ver: 0.33

Szóstka wron. Tom 2. Królestwo kanciarzy

(okładka twarda)

Autor:
(4)
  • Czytaj fragmentFragment
Bestseller
45,00 zł
33,75 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (2)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
28.04.2017
Magdalena Mrózek
Kto nie słyszał o Szóstce Wron musiał przez ostatnie siedem miesięcy żyć z dala od internetu, księgarni czy innych czytelników. Po głośnej premierze, wielu moli książkowych - ze mną na czele - z niecierpliwością oczekiwało na drugą, a zarazem ostatnią część duologii. Oto więc po długim czasie, w końcu nadszedł moment premiery Królestwa Kanciarzy. Czy książka spełniła moje oczekiwania? Przekonajcie się sami. Zacznijmy jednak od początku. Akcja w tej książce rozgrywa się w jednym miejscu, czyli na wyspie Ketterdam. “Jedno miejsce” to trochę mylące określenie, bo jak w przypadku poprzedniej części tylko musnęliśmy opisy tego miasta, tak w tej fabuła skupia się tylko na nim. Dzięki temu z bliska możemy zobaczyć wyspę, która uformowała naszych bohaterów. Autorka bardzo zgrabnie opisuje architekturę i zwyczaje mieszkańców, tworząc barwne tło dla działań naszej grupy rzezimieszków. Jak w pierwszej części akcja rozwija się dosyć powoli (choć dla mnie tam cały czas coś się tam działo, ale chyba nie jestem zbyt obiektywna; może też moja definicja “akcji” jest dość pokrętna, dlatego dostosuję się do większości), tak w tej części mamy raczej naprzemiennie gwałtowne i spokojne momenty, które stopniowo ją budują. Podczas zwykłych działań nagle zaskakują nas zwroty akcji. Nie są one aż tak “wielkie”, ale budują całą fabułę aż do punktu kulminacyjnego. Ciekawym, choć strasznie denerwującym zabiegiem jest też ucinanie wydarzeń pod koniec rozdziału z perspektywy danego bohatera. Jak niektórzy pamiętają z pierwszego tomu, wątki opisywane są z perspektywy wielu postaci. Tym razem jednak do ich grona doszło stanowisko Wylana, którego wcześniej zabrakło. Tak więc kiedy pod koniec rozdziału jednego z bohaterów, wydarzyło się coś dziwnego albo szokującego, akcja jest nagle przerywana i musimy czekać kilka rozdziałów napisanych z perspektywy innych Wron, aby dowiedzieć się co dalej. Najgorszy jest moment, w którym ten zabieg jest zastosowany w kilku rozdziałach z rzędu. Wtedy już człowiek sam nie wie na co czeka i co się tak naprawdę tam dzieje. Jednak drugą stroną medalu tylu perspektyw jest ciekawy kontrast pomiędzy tym jak widzą daną osobę jego towarzysze, a tym co myśli ona o sobie. O bohaterach większość zostało już powiedziane w poprzedniej recenzji. Pomiędzy wydarzeniami w książkach mija jakiś tydzień, więc jedyna różnica w ich charakterze wynika z tego, co wydarzyło się podczas ich szalonej misji. Oczywiście kolejne wyzwania mają wpływ na nich jak i na decyzje, które podejmują. Obiecałam jednak recenzję bez spoilerów, więc zamieszczę jedynie wypowiedź Wylana, która świetnie podsumowuje Wrony. Wylan przywołał całą brawurę, jakiej nauczył się od Niny, siłę woli, którą imponował mu Matthias, koncentrację, jaką demonstrował Kaz, odwagę Inej i dziką, nierozważną nadzieję, którą tak cenił i Jaspera, wiarę w to, że zwycięży bez względu na okoliczności. W tej części fani romansów doczekali się kilku smakowitych kąsków. Tutaj nadal miłość i związki są tłem dla pierwszoplanowych misji. Nie licząc jednej pary, której związek został opisany trochę bardziej i jak dla mnie strasznie słodko. Sprawiało to, że podczas czytania ich rozdziałów miało się ochotę krzyknąć: “No ile można!”