ver: 0.33

Szóstka wron. Tom 2. Królestwo kanciarzy

(okładka twarda)

Autor:
(9)
  • Czytaj fragmentFragment
45,00 zł
35,87 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (6)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
06.06.2017
Bookendorfina Izabela Pycio
"Całe jego życie było jednym długim ciągiem unikniętych cudem wpadek i katastrof, ale nigdy przedtem nie był tak absolutnie przeświadczony, że w tej chwili walczy o życie." Pierwszy tom "Szóstka wron" zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, również świetnie bawiłam się podczas wędrówek po świecie kolejnej odsłony tej fantastycznej serii. Autorka ma spójny i przyjemny styl narracji, piękny dar opowiadania niezwykłych historii i przyjacielskiego przyciągania czytelnika do ciekawie rozbudowanej wizji fantasy, gdzie dobro i zło przenikają się wzajemnie, a walka między nimi nie jest jednoznaczna i z góry przesądzona. Przez dwa dni powieść mocno pochłaniała moją uwagę, odpowiadał mi jej sympatyczny awanturniczy klimat, cieszył w pełni wykorzystany atrakcyjny pomysł na fabułę. Satysfakcjonujące spotkanie z książką. Mnóstwo niezwykłych przygód, intrygujących zdarzeń, frapujących zwrotów akcji, zaskakujących obrotów spraw, przewrotnych uśmiechów losu. Wszechobecne spiski, nietrwałe sojusze, ciche pakty, tymczasowe porozumienia, zgubne zdrady, brutalne potyczki, karciane zagrywki, wirtuozerskie złodziejstwo, a przy tym mistrzostwo w przebiegłości, sprycie, chytrości, knowaniu i zdobywaniu informacji. I interesująco sportretowane postaci, wynurzające się z mrocznych dzielnic Ketterdamu, obdarzone osobliwymi mocami, mające wiele na sumieniu, żyjące w kontraście do prawa, ale w zgodzie z przestępczym kodeksem, bezwarunkowym oddaniem dla przyjaciół i poczuciem siły drzemiącej w jedności. Nie sposób ich nie polubić, szczerze im kibicować, życzyć znalezienia się w gronie zwycięzców. I jeszcze delikatnie, z wyczuciem, niespiesznie rozwijające się wątki romantyczne, wywołujące wiele emocji, ale i też niewiadomych. Powieść utrzymana z dynamicznych rytmach, jednak z uwzględnieniem obrazowego opisu szczegółów, wkrada się w nią wiele dobrego humoru, wywołującego szczery uśmiech i radość z zaczytania. Z zapałem dopingujemy grupie kluczowych bohaterów, tak różnych od siebie, a jednak potrafiących wspólnie stawić czoło niebezpiecznym wyzwaniom. Kiedy już wydaje się, że toczona przez nich walka jest z góry już przesądzona, napiętnowana klęską i niepowodzeniem, jakiś drobny incydent, nieoczekiwany zapis w przeznaczeniu, szczęśliwy zbieg okoliczności czy wyłoniona na powierzchnię tajemnica, sprawiają, że ryzykowna gra rozpoczyna się od nowa, a sekretna misja wciąż ma szansę powodzenia. Piękne kolekcjonerskie wydanie powieści, grafiką i kolorystyką doskonale komponujące się z nietuzinkową fabułą, wzmacniające intensywność emocji towarzyszących przyjemnemu zaczytaniu. Książka nie tylko dla młodzieży, dorośli także dobrze się w niej odnajdą, chętnie przemierzą świat wypełniony przygodami, walkami i magią. bookendorfina.pl
  • 5
02.06.2017
Kaśka Dudek
