ver: 0.33

Szklany tron. Tom 4. Królowa Cieni

(okładka miękka)

Autor:
(54)
  • Czytaj fragmentFragment
49,99 zł
41,49 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (31)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
30.05.2017
SkrytaKsiążka
Ciężko jest mi opisać fabułę książki unikając jakichkolwiek spoilerów (zwłaszcza, że to już czwarty tom serii), tak więc rezygnuję z tego i przejdę po prostu do innych aspektów, które chciałabym poruszyć w tym poście. Jak już napisałam - to moja czwarta przygoda z ukochanymi i niezastąpionymi bohaterami od których tak się uzależniłam, że mogłabym tę historię czytać w kółko i w kółko. Czy to już nałóg? Albo jakaś choroba psychiczna? Nie mam pojęcia, ale seria "Szklany tron" to mój WIELKI i OGROMNY numer jeden i wątpię, że cokolwiek go przebije. Dopiero w "Królowej cieni" zauważyłam jaką ogromną metamorfozę przeszła główna bohaterka od pierwszego tomu. Od zawsze darzyłam ją sympatią, a jej ironia i arogancja wcale mi nie przeszkadzały. Teraz staje się zupełnie inną osobą. Jej charakter ogromnie się ukształtował, nie tylko przez wszystkie sytuacje, które ją spotkały, ale też przez to kim tak naprawdę jest. Zawsze wie co powiedzieć, co zrobić, jak zareagować.. a co najlepsze, jej intrygi i pomysły są nieobliczalne i momentami byłam w takim szoku, że nawet ja tak łatwo dałam się jej omamić. Sytuacja z Manon i jej wiedźmami, które poznajemy w "Dziedzictwie ognia" nabiera intensywności. Ten wątek dziwnie mi się dłużył w poprzedniej części, ale teraz widzę, że to wszystko było potrzebne. Ta bohaterka również doświadcza pewną wewnętrzną przemianę, co było ważne dla fabuły i ogromnie przypadło mi to do gustu. Genialne jest to, jak Sarah J. Maas ma wszyściutko perfekcyjnie obmyślone. Nie wiem ile razy jeszcze wspomnę, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Rowan, Chaol, Dorian, Aedion.. dosłownie nie wiem, który z tych panów bardziej mnie oczarował. Co prawda głęboko w sercu zawsze będę za byłym kapitanem Gwardii, ale reszta owych mężczyzn również jest fenomenalna. Podobało mi się jaką rolę odegrał każdy z nich i jak to wszystko się rozwinęło. Najmniej mieliśmy wydarzeń związanych z Chaolem i Dorianem, ale jeśli już jakieś były, to były z pewnością istotne i przyprawiające o palpitacje serca. Na samym początku strasznie bawiła mnie relacja Rowana i Aediona. Ogólnie zdarzały mi się momenty w książce, kiedy miałam ochotę śmiać się do rozpuku, głównie przez zabawne dialogi. Ile nowych odkryć, faktów i bohaterów! Z każdym tomem zostajemy zasypani nowymi informacjami, które całkowicie zmieniają bieg fabuły. Ja dosłownie zawsze nie mam pojęcia czego się spodziewać w trakcie lektury i ciągle myślę, co ta autorka wymyśliła. Jednymi z ważnych ról w historii zawartej w "Królowej cieni" odgrywają również Lysandra i Elide. Obie Panie nie znałam, ponieważ nie pojawiły się we wcześniejszych częściach, ale cieszę się, że miały swoje momenty. Obie mega odważne, silne i jak się okazuje - ważne w życiu naszej głównej bohaterki. Uwielbiam Sarah J. Maas za to, jak kreuje damskie postacie. To jak są waleczne, bezkompromisowe i nie płaszczące się przed nikim, jest niesłychane. We wcześniejszych tomach akcja skupia się głównie na kilku ważnych miejscach, które odgrywają w fabule zasadniczą rolę. W "Szklanym tronie" i "Koronie w mroku" był to Adarlan. W "Dziedzictwie ognia" rozrasta się na Adarlan i Wendlyn, a tutaj wszystko dzieje się wszędzie.. dosłownie! Akcja bardzo się rozprzestrzeniła. Większość czytelników uważa, że pierwsza połowa książki jest raczej nudna, ale ja jestem zakochana w całości. Autorka specjalnie to zrobiła, aby potem na sam koniec wbić nam nóż w serce i zostawić z płaczącą duszą. Teoretycznie (z samego początku) ta powieść zaczyna się spokojnie, a później coraz bardziej nabiera tempa, niczym jazda na rowerze. Moim największym zaskoczeniem było samo zakończenie książki i kolejny istotny fakt związany z miejscem Morath, ponieważ nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ostatnie sto stron to była czysta apokalipsa w mojej głowie. Zdarzyło mi się odkładać tę książkę na dłuższy czas, bo nie mogłam przetrawić tego wszystkiego. No cóż.. za dużo emocji, zdecydowanie za dużo, a przecież każdy musi odpocząć od nadmiaru tego stresu, które wywołują w nas książki tej autorki. Nie żebym narzekała.. o nie, nie. Jestem zadowolona, ale nie chciałam tak szybko jej skończyć, bo z tomu na tom ta seria jest bliższa końcowi. Po raz kolejny jestem zachwycona. Po raz kolejny jestem zakochana. Z każdym tomem kocham tę historię coraz mocniej i zawsze na końcu ciężko mi się rozstać z bohaterami, których pokochałam od pierwszej części. Sarah J. Maas z tomu na tom tworzy coraz bardziej niesamowitą fabułę. "Szklany tron" w porównaniu do "Królowej cieni" to nic, dosłownie nic. To aż nieprawdopodobne.
  • 3
23.04.2017
To Read Or Not To Read
Pełna recenzja dostępna na: https://toreador-nottoread.blogspot.com/ Królową cieni mogę podzielić na dwie połowy, zadziwiająco sobie równe. Ta pierwsza stanowiła dla mnie przedłużenie męczarni z Dziedzictwa ognia. Czyli ponownie; nic nie wnosiła, składała się z nic nie znaczących dialogów, rozmów i scen, które zatykały dziury i miały znaczny wpływ na końcową objętość książki. Za to ta druga, ta druga! Dziedzictwo ognia było złe. Zanotowałam tam znaczny spadek formy i miałam co do niego kilka sporych „ale”. Złą passę Maas kontynuuje w pierwszej połowie Królowej. Ponownie nic nie ma sensu, wprowadzane wątki zupełnie nie mają na nic wpływu i te durne wiedźmy tylko wytrącają człowieka z równowagi. A potem… Zaczynasz rozumieć, że decyzje pani Maas nigdy nie są pozbawione rozsądku. W drugiej połowie wszystko zaczyna nabierać kształtu i wskakiwać na swoje miejsce. Nagle półtorej powieści będącej bezsensownym bełkotem nabiera sensu i stanowi łącznik, bez którego nie można się było obyć. Maas zaczęła stawiać na relacje. Całe Dziedzictwo ognia skupiało się wokół Cealeny i Rowana, Królowa cieni tylko to kontynuuje. Autorka poświęciła więcej