ,,Antykwariat Spełnionych Marzeń'' z pewnością nie należy do książek z górnej półki, jednak plasuje się gdzieś po środku. To porządna polska literatura, w sam raz dla kogoś, kto chce sięgnąć po coś odbiegającego od reszty; przyjemnego i niewymagającego, z kilkoma ważnymi dla nas lekcjami, które swoim przekazem powinny skłonić nas do pewnych refleksji. Jestem przekonana, że w przyszłości z chęcią sięgną po inne dzieła pani Doroty Gąsiorowskiej, która po tym tytule, będzie mi się kojarzyć z niesamowitym klimatem i ciepłem wypływającym z wnętrza książki. ,,Ludzie często nie mogą zrozumieć jednej bardzo prostej sprawy: że przebaczając komuś, największą przysługę oddają sobie. Zwracają sobie wolność.''
  • 3
21.04.2017
szamanka
Nie lubię wystawiać mało pochlebnych opinii, ale też w tym przypadku nie sposób zmusić się do hurra-optymizmu. Książka przeciętna, na pewno nie must-read, ale w przypływie nudy do poczytania. Sytuacja wygląda tak, że pierwsza połowa ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Autorka próbuje wzorować się na książkach Katarzyny Michalak i innych popularnych autorek, ale nieco nieudolnie. Ilość zaparzonych i wypitych aromatycznych kaw z kardamonem i imbirowych herbatek powala!!! To już było śmieszne, choć zamierzeniem pewnie było wprowadzić czytelnika w taki miły, romantyczny nastrój. Druga kwestia to postaci, mało wyraziste, niezbyt wiedzące czego oczekują od życia (szczególnie główna bohaterka) i ogólnie takie trochę infantylne. No, ale dość narzekania! Przechodzimy do drugiej części, gdzie pojawiła się AKCJA! :)) Tutaj rzeczywiście czytelnik nieco się przebudzi, zacznie być ciekawym kolejnych stron, rozwiązania tajemnic, ale zakończenie niestety nie daje pełnej satysfakcji. Po pierwszej przeczytanej książce Doroty Gąsiorowskiej miałam mieszane uczucia. Teraz nastawiłam się na lepszą jakość, ale niestety niewiele się zmieniło. Nikogo nie chcę zrażać, ale to po prostu nie moja bajka. Wielki plus za mega piękną okładkę!!!
  • 5
21.04.2017
Estrella
Emilia mieszka w Krakowie i na co dzień pracuje w małym antykwariacie, który wypełnia aromatyczny zapach kawy z kardamonem. Emilia kocha swoją pracę tak samo jak książki. Snuje marzenia i historie, które zapisuje na papierze. Jednak nie ma odwagi pokazać ich światu. Młoda kobieta pewnego dnia otrzymuje książkę, która uratowała niegdyś życie bliskiej jej osobie. Tajemnicza książka przechodzi z rąk do rąk i odmienia życie tych, którzy do niej zajrzeli. Od czasu otrzymania książki, życie Emilii zaczęło płatać jej figle. Okazuje się, że ludzie, których od dawna zna skrywają mroczne tajemnice, a nawet potrafią zranić. Akcja powieści rozgrywa się w malowniczym Krakowie, ale także przenosi się setki kilometrów dalej nad morze do Modrzewiowej, gdzie mieszka ojciec i macocha Emilii. To właśnie tam podczas jednych ze spacerów, dziewczyna poznaje tajemniczego mieszkańca latarni morskiej. Emilia nie potrafi oprzeć się mężczyźnie w okularach, w kolorze kości słoniowej. Jednak czy taka znajomość ma szansę przetrwać? W powieści poznajemy mnóstwo osób, a każda z nich jest inna. Autorka zgrabnie i bez problemów wykreowała postaci, które różnią się od siebie charakterem i osobowością. Emilia jest skromna i uczciwa. Czeka na miłość. Uczucia przelewa na papier lecz swoją twórczość chowa do szuflady. Jest także nieco staromodna. Jej przyjaciółka- Iga, jest jej przeciwieństwem. Kobiety są jak ogień i woda. Natomiast Lili mimo upływu lat nie potrafi pogodzić się z rozpadem małżeństwa, a w stosunku do córki- Emilii jest oschła. Niektórzy bohaterowie skrywają jakąś tajemnicę, ale najbardziej spodobała mi się historia oraz sama postać Sary. Starsza kobieta powróciła do Polski po wielu latach nieobecności, jednak wraz z jej powrotem do Krakowa, powróciły demony przeszłości związane z życiem w krakowskim getcie. Sara jest więźniem dawnych czasów. Musi odnaleźć w sobie wystarczającą siłę, aby otworzyć się i wyrzucić z siebie