Po ucieczce z Lodowego Dworu wydawałoby się, że już nic nie może pójść źle. A jednak! Leigh Bardugo postanowiła nam, czytelnikom oraz swoim bohaterom wywinąć niezły numer 😉 Kaz i jego kompania została oszukana i nie otrzymała obiecanej nagrody, zostali bez sojuszników, a na dodatek jedno z nich zostało uprowadzone. Sytuacja staje się nerwowa, a oni muszą się ukrywać i chronić ocalonego z Lodowego Dworu Kuweia przed wszystkimi, którzy mają chrapkę na jurdę parem. Królestwo Kanciarzy to drugi i ostatni tom tej serii. Książka jest naszpikowana nieoczekiwanymi zwrotami akcji, a każdy z bohaterów musi się zmierzyć ze swoją przeszłością i swoimi słabościami, a dodatkowo okazać bardzo duże zaufanie współtowarzyszom. Dowiadujemy się o nich bardzo dużo. Aż żal, że to już ostatnia część, bo tak bardzo chciałoby się więcej. Kaz Brekker przechodzi chyba samego siebie i zaskakuje nas ilością przekrętów w przekręcie i swoimi coraz to bardziej skomplikowanymi planami, aż czasami miałam wrażenie, że przestaję nadążać 😉 Zresztą każdy z bohaterów staje na głowie, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i dać z siebie wszystko. Akcja toczy się w tak zawrotnym tempie, że przewracane stron, aż furkoczą. Jest wiele momentów trzymających w napięciu, ale też i zabawnych, niestety są również momenty bardzo smutne 🙁 Nie będę spoilerowała, ale… Jak mogłaś Leigh Bardugo! Jak mogłaś! Nie chcę się tutaj za bardzo rozpisywać na temat książki, bo za dużo bym zdradziła, ale jeśli nie czytaliście jeszcze Szóstki Wron i Królestwa Kanciarzy to koniecznie, musicie to nadrobić! Poza tym polecam Wam również poprzednią serię Leigh Bardugo – Trylogię Grisza, której wydarzenia dzieją się przed Szóstką Wron i Królestwem Kanciarzy, ale są osadzone w tym samym świecie.
  • 5
30.05.2017
Dziewczyna z książkami
Szóstka wron wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Była to powieść fantastyczna, wyraźnie wyróżniająca się na tle pozostałych. Dojrzalsza, mroczniejsza, bardziej przemyślana. Ze spokojem można było okrzyknąć ją jedną z lepszych propozycji wydawniczych tego gatunku jakie pojawiły się w ciągu ostatnich lat. Naszpikowana akcją oraz humorem nie pozwalała odstąpić na krok wydarzeń, czy też bohaterów w niej występujących. Książka zostawiała czytelnika, w momencie, który zmuszał wręcz do sięgnięcie po tom drugi, czyli Królestwo kanciarzy (bądź hochsztaplerów, jak to miało być w pierwotnej wersji tytułu). Tom ten zdecydowanie zachował poziom, tak wysoko ustanowiony przez pierwszą część historii przekrętów i matactw pewnych młodych ludzi z Ketterdamu, samozwańczych Wron, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Co chciałabym zaznaczyć na samym początku to osobliwość bohaterów, którzy są głównym spoiwem oraz fundamentem powieści. Czytelnik zapoznając się z kolejnymi rozdziałami angażuje się w losy poszczególnych postaci, darząc ich coraz większą sympatią. Każdy z nich istnym indywiduum, częścią cudownej całości - Szóstki wron. Nie sposób nie pokochać pełnej sarkazmu oraz przebiegłości postaci Kaza, jego Zjawy, żonglującej życiami Niny, drüskelle, uczonego od dziecka nienawiści do Griszów, hazardzisty Jaspera oraz wydawać by się mogło, nie do końca pasującego do nich Wylana, który przedkłada inteligencje, ponad sprawność fizyczną i walkę. Relacje pomiędzy nimi są pięknie i solidnie zbudowane. Zarówno te oparte na romansie, jak i przyjaźni oraz wzajemnym oddaniu. W tej książce nic nie jest pewne. Czy to prawdziwe niebezpieczeństwo? Czy element planu Kaza? Co jest częścią gry, a co nie? Również mimo ciągle towarzyszącej dozy niepewności, autorka ma w zwyczaju kończyć rozdziały w takim momencie, w którym rozemocjonowany czytelnik pragnie jedynie poznać odpowiedzi na nowo powstałe pytanie. Zostaje jednak brutalnie przerzucony do kolejnej narracji, co dodatkowo wzmaga poziom zaangażowania w lekturę, niepokój oraz ciekawość. Narracja bowiem, tak jak w przypadku poprzedniej części, podzielona jest między szóstkę głównych bohaterów. Dodatkowo na początku i końcu