miejsca i zadała sobie więcej trudu, aby określić uczucia, którymi siebie darzą. Dalej nie jestem za tym, aby tych dwoje skończyło razem jako para, ale teraz jestem o krok bliżej do zrozumienia tej decyzji autorki niż wcześniej. Za to o relacji Aelin i Aediona powiedzieć nie mogę, że została przekonywująco pokazana. To rodzina, kuzynostwo. Od biedy patrząc na ich obecną sytuację można potraktować ich zachowania jak typowe dla brata i siostry. Jednak… coś nie wyszło. Ich rozmowy i myśli na temat siebie nawzajem nie przypominały braterskich uczuć. To miało wydźwięk starego i doświadczonego małżeństwa, które przechodzi kryzys, nie może się ze sobą dogadać i przestaje aprobować swoje wybory. Do tego sam Aedion… czy tylko mnie tak strasznie irytował przez te 850 stron? Rzecz, przy której na moje usta wypełzł uśmiech, dotyczy Rowana. Autorka przez tyle stron kreowała go jako silnego i niezależnego mężczyznę, wojownika z krwi i kości, brudnego dzikusa, nieprzejmującego się prozaicznymi rzeczami, walczącym z poświęceniem dla wyższego celu. A tu wpada nagle taki Tarzan do mieszkania Aelin, śmierdzi jak nie wiadomo co i zostaje zagoniony do łazienki. Zderzenie świata poznanego w Dziedzictwie ognia z tym, który znamy z wcześniejszych tomów. Wypadło to trochę mało naturalnie i sztucznie, ale przynajmniej Rowan zyskał moją większą sympatię do swojej osoby. Schodząc na tematy mężczyzn w tej powieści… Tradycyjnie nie obędzie się bez Sama, który chociaż tu nie występuje z przyczyn, hm, oczywistych, to gości we wspomnieniach wielu bohaterów i jest tematem rozmyślań Aelin. W nowelkach, w których pierwszy raz poznajemy jego postać, nie zapałałam do niego sympatią, wręcz go nie lubiłam. A teraz? Zaczęłam za nim tęsknić i teraz żałuję, że spotkało go to, co go spotkało. Zobaczymy, co Maas wykombinowała w Imperium burz. Mam nadzieję, że wróci chociaż w części na stare tory. A jak nie, to przynajmniej będę mieć kolejny materiał do plucia żółcią. Chociaż Królowa cieni nie była aż tak soczystym kąskiem jak Dziedzictwo ognia, by rozkładać ją tak dokładnie na czynniki pierwsze. Jednak zanotowałam poprawę.
  • 5
28.03.2017
Paulina11
Aelin po kilku miesiącach przebywania w Wendlyn, wraca do Adarlanu. Zabójczyni wraca silniejsza, po treningu z Rowanem potrafi walczyć jeszcze lepiej. W Adarlanie jednak dziewczyna traci swoją moc władania ogniem. Królowa Terrasenu nie jest jednak sama. Z pomocą przyjaciół – Chaola, Lasandry, kuzyna Aediona, oraz Rowana szykuje zemstę dla okrutnego króla. Jak już jesteśmy przy bohaterach... ludzie kochani, czy tylko mnie tak bardzo Chaol na początku wkurzał?! Miałam ochotę wejść do książki i porządnie nim potrząsnąć. Z biegiem czasu jednak się zrehabilitował w moich oczach. W czwartym tomie poznajemy w końcu człowieka, który uratował i wytrenował Celaenę – Arobynna Hamela. Sama Aelin jednak nie żywi do niego zbyt przyjaznych uczuć. Nie po tym, co Król Zabójców zrobił jej ukochanemu kilka la t wcześniej. Postać Hamela odgrywa w Królowej cieni dosyć spore znaczenie i myślę, że autorka dobrze zrobiła nie wciskając go do poprzednich części, gdyż idealnie wykorzystała potencjał owego bohatera w tym konkretnym tomie. Bardzo ciekawy zabieg Sarah zrobiła łącząc w pewnym momencie ścieżki wiedźm i naszej grupki bohaterów. Owe wiedźmy są bardzo interesującymi postaciami w tej serii, ale nie ukrywam, że ich wątek lubię najmniej, mimo że w Królowej cieni już bardziej je polubiłam. Po skończeniu Dziedzictwa ognia, sądziłam, że trzecia część jest najlepsza. Myliłam się okay? Trzeci tom owszem, był świetny, ale czwarty był jeszcze lepszy *.* Aż się boję pomyśleć, co będzie w piątym. Królowa cieni może i ma ponad 800 stron, ale jej objętość widać tylko po tym, że jest ona ciężka XD Treść ani trochę się nie dłuży, w tych całych ośmiuset stronach nie ma miejsca na nudę... Tam się co chwile coś dzieje. Raz śledzimy wydarzenia z udziałem wiedźm w Morath, czasami zaglądamy do zamku zobaczyć co u naszego biednego Doriana, ale jednak najczęściej śledzimy losy Aelin i jej towarzyszy. Nie wiem jak Maas to robi... ale czytając jej książki, mam wrażenie, że uczestniczę w tych wszystkich wydarzeniach razem z jej bohaterami. W Królowej nie było inaczej. Wiadomo, że książki przenoszą do innego świata ale... jak czytałam zakończenie (a jak wiemy, w zakończeniach Sarah szczególnie nie ma dla nas litości) miałam wrażenie, że jestem w Adarlanie razem z Aelin i resztą. Kiedy odłożyłam czytanie, aby iść spać, rzeczywistość uderzyła we mnie jak obuchem. Cały czas myślami krążyłam w tym świecie. Ciężko jest wykreować aż tak realistyczny świat, więc może i to mówiłam, ale powiem jeszcze raz – Sarah to mistrzyni świata fantasy. Wyżej wspomniałam, że zakończenie typowe dla niej. Oj tak, bardzo podobne emocje, jak przy końcówce ACOMAFU... wściekłość, ból, przerażenie, lęk, radość, strach, euforia i tysiąc innych określeń. To mnie rozbiło. Skończyłam Królową z uśmiechem na twarzy, bo pomimo pewnego smutniejszego wątku, zakończenie mnie zadowoliło. Teraz z jednej strony z niecierpliwością czekam na Imperium burz... ale z drugiej.... kto wie, ile będziemy musieli czekać na kolejną część... zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
20.12.2016
Szklany tron tom 4 Królowa cieni
Storm
Po prostu cudo! Dalej nie mogę się otrząsnąć po przeczytaniu. Czytałam z wypikami na twarzy. Aż się boję pomyśleć co będzie w następnej części i jak wógle autorka ją napisała? Prawie najlepszy tom mówię prawie ponieważ czekam na efekty w 5 tomie. Nie mogę się już doczekać. Tak samo polecam Dwór cierni i róż wszystkie części!
  • 5
30.09.2016
:)
Piotr Bednarek
tej książki i pozostałych z tej serii nie da się opisać to trzeba przeczytać. W 100% wciągająca aż szkoda ,że tak szybko przeczytałem..
  • 5
27.09.2016
Najlepsza
nataliaxsiema
Najlepsza i najbardziej wciągająca część całego cyklu! :)
Zapraszam na całą recenzję na moim blogu: http://inthefuturelondon.blogspot.com/2016/09/krolowa-cieni-sarah-j-maas-recenzja.html :)
13.09.2016
Szklany tron
