ver: 0.33

Czerwona Królowa. Tom 3. Królewska klatka

(okładka miękka)

Autor:
(9)
Bestseller
36,90 zł
27,49 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (6)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
22.05.2017
Magdalena Senderowicz
Biorąc pod uwagę fakt, jak ogromne wrażenie wywarło na mnie zakończenie drugiego tomu serii Czerwona Królowa, w bardzo szybkim tempie sięgnęłam po trzecią część, czyli Królewską Klatkę. I w takich chwilach jak ta, dochodzę do wniosku, że serie powinno się czytać jednym ciągiem. Naprawdę. Omija Cię wyczekiwanie na kolejny tom przygód ukochanych bohaterów, poznajesz historię od początku do końca w odpowiednim przedziale czasu, tworzy Ci się jasny obraz sytuacji, widzisz zmiany, postępy, rozwój… Ale z drugiej strony wyczekiwanie chwili, w której konkretna seria w całości ukaże się w naszym kraju też może być katorgą, prawda? Z Królewską Klatką wiązałam spore oczekiwania i muszę przyznać, że książka ogółem im sprostała, chociaż moja miłość do psychopatów oczywiście wzięła górę, i stwierdziła, że to wszystko powinno się zakończyć inaczej. Do tej chorej miłości jeszcze powrócimy, ale skupmy się na chwilę na samej fabule – Mare stała się więźniem Mavena. Szkarłatna Gwardia straciła najcenniejszego członka, jakiego posiadała. Jedynego, którego ich najgorszy wróg pożądał. Choć jest dobrze traktowana i przetrzymywana w królewskich komnatach, wciąż są to dla niej tylko i wyłącznie więzienie. Jest uwięziona w klatce otoczonej przez obsesję młodocianego króla. Dziewczyna nie ma jak walczyć, jednak głęboko wierzy w to, że Szkarłatna Gwardia się nie podda. Każdego dnia obmyśla drogę ucieczki, ale Cichy Kamień pozbawia ją mocy. Jak ostatecznie potoczą się losy Czerwonych, Nowych i Srebrnych? Czy zażegnają wojnę? Czy nowy król zasiądzie na tronie? I jak zacznie rysować się ich przyszłość? Stajemy się świadkami dworskiego życia, oglądanego z perspektywy Mare. Nie wszyscy popierają to, że Maven zasiadł na tronie. Wojna domowa wisi w powietrzu, jednak przebiegły król wie, jak jej zapobiec. Potrafi sobie radzić z tymi, którzy są przeciwko niemu. Daje ludziom nadzieję na pokój, a jednak każdy jego krok jest nieprzewidywalny. Maven ma tylko jeden słaby punkt – jest nim dziewczyna od błyskawic. Choć jego matka całkowicie pozbawiła go uczuć, tak tego jednego nie była w stanie wyplewić. W tym tomie wchodzimy bardzo głęboko w psychikę Mavena, który chwilami sam nie jest pewien, kim jest naprawdę. Czy dana część jego osobowości jest tą prawdziwą, czy tą ukształtowaną przez matkę? Mimo wszystko uwielbiam go! Stanowczy i bezwzględny, nieco psychiczny. Pogodził się z tym, że wielu ma go za potwora. Tak, wiem, że w dosyć dziwny sposób okazuje swoje uczucia, a gdyby Mare je zaczęła odwzajemniać, to podchodziłoby to pod syndrom sztokholmski, ale co mi tam! W mojej głowie tak to się właśnie rozegrało. A jak rozegrała to autorka? Tego byłam bardzo ciekawa, dlatego z utęsknieniem wyczekiwałam każdej sceny z ich udziałem! Wciąż podoba mi się ikra, jaką Mare w sobie nosi. Kocham to, że ta dziewczyna nigdy się nie poddaje. Nawet w najgorszych sytuacjach potrafi splunąć wrogowi w twarz i szyderczo się uśmiechnąć. Dalej nie ma pojęcia, komu może