ver: 0.33

Infinite (Special Edition)

(CD+DVD)

Wykonawca:
(3)
  • WideoWideo
99,99 zł
94,99 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 72h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Posłuchaj mp3
Dane szczegółowe
Opinie klientów (8)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
  • 5
08.04.2017
Życiowa forma!
Bartłomiej Lesisz
Na początek będzie krótko i na temat, ciąg dalszy dla chętnych. 1) Jeżeli lubicie Deep Purple, to koniecznie musicie przesłuchać ten album. Połączenie klasycznego hard-rocka i bardziej progresywnych i eksperymentalnych brzmień, jakimi raczą nas Purple w ostatnich latach. Wszystko to doskonale dopracowane i zagrane. A przede wszystkim słychać, że Dziadkowie rocka wciąż są w formie i świetnie się bawią grając muzykę. Dodam, że Ian Gillan w świetnej formie wokalnej. Nie do końca jest to album "łatwy", ale to dobrze. Warto się skupić na słuchaniu, żeby docenić wszystkie niuanse, ale może też po prostu grać. Tyle. 2) Pierwsza połowa albumu to dużej mierze ukłon w stronę klasycznego Deep Purple i klasycznego hard-rocka. Będzie hard-rockowo, będą ciężkie riffy, DOSKONAŁY groove, energiczne i melodyjne solówki na gitarze i organach Hammonda, a Steve Morse i Don Airey w duecie zaprezentują się świetnie. Jest też singlowy kawałek "All I got is you", utrzymany w nieco innym stylu, już nieco eksperymentalny - wyszło świetnie. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić od utworu nr 6 - "The Surprising" faktycznie zaskakuje. Łagodny wstęp prowadzi do bogatej sekcji instrumentalnej i... no tego trzeba posłuchać, jest progresywnie. Kolejne piosenki to też sporo eksperymentów, ale warto dodać, że wszystko się udało, i w zasadzie trudno znaleźć na słaby utwór na tej płycie. Z kolei jeśli miałbym wskazać najlepszy dla mnie utwór, też miałbym problem - wszystkie stoją wysoko, choć The Surprising wyróżniłbym jako najciekawszy utwór. Album kończy się świetnym coverem klasyka - Roadhouse Blues i jest to godne zakończenie. Jeżeli miałby to być ostatni album zespołu (a w tym wieku każdy może być) - to jest to fantastyczne zakończenie kariery.
Zobacz też