Beata Chołodowska
Uwielbiam książki tej autorki... Ciekawa fabuła, wątek. Warto przeczytać, polecam!
31.08.2016
Królowa cieni
Robert Bartoszek
Książka mojej Córci. Po jej przeczytaniu jednoznacznie stwierdziła , że jest super !
  • 5
26.08.2016
Genialna!
Julia
Kolejne przygody cudownego dziewczęcia - Sarah J. Maas wie co robi i robi to genialnie. Naprawdę warto przeczytać kolejną część niesamowitych przygód, które wciągają bardziej niż ruchome piaski. Razem z niezwykłymi bohaterami kroczymy przez niesamowity świat - coś niezwykłego!
12.08.2016
Młodzieżowe na poziomie
Darek
Książka kierowana do młodzieży, ale starsi spokojnie też znajdą coś dla siebie. Rewelacja, 10/10
  • 4
09.08.2016
Więcej na boku niż w głównym nurcie
Mały Lis
Koszmar powieści wielotorowej, część wątków dodana chyba w biegu, bowiem pojawiają się znikąd, nie były w żaden sposób zaanonsowane, nawet napomknięć nie było. Całość jednak broni się tym, że mimo wielowątkowości wciąga i jest już na dobrym poziomie, który pozwala przeczytać książkę szybko i bezboleśnie. Odrobina rozczarowania na końcu - to nie jest ostatni tom. Główne wydawałoby się wątki zostały zamknięte, poboczne stanęły w punkcie, który w połączeniu z zakończeniem wątku Aelin Ashryver Galathynius mógł spokojnie zostać ładnym niedopowiedzeniem pozwalającym czytelnikowi na pewną swobodę interpretacji. Niestety jeden z wątków na wpół głównych pozostał rozgrzebany i wymaga kolejnego, miejmy nadzieję ostatniego tomu. 4/5 gwiazdek za dobrą, dojrzałą narrację (w przeciwieństwie do dwóch pierwszych tomów) i zgrabne poprowadzenie głównego wątku, co sprawiło, że całość wciąga.
  • 5
04.08.2016
królowa cieni
Katarzyna Smaga
Rewelacja!!!!! Wciągnęłam jednym haustem!!!! Polecam
02.08.2016
Świetna!!
maouidi
Rozpoczynając lekturę pierwszego tomu Szklanego Tronu nie spodziewałam się, że ta seria tak mocno zwali mnie z nóg! Już dawno nie trafiłam na serię, która działa jak magia - pomimo opasłych tomów liczących dobre kilkaset, chłonę je jak gąbka wodę i ciągle czuję niedosyt! W czwartym tomie Celaena powraca do Adarlanu jako Alien Ogniste Serce, aby, korzystając ze swoich umiejętności, zemścić się na tych, którzy odebrali jej wszystko. Oj będzie się działo! Nie chcę Wam więcej opowiadać, odbierając przyjemność czytania, dlatego musicie zrobić to sami. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie. Moim zdaniem to jak na razie najlepsza część serii!
  • 5
15.07.2016
Królowa cieni
Monika Szulc
Celaena Sardothien, sławna zabójczyni odsłoniła swoje prawdziwe oblicze. Teraz nazywa się Alien Ogniste Serce, prawowita dziedziczka Terrasenu. Po wstrząsającej podróży wraca do Adarlanu. Pragnie pomścić śmierć bliskich oraz chcę zawalczyć o należne jej prawa, by mogła ocalić niewolników i ludzi stłamszonych przez bezwzględnego władcę.
„Królowa Cieni” to z pewnością książka dla znających już tę serię. Jest ona zbyt skomplikowana, by zaczynać od czwartego tomu.
Wszechwiedzący narrator sprawdził się tu doskonal. Przeskakuje od bohatera do bohatera i raczy czytelnika najciekawszymi kąskami. Oczywiści głównej bohaterce poświęcono najwięcej czasu, z czego jestem ogromnie zadowolona. Wyjątkowo silna osobowość, która imponuje swoją odwagą. Często spotykałam bohaterki, które były niemal niezwyciężone i same rozwiązywały problemy. Pozornie Alien również jest kreowana na herosa, ale bliżej poznając tę dziewczynę widać jej lęki i obawy i pomimo, że potrafi być bezwzględną zabójczynią widać rysy na zbroi, którą się otoczyła. Życie nie było dla niej łaskawe i pomimo, że popełnia błędy i dokonuje złych wyborów, szczerze życzę jej powodzenia. Chaol, który w tej serii budził różne emocje, od uwielbienia do głębokiego rozczarowania, nadal nie przestaję być burzliwą postacią. Jednak to książę Fee jest najbardziej pożądanym bohaterem „Królowej cieni”. Rowan to twardy wojownik i złożony mężczyzna. Uwielbiam go i jestem ciekawa, czym mnie jeszcze zaskoczy! Oczywiście to nie wszyscy bohaterowie, bo jest ich znacznie więcej. Każdy z nich jest zaskakujący i nie raz zamąci w całej historii.
Akcja książki toczy się powoli, ale jest usiana efektownymi starciami i mącącymi w głowie intrygami. „Królowa cieni” to obszerne tomisko i z pewnością nie nadaję się na jeden wieczór. Książce należy poświęcić dużo uwagi i zrozumieć liczne spiski, które zaskakują i jeszcze bardziej wciągają. Często obszernym powieścią można zarzucić zbytnią opisowość, lecz „Królowa cieni” jest skondensowana do granic możliwości. Zawiera najważniejsze momenty i nieustannie coś się w niej dzieję. Jestem pełna podziwu dla S.J. Mass. Widać ogrom włożonej pracy i pomysł. Ilość szczegółów oraz intryg przyprawia o zawrót głowy.
„Królowa cieni” to pasjonująca, wielowątkowa powieść, w której bohaterowie są niczym dynamit. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchną i co zgotują przeciwnikowi. Jest to okrutna i błyskotliwa powieść, która tylko podkreśla wyjątkowość serii „Szklany Tron” i ukazuję ludzką osobowość z nowej, okrutnej perspektywy. . Polecam
  • 5
14.07.2016
Powraca by podpalić świat!
Dziewczyna z książkami
Ponad osiemset stron nieopisanego szczęścia. Tak określiłabym lekturę czwartego już tomu z serii Szklany tron. Nie chodzi mi tu o same wydarzenie, o których głębiej rozpiszę się w kolejnych akapitach, lecz o samą objętość, o to jak po tylu miesiącach czekania, mogłam usiąść wygodnie w fotelu i wpaść w świat Aelin na długie, długie godziny. Spotkanie to było, nie oszukujmy się, równie udane co każde poprzednie, w przypadku książek tej autorki. Wpadłam w świat dawnej Zabójczyni Adarlanu, niemal od pierwszego zdania, pierwszego rozdziału. Bardzo lubię powracać do serii, które jak wiem mnie nie zawiodą. Wielokrotnie to już powtarzałam i powtarzać będę - Sarah J. Maas to królowa współczesnej fantastyki, która mimo wielotomowych serii wciąż zachowuje poziom oraz potrafi trzymać czytelnika na krawędzi krzesła - niepewnego dalszych wydarzeń, przepełnionego emocjami oraz dalszymi, możliwymi scenariuszami dążeń prawowitej królowej do tronu.

