ver: 0.33

Manwhore

(okładka miękka)

Autor:
(66)
  • Czytaj fragmentFragment
DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
produkt niedostępny dodaj do schowka ›
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (45)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
04.03.2017
Zanurz się w książkach rodem z Niebios mówi, że..
Natalia Zdziebłowska
Rachel popełniła błąd - zakochała się. Nieodpowiednio ulokowane uczucie okazuje się niekorzystne dla obojga stron. Malcolm odcina się od kobiety i nie pozwala jej na ponowne zbliżenie. Czy Rachel zdoła ponownie wkroczyć do życia Sainta? Czy mężczyzna zdoła wybaczyć jej zdradę? Oto nowa historia Malcolma i Rachel, która ponownie oczarowuje czytelnika. Przyznam się, że tę część książki czytało mi się znacznie mniej łapczywie, niż jej poprzedniczkę. Co prawda z wielką niecierpliwością czekałam na tę kontynuację, lecz mimo wszystko nieco mnie zawiodła. Akcja na początku rozgrywa się dość intensywnie, lecz później nieco słabnie i przygasa. Dopiero zakończenie zbudziło we mnie ponowną ekscytację. Malcolm Saint jest typem mężczyzny, którego otacza wianuszek wiernych fanów. Po sytuacji jaka go spotkała ze strony Rachel, Saint zamyka się w sobie i tym samym odcina się od społeczeństwa. Podobnie jest z Rachel. Kobieta po rozstaniu staje się drwiną i otoką nienawiści przez liczne osoby. Każdy kto zna i uwielbia Malcolma, jest wrogiem Rachel. Cały świat zwrócony jest na tych dwojga, a miłosna gra pomiędzy nimi dopiero się rozpoczyna… Bardzo się cieszę, że pomimo lekkich minusów powieść została przeze mnie doczytana. Lekturę czytało mi się długo, lecz mimo tego, mogę dodać ją do polecanych. Styl i język autorki to pozytyw sam w sobie. Są to jedne z tych elementów, które działają na plus w powieści. Pomimo wszelkich minusów mam ochotę na dokończenie serii. Czuję, że ostatnia część tej trylogii może okazać się bardzo interesująca, ponieważ wiązać się będzie z wielką niewiadomą. Niby wiem, czego można się po niej spodziewać, ale czuję, że będzie to miła przygoda.
  • 5
02.03.2017
zaklepana wrócę nie raz po nie
Natalia
poprawka jest pierwszą częścią z trzech i ona.rowniez wciąga od pierwszych stron dobrze ze kupiłam dwa tomy kończąc pierwszy odrazu sięgam po kolejnych
  • 5
02.03.2017
zaklepana
Natalia
napisze tak. jest r e w e l a c y j n a kolejny tom poprzedniej części z niecierpliwością czekam.na wydanie polskie kolejnej części książka wciąga od pierwszych zdań
  • 5
30.12.2016
Mały skok w book z Manwhorem...
SKOKWBOOK
Ach, Malcolmie!
Zakochałam się w postaci megaseksownego biznesmena. Ta historia to przesycenie wszystkich zmysłów. Nieźle się rozkręca, buduje napięcie po mistrzowsku. KIEEEEDY DRUGA CZĘŚĆ? 5/5
  • 5
29.12.2016
wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska
Czy można tęsknić za książką zaledwie chwilkę po odłożeniu jej na półkę? Czy można tęsknić za ukazaną w niej historią i jej bohaterami? Czy można tęsknić za emocjami, jakie kotłowały się w nas w trakcie lektury danej książki? Czy można chcieć ponownie przeżyć te wszystkie uczucia, jakie towarzyszyły nam podczas czytania? Czy może w pewnych momentach zwyczajnie brakować tchu? Czy to możliwe, że nie chcemy powracać do rzeczywistości z tego fikcyjnego świata, że było nam w nim tak dobrze, że pragniemy w nim pozostać? Czy można obdarzyć miłością głównego bohatera? Czy wreszcie można uzależnić się od powieści, a także przedstawionej w niej historii, bohaterów, tak bardzo, że gdy tylko odłoży się książkę na swoje miejsce na regale, to odczuwa się po prostu pustkę? Moja odpowiedź na każde z tych pytań brzmi: tak, można. A przekonałam się o tym po zapoznaniu się z książką "Manwhore" autorstwa Katy Evans, którą jestem zachwycona.

Powieść jest bardzo dobrze napisana, lekkim, prostym i łatwym stylem. Chłonęłam ją z ogromną przyjemnością, delektowałam się każdą jej stroną, smakowałam każdą kartkę, przenikałam w umysły i uczucia głównych bohaterów. Zwyczajnie nie chciałam odrywać się od jej lektury, ale musiałam, bowiem przecież należało wrócić do domowych obowiązków, które po prostu mnie wzywały. Ale za każdym razem, gdy choćby na chwilę ją odkładałam, czułam smutek i pustkę. Naprawdę. I nieustannie rozmyślałam o Malcolmie i Rachel oraz łączącym ich uczuciu. Z niecierpliwością wypatrywałam wieczora, kiedy znów będę mogła powrócić do świata bohaterów i wraz z nimi doznawać i doświadczać wszystkich przeżyć i emocji oraz wrażeń. Prawdę mówiąc, z jednej strony pragnęłam jak najszybciej przeczytać tę książkę, która wciąga od pierwszej strony i poznać zakończenie ukazanej historii, a tym samym decyzję Rachel, a z drugiej strony specjalnie dozowałam sobie jej lekturę, bowiem nie chciałam rozstawać się z ani z bohaterami, ani z opowieścią, ani tym bardziej z emocjami, którymi z pewnością ta powieść jest przepełniona. Nie ukrywam, że po przeczytaniu tej pozycji, najpierw się zezłościłam, kiedy dostrzegłam na ostatniej kartce słowa: ciąg dalszy nastąpi (wcześniej nie zwróciłam uwagi, że to pierwszy tom serii :)). Aczkolwiek później na mojej twarzy zagościł uśmiech, a w mych oczach pojawiła radość, bowiem uświadomiłam sobie, że będzie kolejny tom i to już niebawem, bo w lutym.

Faktem jest, że w ostatnim roku miałam okazję przeczytać kilka (może nawet kilkanaście) lepszych bądź gorszych książek z gatunku literatury erotycznej, ale szczerze powiedziawszy, żadna mnie tak nie oczarowała, nie zafascynowała, nie zachwyciła jak "Manwhore". Krótko mówiąc, jestem zakochana w tej powieści i mam ochotę na więcej. Dosłownie wszystko wywarło na mnie niesamowite wrażenie, począwszy od cudownej i ujmującej okładki, poprzez ciekawą fabułę, wspaniałych bohaterów, lekki styl pisania oraz ogromny przekaz emocjonalny. Muszę też wspomnieć o ujęciach scen intymnych, które były piękne, subtelne, przyjemne, gorące i pełne uczuć.

"Manwhore" to piękna, zmysłowa, niepowtarzalna, uzależniająca, po prostu rewelacyjna powieść, stanowiąca ogromny ładunek emocjonalny. Zdecydowanie zachęcam do jej lektury i gorąco polecam. A jej autorka odtąd stała się jedną z moich ulubionych pisarek i na pewno sięgnę po inne powieści, które wyszły spod jej pióra. Tymczasem z wielką niecierpliwością będę wyczekiwać drugiego tomu z cyklu Manwhore, bo wiem, że warto. Ba! Jestem tego pewna.
  • 5
13.12.2016
Manwhore
Książki według Wiktorii
http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com

Katy Evans poznałam przez książkę ,,Real'' w wakacje. I się zakochałam, więc gdy nadarzyła się tylko okazja, polowałam na tą książkę. Sama nie wiem, co mnie tak pociąga w jej powieściach. Autorka ma bardzo dobry warsztat i sposób pisania. Czyta się szybko, mogę powiedzieć, aż za szybko! Strony lecą jak z bicza strzelił, że nawet nie zauważamy, kiedy skończyliśmy czytać ostatnią stronę. Jednak, mimo to autorka dostarcza nam mnóstwo wrażeń, emocji i przede wszystkim przyjemności z czytania jej dzieła. Całokształt książki jest bardzo dopracowany, nie mówię tutaj o tym, że autorka zanudza nas pół rozdziału o tym, jakiego koloru są firanki w oknach, nie. Chodzi mi o to, że zadbała o to, aby każdy bohater wnosił coś od siebie do książki. Główna bohaterka jest dopracowana w najmniejszych szczegółach. Do niej samej może się porównywać wiele kobiet na całym świecie. A Pan Saint? Jedyne, co mi przeszkadzało to fakt, że bardzo mi przypomina z zachowania głównego bohatera ,,Pięćdziesięciu twarzy Grey'a''. Nie wiem sama, czemu, może jego sposobem bycia? Oboje panowie bogaci i oboje mieli dość luźne podejście do życia, nie ma, co ukrywać. Mimo to jednak nie mogę powiedzieć, że jest to Grey. Jest to osoba w całkiem innym wydaniu.




,,Przy mnie zachowujesz się zupełnie inaczej niż, na co dzień.
– To przez ten znaczek, który nosisz. Ten z napisem „ostrożnie, towar delikatny i kruchy”.
– Nie jestem delikatna i krucha.
– Jesteś, i to tak bardzo, że zapakowałaś samą siebie w karton, żeby się nie potłuc''.





Rachel - piękna i utalentowana dziennikarka, do której nareszcie uśmiecha się szczęście. Ma przeprowadzić wywiad z najprzystojniejszym, najbogatszym i najbardziej legendarnym biznesmenem w Chicago. Nie jest to zadanie łatwe, jednak dziewczyna podchodzi do niego z ogromnym zapałem. Nie zraża jej nawet fakt, że Pan Saint, mimo, że na nazwisko ma Święty, za takiego nie uchodzi, można nawet powiedzieć o nim więcej. Jest playboyem, któremu nie oprze się żadna kobieta, jednak żadnej z dotychczasowych zdobyczy nie udało się jeszcze skraść jego serca. Rachel idzie się spotkać z tym mężczyzną tylko i wyłącznie z powodu pracy. Jednak ich spotkanie zmienia wszystko. Dziewczyna odkryje, że Panu Saint do świętego daleko, a mężczyzna zrozumie, że jedyną osobą, która może do niego dotrzeć jest dziennikarka, która wkroczyła w jego życie tylko w celu przeprowadzenia wywiadu.... Czy dziennikarce uda się dowiedzieć się czegoś, czego nikt jeszcze nie wie o najważniejszej śmietance w Chicago?




,,Nigdy nie wyobrażałam sobie błyszczących zielonych oczu i mnóstwa uśmiechów, i mężczyzny,

który jest dla mnie wyzwaniem, który się ze mną przekomarza, ma tyle wad, ale jednocześnie jest
idealny, i który sprawia, że chcę znać jego każdą myśl''.





Powieść wciąga od pierwszej strony. Kipi z niej namiętność, tajemniczość i muszę przyznać, że Katy Evans ma gigantyczny talent do pisania erotyków. Jej książki mają charakter i coś, co nas zaciekawia i porywa w wir wydarzeń. ,,Manwhore'' to pierwsza część trylogii erotycznej, która po przeczytaniu zmusza nas do czekania na premierę części drugiej pt. ,,Manwhore+1’’, na którą osobiście czekam z zapałem. A jej premiera odbędzie się 17 lutego 2017 roku.
Polecam gorąco tą książkę oraz inne powieści tej autorki!


  • 4
12.12.2016
<3
ksiazkanawsi

Rachel Livingston, młoda dziennikarka pracująca w magazynie "Edge" dostaje szansę na napisanie artykułu, który może znacznie się przyczynić do rozwinięcia się jej kariery zawodowej. Musi jedynie napisać demaskatorski artykuł o najbardziej grzesznym facecie w Chicago.
Malcolm Saint jest kobieciarzem. Kobiety marzą aby znaleźć się w jego łóżku i on to wykorzystuje. Nic nie wskazuje na to, że tę dwójkę może coś połączyć, ale wydaje się, że Rachel jest jedyną kobietą, która potrafi dotrzeć do tego mężczyzny. Jednak czy Rachel będzie potrafiła zdemaskować faceta przed całą masą ludzi, w którym na dodatek się zakochuje? Może tym uratować swoją upadającą redakcję. Chęć rozwinięcia skrzydeł w dziennikarstwie jest tak samo mocna jak chęć poznania tego mężczyzny.