powieści uświadczyć możemy dodatkowych perspektyw, które dopełniają tworzony przez autorkę obraz. Osobiście najbardziej do gustu przypadła mi narracja Niny oraz Jaspera. Sama akcja, rozpoczęta w pierwszych rozdziałach książki - można rzec - nie kończy się. Dzięki czemu pozycję tę, mimo dość pokaźnej objętości, można ukończyć w jeden wieczór oraz kawałek nocy. Jej się nie da ot tak odłożyć. Próbowałam, zawiodłam. Być może przemawia za tym również fakt mojego przywiązania do świata Griszów, do którego Leigh Bardugo wprowadziła mnie kilka lat temu za pośrednictwem Aliny Starkov. Pochłaniałam tę książkę zdanie po zdaniu, rozdział po rozdziale, jednocześnie pragnąc poznać zakończenie przygód Wron i nigdy, na dobrą sprawę do niego nie dojść, gdyż oznaczałoby to pożegnanie się z Ketterdamem i jego podstępnymi, kuglarskimi mieszkańcami. Język jakim posługuje się autorka nie jest zanadto skomplikowany, czy też górnolotny, co dodatkowo przyśpiesza lekturę jej powieści. Leigh Bardugo bryluje natomiast w dialogach. Średnio co drugą stronę mogłabym odnaleźć błyskotliwą, czy też zabawną wymianę zdań, czego przykładem są niektóre przytoczone przeze mnie w recenzji cytaty. Tak też również patrzę na tę serię, jako na historię w której oprócz mroku, hochsztaplerstwa, kuglarstwa, niebezpieczeństwa oraz akcji, nieomal na równi poziomem geniuszu stoi humor. Podsumowując, pragnę z całego serca polecić Wam tę dwutomową przygodę z ketterdamskimi złodziejami, która ani na moment nie pozwoli na chwilę oddechu, czy też zastanowienia. Wciąga bez reszty, zaskakuje i pozostawia w nieprzerwanym poczuciu niepokoju oraz niepewności. Po zakończeniu historii Kaza i jego Wron czuję przede wszystkim smutek i nadzieję na to, że Leigh Bardugo nie pozwoli czekać zbyt długo na jakąkolwiek formę powrotu do znanych nam z Szóstki wron bohaterów. Rozsiądź się wygodnie przy stole w Kaelskim Księciu i zagraj w grę Kaza Brekkera. Pamiętaj tylko kto rozkłada karty, bo nim się spostrzeżesz, stracisz wszystko. Bowiem w czasie, gdy będziesz stopniowo wygrywać drobne sumy na zachętę... twój sejf stanie otworem dla pewnych ukrytych w rękawiczkach dłoni zaledwie kilka przecznic dalej.
  • 5
05.05.2017
Agnesja
Szóstka wron. Szóstka niebezpiecznych wyrzutków. Jeden sposób by się wzbogacić. Niewykonalny skok, niebezpieczeństwo, walka i intrygi. Wciągająca historia, którą musicie poznać. Leigh Bardugo to autorka, która za sprawą serii „Grisza” stała się niezwykle popularna, ale to jej duologia „Szóstka wron” i „Królestwo kanciarzy”, osadzona w tym samym uniwersum, wywołała w Polsce i za granicą prawdziwe zamieszanie. I to nie za sprawą przepięknych, solidnych wydań z barwionymi brzegami stron, a przede wszystkim dzięki wspaniałej treści, która wybija się spośród stosów schematycznych, przeciętnych pozycji z gatunku fantastyki. Duologia ta spokojnie może stanąć na półce tuż obok „Czasu żniw” Samanthy Shannon lub „Igrzysk śmierci” Collins, ponieważ dzieło Leigh Bardugo jest napisane na równie wysokim poziomie. Tak naprawdę powinnam o tej duologii opowiedzieć w kilku zdaniach, aby nie zdradzać Wam zbyt wielu treści. Pozwólcie więc, że bardzo ogólnikowo wspomnę o fabule, natomiast dalej opowiem (może chaotycznie, przez natłok emocji) jak bardzo chcę, abyście przeczytali tą serię i podzielili się o niej swoim zdaniem. „Szóstka wron” to osadzona w brutalnym świecie opowieść o sześciu wyrzutkach, szumowinach, osobistościach najbardziej brutalnych i plugawych, o gangu najbardziej odrażającym w całym Katterdamie. Miasteczko pełne jest