wierzyć, komu może zaufać. Całkowicie odcięta od Szkarłatnej Gwardii i swoich najbliższych może pokładać wiarę tylko w sobie samej. Zaskakującą rolę w tym tomie odgrywa Evangeline, ale jakby się tak lepiej temu wszystkiemu przyjrzeć, to tak naprawdę wszyscy tutaj są tylko marnymi pionkami. A kto tak naprawdę pociąga za sznurki? Tego chyba do tej pory nie jestem pewna. Wojna trwa, a my, razem z dziewczyną od błyskawic, nieubłaganie zbliżamy się do jej potencjalnego zakończenia. I zakończenie naprawdę daje do myślenia. Nowe sojusze, nowe porozumienia, zaskakujące zwroty akcji i nieprzewidywalne wybory Mare… To zwiastuje istny ogień w kolejnej części. Tak, może nieco inaczej bym poprowadziła pewne wydarzenia, ale biorąc pod uwagę, iż to jeszcze nie jest ostateczny koniec i autorka nie wypowiedziała ostatniego słowa, to jestem w stanie zaakceptować wszystko to, co się tutaj wydarzyło. Ta seria jest utrzymywana na genialnym poziomie, nie brakuje tutaj dobrej akcji, przenikliwych emocji, wspaniałego języka i krwistych bohaterów. Victoria Aveyard dba o każdy szczegół, co sprawia, że jej powieści są świetnie dopracowane, w pełni przemyślane i całkowicie omamiają czytelnika. Chwilami czułam się tak, jakbym siedziała w głowie Mare. Nie raz podczas lektury stałam się dziewczyną od błyskawic. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę teraz sporo czekać na kolejny tom. A głęboko wierzę w to, że Victoria Aveyard nie zawiedzie swoich wiernych czytelników i zrobi coś naprawdę mocnego. Ta kobieta potrafi zaskakiwać i nie boi się konkretnych, chwilami ciężkich emocjonalnie scen, nie boi się mocy, jaka drzemie w jej bohaterach. Więcej Mavena poproszę! Lubię genialnych psychopatów. A najlepsze jest to, że Mare też by się dobrze spisała w takiej roli. Czuję w kościach, że dziewczyna od błyskawic szykuje coś specjalnego, co wbije nas w fotel. Obym się nie myliła! www.bookeaterreality.blogspot.com
  • 5
22.05.2017
Justyna Majcher
Po wydarzeniach w Szklanym Mieczu, po prostu żyłam tym, co się wydarzy dalej. Nie mogłam przejść obok tej historii bezczynnie. I dostając, propozycję od Pani z wydawnictwa prawie skakałam z radości. Nie zawiodłam się Victoria Aveyard jest niesamowita w tym, co robi!      Styl książki jest nadal lekki i czyta się z wielką przyjemnością. Emocje, jakimi zasypuje, nas autorka po prostu rozwalają nas od środka. Nie ma trudnych słów, wulgaryzmów, przypisów i innych niepotrzebnych rzeczy. Znajdziemy dużo opisów, ale i dużo dialogów, więc wszystko nam się równoważy. Nie jest to jednak puste zapełnianie kartek, a idealne wpasowanie się w otaczający świat, życie Mare i całokształt problemów.    Akcja jest nie za szybka ani nie za wolna, po prostu idealna. Mamy tutaj podział na to, co dzieje się z Mare w pałacu, przez co poznajemy intrygi króla, ale mamy też relacje Cameron, która jest z innymi Nowymi i daje nam obraz tego, jak przygotowywane są walki i próby odbicia Mare. Ale dostajemy pod koniec jeszcze Evangeline! Wydarzenia, jakie przedstawia, nam autorka przyprawiają o szybsze bicie serca, sprawiają, że czyta się jednym tchem z szeroko otwartymi oczami jeszcze prędzej, by nadążyć za akcją, by jak najszybciej dowiedzieć co będzie dalej. Victoria jest mistrzynią budowania napięcia.    