Katy Evans, znana nam z serii Real znowu daje nam świetną powieść, od której nie można się oderwać i kolejny raz przedstawia nam cholernie seksownego i uzależniającego mężczyznę, którego każdy uważa za drania, a w środku jest zupełnie inny. I kolejny raz potrzeba kobiety, która będzie potrafić wydobyć z niego to co najlepsze. Hmm, zabrzmiało to dwuznacznie, ale właśnie o to mi chodziło.
Zapewne opis i fabuła wydają się dosyć schematyczne, ale lekkość pióra Katy i jej zdolność opowiadania tego wszystkiego nie daje nam się nudzić podczas czytania. Evans jest mi również znana z irytujących bohaterek. Zapewne, żeby nie było za słodko, coś musi takiego być. Tym razem nie jest to główna postać, ale jej przyjaciółka Gina. Dziewczyna ciągle próbuje wmówić Rachel, że one do szczęścia nie potrzebują facetów, że razem im będzie lepiej, a w końcu, że Malcolm i tak nie zmieni swoich nawyków i ciągle będzie sypiać z różnymi kobietami. Robi wszystko aby Rachel dała sobie spokój z Saintem. Wkurza mnie niesamowicie.

Autorka napisała kolejny, emocjonalny rollercoaster, przy którym można się śmiać i płakać. Wciągająca treść i ciekawi bohaterowie trzymają nas przy książce do ostatniej strony, a gorące fragmenty sprawiają, że mroźne dni nie są już tak bardzo mroźne.
  • 5
08.12.2016
Fascynująca
Izabela Jóźwik
Moja recenzja:

To również pierwszy tom nowej serii erotycznej, autorki która zachwyciła wiele osób swoją powieścią „Real”.

Tym razem również udało jej się napisać powieść od której ciężko się oderwać.
Młoda reporterka, Rachel, otrzymuje nowe, trudne zadanie. Aby uratować czasopismo dla którego pisze, musi napisać artykuł o najsłynniejszym kawalerze z Chicago – miliarderze Saint. To dla niej furtka do przyszłej kariery. Tylko co tak na prawdę zwiastuje to zadanie?

Akcja rozwija się bardzo wolno, nie zabraknie tutaj namiętności, erotyzmu i humoru. Dzięki temu książkę czyta się bardzo lekko i nie wieje w niej nudą. Fabuła właściwie niczym nie zaskakuje, ale niesamowicie wciąga do świata Rachel.
Podczas czytania polubiłam obydwie barwne postacie.

Manwhore to bardzo wciągająca książka, przeplatana emocjami. Jak wcześniej wspomniałam nie brakuje w niej również humoru, napięcia i seksownych bohaterów. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu, ponieważ zakończenie jest pełne tajemniczości.

„- Wyzwaniem jest coś, czego przestajesz pragnąć, kiedy już to zdobędziesz. Dopóki nie uczynię cię moją, nie będę wiedział, czy jesteś wyzwaniem.”
06.12.2016
zachwycona !
Jadzia
Czy ktoś wie kiedy pojawi się 2 część trylogii ? :)
  • 5
01.12.2016
www.zaczytanawiedzma.blogspot.com
ulus7777
Kiedy Twoje życie opiera się tylko na relacji dom i praca zapominasz o wielu istotnych rzeczach i emocjach. Kiedy masz konkretny cel, przysłania on inne, dziejące się w tym samy czasie rzeczy. Kiedy skupiasz sie na jednym elemencie, nie widzisz innych. Gubisz się, gubisz świat, gubisz sens. Jednak najbardziej gubisz się wtedy kiedy wydaje Ci się, że masz wszystko pod kontrolą. Bo przecież tak własnie jest, prawda? Jednak nie zawsze to co widzimy na pierwszy rzut oka pokrywa się z tym co dzieje się między słowami, gestami, między ciszą...
Rachel stoi na progu swojej dziennikarskiej kariery. Pisanie to jej pasja, pasja, która sprawia, że dziewczyna ma cel, a nawet dwa. Po pierwsze chce uratować zmierzające ku upadkowi wydawnictwo, a po drugie chce zrekompensować mamie wszystko to co poświęciła w imię matczynej miłości.
Taką możliwość daje jej napisanie demaskatorskiego tekstu o największym playboyu Chicago, którym jest Malcolm Saint.
Świadoma swojego zadania Rachel wie, że musi nagiąć kilka istotnych zasad aby zbliżyć się do mężczyzny. Wie, że musi wślizgnąć się w jego towarzystwo, poznać jego, jego przyjaciół, jego sekrety. Tylko czy młoda dziennikarka da radę oprzeć się urokowi tajemniczemu Casanovie? Czy w tym wszystkim zachowa własną autonomię?

Sięgając po tego rodzaju książki zastanawiam się za każdym razem czy fabuła mnie zaskoczy? Czy będą emocję? Czy znowu zarwę nockę?
Rozczaruję Was. Tym razem nie zarwałam nocki - 23:00 - idziemy spać. Jednak pierwszą rzeczą po przyjściu z pracy jest książka. Towarzyszyła mi w kuchni, łazience, łóżku - aż do 23:00. Przepadłam.

Katy Evans bardzo ciekawie rozegrała fabułę, skomponowała bohaterów i ich nietuzinkową historię.
Początkowy schemat z wywiadem obudził moje wątpliwości, które systematycznie ginęły pod każdą następnie przeczytaną stroną. Im bardziej poznawałam historię Rachel i Malcolma tym bardziej było mi mało. Znowu książkowy niedosyt. Fabuła niejednokrotnie mnie zaskoczyła swoją nieprzewidywalnością. Powiem Wam, że intrygi się tutaj nie spodziewałam.
Bohaterowie to na pierwszy rzut oka dwoje dorosłych ludzi. Choć mam wrażenie, że o tym mówi tylko ich metryka.
Rachel, która za wszelką cenę próbuje być odpowiedzialna zarówno zawodowo jak i prywatnie. Jednak w głębi swojej osobowości jest osobą, która boi się uczuć, odrzuca je bo tak jest łatwiej, bezpieczniej. Bezpieczniejsze jest to co znamy. I tego planu trzyma się Rachel.
Malcolm jest bardzo tajemnicza osobą, zdystansowaną, ale jednocześnie wie czego chce i nie boi sie po to sięgnąć. Ma świadomość tego jakie reakcje budzi u kobiet i wcale nie jest mu źle z tego powodu. Jednak niedostępność Rachel spowoduje, że obudza się w nim inne emocje, te których nie znał, których się po sobie nie spodziewał. Poznamy go nie tylko od strony playboya, ale równiez człowieka pełnego empatii.
Sam język powieści jest bardzo przystępny. Nie oszukujmy się, znajdziemy tutaj prywatne, erotyczne sceny, pełne napięcia, zmysłowości i emocji. Znajdziemy miłość zapisaną między słowami. Miłość, o której sie nie mówi, której nikt nie zapraszał, która przyszła bo miała taką fanaberię. Książka naszpikowana jest emocjami, pobudza zarówno zmysły jak i wyobraźnię. Rozgrzewa od środka.

Powiem Wam, że początkowo miałam pewne obawy widząc podobny schemat fabuły z wywiadem, jednak tutaj wszystko potoczyło się bardziej prawdopodobnie, bardziej życiowo. Jest cel, jest misja, po trupach do celu. Zastanawiałam się czy główna bohaterka okaże się bezwzględną egoistką, która cel stawia na pierwszym miejscu, a ludzi dużo niżej w swojej prywatnej hierarchii. Zastanawiałam się czy playboy Saint zaliczy i zostawi Rachel. Zastanawiałam się nad milionem możliwych scenariuszy jednak w zamian za to dostałam " Ciąg dalszy w kolejnym tomie". Dlatego własnie mam ochotę krzyczeć "tak się nie robi"! Jestem po prostu zbulwersowana, że mnie, czytelnika zostawiono w niepewności emocjonalnej aż do lutego!
Książka zalicza się do grona bardzo kobiecych, pełnych emocji i uczuć ukrytych w gestach, słowach, ciepłej kawie. Nie znajdziemy tutaj przelukrowanej fabuły pełnej serduszek, amorków i kwiatków. Znajdziemy pożądanie, które samo wyznacza zasady i rozdaje karty. Znajdziemy zwykłych ludzi, ze swoimi historiami i demonami. Znajdziemy chciwość, znajdziemy nieuczciwość, zdradzę i chęć wspięcia się po szczeblach kariery za wszelką cenę. Ale w tym wszystkim znajdziemy tez człowieka, pełnego obaw i niepewności, człowieka, który zmaga się ze strachem własnego ja. Znajdziemy to co na pierwszy rzut oka wydaje się niewidoczne...
  • 5
30.11.2016
Manwhore
karolcia18
Super książka . Zdecydowanie polecam !!!!!
  • 5
21.11.2016
http://kasiaptk28.blogspot.com
Katarzyna Piątek
Manwhore to kolejna niesamowita historia od Katy Evans, autorki fenomenalnej serii "REAL“.

Główny powód mojej obsesji na punkcie tej historii może być wyjaśniony w tylko dwóch słowach — MALCOLM SAINT!!! Tym z was, którzy czytali już tę książkę, nie trzeba wyjaśniać dlaczego, dla ludzi, którzy nie sięgnęli jeszcze po nią: Zróbcie to migiem!!!

Malcolm Saint jest jeden. Wspaniały kawał mężczyzny, seksowny miliarder, jest mokrym snem każdej kobiety. Rachel Livingston jest felietonistą magazynu Edge, który powoli chyli się ku upadkowi, i aby podnieść czytelnictwo, potrzebują dużej historii. Więc gdy Rachel dostaje zlecenie na odsłonięcie Sainta, jest podekscytowana, że wreszcie dostała znaczący temat, o którym marzyła, odkąd dołączyła do grona pracowników magazynu, a jej jedynym problemem w odkrywaniu tajemnic, które będzie mogła wykorzystać w swoim artykule, staje się stanowcza bliskość samego Sainta.

Aby zdobyć wywiad, jako pretekst użyła jego nowego biznesowego Interfejsu. Jej pierwsze spotkanie z nim z pewnością pozostawiło wrażenie, a w ciągu kilku następnych spotkań Saint staje się zaintrygowany Rachel, a ona nim.

Ponieważ uczucia pogłębiają się między tą dwójką, co stanie się, jeśli, i kiedy Saint dowie się, że zdradziła jego zaufanie? - czyli coś, czego on nie rozdaje tak łatwo.

Po prostu nie mogłam nie krzyknąć nieeeee... kiedy dotarłam do ostatniej strony Manwhore. Koniec tej książki jest cholernie okrutny, to była jedna z najgorszych kulminacji, jakie czytałam; Katy jak mogłaś pozostawić nas w zawieszeniu w taki sposób?

Jestem tak zadowolona, że zdecydowałam się na tę książkę; to był ekscytujące, i mega gorące, jak już raz zaczniesz czytać, nie będziesz w stanie jej odłożyć. Nie mam wątpliwości, że Manwhore znajdzie się na mojej liście, pięciu najlepszych książek tego roku.