nieuczciwego handlu i hazardu, a na domiar złego szerząca się afera narkotykowa skłania władze, w tym majętnego kupca Van Eck’ema, do złożenia przestępczemu geniuszowi, Kaz’owi Bekker’owi, nietypowej oferty. Stawka jest ogromna, misja praktycznie samobójcza, ale w końcu od czego ma się gang szumowin, które razem zdziałają wiele, o ile oczywiście wcześniej nie pozabijają się nawzajem. Przyznam szczerze, że przez pierwsze 80 stron kompletnie nie potrafiłam się odnaleźć w nowym świecie. Nie czytałam trylogii „Grisza”, dlatego początkowo miałam duży problem z nowymi dziwnymi nazwami, zrozumieniem struktury miasteczka oraz aspektami magicznymi. Często musiałam zastanawiać się kto jest kim, a jako że każdy rozdział nawiązuje do innej postaci, miałam w głowie jeszcze większy zamęt. Podobne odczucia miałam przy pierwszym tomie „Czasu żniw”, w którym to autorka zbudowała własny świat od podstaw, ale w przypadku „Szóstki wron” bardziej mnie to irytowało. Na szczęście po tych kilkudziesięciu stronach zaczęłam łączyć fakty i wciągać się w całą historię. Przy lekturze „Królestwa kanciarzy” nie miałam już najmniejszych problemów i mknęłam strona po stronie w bardzo szybkim tempie. „Szósta wron” to książka dopracowana, skomplikowana i bogata pod względem charakterów. Jeżeli macie dość błahych problemów młodocianych postaci, rozbudowanych wątków romantycznych i nic niewznoszących przemyśleń, to pokochacie każdego z bohaterów. Autorka wykazała się umiejętnością różnorodnego kreowania charakterów, a w tym wszystkim postawiła na siłę, pewność siebie, brutalność, a także na czarny humor. Nieczęsto zdarza się, że głównymi bohaterami są „ci źli”, dlatego śledzenie ich przygód było bardzo ciekawym przeżyciem. Gdybym miała wybrać jedną postać, która szczególnie zdobyła moje zainteresowanie, byłby to Kaz, geniusz przestępczości. Inteligentny, pewny siebie, brutalny, a także mistrz wrednego dowcipu. Jest chyba najbardziej negatywnie zarysowaną postacią, dlatego jest najbardziej intrygujący i tylko wyczekiwałam fragmentów, w których będzie obecny. Pierwszy tom duologii pełen był akcji, pościgów, intryg i walk, ale jednak przez początkowe trudności nie korzystałam z lektury aż tak bardzo, jak się spodziewałam. Owszem, często kartki jakoś same szybko się przewracały, a mi ciężko było się oderwać od lektury, ale nadal to nie był ten poziom odczuć emocjonalnych, jaki być powinien. Mimo wszystko zamykając „Szóstkę wron” byłam zadowolona z tego naprawdę dobrego kawałka pracy Leigh Bardugo. Od razu zabrałam się za „Królestwo kanciarzy” i tutaj już przepadłam. W tomie drugim jeszcze lepiej poznajemy bohaterów, ich skomplikowane charaktery i przywiązujemy się do nich, kibicując tym szumowinom we wszystkim, co robią. Budujące się między nimi relacje rozwijają się powoli, bardzo naturalnie, zwłaszcza te nienachlane, romantyczne, które są dodatkowym smaczkiem w całej historii. Mamy tutaj też lepsze rozbudowanie historii, a autorka zgrabnie przeskakuje z wątku na wątek, stosując zawsze zaskakujące rozwiązania. Może nie wszystkie wydawały mi się najlepsze, ale kierunek, w jakim to wszystko zmierzało, dawał mi dużą satysfakcję. Ogromnym plusem jest nieprzewidywalność lektury i jeszcze bardziej podkręcone tempo akcji niżeli jak w tomie pierwszym (chociaż może to być skutek tego, że na dobre wciągnęłam się w ten świat). Samo zakończenie duologii jest bardzo dobre, ale pozostawia niedosyt. Jest przecież jeszcze tyle wątków, które mogła rozwinąć autorka i, błagam, niech napisze dalsze części albo chociaż jakieś nowelki!