gorzką przeszłość. "Słowa, nieważne, wypowiedziane czy zapisane, mają wielką moc. Potrafią niszczyć lub budować. Mogą cię utulić lub zaciągnąć na dno rozpaczy" Po raz pierwszy miałam do czynienia z twórczością Doroty Gąsiorowskiej. Styl pisania autorki jest bardzo dobry, dzięki czemu czytanie książki to sama przyjemność. Antykwariat spełnionych marzeń to powieść o codziennym życiu, miłości, przyjaźni, rozczarowaniu, skrywanych tajemnicach i kłamstwach osadzonych w malowniczym Krakowie. Niewątpliwie mocną stroną historii są bohaterowie. Emilia stała mi się bardzo bliska, gdyż podobnie jak ona przelewam myśli na papier, a antykwariat to doskonałe miejsce dla bibliofila. Antykwariat spełnionych marzeń to powieść wielowątkowa, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Na słowa pochwały zasługuje także oprawa graficzna książki. Okładka jest piękna. Osobiście preferuję historie z nieco dynamiczniejszą akcją, ale to nie zmienia faktu, iż nowa powieść Doroty Gąsiorowskiej to bardzo dobra lektura. www.mowmikate.blogspot.com
  • 3
20.04.2017
kobietatrzechbarw
Emilia jest młodą kobietą, która pracuje w klimatycznym antykwariacie na jednej z ulic Krakowa. Wiedzie spokojne życie, zupełnie nie wyróżnia się z tłumu. Mimo, iż napisała książkę, boi się ją przedstawić światu. Ma tylko jedną przyjaciółkę, która pewnego dnia łamie jej serce, robiąc coś wbrew jej woli. Na horyzoncie pojawia się dwóch mężczyzn, którzy wyraźnie są zainteresowani tajemniczą, skrytą Emilią, czy bohaterka wybierze któregoś z nich? Co z życiem kobiety wspólnego ma tajemnicza książka od lat przekazywana z rąk do rąk? Powieść przypomina mi nieco moje prace dyplomowe i nie dlatego, że pisałam o systemie motywacji oraz o polskiej policji, ale dlatego, że pisząc je, zawodowo „lałam wodę”. „Antykwariat spełnionych marzeń” to piękna historia, ale jest jednym wielkim opisem otoczenia i niekończących się przemyśleń bohaterki, która jest niczym zraniona sarenka, łagodna, różna od innych, delikatna, jakby wyrwana z innej epoki, gubiąca się w świecie swojej fantazji. Jeszcze bardziej irytowały mnie postacie, które naburmuszały się z niewiadomych powodów, których nie chciały wyjawić: zaczynały mówić, nie kończyły, nagle stawały się oschłe, wstawały i bez słowa wychodziły, uciekały, wracały, zachowywały się irracjonalnie. Jakby całą książkę wypełniały mentalne nastolatki. Oczywiście wszystko na końcu się wyjaśnia, ale bohaterowie są równie wkurzający co czasem ludzie w realnym świecie. Ich konwersacje określiłbym na taki styl: „-coś się stało? – tak, -co? –nic”. Mam wrażenie, że autorka nieco zmieniła swój styl. „Obietnica Łucji” bardzo mi się podobała, potem czytałam „Primabalerinę”, która podobnie jak tym razem była bogata w opisy, a uboga w akcję. Myślałam, że tym razem będzie inaczej, niestety, ciekawie brzmiący blurb zapowiadał niezwykłą historię i na tym się skończyło. Może podobałaby mi się ona bardziej, gdyby nie była przepełniona miłością bijącą od wszystkich postaci i miała żwawszą akcję, zamiast przeszło czterystu stron potoków słów. Wiem, że gdybym ja miała pisać swoją powieść, byłaby ona napisana w podobnym stylu, dlatego też nie zdecydowałam się próbować sił w pisarstwie. Nie zrażajcie się jednak moim zdaniem, ja po prostu sceptycznie pochodzę do tego typu powieści. Najchętniej powstawiałabym w nie rozdziały i wprowadziła więcej konwersacji między bohaterami. Muszę jednak przyznać, że język Doroty Gąsiorowskiej jest plastyczny, autorka płynnie przechodzi między kolejnymi wydarzeniami, opisy są piękne i bez trudu można przenieść się oczami wyobraźni do opisywanego świata przedstawionego. Myślę, że zamiłowanie do danego stylu jest kwestią indywidualnego gustu, a o gustach się przecież nie dyskutuje. Wiem też, że książka ta bardziej spodobałaby się mojej babci, niż mi czy mojej mamie. Dlatego też zachęcam do sięgnięcia po nią osoby, które lubią powieści obyczajowe, literaturę piękną i delikatne romanse.