Co do pozostałych bohaterów. Moją uwagę zyskał, rzecz jasna Rowan, czyli książę Fae, którego Aelin poznała podczas swej podróży do Wendyln w poprzednim tomie. Mężczyzna stał się nie tylko ważnym członkiem jej prywatnego dworu, lecz również bratnią duszą, dla której gotowa jest zginąć. Ich, powoli budująca się relacja, która weszła na nieco inny poziom, niż ten dotychczas ukazany, była dość mocno zarysowana. Bardzo sensualna, drapieżna, niekiedy wywołująca na twarzy czytelnika uśmiech. Mimo, iż dotychczas nie wyobrażałam sobie Cealeny u boku nikogo innego, niż Chaola, autorka, mało subtelnie przedstawiła dawnego Kapitana, w dość niekorzystnym świetle, co miało na zamiarze przyciągnięcie wzroku czytelnika w stronę relacji Aelin - Rowan oraz porzucenie wszelkich nadziei na rozkwit dawnego romansu. Gdyby nie fakt, że książę Fae, ja na ten moment jest moją ulubioną postacią w całym cyklu, zamysł ten zapewne spotkał by się z negatywnym odbiorem. Jest mi szkoda tej relacji, lecz ostatecznie widzę, że historia poszła we właściwym kierunku. Cealena Sardothien zginęła, jakże więc mogło być inaczej?