  • 5
28.04.2017
Magdalena Mrózek
Kto nie słyszał o Szóstce Wron musiał przez ostatnie siedem miesięcy żyć z dala od internetu, księgarni czy innych czytelników. Po głośnej premierze, wielu moli książkowych - ze mną na czele - z niecierpliwością oczekiwało na drugą, a zarazem ostatnią część duologii. Oto więc po długim czasie, w końcu nadszedł moment premiery Królestwa Kanciarzy. Czy książka spełniła moje oczekiwania? Przekonajcie się sami. Zacznijmy jednak od początku. Akcja w tej książce rozgrywa się w jednym miejscu, czyli na wyspie Ketterdam. “Jedno miejsce” to trochę mylące określenie, bo jak w przypadku poprzedniej części tylko musnęliśmy opisy tego miasta, tak w tej fabuła skupia się tylko na nim. Dzięki temu z bliska możemy zobaczyć wyspę, która uformowała naszych bohaterów. Autorka bardzo zgrabnie opisuje architekturę i zwyczaje mieszkańców, tworząc barwne tło dla działań naszej grupy rzezimieszków. Jak w pierwszej części akcja rozwija się dosyć powoli (choć dla mnie tam cały czas coś się tam działo, ale chyba nie jestem zbyt obiektywna; może też moja definicja “akcji” jest dość pokrętna, dlatego dostosuję się do większości), tak w tej części mamy raczej naprzemiennie gwałtowne i spokojne momenty, które stopniowo ją budują. Podczas zwykłych działań nagle zaskakują nas zwroty akcji. Nie są one aż tak “wielkie”, ale budują całą fabułę aż do punktu kulminacyjnego. Ciekawym, choć strasznie denerwującym zabiegiem jest też ucinanie wydarzeń pod koniec rozdziału z perspektywy danego bohatera. Jak niektórzy pamiętają z pierwszego tomu, wątki opisywane są z perspektywy wielu postaci. Tym razem jednak do ich grona doszło stanowisko Wylana, którego wcześniej zabrakło. Tak więc kiedy pod koniec rozdziału jednego z bohaterów, wydarzyło się coś dziwnego albo szokującego, akcja jest nagle przerywana i musimy czekać kilka rozdziałów napisanych z perspektywy innych Wron, aby dowiedzieć się co dalej. Najgorszy jest moment, w którym ten zabieg jest zastosowany w kilku rozdziałach z rzędu. Wtedy już człowiek sam nie wie na co czeka i co się tak naprawdę tam dzieje. Jednak drugą stroną medalu tylu perspektyw jest ciekawy kontrast pomiędzy tym jak widzą daną osobę jego towarzysze, a tym co myśli ona o sobie. O bohaterach większość zostało już powiedziane w poprzedniej recenzji. Pomiędzy wydarzeniami w książkach mija jakiś tydzień, więc jedyna różnica w ich charakterze wynika z tego, co wydarzyło się podczas ich szalonej misji. Oczywiście kolejne wyzwania mają wpływ na nich jak i na decyzje, które podejmują. Obiecałam jednak recenzję bez spoilerów, więc zamieszczę jedynie wypowiedź Wylana, która świetnie podsumowuje Wrony. Wylan przywołał całą brawurę, jakiej nauczył się od Niny, siłę woli, którą imponował mu Matthias, koncentrację, jaką demonstrował Kaz, odwagę Inej i dziką, nierozważną nadzieję, którą tak cenił i Jaspera, wiarę w to, że zwycięży bez względu na okoliczności. W tej części fani romansów doczekali się kilku smakowitych kąsków. Tutaj nadal miłość i związki są tłem dla pierwszoplanowych misji. Nie licząc jednej pary, której związek został opisany trochę bardziej i jak dla mnie strasznie słodko. Sprawiało to, że podczas czytania ich rozdziałów miało się ochotę krzyknąć: “No ile można!”