Nie mogę się doczekać, by wziąć w swoje rączki następną książkę tej serii... potrzebuję jej teraz!!!!!
  • 4
18.11.2016
Recenzja
Girl-from-Stars
Jako iż ostatnimi czasy miałam jakąś dziwną fazę na czytanie romansideł, a zwłaszcza wszelakich erotyków, brałam hurtem wszystko co mi się trafiło. Po przeczytaniu kilku erotyków, stwierdziłam, że każdy w zasadzie jest taki sam. Nie spodziewałam się niczego innego w „Manwhore”. Kobieta zakochująca się w bogatym i nieziemsko przystojnym mężczyźnie? Układ bez zobowiązań? Zero uczuć? Skądś to znamy, prawda?
W „Manwhore” też się z tym spotkałam. Nie mniej jednak historia ta była napisana w o wiele ciekawszy sposób …
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?
Poniekąd „Manwhore” jest klasycznym romansem z wątkiem erotycznym. Nie mniej jednak pani Evans ma bardzo dobry, ciekawy styl pisania, przez co podczas czytania książki nie myślałam: „To już gdzieś było” czy „To nic nowego”. Duży plus za trzymanie akcji. To nie jest jedna z tych banalnych erotyków, gdzie dwójka bohaterów pieprzy się ze sobą już na samym początku historii. W tym przypadku cały etap rozwoju ich uczuć jest niezwykle delikatnie i dokładnie opisany. Na zwrócenie szczególnej uwagi zasługuje przede wszystkim opis ich pierwszego pocałunku. Osobiście czułam „magię” tego pocałunku i z ogromnym zainteresowaniem czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.
To, czego możecie być pewni sięgając po tą książkę to duża dawka emocji, które nie pozwolą Wam wypuścić z objęć tej powieści, dopóki nie zobaczycie ostatniej strony.
Co do ostatniej strony …
Uważam, że autorka nie potrzebnie robi z tej historii całą serię. Historia „Manwhore” byłaby jak dla mnie świetna jako powieść jednotomowa.
Podsumowując, mimo tego, że „Manwhore” jest dość klasyczną opowieścią, dostarcza wiele emocji i chwyta za serce. Autorka zakończyła historię w dość kulminacyjnym momencie i do chwili obecnej nie mogę przeżyć tego, że nie wiem jak cała akcja się zakończyła … A drugi tom planowany jest dopiero na luty 2017! Nie mniej jednak, będę czekać cierpliwie  Polecam!


Moja ocena: 7/10



Recenzja znajduje się na moim blogu:
kochajacaksiazki.blogspot.com
  • 5
06.11.2016
www.stanzaczytany.blogspot.com
Aleksandra Szoć
Wciąż uwielbiam romanse erotyczne, ale coraz mniej czytam je ze smakiem. Chyba rozumiecie z jakiej przyczyny, prawda? Wciąż ten sam scenariusz - piękni, młodzi, bogaci. Niespodziewane spotkanie, niewyjaśniony pociąg seksualny, bóg seksu kierujący ich narządami rozrodczymi... Ach. Nadal lubię to czytać, ale to już chyba kwestia przyzwyczajenia. Dopóki nie sięgnęłam po ,,Manwhore", nawet nie zastanawiałam się nad tym problemem. Teraz jednak... Może przejdźmy do recenzji.

Jedna moja zaprzyjaźniona recenzentka poleciła tę książkę. Druga również. Dziesiąta miała kaca książkowego. Rozumiem nawet bez zapoznania się z ów twórczością - Katy Evans ma dobre pióro i świetną wyobraźnię. Nie czytając więc opisu powieści, postanowiłam przeczekać zlot pozytywnych recenzji i dopiero potem po nią chwycić.
Kiedy kurier zapukał do moich drzwi, dopiero wtedy zapoznałam się z opisem. Byłam wtedy... przerażona. Zniesmaczona. Zresztą sami przeczytajcie:

Opis:

Czy można odkryć, kim naprawdę jest najzamożniejszy playboy z Chicago, i nie zatracić przy tym swego serca i duszy?
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?
źródło opisu: http://www.wydawnictwokobiece.pl/

Grey. Kolejny Grey. Już wiedziałam, że będę jedną z nielicznych recenzentów, którzy tę książkę oceniają negatywnie. W moich ocenach zwykle skupiam się na dobrej fabule, ale jeśli czytam to, co już w prawdzie przeczytałam, jaki ma sens wystawianie dobrej opinii?
No właśnie.
Ale przeczytałam. I chwała za to, bo już od pierwszej strony przekonałam się, że nieudolnie przewidziałam zarys fabuły.
UWIELBIAM TĘ KSIĄŻKĘ!!!

Podczas czytania co chwilę ją odkładałam, bo w mojej głowie pojawiała się wizja tego, w jaki sposób Malcolm (czyt. mój nowy literacki mąż) dowie się o zamiarach Rachel. Byłam zdenerwowana, zestresowana. Mimo wszystko Manwhore przeczytałam w ciągu trzech i pół godzin - ostatnio to mój nowy rekord, bo zwykle nie mam czasu czytać książek. Tym razem zawaliłam noc, bo nie mogłam oderwać się od lektury.

Rachel chce przeprowadzić wywiad z niesamowitym Malcolmem, lecz prowadzi podwójną misję - ma zbliżyć się do seksownego miliardera Chicago i dowiedzieć się co nieco o jego życiu, aby jej czasopismo ponownie zabłysło w świetle sławy. Niestety, jak to bywa z miłością, szybko pogmatwają się sprawy. On widocznie nie ma zamiaru jej porzucić. Ona chce od niego odejść bez złamanego serca, ale musi dokończyć swoją misję.
Wszyscy podejrzewamy, jak zakończy się ta historia miłosna. Dodatkiem do fabuły jest nieznana przeszłość (i teraźniejszość) głównego bohatera. Niby tematy oklepane, ale... No po prostu nie potrafię normalnie odpowiedzieć na to pytanie. Jestem oczarowana.

Saint (z ang. Święty) z całą pewnością powinien przybrać inne nazwisko. Jest ucieleśnieniem grzechu, seksu i tego, w jaki sposób zwykła platoniczna relacja w oka mgnieniu zmienia się w gorący romans. Z mojej perspektywy jednak widzę go zupełnie inaczej... No dobra, może nadal jest bogiem seksu, przystojnym miliarderem z wielkim... sercem (zboczuchy!), ale mimo wszystko odniosłam wrażenie, że nie jest taki twardy (bez skojarzeń, proszę!), na jakiego mógłby się wydawać.

Katy Evans kolejny raz podarowała nam niesamowitą książkę, pełną emocji, czytelniczych uniesień i upadków. Coś, co z początku mogło wydawać się pospolite, zmienia swoją barwę. Szturmem podbiła serca kobiet, zwalając z nóg wielbicielki romansów erotycznych. Ja już wiem, że nawet w ciemno sięgnę po kolejne książki tej autorki. ,,Manwhore" trafia na najwyższą półkę, a Malcolm do mojego albumu z literackimi mężami.

Jestem wniebowzięta. Manwhore to kolejny dowód na to, że choć temat może być oklepany, literatura erotyczna może wciąż błyszczeć. To jedna z tych serii, które trafiają do czytelniczych serc. Mile zaskoczona historią - i zakończeniem! - nie mogę się doczekać kolejnych części.
Och, kobietki z Wydawnictwa Kobiecego. Dajcie nam więcej takich grzesznych literackich chłopców!

Ocena: 5+/6
  • 5
04.11.2016
Czy Saint naprawdę jest "święty"?
Anna Jędrzejewska (Świat Książkowych Recenzji)
Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com

"Tym co sprawia, że ludzie się zmieniają, są przede wszystkim rozpacz i smutek."

Gdy tylko w moje ręce wpadła książka "Manwhore" od razu z góry wiedziałam czego się spodziewać. Dużej ilość erotyki oraz romansu, czyli od jakiegoś czasu standard królujący na książkowym rynku. Nie sądziłam jednak, że ta historia będzie zupełnie inna niż dotychczasowe historie, które przeczytałam w swoim życiu.

Okładka jest niezwykle subtelna i cieszy moje kobiece oko. Bardzo podoba mi się to w jaki sposób wydawnictwo kobiece dba o książki oraz o ich wydanie. Jestem zachwycona (nawet jeśli nie jest to finalny egzemplarz).

Rachel jest dziennikarką, pracuje w upadającej gazecie "Edge". Aby ratować swoją skórę a także i losy swoich kolegów z pracy ma za zadanie zdemaskować jednego z najbardziej wpływowych i przystojnych biznesmenów w Chicago - Malcolmem Saintem. Oczywiście wszystko jest przykryte słowem "wywiad". Młoda dziennikarka wpada w świat Sainta i nim się zorientowała jej dusza i serce zostały skradzione przez naszego "Świętoszka". Poznaje jego osobowość, charakter i zdaje sobie sprawę, że wszystkie gazety, które pisały o nim wcześniej nie znały go od tej strony. Jaką decyzję podejmie Rachel? Czy będzie uparcie dążyć do tego by uzyskać stabilizację w gazecie, czy też rzuci się na głęboką wodę i popłynie na wyspę o nazwie Saint?

Ta książka jest dla mnie wielką zagadką, gdyż nie dowiadujemy się zbyt wiele o naszych bohaterach (poza tym co jest oczywistością). Rozumiem, że to pierwszy tom i tak dalej, ale jednak zabrakło mi tego w tej książce. Mam nadzieję, że kolejny tom rozwieje moje wątpliwości i zostanę usatysfakcjonowana.

Bardzo denerwowała mnie przyjaciółka Rachel. Gina za bardzo sterowała życiem Rachel. Rozumiem, że przeżyła miłość i została zraniona, jednak zachowywała się niezwykle irytująco i za każdym razem, gdy wygłaszała swoje mądrości miałam ochotę kopnąć ją w ten głupi tyłek by obudziła się z tego letargu w którym się znajduje.

Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejny tom, gdyż końcówka tego zostawia mnie z ogromnym kacem książkowym i nie wiem czy uda mi się wytrzymać do czasu pojawienia się drugiego tomu z cyklu Manwhore w Polsce.
30.10.2016
Manwhore
marandi
To moje drugie spotkanie z Katy Evans, więc miałam dosyć spore oczekiwania. Czy zostały one zaspokojone w 100%? Katy Evans posłużyła się znanym już z tego rodzaju literatury motywem pary bohaterów: dziennikarka i milioner. Jednak na tym kończą się wszelkie podobieństwa z niemalże legendarną sagą Greya. W Manwhore rządzą charakterni bohaterowie, w których nie ma ani krzty niepewności czy nieśmiałości. Sama akcja jest dynamiczna, i choć nie doświadczymy tu zabawy w kotka i myszkę, Evans doskonale dawkuje emocje. Nie ma tu też ociekających seksem scen erotycznych, ale powieść świetnie oddziałowuje na wyobraźnię i nie raz, nie dwa podnosi się ciśnienie, a oddech przyspiesza. No i na koniec genialne zakończenie - wzrusza i druzgocze czytelnika zarazem. Taka powinna być właśnie erotyka. Czekam niecierpliwie na kolejną część!
  • 4
16.10.2016
Manwhore
Angela
Katy Evans to autorka, z którą miałam już do czynienia przy okazji czytania pierwszej części jej innej serii - „Real”. Książka może mnie nie zachwyciła, ale spędziłam z nią kilka naprawdę przyjemnych chwil, dlatego postanowiłam sięgnąć także po podobną tematycznie powieść „Manwhore”. Jest to również erotyk, jednak tym razem mamy do czynienia z innym typem pary, bo nie bokser-rehabilitantka, a milioner-dziennikarka. Takie połączenie jest już wam pewnie znane z pewnej bardzo popularnej trylogii erotycznej. Ale czy Katy Evans poprzestała na tylko takim podobieństwie?

Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy magazyn „Edge” jest na skraju upadku. Rachel, jedna z dziennikarek, otrzymuje od swojej przełożonej propozycję nie do odrzucenia - ma napisać artykuł demaskatorski o najpopularniejszym mężczyźnie w mieście - Malcolmie Saintcie, którym uratuje „Edge” i pozwoli na zachowanie posady sobie i kolegom z redakcji. Tekst ma odkryć wszystkie tajemnice tego wpływowego milionera i playboya, ma ukazać całą prawdę o jego romansach, życiu prywatnym i zdementować wszelkie fałszywe plotki na jego temat. W tym celu Rachel musi się do niego bardzo zbliżyć, może nawet bardziej niż by sobie tego na początku życzyła... Z biegiem czasu sprawy się komplikują i między tą dwójką zaczyna rozwijać się relacja oparta już nie tylko na kwestiach zawodowych. Czy Rachel poświęci karierę dla romansu z tak nieprzewidywalnym człowiekiem?