Książka jest pełna zwrotów akcji, walk oraz dynamiki. Również dzięki temu, mimo ponad ośmiuset stron, pozycję tą czyta się z zapartym tchem i kończy niespodziewanie szybko. Odłożenie książki po zakończeniu danego rozdziału, często jest zabiegiem niemożliwym, gdyż bardzo często równoznaczne jest to z przerwaniem rozwoju jakiegoś wydarzenia. Ja nie jestem do tego zdolna, gdyż wiem, że zostałabym zalewana przez chmarę pytań, możliwych scenariuszy danego wątku. Więc czytałam, czytałam, czytałam, aż zauważyłam, ze zbliżam się nieuchronnie do końca. Wtedy pożałowałam tylko jednego - że za moment będzie mi dane poznać zakończenie tego tomu.

Rozwinięcie niektórych wątków nowo otwartych, jak i tych znanych z poprzednich tomów w pełni mnie usatysfakcjonowało. Autorka w wielu przypadkach trzymała mnie w niepewności, jednak strach przez nieznanym okazał się niepotrzebny. Mam wrażenie, że część ta była, mimo wielu wątków, bohaterów oraz akcji dość neutralna. Nie wywoływała, aż tak skrajnych emocji, jak dla przykładu tom poprzedni. Samo zakończenie było, mimo wszystko szczęśliwie, bezkrwawe, jeśli w stosunku do Aelin można użyć takiego określenia. Pierwszy raz zakończyłam lekturę nie przeklinając w myślach autorki. Oczywiście niczego bardziej nie pragnę, niż tego by móc przeczytać kolejny tom, jednak czuję się ukontentowana zakończeniem. Obawiam się jednak, że to tylko cisza przed nadchodzącą burzą...