Bohaterowie są iście wyjęci z realnego świata, mają nadprzyrodzone moce, to jasne, że ich wyróżnia, ale pod względem uczuć, zachowań są autentyczni.   Mare, marionetka w rękach Mavena. Nawet bezbronna jest dumna, uparta i nie łatwo ją złamać. Choć to ostatnie bardziej na zewnątrz, bo w środku dziewczyna jest samotna i zagubiona. Tęskni za swoimi bliskimi, boi się o nich i przeżywa swoją największą stratę. Oddaje się w ręce potwora i robi, co jej każe tylko dlatego, by chronić tych, na których jej najbardziej zależy i może mieć tylko nadzieje i puste słowa króla, że wszystko jest dobrze. Ale w Mare zachodzi gruntowna przemiana. Dziewczyna zaczyna bardziej ufać, otwierać się. Wie, że nie jest sama w tej wojnie, że ma sojuszników i nie boi się prosić o pomoc.    Maven nic się nie zmienia. Dalej jest bezdusznym, upartym tytanem, który po trupach pnie się do celu wyznaczonego przez swoją matkę. Wyjaśnia nam szczegóły tego, dlaczego, jest taki, a nie inny, ale to i tak nie przekonuje Mare. Mimo iż król Norty jest potworem, nadal go uwielbiam. Może dlatego, że jest tak dobrze wykreowaną postacią, może dlatego, że fajny z niego czarny charakter. Chyba w końcu przyszedł czas pokochać jakiegoś czarnego bohatera.   Cal, ognisty książę wygnaniec. Książę, który nie potrafi wybrać jednej ze stron, który ciągle mimo zaprzeczeń marzy o koronie. Książę, który kocha Mare i dla niej jest gotów ryzykować wszystko. Słodki i kochany. Jest totalnym przeciwieństwem brata, ale, mimo iż chce obalić jego rządy, ufa, że można mu pomóc. Kocha brata co widać i co jest słodkie no. I jak tu wybrać któregoś?!    Wydawnictwo jak zawsze mnie nie zawiodło.  Nie ma błędów, pomyłek, wszystko czytelne i pięknie wydane.    Okładka tak jak i poprzedniczki zawiera koronę, tak ważną w całym sensie książki. Piękna i bez wątpienia moja ulubiona. Taka delikatna, ale śliczna. Uwielbiam okładki tej serii.  Idealna seria na lato. Bo, gdy się wciągniecie, w nią nie wypuści was szybko ze swoich objęć, więc czytając w wakacje macie czas by się z nią całą od razu zapoznać. Nadaje się i dla starszych i dla młodszych czytelników. Właśnie sama podrzucam, je tacie by się z nią zapoznał, więc oczekujcie niebawem, że wam opowiem jak jemu się podoba :D    Jak już mówiłam, bohaterowie są realni , ale o co mi chodzi, już wam mówię. W dzisiejszym świecie każdy pragnie władzy: nad jedną osobą, całą grupką, lub dużym skupiskiem ludzi. I najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że zdolni są do wszystkiego, by dostać tę władzę. Może nie tak drastycznie, jak w świecie stworzonym przez Victorię Aveyard, ale myślę, że to jest dobre porównanie. Niektórzy innych traktują jak trofea, marionetki, którymi łatwo się steruje (i wiem, co mówię). Nasze życie i życie Mare jest bardzo podobne. Każdy z nas żyje lub żył w takiej klatce teoretycznie bez wyjścia, bo wyjście zawsze jest.     Książka o walce o równość, wolność i miłość. Coś, co spodoba się każdemu, jeśli tylko da się jej szansę. Zaczaruje i sprawi, że będziecie jak ja, płakać kończąc tę książkę. Jest w niej ogromny potencjał, który został wykorzystany i, który prosi was o uwagę. 
19.05.2017
Powstańcie czerwoni niczym świt!