Jak już wspomniałam, Katy Evans oparła swoją historię na podobnym schemacie, co wszystkim znana E.L. James, autorka trylogii „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Jest dziennikarka i wpływowy milioner, jest wywiad, jest pewna siebie współlokatorka i jest także motyw trudnego dzieciństwa. Podobieństw jest naprawdę sporo, ale mimo to, historia całościowo sprawia wrażenie oryginalnej i przybiera swój indywidualny tok. Poza tym, według mnie jest o wiele lepiej napisana, językiem prostym i lekkim w odbiorze, ale niepozbawionym polotu i emocji.

Narracja Rachel jest bardzo przyjemna, a sama bohaterka naprawdę da się lubić. Nie jest to jedna z tych szarych myszek, które ni stąd ni zowąd nagle zostają dostrzeżone przez zniewalającego adonisa. To atrakcyjna młoda kobieta, spełniająca się zawodowo, łaknąca przygód i wyzwań. Choć sama nie wierzy, że Saint jest w stanie zainteresować się jej osobą, czytelnik dostrzega w niej to, co zapewne zauważył i on - urok osobisty, pokorę i odwagę. W czasie rozkwitu jej znajomości z Malcolmem, targają nią przeróżne emocje, a są one tak adekwatne do sytuacji i tak dobrze opisane, że jako czytelniczka jestem w stanie utożsamić się z niemal każdą z nich. Saint jest natomiast ucieleśnieniem fantazji wielu kobiet - przystojniak o zniewalającym spojrzeniu, tajemniczy, wpływowy, bogaty, a także niezwykle dobry i wrażliwy. Można odnieść wrażenie, że jego postać jest nieco przerysowana, wyidealizowana, ale czy mogę uznać to za wadę? Tego typu literatura jest w końcu przeznaczona dla rozrywki, relaksu, dla przeniesienia się w świat fantazji i marzeń - a pomarzyć o takim facecie jest niezwykle miło!

„Manwhore” to według mnie jedna z lepszych pozycji książkowych z gatunku literatury erotycznej. Nie dajcie się zwieść kontrowersyjnemu tytułowi, bo choć oczywiście ma on swoje odniesienie w historii, to w zupełnie innym sensie niż możecie z początku podejrzewać. Powieść czyta się niezwykle przyjemnie i szybko, wciąga i absorbuje czytelnika, a zakończenie pozostawia niesamowity niedosyt! Czekam niecierpliwie na kolejną część serii o Rachel i Malcolmie, a was serdecznie zachęcam do sięgnięcia po pierwszą.
  • 5
15.10.2016
Manwhore
KobieceRecenzje365
Autorzy erotyków oraz romansów mają trudne zadanie, by nie powielać pomysłów z innych książek. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Raz czytamy historię, którą mamy wrażenie, że już czytaliśmy, za to innym razem zostajemy przeniesieni w głąb fabuły, która jest nam zupełnie nieznana. Jaką powieścią okazało się "Manwhore" Katy Evans? Powiało świeżością, czy może zostaliśmy złapani w pułapkę erotycznej rutyny? Zapraszam na recenzję.

Rachel pracuje w podupadającym magazynie "Edge". Jego przyszłość wisi na włosku, jednak redaktor naczelna – Helen, wpada, na jej zdaniem genialny plan uratowania czasopisma. Rachel ma napisać artykuł, który obnaży całkowicie Malcolm'a Saint'a, najbogatszego, najprzystojniejszego oraz najbardziej wpływowego biznesmena w Chicago. Malcolm znany jest jako playboy, któremu nie oprze się żadna kobieta. Czy zainteresuje się Rachel? Zdeterminowana dziewczyna jest gotowa zrobić wszystko, by zdobyć dobry materiał na artykuł. Malcolm Saint skrywa o wiele więcej, niż wszystkim się wydaje i Rachel postanowi to odkryć. Czy uda się jej poznać wszystkie jego tajemnice? Co zrobi, gdy zrozumie, że ten tajemniczy mężczyzna stał się bliski jej sercu? Wybierze karierę, czy uczucie?

„Jego nazwisko to Saint – Rachel jednak szybko się przekona, że ze świętością Malcolm ma niewiele wspólnego...”

Katy Evans wraz z mężem oraz dwójką dzieci mieszka w Południowym Teksasie. W wolnych chwilach chętnie chodzi na piesze wycieczki, czyta, piecze oraz spędza czas z przyjaciółmi i rodziną. Uwielbia kontakt z czytelnikami, ten osobisty oraz wirtualny.

„Manwhore” to powieść erotyczna, która już od pierwszej strony podbiła moje serce. Genialnie skonstruowana fabuła oraz wciągający styl autorki pochłonął mnie bez reszty. Z książką nie potrafiłam rozstać się choć na chwilę i czytałam w każdym możliwym momencie. I choć może początek książki wyda Wam się znajomy (wywiad, bogaty biznesmen), nie zrażajcie się. Ta historia to coś świeżego, innego oraz na maksa wciągającego.

Akcja książki toczy się niespiesznie, znajomość Rachel oraz Malcolma biegnie swoim własnym, spokojnym torem. Jest to dla mnie ogromnym atutem tej książki, gdyż mamy okazję stopniowo poznawać bohaterów, a ich znajomość i uczucie, nie pojawia się nie wiadomo skąd, jak to bywa w niektórych pozycjach z tego gatunku literackiego. Wszystko jest perfekcyjnie dopracowane i każdy element znajduje się na właściwym miejscu.

Jako, że to erotyk, to pojawia się wiele scen erotycznych. Katy Evans nie boi się pisać o seksie, z niezwykłą otwartością opisuje uczucia oraz doznania jakie towarzyszą bohaterom podczas tych gorących scen. Czytelnik zostaje przeniesiony do świata kipiącego niewyobrażalnym pożądaniem oraz nieokiełznaną namiętnością, a wszystko to przedstawione jest ze smakiem oraz w bardzo zmysłowy, pobudzający wyobraźnie sposób. Więc, nie zdziwcie się jeżeli podczas czytania tej wciągającej powieści, Wasze ciało stanie w płomieniach, krew zawrze, a myśli nieustannie będą wędrować ku seksownemu Malcolm'owi. Wierzcie na słowo... Wasza wyobraźnia zaszaleje.

Autorka stworzyła bardzo wyrazistych bohaterów, którzy potrafią zapaść w pamięci i nie ukrywam, że moją pamięć wypełnia po brzegi pan Saint. ;) Cieszę, że Katy nie stworzyła kolejnej cichej myszki - Rachel jest zupełnie inna, może miejscami jest nieśmiała i spokojna, ale wie czego chce i czego pragnie. Nieraz brała sprawy w swoje ręce, a jej otwartość seksualna podobała mi się najbardziej. Za to Malcolm, to postać, która szturmem podbiła moje serce. To chodzący wulkan emocji, a erotyzm wypływa z niego lawinami. Każde wypowiedziane przez niego słowo pieści nasze ciała, zniewala oraz uwodzi. To mężczyzna twardy, pewny siebie, namiętny, nieokiełznany i zdecydowanie niebezpieczny.

„ - Ja nie zjednuję sobie sympatii, panno Livingston. Rzekłbym, że ludzie reagują na mnie wyłącznie na cztery sposoby: chcą się do mnie modlić, chcą mną być, chcą się ze mną pieprzyć albo chcą mnie zabić.”

„Manwhore” to powieść, którą musicie koniecznie przeczytać. Ta historia ocieka seksem, kipi namiętnością oraz pożądaniem, a samo zakończenie wzruszyło mnie i jednocześnie zdruzgotało. Niecierpliwie wyczekuję tomu drugiego, by zaspokoić swoją ciekawość.

Drogie panie, czas Christiana Greya minął bezpowrotnie, teraz erotycznym światem wstrząsa Malcolm Saint. Koniecznie musicie go poznać!
  • 5
11.10.2016
Zanurz się w książkach rodem z niebios mówi, że...
Natalia Zdziebłowska
RACHEL JEST DZIENNIKARKĄ MAŁEGO CZASOPISMA, KTÓRE SWOJĄ ŚWIETNOŚĆ MA JUŻ ZA SOBĄ. ABY POWSTRZYMAĆ JE PRZED UPADKIEM, SZEFOWA JEJ DZIAŁU PROPONUJE JEJ BARDZO KONTROWERSYJNY ARTYKUŁ. DZIEWCZYNA DECYDUJE SIĘ, ZDRADZIĆ ŚWIATU NAJGŁĘBSZE SEKRETY MALCOLMA SAINTA, PLAYBOYA MIESZKAJĄCEGO W CHICAGO. MALCOLM SAINT POMIMO SWEGO NAZWISKA, WCALE NIE JEST ŚWIĘTY. RACHEL, ZBLIŻAJĄC SIĘ DO NIEGO - DECYDUJE SIĘ NA WSZYSTKO.
WKRÓTCE DZIEWCZYNA DOSTRZEGA, ŻE MALCOLM JEST CZŁOWIEKIEM INNYM NIŻ ZAKŁADAJĄ MEDIA. JEGO PRAWDZIWA NATURA UJAWNIA SIĘ JEDYNIE PRZY NIEJ, CO ROZBUDZA W RACHEL NIEZNANE DOTĄD UCZUCIA. CZY RACHEL ZDEMASKUJE NAJGORĘTSZEGO PLAYBOYA, ŁAMIĄCEGO KOBIECE SERCA? CZY UCZUCIA ZWYCIĘŻĄ NAD ROZSĄDKIEM? JAKIE SEKRETY SKRYWA MALCOLM?
"Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać. To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz, nie być tam samą."
Czytając tę pozycję miałam różne uczucia. Na początku myślałam, że jest to kolejna książka, upamiętniająca Greya. Na szczęście prawda okazała się inna. Ta pozycja jest tak lekka, że nie odczuwa się jak mijają godziny jej czytania. Jeszcze zanim skończyłam ją czytać miałam duże grono chętnych na ten tytuł. Dziewczyny z uczelni zorganizowały sobie kolejkę aby poznać tę powieść, ponieważ widziały z jaką ochotą pochłaniam ją na wykładach. Zaskoczeniem był dla nich język jak i wciągająca akcja. Niby przypomina nam nieco Greya i Anę, ale autorka poszła w nieco inny klimat. Plus dla niej.

Tak jak wspomniałam, język i styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Poznawanie losów Rachel i Malcolma było dla mnie czystą przyjemnością. Historia tych dwojga jest bardzo namiętna, romantyczna i przede wszystkim świeża. Malcolm jest człowiekiem, którego może i nie pokochałam, lecz zaintrygowałam się nim. Ciekawi mnie jak potoczy się część II tej serii. Nie mogę doczekać się, kiedy będę mogła usiąść i poznać historię tej miłości do samego końca.

Muszę nadmienić, że narracja książki skupia się przede wszystkim na Rachel. Poznajemy historię jej oczami, dzięki czemu widzimy jej uczucia i emocje. Manwhore jest książką romantyczną, która nie posiada w sobie zbyt dużo scen intymnych. Erotyk z niej jest więc żaden, ale to tylko dodaje jej uroku.
"Podobno kiedy się czegoś pragnie, powinno się to .sobie wyobrazić, a wtedy to się zmaterializuje. cóż, po raz pierwszy w życiu pragnę czegoś tak bardzo, że w końcu zaczyna nabierać kształtów."
Mało będzie osób, którym nie spodoba się ta powieść. Mnie ona wciągnęła i całkowicie zgodzę się z gronem osób nią oczarowanych, że jest to pozycja godna polecenia. Czytanie zajmuje niewielką ilość czasu więc przygotujcie się na lekki wieczór.
Bardzo cieszę się, że mogłam poznać tę pozycję. Jeszcze z większym zainteresowaniem mam ochotę zagłębić się w serię Real, która jest na mojej półce. Mam nadzieje, że w niedługim czasie mi się to uda. Autorkę dodaję do grona ulubionych i będę z ochotą śledzić jej prozę. Gorąco polecam!
  • 5
06.10.2016
Manwhore
magdalenamarciniak@op.pl
„Manwhore” Katy Evans to gorąca i pełna emocji propozycja na jesień od Wydawnictwo Kobiece. To jedna z tych książek, które ciężko odłożyć na półkę.