  • 5
19.04.2017
markietanka
Smaki i zapachy są dla mnie bardzo ważne i zawsze chętnie sięgam po książki, które wabią swoim klimatem, przepełnionych smakiem i zapachem. Główna bohaterka najnowszej powieści Doroty Gąsiorowskiej, Emilia, to młoda kobieta, która zupełnie odbiega od współczesnych standardów. Uwielbia spódnice, dawny styl, jest nieco staroświecka, jej oczy zdobią kreseczki, a ona sama kocha książki i pracuje w krakowskim antykwariacie pana Franciszka, którego żona Zofia ją wychowała. Emilia mieszka z matką Lili, artystką, a właściwie żyją bardziej obok siebie niż ze sobą. Ojciec mieszka w maleńkiej miejscowości nad morzem ze swoją drugą żoną Różą - Emilia uwielbia ich oboje i często ich odwiedza. Nasza bohaterka pisze powieści i chowa je do szuflady oraz marzy o swoim księciu z bajki. Póki co , codziennie maszeruje do ukochanego antykwariatu i parzy korzenną kawę, którą piją rankami z panem Franciszkiem. Po śmierci Zofii są sobie bardzo bliscy i w końcu Emilia decyduje się zamieszkać ze starszym panem, ponieważ matka ma nową miłość, Grzesia. W antykwariacie poznaje Mikołaja, z którym usiłuje zeswatać ją pan Franciszek. Jednak serce dziewczyny mocniej bije dla tajemniczego Szymona, którego poznała w latarni morskiej niedaleko domu ojca i Róży. Latarnia i nieznajomy mężczyzna zdecydowanie źle zadziałały na Różę, zamknęła się w sobie i widać było, że coś ją dręczy. Dodatkowo okazało się, że Iga, przyjaciółka Emilii, wysłała do Wydawnictwa jej powieść... Życie młodej kobiety gmatwa się... Do Krakowa przyjeżdża przyjaciółka Zosi, Sara, która jest Żydówką, uratowaną przez Zosię podczas wojny, a obecnie mieszka za granicą. Kobieta mierzy się w Polsce ze swoimi demonami, a w Emilii znajduje oparcie. Czy życie Emilii wyjdzie na prostą i w końcu poplątane ścieżki się wyrównają? Przeczytajcie - czeka was mnóstwo emocji i wzruszeń! "Antykwariat spełnionych marzeń" to ciepła i wzruszająca babska literatura, jednak nie można odmówić jej głębi. Oprócz miłości i przyjaźni, znajdziecie tutaj wojenne losy Zosi i Sary, traumę Róży i niesamowitą książkę z niedokończonymi aforyzmami, która dodaje kobietom sił i prowadzi je przez życie. To nie jest lekka powieść, którą się odkłada i zapomina. To ciepła i otulająca historia, do której na pewno wrócę któregoś zimowego wieczoru. Ona niesie ze sobą niesamowicie pozytywną energię i dodaje sił do zmierzenia się z losem. Pokazuje nam, że warto walczyć o szczęście, ale również warto słuchać, wspierać i wybaczać. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i błądzi, ale to nie znaczy, że należy go skreślić. Autorka w piękny sposób pokazuje w swej powieści niełatwe tematy, a jej opowieść ma swój niesamowity klimat. Pachnie kawą i książkami, jak antykwariat Franciszka. Aromatyczna kawa i mnie towarzyszyła podczas lektury tej wzruszającej książki i przyznaję, że ciężko jest mi rozstać się z jej bohaterami, których bardzo polubiłam. Może pani Dorota da się namówić na napisanie kontynuacji losów swoich bohaterów?... Bardzo bym chciała :) http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2017/04/antykwariat-spenionych-marzen-dorota.html
  • 5
18.04.2017
Don Wito