Była taka jedna scena, pomijając te z udziałem Rowana, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Mianowicie ta, w której Aelin na cmentarzu rozlicza się z przeszłością. Jest to scena tak konieczna, tak pięknie napisana, że brak mi zwyczajnie słów. Myślę, że czytelnicy również potrzebowali takiego zakończenie tego wątku. Takiej kropki nad i, która podkreśliłaby wagę tej postaci w życiu dziewczyny. Osoby, które czytały tę część myślę, że mogą wiedzieć o co mi chodzi. To jedna z tych scen, która otwiera, dawno zasklepione rany.

Sam styl pisania, którym posługuje się Sarah J. Maas, mimo, iż nie wysublimowany, co jednak nie jest pożądane w tym gatunku, zapada w pamięć. Idealnie opisuje otaczającą bohaterów rzeczywistość, ich charaktery oraz koneksje między nimi. Uważam, że z każdą książką widać progres w kunszcie autorki. Nie mogę się doczekać, tego co przygotowała dla nas w kolejnym tomie, ponieważ ona nigdy nie zawodzi. Dostarcza czytelnikowi niezwykłych emocji, nowych bohaterów, których mogą pokochać, bądź znienawidzić oraz pozwala, coraz głębiej zajrzeć do fantastycznego świata, który stworzyła.
13.07.2016
Porywająca część
willua
Ta część Szkanego Tronu jest faktycznie porywająca, ma w sobie to coś, można nazwać to klimatem czy intrygującą aura, ale Królową cieni czytało się doskonale. Seria należy do moich ulubionych, przez wzgląd na autorkę, którą bardzo cenię za jej nieprzeciętny talent i niebywały zmysł pisania. Sarah J. Maas stworzyła w Królowej cieni niezwykle barwny świat, wciągający praktycznie od pierwszej strony. Wspaniała powieść w której elementy magii, a oprócz tego napięcie i zaskakująca akcja tworzą ciekawe połączenie. Powieścią Królowa cieni Sarah J. Maas pokazała swój genialny kunszt literacki, dlatego polecam.
  • 5
10.07.2016
Za śmierć mojego narodu
Caroline Livre
Nigdy nie byłam, nie jestem i z pewnością nie czuję się znawcą fantastyki. Do tej pory znajdzie się na rynku wiele książek, których nie tyle nie miałam okazji przeczytać, ale nawet o nich usłyszeć. A jednak na podstawie swojego skromnego doświadczenia powiem jedno – jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać serii „Szklany tron” autorstwa Sarah J.Maas, to koniecznie musicie to zmienić! Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w recenzji już czwartej części 🙂