Na rynku wiele pojawia się pozycji z gatunku literatury erotycznej, jednak wszystkie dotychczas przeze mnie czytane wydane właśnie przez Wydawnictwo Kobiece są rewelacyjne. Jak dla mnie zarówno seria Uwikłani, jak i teraz Manwhore to książki świetne w swoim gatunku. Bez wątpienia zasługują na przeczytanie i naszą uwagę, a ja z pewnością mogę stwierdzić że wydawane przez nich książki biorę w ciemno.

Młoda dziennikarka Rachel staje przed zawodową szansą. Zarówno dla niej jak i magazynu, w którym pracuje ma nią być wywiad demaskujący jednego z najbogatszych i najbardziej pożądanych mężczyzn – Sainta. Jednak nie jest on wcale taki święty jakby się wydawało, ale czy rzeczywiście jest takim człowiekiem jakim kreuje go społeczeństwo? Czy z pozoru proste zadanie dla Rachel okaże się rzeczywiście tak oczywiste? Jak urok Sainta wpłynie na nią i jej zadanie? Czy oddzieli zawodowe wyzwanie od osobistej fascynacji tym niezwykłym człowiekiem? Na to i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w trakcie lektury.

Dla mnie „Manwhore” to pierwsze spotkanie z Katy Evans i jestem pod wrażeniem. Autorka stworzyła niezwykle gorącą i pełną namietności historię. Nie jest ona jednak banalna i oczywista, dawkuje nam ona emocje aż do samego końca. A samo zakończenie – takich rzeczy przecież nie robi się czytelnikom. To po prostu znęcanie się nad nami, gdyż na kontynuację trzeba czekać aż do 2017 roku. Historia czyta się jednym tchem, postacie wzbudzają naszą sympatię. Saint jest intrygujący i tajemniczy, uwielbia niedopowiedzenia i zabawę w „kotka i myszkę” z Rachel. Ich znajomość od początku nie jest banalna, cały czas czujemy dreszczyk emocji i niepewności. Malcolm uwodzi i to nie tylko Rachel, ale każdą z nas czytających tą książkę. Czy nie chciałybyście spotkać na swojej drodze takiego mężczyzny?

To historia lekka, łatwa i przyjemna. Idealna po ciężkim dniu pracy, czy też w szare, deszczowe popołudnie. Pozwala bowiem oderwać się na chwilę od rzeczywistości i przenieść w świat bohaterów. Jak dla mnie godna polecenia, z niecierpliwością czekam na kontynuację.
  • 4
06.10.2016
Pan Biznesmen
Kasik Recenzuje
Zachwycona serią "Real" nie mogłam doczekać się kolejnej książki tej autorki. Okazało się, że będzie to "Manwhore". Tytuł bardzo wymowny, obiecująca autorka, zapowiedz intryguje - wszystko wołało bym czytała.
O czym więc jest "Manwhore" ?




Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy
i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.



Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć.

W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.


Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma?
A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?








Przyznam się Wam szczerze, że mam problem. Z jednej strony jest to bardzo dobrze napisana, wciągająca i kipiąca od emocji powieść, a z drugiej strony osobiście mam problem z bohaterką. Polega on na tym,
że autorka zbudowała ich historie na kłamstwie - kłamstwie Rachel. Jako dziennikarka upadającego tytułu ma za zadanie zaczaić się na sławnego milionera, wyciągnąć od niego pikantne szczegóły i opisać w kompromitującym go artykule. Ma to tchnąć nowe życie w redakcję, a ona sama ma nie mieć skrupułów, ba ma nawet go uwieść....
i tu moje sumienie zaczęło się buntować. Denerwowała mnie tym samym od samego początku.
Nie mogłam się z nią utożsamiać i nawet jak zaczęła się łamać pod urokiem Malcolma to i tak była dla mnie zaszufladkowana. Ten mój mały głosik w głowie cały czas szeptał: a czego się spodziewałaś? Jak mogło się to udać? Ile jesteś w stanie poświecić? Jak nisko można upaść? Jak widzicie denerwowała mnie, ale jest moment, że karta się odwraca i bohaterka zdaje sobie sprawę, ze to ona będzie pokiereszowana i nie wyjdzie z tego pseudo związku bez szwanku. Odzywają się takie uczucia, że zapierały dech. Następuje nawrócenie, żal, przegrana, ale czy nie jest za późno??? Czy modliszka może stać się ofiarą??


Bez wątpienia książka wzbudza emocje - ogromne i skrajne. I absolutnie nie można jej zaszufladkować.
Gdy zaczęłam ja czytać w oczy kuły podobieństwa do innej powieści, ale to tylko chwilowe. Tak naprawdę "Manwhore" jest lepiej napisany, bardziej skomplikowany, rozbudowany i nieszablonowy, a po paru rozdziałach nie połączycie jej z żadną inną książką.
Gdy ją skończyłam mój cały mój wyrobiony wcześniej pogląd wywrócił się do góry nogami - bo przeczytanie jej do końca dopiero pozwala na złożenie kreacji bohaterów w całość i sprawia, że chce się więcej, więcej i więcej. To kipiąca zmysłowością, naszpikowana pikantnymi scenami powieść o wyborach , przemianie, o moralności. Byłam pierwsza w ocenie bohaterki i zaszufladkowałam ją, jednak koniec pokazał mi w jakim błędzie byłam.....

Katy Evans zasiała ziarno i bardzo chce dowiedzieć się co będzie dalej.


kasikrecenzuje.blogspot.com
  • 4
06.10.2016
Pan Biznesmen
Kasik Recenzuje
Zachwycona serią "Real" nie mogłam doczekać się kolejnej książki tej autorki. Okazało się, że będzie to "Manwhore". Tytuł bardzo wymowny, obiecująca autorka, zapowiedz intryguje - wszystko wołało bym czytała.
O czym więc jest "Manwhore" ?




Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy
i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.



Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć.

W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.


Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma?
A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?








Przyznam się Wam szczerze, że mam problem. Z jednej strony jest to bardzo dobrze napisana, wciągająca i kipiąca od emocji powieść, a z drugiej strony osobiście mam problem z bohaterką. Polega on na tym,
że autorka zbudowała ich historie na kłamstwie - kłamstwie Rachel. Jako dziennikarka upadającego tytułu ma za zadanie zaczaić się na sławnego milionera, wyciągnąć od niego pikantne szczegóły i opisać w kompromitującym go artykule. Ma to tchnąć nowe życie w redakcję, a ona sama ma nie mieć skrupułów, ba ma nawet go uwieść....
i tu moje sumienie zaczęło się buntować. Denerwowała mnie tym samym od samego początku.
Nie mogłam się z nią utożsamiać i nawet jak zaczęła się łamać pod urokiem Malcolma to i tak była dla mnie zaszufladkowana. Ten mój mały głosik w głowie cały czas szeptał: a czego się spodziewałaś? Jak mogło się to udać? Ile jesteś w stanie poświecić? Jak nisko można upaść? Jak widzicie denerwowała mnie, ale jest moment, że karta się odwraca i bohaterka zdaje sobie sprawę, ze to ona będzie pokiereszowana i nie wyjdzie z tego pseudo związku bez szwanku. Odzywają się takie uczucia, że zapierały dech. Następuje nawrócenie, żal, przegrana, ale czy nie jest za późno??? Czy modliszka może stać się ofiarą??


Bez wątpienia książka wzbudza emocje - ogromne i skrajne. I absolutnie nie można jej zaszufladkować.
Gdy zaczęłam ja czytać w oczy kuły podobieństwa do innej powieści, ale to tylko chwilowe. Tak naprawdę "Manwhore" jest lepiej napisany, bardziej skomplikowany, rozbudowany i nieszablonowy, a po paru rozdziałach nie połączycie jej z żadną inną książką.
Gdy ją skończyłam mój cały mój wyrobiony wcześniej pogląd wywrócił się do góry nogami - bo przeczytanie jej do końca dopiero pozwala na złożenie kreacji bohaterów w całość i sprawia, że chce się więcej, więcej i więcej. To kipiąca zmysłowością, naszpikowana pikantnymi scenami powieść o wyborach , przemianie, o moralności. Byłam pierwsza w ocenie bohaterki i zaszufladkowałam ją, jednak koniec pokazał mi w jakim błędzie byłam.....

Katy Evans zasiała ziarno i bardzo chce dowiedzieć się co będzie dalej.


kasikrecenzuje.blogspot.com
  • 4
06.10.2016
Pan Biznesmen
Kasik Recenzuje
Zachwycona serią "Real" nie mogłam doczekać się kolejnej książki tej autorki. Okazało się, że będzie to "Manwhore". Tytuł bardzo wymowny, obiecująca autorka, zapowiedz intryguje - wszystko wołało bym czytała.
O czym więc jest "Manwhore" ?




Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy
i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.



Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć.

W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.


Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma?
A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?








Przyznam się Wam szczerze, że mam problem. Z jednej strony jest to bardzo dobrze napisana, wciągająca i kipiąca od emocji powieść, a z drugiej strony osobiście mam problem z bohaterką. Polega on na tym,
że autorka zbudowała ich historie na kłamstwie - kłamstwie Rachel. Jako dziennikarka upadającego tytułu ma za zadanie zaczaić się na sławnego milionera, wyciągnąć od niego pikantne szczegóły i opisać w kompromitującym go artykule. Ma to tchnąć nowe życie w redakcję, a ona sama ma nie mieć skrupułów, ba ma nawet go uwieść....
i tu moje sumienie zaczęło się buntować. Denerwowała mnie tym samym od samego początku.
Nie mogłam się z nią utożsamiać i nawet jak zaczęła się łamać pod urokiem Malcolma to i tak była dla mnie zaszufladkowana. Ten mój mały głosik w głowie cały czas szeptał: a czego się spodziewałaś? Jak mogło się to udać? Ile jesteś w stanie poświecić? Jak nisko można upaść? Jak widzicie denerwowała mnie, ale jest moment, że karta się odwraca i bohaterka zdaje sobie sprawę, ze to ona będzie pokiereszowana i nie wyjdzie z tego pseudo związku bez szwanku. Odzywają się takie uczucia, że zapierały dech. Następuje nawrócenie, żal, przegrana, ale czy nie jest za późno??? Czy modliszka może stać się ofiarą??


Bez wątpienia książka wzbudza emocje - ogromne i skrajne. I absolutnie nie można jej zaszufladkować.
Gdy zaczęłam ja czytać w oczy kuły podobieństwa do innej powieści, ale to tylko chwilowe. Tak naprawdę "Manwhore" jest lepiej napisany, bardziej skomplikowany, rozbudowany i nieszablonowy, a po paru rozdziałach nie połączycie jej z żadną inną książką.
Gdy ją skończyłam mój cały mój wyrobiony wcześniej pogląd wywrócił się do góry nogami - bo przeczytanie jej do końca dopiero pozwala na złożenie kreacji bohaterów w całość i sprawia, że chce się więcej, więcej i więcej. To kipiąca zmysłowością, naszpikowana pikantnymi scenami powieść o wyborach , przemianie, o moralności. Byłam pierwsza w ocenie bohaterki i zaszufladkowałam ją, jednak koniec pokazał mi w jakim błędzie byłam.....