W święta wielkanocne przeczytałem książkę Doroty Gąsiorowskiej „Antykwariat spełnionych marzeń”. Wcześniej nie miałem do czynienia z jej książkami i nie wiedziałem czego się spodziewać. Już od samego początku odebrałem język tej książki jako bardzo plastyczny i uderzający w uczucia. Ten język spowodował, że odbierałem bohaterkę – Emilię - jak znajdującą się w zaczarowanym świecie, trochę innym wymiarze. Być może wynikało to z tego, że miałem wrażenie, iż jej życie ma inne, znacznie wolniejsze od mojego tempo, choć z biegiem książki ulega to znacznej zmianie. Emilia i ludzie wokół niej zabierają w świat głębszych uczuć, nie tylko miłości, także przyjaźni, wierności, lojalności, ale również rozpaczy, zwątpienia, zagubienia i strachu. Widać jak wielu ludzi nosi w sobie jakieś tajemnice przeszłości i jak mocno dawne zdarzenia wpływają na późniejsze, pogmatwane losy, życiowe wybory, na ludzi wokół nich. Książka pokazuje jak skomplikowany jest proces otwierania się na innych, zaufania komuś, czy wyrzucenia z siebie, przed innym, własnego bólu lub okazania słabości. Z drugiej strony widać jak trudne jest zrozumienie innej osoby, a jeszcze trudniejsze wybaczenie. Książka przepełniona uczuciami, pełna ciepłego klimatu, trochę jak ze starej fotografii w tonacji sepii lub obrazu w pastelowych barwach i do tego ze Starym Miastem krakowskim w tle. Jeżeli ktoś ma ochotę na łyk ciepłych i pozytywnych emocji - polecam
15.04.2017
werka777
Skromna, uczynna, ceniąca spokój, chwilami wręcz staroświecka. Taka właśnie jest nierozpieszczana przez los Emilia, główna bohaterka tej książki. Pracująca w antykwariacie starszego, bardzo bliskiego jej człowieka, darzy go miłością, której nigdy nie potrafiła skierować w stronę oziębłej matki. Sympatyczna, przekonała mnie swoją nietuzinkową osobowością, podobnie jak drugoplanowe postaci tworzące całą paletę charakterów. Jest oszczędna w uczuciach rodzicielka, troskliwy opiekun, plącząca się w prawdzie przyjaciółka, ukrywająca przeszłość macocha czy enigmatyczny, młody mężczyzna. U boku tak licznej gromadki nie w sposób się nudzić, ale co najważniejsze, autorce udało się uniknąć chaosu. Tutaj od początku wiadomo kto jest kim, choć każdy z bohaterów niesie ze sobą zagadki, które odkrywa się z pełnym zaangażowaniem i ciekawością. Autorka postawiła na Kraków. To właśnie tutaj rozgrywane są najważniejsze wydarzenia tej powieści. Od czasu do czasu jednak akcja przenosi się nad morze, by w cieniu latarni oraz legendy o bogini wiatru zakosztować tajemnic losu. Stary antykwariat, pachnąca kawa, odnalezione zdjęcie nieznanej dziewczyny oraz niedokończone myśli na kartach jednej z ksiąg. Dorota Gąsiorowska wie jak zbudować wyłapywany wieloma zmysłami klimat. Składający się z emocji i nutki magii, muśnięty dotykiem przeszłości wciąga oferując całą gamę wrażeń. To jest to, czego oczekuję od literatury. „Antykwariat spełnionych marzeń” to wielowątkowa historia, w której każdy może odnaleźć coś dla siebie. Jest niebanalne uczucie, nieidealne rodzicielstwo, sztuka czy wystawiona na próbę przyjaźń. Chociaż na czele stąpa tutaj miłość, tuż za nią podążają skrywane sekrety i to na pewno nie jeden. Już dawno nie czytałam książki złożonej z tak wielu elementów, a zarazem potrafiącej tak sprawnie połączyć wszystko w spójną całość. Marzenia, nadzieja, szczęście i ból. Przeczytałam w dwa wieczory zachwycając się plastycznymi opisami, świeżością pomysłu i ostatecznie poskładanymi w całość puzzlami treści. A składać było co. Polecam wielbicielkom napawającej optymizmem literatury obyczajowej, fankom nieschematycznych historii, poszukiwaczkom książek z magicznym klimatem w tle. Każda z powieści Doroty Gąsiorowskiej ma w sobie coś niezwykłego i ta nie jest wyjątkiem. Ratująca życie księga, echo zamierzchłych lat, fałszywa i prawdziwa miłość. Chcecie wyruszyć w podróż krętymi ścieżkami losu? Nie wahajcie się. Ze swojej strony szczerze polecam.