ZA ŚMIERĆ MOJEGO NARODU

Aelin Galathynius, dawna królowa Terrassenu powraca, by walczyć o wolność dla swojej ojczyzny, która niegdyś została jej brutalnie odebrana przez nie kogo innego, jak samego króla Adarlanu. Aby jednak stanąć z nim do walki Celaena Sardothien, była Królowa Zabójców, więźniarka w Endovier oraz Królewska Obrończyni będzie potrzebowała czegoś więcej, niż siły i dobrej taktyki. Zwycięstwo może jej dać jedynie magia, która dawno temu przestała istnieć w Adarlanie. Czy uda jej się zemścić na władcy i jednoczesnym zabójcy jej rodziny jednocześnie nie tracąc nikogo z jej bliskich?

„Nie miała pojęcia, co o tym myśleć. Miała jednak nadzieję, że uda im się wszystkim to przeżyć. Wielką nadzieję.”
Tym razem nie będę owijać w bawełnę, bawić się w porównania i eufemizmy, nie. Powiem po prostu to, co ciśnie mi się na usta po przeczytaniu tej książki. JEST CUDOWNA. I tyle, koniec, kropka.

Sarah J.Maas po raz kolejny funduje nam fantastyczną podróż w nieznane, od której nie sposób uwolnić się choćby na chwilę. Jej cudowny i płynny język, a także charyzmatyczni i pełni tajemnic bohaterowie, których pokochałam już w „Szklanym tronie”, zatrzymują czytelnika na długo.

I tym razem mamy szansę podziwiać nie tylko kunszt pisarski autorki, ale sam pomysł na fabułę. Po „Dziedzictwie ognia” zastanawiałam się, czy Sarah J.Maas stać jeszcze na coś więcej. A jednak i tym razem wszystko jeszcze lepiej ze sobą współgra, wątki łączą się ze sobą jeszcze lepiej niż najlepsze puzzle, a całość kończy się w jeszcze lepszy, bardziej zaskakujący sposób, który tylko autorka byłaby w stanie wymyślić. Wiem, że prawdopodobnie się powtarzam, ale trudno znaleźć mi słowa na to, by opisać „Królową cieni”, która wzbudziła u mnie całą gamę emocji – od miłości do strachu.

Jeżeli szukacie kawałka dobrej fantastyki, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić serię „Szklany tron”, której ostatnia część dosłownie zmiotła mnie z nóg. Moim skromnym zdaniem (nie)znawcy fantastyki to jedna z lepszych po Harrym Potterze i „Innych” Anne Bishops, które znajdziecie na rynku.