. Jednak reszta relacji została opisana bardzo pobieżnie, dlatego każdy przełomowy dla nich moment był wyczekiwany z niecierpliwością. Było ich mało i choć jednocześnie nie chciałabym żeby książka zmieniła się w typowe Young Adult, to miałam uczucie niedostatku. Autorka skupia się też uważniej na relacjach, jakie zaszły pomiędzy rzezimieszkami po wszystkim czego doświadczyli. Nieoczekiwane przyjaźnie oraz harmonia, jaką stworzyli w tak barwnej grupie na przestrzeni mijających stron, sprawiała niesamowite wrażenie. Jednak mam kilka zastrzeżeń do zakończenia. Autorka bardzo skupiała się na wielu wątkach i szczegółach, a gdy doszło do końcowych wydarzeń nagle dostajemy strzępy opisów. Sam punkt kulminacyjny był naprawdę ciekawie przedstawiony, jednak wszystko po nim, choć nadal to istotne sprawy - były po prostu nijakie. Zamiast skupić się tak jak wcześniej na psychologicznym aspekcie, jaki miał miejsce po wszystkich przygodach w postaciach, to dostajemy mdłe nie wiadomo co. Do tego zakończenie jest otwarte. Serio? Wisienką na torcie jest Polskie wydanie tej serii. Nie widziałam zagranicznego, więc nie mam porównania, ale Wydawnictwo Mag naprawdę się postarało. Bardzo wytrzymała książka. Podczas czytania wyginałam ją na różne strony, a grzbiet pozostał nietknięty. Do tego piękne brzegi stron w kolorze czerni i czerwieni. Zachowanie oryginalnej okładki było również świetnym posunięciem. Szkoda, że nie pozostawiono tytułu angielskiego, ale i tak polska wersja jest najlepszym możliwym tłumaczeniem. Do tego małe smaczki w książce, takie jak ozdobne t w niektórych wyrazach, małe kruki pomiędzy wątkami, czy czarne strony oddzielające poszczególne księgi. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale miło widzieć ciekawie wydaną pozycję. Jak możecie wywnioskow
12.04.2017
Triskel
„Królestwo kanciarzy” jest rewelacyjną kontynuacją z cyklu „Szóstka wron” autorstwa Leigh Bardugo. Kaz Brekker po raz kolejny potrafi zaskoczyć, a kolejne intrygi i spiski sprawiają, że od lektury nie można się oderwać. Leigh Bardugo potrafi tworzyć pasjonujące i emocjonujące historie, które wciągają od pierwszej do ostatniej strony. Kaz Brekker i jego drużyna powraca, aby stanąć przed jeszcze większym wyzwaniem... Kaz Brekker wraz ze swymi kompaniami musi po raz kolejny mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Po udanym skoku mieli stać się obrzydliwie bogaci, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Ktoś zdradził i teraz muszą się ukrywać. Brak pieniędzy i tocząca się wojna również nie pomaga im w i tak niełatwej sytuacji. Nie mogą nikomu ufać i nie wiedzą, kto jest ich prawdziwym przyjacielem, a kto wrogiem. Muszą przetrwać za wszelką cenę nawet, jeżeli musieliby posunąć się do zrobienia czegoś, czego będą później żałować. Z przyjemnością powróciłem do Kaza Brekkera i spółki. Akcja jak zwykle mknie w szybkim tempie, postacie znów potrafią rozśmieszyć i miejscami nieźle przestraszyć zarazem. Jest to bardzo udana kontynuacja, którą czyta się z przyjemnością. Przygody Szumowin czyta się rewelacyjnie, a postać Kaza Brekkera jak zwykle potrafi zaciekawić i zachęcić do dalszego czytania. Książka napisana jest językiem bogatym i barwnym, dzięki czemu powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Mam nadzieję, że Leigh Bardugo będzie kontynuowała losy Szumowin, gdyż zdążyłem ich polubić i wciągnąć się w ich perypetie. „Królestwo kanciarzy” sprawia, że trudno się od niej oderwać, dzięki dosadnemu humorowi, barwnym bohaterom i szybkiej akcji. Autorka bardzo się postarała podczas tworzenia świata, w którym dzieje się opowieść, a losy Brudnorękiego czy Zjawy nie raz potrafią zaskoczyć. Zakończenie zaskakuje, pozostawiając jednak furtkę na wydanie tomu trzeciego, na co mam ogromną nadzieję. Zżyłem się z Kazem Brekkerem i ekipą, dlatego mam nadzieję, że przeczytam o nich jeszcze nie raz. Jak najbardziej polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/04/krolestwo-kanciarzy-leigh-bardugo.html
Zobacz też