13.04.2017
FayeWang
Najnowszą powieść Doroty Gąsiorowskiej dosłownie połknęłam w jedną noc i bez bicia przyznaję się: żal mi było, że tak szybko się skończyło. Wcześniej miałam już okazję przeczytać „Obietnicę Łucji” tej autorki i muszę powiedzieć: i tym razem nie zawiodłam się. Jest to książka naprawdę dobra w swojej kategorii. Ciepła, poruszająca, przyjemna. Napisana lekko, ale z sercem. Opowieść toczy się spokojnie, lecz nie jest to zarzut, ten rytm tworzy bowiem cudowny klimat. Sama historia jest dość prosta (rozwinięcia większości wątków dość łatwo się domyślałam), pełno tu jednak tajemnic i dosłownie można poczuć kawę z kardamonem! Do tego Kraków w tle i latarnia nad brzegiem Bałtyku. Głównej bohaterki nie da się nie lubić, przynajmniej zyskała moją sympatię. Emilka jest nieco staroświecka, kocha książki i przede wszystkim ma dobre serce. Ponadto spodobał mi się wątek z Szymonem, naprawdę poczułam to „coś”, co zaszło pomiędzy nim i Emi. A ich spotkania… autorka postarała się, aby w tej kwestii nie było nudno. Nie mogę także nie wspomnieć w tym miejscu o postaci starszej pani imieniem Sara. Jej historia pokazała mi, że przeszłość, z którą człowiek się nie rozliczył może być niczym demoniczny cień zżerający duszę i uniemożliwiający normalne życie. Wydawca na okładce (przez dłuższą chwilę nie mogłam oderwać od niej oczu) napisał: „Porusza. Pozwala marzyć. Daje nadzieję”. Zgadzam się. Osobiście polubiłam pióro Doroty Gąsiorowskiej. Szczerze polecam wszystkim fankom literatury dla kobiet!
  • 5
06.04.2017
ksuchorz
Powieści Doroty Gąsiorowskiej zaskakują czytelnika za każdym razem, gdyż jej historie owiane są tajemnicą, którą odkrywamy powoli, strona po stronie. Najnowsza książka, czyli „Antykwariat spełnionych marzeń” jest wzruszająca, pełna nadziei i szczęścia, jednocześnie przepełniona bólem, bagażem trudnych doświadczeń oraz pewną dozą tragedii bohaterów. Powiedziałabym, że fabuła jest raczej z gatunku obyczaju klasycznego i właśnie dlatego musisz ją przeczytać. Z początku nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Poznajemy mądrą i skromną, młodą kobietę Emilię, pracującą z Panem Franciszkiem w antykwariacie ze starymi książkami, gdzieś w centrum Krakowa. Dziewczyna jest tak dobra i uczynna, że zdobywa nasze serca już od pierwszej strony. Nie irytuje nas naiwnymi czy płytkimi dialogami, a wręcz zadziwia ogromnymi pokładami cierpliwości względem zwariowanej matki. Emilka prowadzi proste życie, które jednak szybko ulega zmianie... Reszta recenzji na: http://kate-with-books.blogspot.com/2017/04/antykwariat-spenionych-marzen-dorota.html
Zobacz też