. Jednak reszta relacji została opisana bardzo pobieżnie, dlatego każdy przełomowy dla nich moment był wyczekiwany z niecierpliwością. Było ich mało i choć jednocześnie nie chciałabym żeby książka zmieniła się w typowe Young Adult, to miałam uczucie niedostatku. Autorka skupia się też uważniej na relacjach, jakie zaszły pomiędzy rzezimieszkami po wszystkim czego doświadczyli. Nieoczekiwane przyjaźnie oraz harmonia, jaką stworzyli w tak barwnej grupie na przestrzeni mijających stron, sprawiała niesamowite wrażenie. Jednak mam kilka zastrzeżeń do zakończenia. Autorka bardzo skupiała się na wielu wątkach i szczegółach, a gdy doszło do końcowych wydarzeń nagle dostajemy strzępy opisów. Sam punkt kulminacyjny był naprawdę ciekawie przedstawiony, jednak wszystko po nim, choć nadal to istotne sprawy - były po prostu nijakie. Zamiast skupić się tak jak wcześniej na psychologicznym aspekcie, jaki miał miejsce po wszystkich przygodach w postaciach, to dostajemy mdłe nie wiadomo co. Do tego zakończenie jest otwarte. Serio? Wisienką na torcie jest Polskie wydanie tej serii. Nie widziałam zagranicznego, więc nie mam porównania, ale Wydawnictwo Mag naprawdę się postarało. Bardzo wytrzymała książka. Podczas czytania wyginałam ją na różne strony, a grzbiet pozostał nietknięty. Do tego piękne brzegi stron w kolorze czerni i czerwieni. Zachowanie oryginalnej okładki było również świetnym posunięciem. Szkoda, że nie pozostawiono tytułu angielskiego, ale i tak polska wersja jest najlepszym możliwym tłumaczeniem. Do tego małe smaczki w książce, takie jak ozdobne t w niektórych wyrazach, małe kruki pomiędzy wątkami, czy czarne strony oddzielające poszczególne księgi. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale miło widzieć ciekawie wydaną pozycję. Jak możecie wywnioskow
12.04.2017
Triskel
„Królestwo kanciarzy” jest rewelacyjną kontynuacją z cyklu „Szóstka wron” autorstwa Leigh Bardugo. Kaz Brekker po raz kolejny potrafi zaskoczyć, a kolejne intrygi i spiski sprawiają, że od lektury nie można się oderwać. Leigh Bardugo potrafi tworzyć pasjonujące i emocjonujące historie, które wciągają od pierwszej do ostatniej strony. Kaz Brekker i jego drużyna powraca, aby stanąć przed jeszcze większym wyzwaniem... Kaz Brekker wraz ze swymi kompaniami musi po raz kolejny mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Po udanym skoku mieli stać się obrzydliwie bogaci, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Ktoś zdradził i teraz muszą się ukrywać. Brak pieniędzy i tocząca się wojna również nie pomaga im w i tak niełatwej sytuacji. Nie mogą nikomu ufać i nie wiedzą, kto jest ich prawdziwym przyjacielem, a kto wrogiem. Muszą przetrwać za wszelką cenę nawet, jeżeli musieliby posunąć się do zrobienia czegoś, czego będą później żałować. Z przyjemnością powróciłem do Kaza Brekkera i spółki. Akcja jak zwykle mknie w szybkim tempie, postacie znów potrafią rozśmieszyć i miejscami nieźle przestraszyć zarazem. Jest to bardzo udana kontynuacja, którą czyta się z przyjemnością. Przygody Szumowin czyta się rewelacyjnie, a postać Kaza Brekkera jak zwykle potrafi zaciekawić i zachęcić do dalszego czytania. Książka napisana jest językiem bogatym i barwnym, dzięki czemu powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Mam nadzieję, że Leigh Bardugo będzie kontynuowała losy Szumowin, gdyż zdążyłem ich polubić i wciągnąć się w ich perypetie. „Królestwo kanciarzy” sprawia, że trudno się od niej oderwać, dzięki dosadnemu humorowi, barwnym bohaterom i szybkiej akcji. Autorka bardzo się postarała podczas tworzenia świata, w którym dzieje się opowieść, a losy Brudnorękiego czy Zjawy nie raz potrafią zaskoczyć. Zakończenie zaskakuje, pozostawiając jednak furtkę na wydanie tomu trzeciego, na co mam ogromną nadzieję. Zżyłem się z Kazem Brekkerem i ekipą, dlatego mam nadzieję, że przeczytam o nich jeszcze nie raz. Jak najbardziej polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/04/krolestwo-kanciarzy-leigh-bardugo.html
Zobacz też