Anita Turska
Kiedy tylko książka trafiła w moje ręce, zabrałam się za nią z mętlikiem w głowie i przeczytałam jej znaczną część podczas tego jednego posiedzenia - potwierdza to, że jest ona niesamowicie lekka w czytaniu, wciągająca i przyjemna dla czytelnika. Autorka nie zmieniła swego pióra, więc dalej utrzymuje się on w młodzieżowym stylu. Nie odbiera jej to jednak wyjątkowości, bo Victoria naprawdę dobrze pisze. Co u bohaterów? Otóż dzieje się i to dużo. Strony wypełniała akcja, akcja i jeszcze raz akcja, co wyróżnia ten tom na tle drugiego, którego początek rozkręcał się wolno. Mare utrzymuje swoje stanowisko silnej i niebezpiecznej babki ze "Szklanego miecza", a to łechtało moje serce, bo naprawdę kocham jej kreację na Widmo Zemsty i Walki (sama to wymyśliłam, więc nie oceniajcie). Nie musicie się bać, nie dała sobie w kaszę dmuchać. Trzeba jednak pamiętać, że wspomnienia śmierci brata, ogromne poczucie winy i klęski wciąż goszczą w jej głowie, więc bez okresowego smęcenia się nie obyło. Pomyślmy jednak, czy bez tego książka byłaby aż tak autentyczna? Czasami irytowało mnie jej wieczne wycofanie, ale nie mogę powiedzieć, że jakoś szczególnie mnie tym do siebie zraziła. Jak można domyślić się po opisie, ten tom pełen jest Maven'a, a to, przynajmniej dla mnie, kolejny powód, by pokochać tę książkę. Tego chłopaka albo się lubi, albo nienawidzi, a ja go kocham i bronię zawsze, gdy tylko usłyszę złe słowo (ale ja tak mam z każdym czarnym charakterem, więc ponownie - nie oceniajcie). Mimo jego wiadomych czynów i tej całej otoczki bad boy'a warto zwrócić uwagę na jego dobrą kreację - autorka dobrze oddała jego problemy, niezdecydowanie, wahania nastrojów, zagubienie. Podkreśliła, że pod maską "tego złego" kryje się chłopak, który został wychowany tak a nie inaczej i który musi stawić czoła całemu królestwu. Więcej wam nie powiem, bo musicie przekonać się sami, ale zdecydowanie Maven'a zaliczam do plusów. W "Królewskiej klatce" obserwujemy walkę dwóch grup społecznych i sam obraz rebelii został ciekawie ukazany. Dobrym pomysłem autorki było podzielenie narracji między dwóch bohaterów - zamkniętej z ludźmi króla Mare oraz Cameron walczącej z królem jako członek Szkarłatnej Gwardii. Myślę, że trzeci tom nie jest aż tak dobry jak pierwszy, ale fani całej serii na pewno się nie rozczarują, bo wszystko to, co powinna mieć ta historia, zostało w niej zawarte. Ze zniecierpliwieniem przerzucałam kolejne kartki, zagłębiałam się w fabule i spędzałam naprawdę, naprawdę przyjemne chwile. "Królewska klatka" to spiski, odkrywanie tajemnic bohaterów, bunty i walki. Chociaż chwilami męczyły mnie przydługie opisy i wielokartkowe rozdziały. Mój głód "Czerwonej królowej" został na chwilę zaspokojony, ale już ostrze sobie zęby na dalsze części, bo tak, po raz kolejny zostawiono nas z szeroko otwartymi oczami i dużym niedosytem. Obawiam się tylko niepotrzebnego rozwlekanie tematu, jednak jest za wcześnie na zamartwianie się tym. Książka jest gruba, porządnie wykonana i ma piękną okładkę, więc i pod tym względem dorównuje poprzednim tomom. Osobom, które mają je już za sobą, polecam czym prędzej zabrać się za "Królewską klatkę". Nowi czytelnicy na sali? Super, to wasz moment, aby dać się skusić i przekonać na własnej skórze, czy moje ochy i achy są słuszne. Nie powiem, że nie ma tutaj wad, bo chyba idealnej książki nie napisał jeszcze nikt, ale jako książka młodzieżowa "Czerwona królowa" prezentuje się wyśmienicie i dostarcza tego, czego szukamy w fantastyce - ciekawych bohaterów, zwrotów akcji, przemyślanego tła i pomysłu. Myślę, że spośród wielu niepotrzebnych, identycznych zapychaczy książkowego rynku nastawionych na młodzież, "Czerwona królowa" i jej kolejne tomy są naprawdę warte uwagi. www.annwithbooks.blogspot.com
  • 5
07.05.2017
karolina.laskowska92@wp.pl
Seria prawdziwie bestsellerowa, każdy nowy tom lepszy od poprzedniego, znakomicie się uzupełniają i rozwijają opisywaną historię.
  • 5
28.04.2017
Weronika Kluszczyńska
Nigdy nie czytałam tak wspaniałej książki. Uwielbiam tą serię.
  • 5
07.04.2017
nareszcie!!!!
wiiiktoria19@gmail.com
Maven i Mare! ❤
Zobacz też