Katy Evans zasiała ziarno i bardzo chce dowiedzieć się co będzie dalej.


kasikrecenzuje.blogspot.com
  • 4
05.10.2016
Niewinna dusza zbawiająca Sainta
Zaczytana
Początek książki i zarys fabuły - łudząco podobna powieść do wszystkich pokroju Graya, on bogaty i przystojny z mroczną przeszłością, ona niewinna duszyczka, która za swój cel zakłada zbawienie całego świata, a na pewni rozwiązanie problemu Sainta. No ale cóż, zaczęliśmy- czytamy dalej. Z każdą kolejną stroną zaczęłam odbiegać od wcześniejszej opinii o podobieństwie książki do Graya. Mimo tylu erotyków, jakie w chwili obecnej widnieje na rynku- "Manwhore" zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Lektura łatwa i przyjemna na jesienne wieczory. Warto podkreślić fakt, że autorka umię zbudować napięcie i sprawia, że z niecierpliwością czeka się na kolejną część. Polecam
  • 5
03.10.2016
Dominika Szałomska
Dominika Szałomska
Saint powinno się kojarzyć ze wszystkim, co święte i dobre, a co jeśli poznajemy kogoś o takim nazwisku, kto wcale nie jest święty? Za to gorący jak piekielne bramy.
Przyznaję się już na początku – Katy Evans jest mistrzynią. Czytając serię Real, nie mogłam się oderwać i z zapartym tchem śledzę losy Remingtona i Brooke. Kiedy dowiedziałam się o nowej książce Katy pt. „Manwhore”, to wręcz oszalałam z radości. Jednak muszę powiedzieć, że kiedy czytałam opis to moja pierwsza myśl: „Grey”, ale nie dałam się zwieść. Tyle razy pozwoliłam się wyciągnąć na manowce, że podarowałam tej książce białą kartkę i postanowiłam, że nie będę się uprzedzać, tylko dam się jej porwać... lub nie. Jak tym razem poradziła sobie Katy? Czy i tym razem mi się spodobało?
Reszta recenzji na stronie http://dominika-szalomska.blogspot.com/2016/10/123-recenzja-ksiazki-manwhore-katy-evans.html
  • 4
03.10.2016
Manwhore
Bookaholic.
Rachel Livingston to młoda dziennikarka pracująca od dwóch lat w magazynie Edge, który niestety z dnia na dzień podupada. Redaktor naczelna wpada na pomysł, aby Rachel napisała demaskatorski artykuł o obiekcie numer jeden w całym Chicago, czyli o miliarderze Malcolmie Saintcie. Młoda dziennikarka jest pełna obaw, ale czekała tak długo na szansę, żeby wykazać się swoimi umiejętnościami, a przede wszystkim za wszelką cenę chce utrzymać swój ukochany magazyn przy życiu, że się zgadza
Malcolm Saint jest wszędzie. To żywa legenda Chicago. Biznesman, którego pieniądze można zauważyć w większości inwestycji. Najbardziej wpływowa osoba w mieście, czego się nie dotknie sprawia, aby było najlepsze. Nigdy się nie zatrzymuje, cały czas dąży do celu. Mężczyzna tak przystojny, że kobietom spadają majtki na samą myśl o nim. Jednak jego wizerunek jest tak starannie zamknięty i dopracowany, że zadaniem Rachel jest zobaczenie w Saintcie jego osobowości. Tego, jaki jest wśród przyjaciół, kim jest tak naprawdę, jako osoba.
Katy Evans stworzyła bardzo ciekawe postaci. Malcolm jest bogaty i przystojny, ale nie jest arogancki! Biznesman, który doskonale wie, czego chce od życia i swoich współpracowników, stawia na prawdę i lojalność. Saint bywa zabawny i ciekawy. Natomiast Rachel to błyskotliwa i inteligentna dziennikarka. Dąży do postawionego sobie celu. Obiecała sobie i swojej przyjaciółce Ginie, że nigdy się nie zakocha. Jej życie polega na pisaniu, oddała się pracy i pomaganiu ludziom.
Malcolm odgrywa w tej książce ogromną rolę, napędza fabułę i wypełnia wszystkie myśli głównej bohaterki. Zauważyłam, że Katy Evans lubi, kiedy jej bohaterki są oddane myślami mężczyznom. Jednak w tej książce jest to zrozumiałe. Rachel ma za zadanie napisać artykuł o Saincie, przez co logicznym jest, że jej głowa jest nim wypełniona. Cały czas analizuje jego zachowanie i doszukuje się najdrobniejszych detali, które wpływają na jego zachowanie.
W tej historii to mężczyzna jest „poszkodowany”. Malcolm to bardzo ciepła postać. Katy nadała mu bardzo dużo ciekawych i lubianych przez kobiety cech, co pozwala na utożsamianie się z nim. Problem polega na tym, że kiedy utożsamiacie się z daną postacią, książka nagle kończy się w takim momencie, że brak kolejnej części przy boku, aż boli. Pozostaje nam czekać do lutego następnego roku, aby dowiedzieć się jak potoczyły się dalej losy głównych bohaterów.
Mam nadzieję, że sięgniecie po Manwhore, ponieważ jest to książka warta Waszej uwagi.

lifebybookaholic.blogspot.com
  • 5
03.10.2016
Manwhore
książko miłości moja
"Manwhore" to nie lektura zmuszająca do myślenia, nie sprawi, że będziecie się wić z nadmiaru emocji, nie przytłoczy fabułą, ale za to zagwarantuje wam świetną rozrywkę na wieczór, przy lampce wina. Sprawi, że wasze serce kilka razy zostanie wypełnione przyjemnym ciepłem, a z ust mimochodem uwolni się wzdychnięcie. Polecam, choć pamiętajcie, że jest to romans i nie wymagajcie od niego niemożliwego.

http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/10/przystojnyniebazpieczny-i-piekna.html
  • 5
01.10.2016
coś w niej jest...
Wzderka94
Książka bardzo fajna, przyjemna , szybko się ja czyta. Już nie mogę się doczekać kolejnych części
  • 5
28.09.2016
Mój ideał
Wybebeszamy_książki
Gdyby okładka mogła mówić, ta krzyczałaby 'wiem, że jestem do bólu seksowna'. I chociaż słowa nie wyrzeknie, to kryje wnętrze godne chwili zapomnienia.

Sprzedana aureola

To jedna z tych recenzji, w której najchętniej zawarłabym tylko głośne westchnienia, znaczące spojrzenia poszukujące mary ze snu i zszokowany wyraz twarzy. Jednak nie wiem, czy mogłabym z sobą żyć, gdybym pozbawiła Was swojego, ekhem, jakże pożądanego komentarza.

Malcolm Saint.
Święty z duszą diabła.
Diabeł z aureolką? Gdyby taki świecący krążek Saint posiadał, już dawno zarobiłby na nim miliony. To jest to, co robi. Ze wszystkim. Jak Midas. To mężczyzna, którego pragnie każda z nas. Sądzę, że znalazłam swój ideał. Autorka zarysowała go lekko, ledwie kontur, a potem po prostu puściła wodzę fantazji, trzymając się jednak ram rzeczywistości.

Nadała mu przymioty, których każda z nas pożąda. Po cichu. Lub na głos. Saint jest seksowny. To oczywiste. Piekielnie inteligentny - towar na wymarciu. Zdystansowany, dzięki czemu jego emocje nie są dla Rachel oczywiste. Co innego dla czytelniczek.
Kiedy czytałam, pojęłam jak ważna jest powściągliwość. Jakiej mocy nabierają proste słowa, gdy wymówi je ktoś, kto nie jest znany z odkrywania swoich kart.
Każdy ruch, każde zdanie, drgnięcie ust, ruch stalowych mięśni - Saint to miał. Po prostu to miał. Wdzięk, dziką elegancję, inteligencję, urok, charyzmę... delikatność i troskliwość skryte pod nieprzeniknioną maską. Dawno temu czytałam jedną z książek Evans. Nie wiem, czy moje słowa potwierdzicie, ale w "Manwhore" autorka naszkicowała bohatera całkiem innego kalibru. Realnego, plastycznego dzięki wymownym opisom i obdarzonego duszą. To wolna wola, którą obdarowała go Evans, wnosi w powieść coś odmiennego... nowego w gruncie rzeczy.

Nieprzeniknioność. Saint do ostatniego słowa pozostał dla mnie zagadką. Emocjonalną, taktyczną zagadką.

Z Rachel sprawa miała się trochę inaczej. To ona jest narratorką, więc poznałam ją o wiele lepiej - miało to swoje dobre i złe strony. Dziewczyna jest urocza w swojej nieśmiałości, jakby nieopierzona. Cały czas niepewna, ale jednocześnie potrafi wydobyć się ze swojej skorupy i prowadzić śmiałe, humorystyczne dialogi.
Jest bardzo zróżnicowaną postacią. Podobnie jak Malcolm posiada wiele twarzy, które wywołują pozytywne i negatywne emocje. Z jednej strony wzbudza sympatię - ma swoje zabawne chwile, jest inteligentna, walczy o siebie, mocno trzyma się ziemi, po której stąpa. Jest wszystkim, czego Saint do tej pory nie doświadczył. Nijak wpisuje się w ramy głośnej, mocnej w gębie, gorącej, agresywnej kobiety. Jest piękna, ale cicha i nieostentacyjna.
Cały godny pozazdroszczenia wizerunek zarysował fakt, że jej znajomość z Saintem nigdy tak naprawdę nie była bezinteresowna. Przynajmniej na początku. Wzajemne przyciąganie nie zdołało odwieść jej od głównego celu. Nie potrafiła poczynić aż tak pewnego siebie ruchu. Trochę w tym winy Sainta, trochę świata i trochę jej. Choć nie podobało mi się jak kręciła się dookoła, to muszę przyznać, że wniosło to w książkę realność i rys prawdziwego życia.

Także pytanie: kto tu kogo wykorzystuje?

Romansoholiczka przemawia

Relacja pomiędzy bohaterami została stworzona sumiennie i z wielką dbałością o szczegóły. Jest ogień, namiętność, prawda, garść tajemnic, antagonistyczne charaktery. Pojawia się nawet zazdrość. To perfekcjonizm w najczystszej postaci. Doceniam to jako romansoholiczka. Trochę burczę pod nosem jako czytelniczka nie stroniąca od akcji. Było kilka punktów zapalnych, które mogłyby wywołać dreszcze i mocne skoki adrenaliny. Tymczasem musiałam obejść się smakiem.
Minę osładzają sceny seksu, które są pikantne - to bez dwóch zdań, ale jakby przytłumione. Jakby to była strefa należna tylko bohaterom. Ten zabieg - postawienie szyby, wyizolowanie czytelnika z najbardziej intymnego momentu w cudzym życiu - to mnie złapało. To mi się spodobało. To było to! Z wielką chęcią powiedziałam 'nie' obnażeniu się do nagiej jaźni. Z uciechą odrzuciłam nagość duszy, nie tylko ciał. W pełni nasyciłam się widokiem i prostymi słowami, które kreśliły granicę dookoła tej dwójki.

Ostatni wdech

Czy szukałam minusów? Jak zawsze! Jednak tak mocno zakochałam się w Saincie, że trudno było mi skupić się na czymkolwiek innym. Sądzę, że wiele to mówi o książce. Chciałabym być na miejscu Rachel, ale, szczerze mówiąc, kibicuję jej z całego serca. Książka kończy się w sposób, który stawia wszystko pod znakiem zapytania. Nie wiem, czego się spodziewać. Trochę pławię się w tej niepewności, trochę mnie ona prześladuję. Z utęsknieniem wypatruję kontynuacji.
  • 4
27.09.2016
Manwhore
Królewskie Recenzje
Rachel pracuje w podupadającej redakcji. Dostaje bojowe zadanie, które ma uratować jej ukochane czasopismo. Musi przeprowadzić wywiad z największym kąskiem Chicago, Saintem. Ale to nie ma być zwykły wywiad. Kobieta musi dowiedzieć się rzeczy, o których nikt wcześniej nie wiedział, a droga do odkrycia tych tajemnic nie ma żadnych znaków stop...


Na pierwszy wywiad poszła ubrana w ogrodniczki, uciapana farbą. Później pokazała się mu jako elegancka seksbomba. Z każdym spotkaniem wzbudzała jego zainteresowanie i fascynację swoją osobą. Rachel też nie pozostawała obojętna na męskość, którą emanował. Z każdą chwilą wspólnie spędzoną zaczynało coraz bardziej iskrzyć. Dziewczyna wmawiała sobie, że to tylko praca, a trzepotanie motyli w brzuchu nie ma nic wspólnego z bliskością tego mężczyzny...
Saint z kolei nie jest mężczyzną, któremu można kazać w nieskończoność na siebie czekać. Należy on do tego typu mężczyzn, którzy biorą co chcą. A on właśnie pragnie Rachel...