www.carolinelivre.pl
  • 5
29.06.2016
Najlepsza książka EVER!!!
Izabela Ługowska
Dzięki empik <3 gdyby nie wy, nie odkryła bym tej niesamowitej książki pełnej przygód!!!
Królowa cieni to 4 część serii szklany tron, która zabrała mnie do innego wymiaru, pełnego magi, walki i wiele innych. Aelin odkrywa wiele tajemnic, i zdobywa nowych popleczników. Na serio, nigdy nie czytałam lepszej książki i wszystkich zachęcam.
  • 5
29.06.2016
Najlepsza książka EVER!!!
Izabela Ługowska
Dzięki empik <3 gdyby nie wy, nie odkryła bym tej niesamowitej książki pełnej przygód!!!
Królowa cieni to 4 część serii szklany tron, która zabrała mnie do innego wymiaru, pełnego magi, walki i wiele innych. Celaena odkrywa wiele tajemnic, i zdobywa nowych popleczników. Na serio, nigdy nie czytałam lepszej książki i wszystkich zachęcam.
  • 5
27.06.2016
Ponad 800 stron niesamowitej akcji
Barbara Ślusarek
Książka jest niesamowita! Autorka cały czas zaskakuję i trzymaczytelnika w napięciu. Polecam bardzo!
  • 5
09.06.2016
Osobno byli groźni, ale razem są zabójczy.
Anna Wiatrek
Książka naprawdę ciekawa, czyta się jednym tchem. Bohaterowie, podobnie jak w poprzednich częściach, pociągają za sobą w mroczne odmęty Rifthold. Akcja staje się tak wartka, a jednocześnie jest tak dobrze przemyślana, że z czystym sercem mogę ją polecić każdemu, kto zakochał się w poprzednich częściach i nowelkach. Albo powinnam była napisać, z ognistym sercem..
08.06.2016
polecam
baraba
Sarah J. Mass jest autorką, której książki czyta się jednym tchem. Kolejna część przygód, mojej ulubionej bohaterki, nie zawiodła mnie. Czekam na kolejne książki tej autorki i do tej pory każdą polecam. Miłego czytania :)
  • 5
06.06.2016
Niesamowita książka.
Aelin
Książka jest jeszcze lepsza od poprzednich części (które uwielbiam) i podczas czytania budzi tyle emocji związanymi ze zwrotami akcji i innymi wydarzeniami.
  • 5
05.06.2016
Książka, którą wchłonęłam w 4 dni.
Angelika Wieczorek
Jak każdą z poprzednich części, tą również czytało się przyjemnie i (niestety) bardzo szybko nad czym ubolewam, gdyż nie ma jak na razie następnych w języku polskim. :) Polecam każdemu.
  • 5
03.06.2016
Dobra saga
Góral
Muszę przyznać że saga Szklany tron jest ciekawa dobrze się czyta jest łatwa, szybka i przyjemna Królowa Cieni to już siódma książka Sarah Maas z tej serii którą czytam i jestem z niej zadowolony.
  • 5
03.06.2016
Jak zrobić by koment nie brzmiał na ustawiony?
Lorenz
Książka zarąbiaszcza, bardzo przyjemnie napisana. Wieczorne czytanie jej, to relaks porównywalny do najlepszych wieczorów z mocnymi trunkami. Mam wszystkie części wraz z cyklem 4 powieści poprzedzających fabułę 1 tomu i nie żałuję, że je kupiłem. Za każdym razem lecę do Empika niczym piez z wywieszonym jęzorem i merdającym ogonem by kupić kolejny tom, szkoda że następny będzie ostatnim.
  • 5
02.06.2016
królowa cieni
miluska
Od początku zakochałam się w zabójczyni......a teraz dostarczyła jeszcze tylu emocji. Żeby jednocześnie płakać i śmiać się?? POLECAM
  • 5
02.06.2016
Kolejny tom
Paulina Galas
Nie zawiodłam się, książka naprawę warta przeczytania.
  • 5
26.05.2016
Prawdziwa Królowa
Mesik
Zakochać się to mało. Czapki z głów dla autorki , po przeczytaniu książki jestem głodny kolejnych twórczości owej autorki, obowiązkowa pozycja. Jeszcze żadna z książek które przeczytałem tak bardzo nie poruczyła mojej wyobraźni.. Ogromnie wzbudza kreatywność i myślenie. Poprzeczka postawiona naprawdę na bardzo wysokim poziomie, idealna książka na spokojne wieczory. Serdecznie polecam !
  • 5
20.05.2016
Wspaniała zabójczyni i jej historia
Weronika Grzegorczyk
Z każdą kolejną książką Sarah J. Maas stawia poprzeczkę coraz wyżej. Gdy przeczytałam Królową Cieni po angielsku, zwyczajnie się zakochałam. Aelin zachwyca swoim stylem bycia, a jej przygody stają się coraz bardziej niebezpieczne. Mam nadzieje, że nie straci zbyt wiele w polskim tłumaczeniu. Naprawdę bardzo polecam :)
03.05.2016
Wspaniała serja
Paulina Wojciechowska
Kocham, kocham, KOCHAM tę autorkę!!! Szklany tron to jedna z moich ulubionych serii (choć muszę przyznać, że "Dwór cierni i róż" nieco mnie rozczarował. Czytałam już po angielsku - bomba! Nie mogę się doczekać premiery.