Manwhore to kolejna z tych powieści, które się wprost pochłania. Mogłoby się wydawać, że to drugi Grey, bo biznesmen, dziennikarka... Nic bardziej mylnego, bo na tym właśnie podobieństwa się kończą. Sceny zbliżeń opisane są w bardzo subtelny sposób, który działa na wyobraźnię, ale nie razi. Autorka również pięknie przedstawiła rodzące się uczucia, które chyba są najcudowniejszym procesem w ludzkim życiu...
Podsumowując stwierdzam, że Manwhore to cudowna książka opowiadająca historię dwojga ludzi z różnych światów, których połączyła miłość... Pełna czułości, namiętności i pożądania...
  • 5
27.09.2016
Dojrzały erotyk
Daria Skiba
Literatura erotyczna ma to do siebie, że albo się ją uwielbia, albo nienawidzi. Rzadko kiedy spotykam osoby, które byłyby pośrodku. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ z reguły pod każdą recenzją dotyczącą książek z tego gatunku, ktoś zawsze nawiąże do słynnego Greya. To trochę przykre, wrzucać wszystko, co związane jest z tą tematyką do jednego worka, z góry zakładając, że jest zbyt podobne. Na wstępie napiszę krótko, Katy Evans to nie E.L. James.

Narratorką jest Rachel, wspaniała kobieta niezwykła przyjaciółka i cudowna córka. Rachel jest dziennikarką, która stara się pomóc pracodawcy i ochronić przed upadkiem. Podejmuje się zlecenia, które choć nie chce - zmieni jej życie. Kobieta nie miała w planach miłości, zakochania się ani miłosnych ekscesów. Chciała tylko w pełni wywiązać się z powierzonego jej zadania. Rachel to przy okazji, kobieta z krwi i kości, uczuciowa i wrażliwa. Jak wpłynie na nią nowa znajomość?

Malcolm Kyle Preston Logan Saint to najbogatszy człowiek w okolicy. Zielonooki miliarder, zabójczo przystojny. Facet, który za otaczającym go murem, skrywa wewnętrzne uczucia, do których nikt nie ma dostępu. Wiem, że opis może zdawać się niezbyt ciekawy i przewidywalny. Kate Evans tknęła w nim jednak pierwiastek, którego nie dostrzegłam jeszcze w żadnym innym mężczyźnie, który tak bardzo przypadłby mi do gustu! Pan Saint zdecydowanie nie jest tak święty, jak wskazuje na to jego nazwisko.

Manwhore to drugie po Realu spotkanie z twórczością Evans i kolejne niezwykle udane! Teraz mam pewność, że w ciemno mogę zapisywać powieści, wychodzące spod jej pióra. W książkach autorki wspaniałe i dopracowane opisy idealnie współgrają ze świetnymi dialogami, które bawią, wzruszają i nakręcają odpowiednie tempo. Pierwszy tom erotycznego cyklu, jest powieścią niezwykle dojrzałą, przemyślaną i dopiętą na ostatni guzik. Autorka od a do z ma idealnie zaplanowane wszystkie szczegóły, które sumiennie wplata w fabułę. Akcja toczy się wartkim tempem i zdecydowanie nie zabraknie w niej emocji, tajemnic i ciekawych zwrotów akcji.

Książkę po prostu się pochłania, jej się nie czyta. Czas spędzony z Malcolmem i Rachel był wspaniały. Sceny erotyczne nie są zbyt wulgarne, wręcz przedstawione są subtelnie i gorąco. Porywają czytelnika, wywołując zaróżowione plamki na policzkach. Idealnie podgrzewają atmosferę, kiedy za oknem chłodno i deszczowo. Bardzo polubiłam styl i język pisarki. Jest po prostu idealny i nic nie można jemu zarzucić.

Fabuła może i nie jest zbyt oryginalna, jednak ma w sobie to coś, co wkradło się do mojej głowy i serca i za cholerę nie chce wyjść. Siedzi i błaga o więcej. To uczucie, kiedy autor kończy swoją książkę w najokrutniejszy dla czytelnika sposób... Gdybym tylko mogła, od razu sięgnęłabym po kolejny tom! Dla takich książek (i mężczyzn!) warto zarwać nockę. Niezwykle wrażenia, emocje i wypieki na twarzy gwarantowane!

Manwhore to dopracowana w każdym szczególe pierwsza część kolejnej serii erotycznej, która trafiła na polski rynek. Są emocje, uczucia, tajemnice, wspaniałe opisy i ciekawe dialogi. Manwhore to książka, która porywa czytelnika i wprowadza jego serce w emocjonalny wir, z którego nie sposób się uwolnić! Gorąco polecam, Malcolm podgrzeje Waszą atmosferę

http://krainaksiazkazwana.blogspot.com
  • 4
26.09.2016
Manwhore
Weni
Malcolm Saint.... mega przystojny, wysoki, dobrze zbudowany, zielonooki miliarder. Playboy kochający wykorzystywać kobiety w seksualnym znaczeniu tego słowa, przecież nikt nie powiedział, że pan Saint będzie święty.

Malcolm vs. Rachel

Rachel Livingston... ładna, platynowa blondynka, dziennikarka, silnie związana ze swoją matką i przyjaciółkami. Marząca o karierze dziennikarki.

Wszystko zaczyna się od tego, że Rachel idzie na dywanik do swojej szefowej (Helen) z myślą, że zaraz zostanie zwolniona. Ku jej zdumieniu dostaje ogromną szansę TEN temat. TEN temat, który otworzy jej drzwi do ogromnej kariery. TEN temat, który może uratować jej ukochany magazyn "Edge". Temat, który pozwoli jej spotkać pana Sainta i poznać jego najbardziej skrywane sekrety. (tak wiem, powtórzenia, ale tutaj zrobiłam to specjalnie)

Młoda i ambitna dziennikarka od razu bierze się do pracy, świadoma tego na co się zgodziła, ale nieświadoma konsekwencji tej decyzji, bo jak? Nie można przecież przewidzieć przyszłości.

Zaczynając czytać troszkę się wystraszyłam ponieważ czytając opis spodziewałam się nie tego co mi prezentują pierwsze strony. Obawiałam się powtórki z pięćdziesięciu twarzy Greya (których swoją nie hejtuję, ale i nie podziwiam), całe szczęście kilka stron później moje przeczucia zostają zapomniane, a ja przepadam w tej historii maksymalnie. Nieważne co robiłam chciałam tu i teraz wrócić do lektury, która mnie kupiła.

Nie chcę zdradzać za dużo bo zaraz pewnie sprzedam komuś spoiler, a jest to coś czego nie chcę robić więc wspomnę iż w książce bardzo spodobały mi się nawiązania do piosenek, filmów i seriali jakie istnieją w prawdziwym (naszym) świecie, a Chicago w książce zostało zaprezentowane na bardzo ciche, a mimo to nad wyraz niebezpieczne.

W książce oprócz ciekawych nawiązań spotkałam się również z kilkoma failami, np. nie wiem jak to się dzieje w Ameryce, ale SZEŚCIOLATEK nie miał najmniejszego prawa na zdobycie czarnego pasa w żadnej sztuce walki... ale to można przemilczeć, może autorka tego nie wiedziała i tyle.

Ahh... zapomniałam wspomnieć na temat erotyzmu... czy jest, jaki, kiedy, jak? Otóż, coś co mi się spodobało to fakt, że w całej książce czujemy przyjemne erotyczne napięcie między postaciami, czujemy ten seks panujący w powietrzu, ale na szczęście seks nie towarzyszy zawsze tej energii. Nie ma tutaj tego co mi się nie podoba w innych książkach tego gatunku czyli wszędzie gdzie ta energia tam stosunki seksualne. NIE! Tutaj mamy energię, ale seks nie towarzyszy im tak od razu! Brawa dla Pani Katy!
Jeżeli chodzi o moją ocenę co do całości to nie potrafiłam, po prostu autorka mnie pokonała, ale nie mogłam obliczyć, którym scenariuszem popędzi ta historia! Ciągle analizowałam wszystko po kolei i chociaż się spodziewałam najważniejszego momentu to tego jak do niego dojdzie nie mogłam rozpracować! Brawa dla Katy!
  • 3
26.09.2016
"Manwhore"
Lucecita
23-letnia Rachel Livingston jest atrakcyjną i ambitną dziewczyną, która zrobiłaby wszystko dla rodziny i przyjaciół. Od ponad dwóch lat jest dziennikarką „Edge” i uwielbia swoją pracę, jednak przyszłość magazynu, który z trudem utrzymuje się na rynku, jest bardzo niepewna i kobieta obawia się, że w każdej chwili może ją stracić. Gdy dostaje propozycję napisania kontrowersyjnego artykułu o nieuchwytnym i tajemniczym biznesmanie z Chicago, nie waha się ani chwili. 27-letni Malcolm Saint jest bogatym i zabójczo przystojnym playboyem, który jest na ustach wszystkich, jednak jego życie prywatne wciąż pozostaje zagadką i nikt nie wie, jaki jest naprawdę i co ukrywa. Gdy Rachel udaje się umówić z nim wywiad, jest zdeterminowana, by obnażyć jego prawdziwą twarz, nawet jeśli będzie musiała grać nieczysto, jednak nie jest przygotowana na uczucie, które niespodziewanie pojawi się między nimi i wywróci jej życie do góry nogami…
„Manwhore” to pierwszy tom nowej serii amerykańskiej autorki Katy Evans, która zdobyła popularność dzięki bestsellerowej powieści „Real”. I chociaż ta pozycja nie zrobiła na mnie większego wrażenia, to muszę przyznać, że odkąd zobaczyłam w zapowiedziach jej najnowszą książkę, z niecierpliwością czekałam na jej premierę. Sięgając po „Manwhore” nie miałam zbyt wielkich oczekiwań i liczyłam przede wszystkim na lekką i nieskomplikowaną historię przy której będę się dobrze bawić, jednak spotkało mnie naprawdę pozytywne zaskoczenie, bo książka okazała się o wiele lepsza od debiutanckiego dzieła autorki. Najbardziej spodobała mi się kreacja postaci, szczególnie głównego bohatera, który był enigmatyczny i fascynujący, dzięki czemu lektura tej pozycji była zdecydowanie przyjemniejsza. „Manwhore” Katy Evans to bez wątpienia dobre rozpoczęcie świetnie zapowiadającej się serii. Amerykańska autorka stworzyła ekscytującą, rozpalającą zmysły i pobudzającą wyobraźnię historię, która mimo pewnej schematyczności i przewidywalności, piekielnie wciąga i intryguje do samego końca. Nie mogłam się oderwać i z niecierpliwością będę czekać na kolejny tom, który mam nadzieję, pojawi się już niedługo ;) Jeżeli podobała wam się seria „Real”, to „Manwhore” również powinien przypaść wam do gustu. Polecam entuzjastkom literatury erotycznej i osobom, które mają ochotę na odprężającą i niezobowiązującą lekturę z pieprzykiem.
  • 4
25.09.2016
Druga część
Magdalena Grey
To żart , źe na drugą część trzeba czekać do lutego !!!;(
  • 5
25.09.2016
Coś, co nie miało prawa bytu.. a jednak.
Livingbooksx
Młoda kobieta przeprowadzająca wywiad ze znanym, przystojnym i wręcz rozchwytywanym bogaczem... Brzmi znajomo? Być może, jednak to dopiero początek, który potrafi zaskoczyć niejednego czytelnika. Rachel od samego początku jest kobietą niezwykle zdeterminowaną, wie czego chce i za wszelką cenę chce poznać wpływowego, pożądanego Malcolma. A że okazja ku temu jest wyśmienita, kobieta ma ułatwioną drogę do Sainta. Chodzi przecież o karierę, którą może zyskać właśnie dzięki tej rozmowie. W pewnym sensie to od niego i od owego wywiadu zależy jej przyszłość oraz sukcesy w pracy. Jednak w pewnym momencie sytuacja między bohaterami wymyka się spod kontroli, a oni sami zostają uwikłani w splątaną sieć uczuć, niepewności, pożądania oraz chwilami strachu.

Rachel jest kobietą bardzo wrażliwą, od której zależy los gazety, dla której pracuje. Wywiad ze znanym Saintem oraz odkrycie jego wielkich tajemnic to szansa na wszystko. Kobieta nie spodziewa się jednak uczuć i wydarzeń, które w niedługim czasie zawładnęły jej sercem oraz umysłem. Saint natomiast to mężczyzna, który nie zna granic ani nie toleruje odmów z czyjejkolwiek strony. Jest panem i władcą, nic dla niego nie jest niemożliwe, a z jego budżetem i profesją cały świat stoi przed nim otworem. Jednakże to, co spotyka oboje młodych ludzi zaskakuje zarówno Rachel, jak i Malcolma, który nie spodziewał się, że takie uczucia mogą w nim drzemać.

Sytuacje, które mają miejsce między bohaterami, są bardzo realistyczne i nie przesłodzone, co dość często zdarza się w książkach tego typu. Namiętność oraz delikatnie, powoli rodząca się między nimi miłość jest opisana w sposób przemyślany oraz sprawia, że czytelnik nie potrafi w pewnym momencie oderwać wzroku od książki i od słów, które się z niej wylewają. Autorka w bardzo przejrzysty i przemyślany sposób poprowadziła akcję, która zaskakuje i porywa każdego. Dużym plusem i aspektem, który miał tu ogromne znaczenie to emocje, które towarzyszą czytelnikowi na niemalże każdej stronie. Nie ma tu zbędnych słów, zbyt wolnej akcji, nudnej znajomości ani tzw. "płaskich bohaterów".

Z autorką spotkałam się po raz pierwszy, pomimo, że słyszałam co nieco o jej poprzedniej serii. Niestety nie miałam do tej pory okazji, aby po nią sięgnąć, a najnowsza premiera Wydawnictwa Kobiecego spadła mi z nieba. Spotkanie z tą autorką zaowocowało wieloma emocjami, godzinami rozmyślań o bohaterach i wydarzeniach, które wkrótce nastąpią. Co do zakończenia, było obłędne! W żadnym calu nie spodziewałam się tego, co zostało mi zafundowane na ostatnich stronach i powieści. Nie pozostaje mi jednak nic innego, jak niecierpliwe oczekiwanie na kolejny tom, który, już teraz wiem - będzie rewelacyjny.
  • 4
25.09.2016
Polecam
Beata Matuszewska
https://recenzje-beaty.blogspot.com
"Zalewa mnie fala przeszywającego pragnienia, takiego, którego dotąd nie znałam. Otwiera mi usta językiem, a potem mnie smakuje, a nasze języki celebrują wygłodniały taniec. Uwodzicielska wilgoć jego pocałunku sprawia, że pragnę więcej, a każde dotknięcie języka wciąga mnie coraz głębiej do szaleńczego wiru obracającego się i skupiającego wyłącznie na nim, Malcolmie Saincie, mężczyźnie, dzięki któremu szybciej bije mi serce, moje życie wiruje, a pierwszą myślą po przebudzeniu jest on: co robi, z kim, co lubi, o kim..."
Czy to przypadek, że ta książka trafiła właśnie w moje ręce? Chyba właśnie tak, ale to właśnie dzięki Wydawnictwu możemy czytać właśnie takie perełki.

Młoda dziennikarka pracująca w małej redakcji „Edge” dostaje temat, który jest przepustką na lepsze perspektywy. Sam fakt, iż udaje dostać się taki temat jest dużą szansą na wybicie się i dużym szczęściem. Temat, który ma napisać Rachel jest rozpracowanie Malcolma Sainta, jaki naprawdę jest. Dziewczynie udaje się umówić na pierwszy wywiad. Nie jest ubrana powalająco, ale za to przykuwa uwagę biznesmena, który daje jej do ubrania swoją koszulę. Choć z tego wywiadu za dużo nie dowiedziała się to jest nieugięta i umawia się na kolejny wywiad. Przy kolejnym spotkaniu dziennikarka jest już profesjonalnie ubrana i zmierza do siedziby „M4”. Kolejny wywiad jest przeprowadzony w samochodzie Malcolma, który między kolejnym spotkaniem ma chwilę czasu. Podczas rozmowy telefonicznej Rachel dowiaduje się, że biznesmen ma pojawić się w piątkowy wieczór w klubie IceBox. Dziennikarka, aby poznać więcej szczegółów z życia Sainta postanawia wybrać się też tam.

Jest piątkowy wieczór Rachel właśnie weszła do klubu i zaczyna obserwować ludzi. W pewnym momencie widzi skupisko dziewczyn w jednym kącie. Aby mieć lepszy punkt obserwacyjny wchodzi na piętro, lecz zostaje zauważona przez kolegów Malcolma i dziewczyna idzie do nich. W tym dniu Rachel słyszy z ust Sainta słowo „ZAKLEPUJĘ” to jedno słowo wystarczyło, aby życie dziennikarki zmieniło się o 360o .

Życie Malcolma też się zmienia, ale czy wytrzyma długo przy boku z jedną dziewczyną?
Do czterech razy sztuka to prawda czy nie?
I co zrobi Rachel, kiedy nastąpi koniec terminu do oddania reportażu na temat milionera?

Katy Evans kolejny raz zasypuje nas niezwykłą książką spod jej pióra. Choć jeszcze nie zdążyłam przeczytać innych książek to przeczytałam tak wiele opinii o tej autorce, że na pewno się skuszę. Pisarka w bardzo ciekawy sposób przeniosła mnie do świata romansu Rachel i Malcolma od samego początku aż do ostatniej strony. Oczami wyobraźni wyobrażałam sobie niektóre sceny, że powiem wam, iż tę książkę widziałabym ma ekranie w kinie. Z końcem ostatnich stron tak jak główna bohaterka czułam się źle, płakałam i przeżywałam kolejne czytane zdania. Choć życie nie jest sprawiedliwe to nasza dziennikarka sama po trochu jest sama sonie winna.

Rachel to młoda dziennikarka, kiedy zaraz po studiach dostaje szansę pracy w redakcji „Edge”. Jest wdzięczna Helen i kiedy dostaje od niej szansę bez zastanowienia zgadza się. Lecz kiedy uświadamia sobie, w co się wpakowała to jest już za późno. Złamane serce, niedotrzymane obietnice, kłamstwa, te pozytywne emocje i gorące sceny, ale o tym sami już musicie się przekonać.

Malcolm młody bogaty, wpływowy i przystojny miliarder, o którym krążą tak wiele plotek. Ale czy każda jest prawdziwa to nie wie nikt po za samym Saintem. Czy uda Rachel dowieść prawdy i napisać o niej? Nie powiem wam, bo sami musicie przeczytać książkę a nie chcę zdradzać zakończenia. Powiem wam tylko przygotujcie się na sporą dawkę emocji i oczywiście dużą paczkę chusteczek, (bo mi były potrzebne).
  • 5
22.09.2016
Manwhore
nika9495
Rachel Livingston jest dziennikarką, do tego jeszcze bardzo perfekcyjną w swoim zawodzie. Pracuje dla magazynu "Edge", któremu grozi upadek. Dotychczas pisze swoje felietony, nie dostając szansy wykazania się. Teraz gdy otrzymuje swój pierwszy poważny temat, swoją szansę od losu, nie zastanawia się długo, tylko od razu go przyjmuje. Czy aby na pewno wie co robi ?
Za zadanie otrzymuje do napisania demaskatorski reportaż o największym playboyu swojego kraju. Bardzo łatwe
? Otóż okazuje się, że nie.
Malcolm Saint-najbogatszy biznesmen Chicago. Największy gracz, kobieciarz, flirciarz. Czy to jego wszystkie cechy ? Nie !
Ich znajomość zaczyna się od wywiadu. Przypominacie sobie coś ? Tak, tak macie rację, w 50 Twarzach Greya, Ana również od tego zaczynała. Ale okazuje się, że książki różnią się od siebie.
Wszystko rozwija się powoli, stopniowo. Ale Rachel poznaje prawdziwego Malcolma, nie tego, którego widzi cały świat.
Czy wywiad się ukaże ? Czy Rachel zdobędzie serce Sainta ? Tego wszystkiego dowiecie się już tylko i wyłącznie z książki, nie ode mnie.
Osobiście jestem zachwycona ich historią. Rachel zdobyła moje serce już prawie na samym początku książki. A Malcolm...hmm jego sposób zachowania, sposób w jaki się wypowiada, to jest coś niebywałego u mężczyzny.
W książce podoba mi się to, że nie ma przerostu formy nad treścią. Sceny seksu są wysmakowane, oraz nie zajmują zbyt wielu stron.
A okładka książki przyciąga na sam widok. Bardzo szybko się czytało i chciałoby się o wiele więcej, ale niestety na drugą część trzeba jeszcze troszkę poczekać.
Naprawdę z całego serca polecam ! Fanki Greya na pewno odnajdą się w tej historii.
  • 5
22.09.2016
Ciekawa.
PaulinaG
Rachel Livingstone - Młoda reporterka, pracująca dla magazynu 'Edge' dostaje zadanie, które jest szansą na uratowanie czasopisma, które jest blisko upadku.
Zadanie polega na przeprowadzeniu wywiadu z najbardziej pożądanym mężczyzną i najbogatszym. Malcolm Saint - wpływowy i zdecydowanie przyciągający do siebie kobiety niczym magnes.
Pierwszy, drugi, trzeci wywiad. Ile razy Rachel spotka się z Malcolmem zanim odkryje prawdę?

Pierwszy wywiad przypomniał mi sytuacje, w której znalazła się Anastazja z 50 Twarzy Greya, również czuła, że nie pasuje do tego miejsca, w którym się znajduje. Tak jak Rachel była onieśmielona mężczyzną, z którym prowadziła rozmowę.
Cała książka wciąga do reszty. Czyta się świetnie, kartka za kartką, sytuacja coraz bardziej robi się... ciekawa. Fakt, trochę się rozkręca ale to plus, że nie jest zbyt przewidywalna. Saint jest bardzo pewny siebie i osiąga to co chce osiągnąć. Rachel z kolei jest niewinna i chce jak najlepiej wykonać swoją pracę. Na początku wydaje się dość proste, dopiąć swego i zdobyć informacje - sytuacja się komplikuje, kiedy w grę wchodzą uczucia. Uczucia do mężczyzny, który nie jest dla niej. Czy daje sobie sprawę z konsekwencji?

Końcówka sprawiła, że miałam grymas wymalowany na twarzy, chciałabym zacząć czytać kolejną część, na którą niestety trzeba czekać... Dobra książka, dobrze się czyta i zdecydowanie mogę polecić tym, którzy uwielbiają Greya jak i tym, którzy lubią pikantne treści. Uwaga! Naprawdę wciąga!
  • 5
22.09.2016
http://www.wachajac-ksiazki.pl/2016/09/katy-evans-manwhore.html#
Wąchając książki
Chociaż Manwhore nie jest pierwszą powieścią Evans na polskim rynku, nie miałam wcześniej styczności z jej twórczością. A jednak zdążyłam zauważyć, że ma ona swoich zwolenników i przeciwników. Być może dlatego zaczęłam pierwszy tom nowej serii w Polsce z nieprzyjemnym uczuciem, że będzie to lektura bardzo męcząca, ale chyba nigdy nie pomyliłam się tak bardzo, jeśli chodzi o moje oczekiwania, przeczucia i końcowy efekt.

Moim zdaniem, wiele osób sięga po romanse zza dużymi oczekiwaniami i zapomina, że jest to gatunek, którego czytanie ma sprawiać przyjemność oraz zapewnić rozrywkę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czasem przemycić kilka morałów i prawd życiowych, co nie powinno wpływać na całokształt. Z moim kilkuletnim doświadczeniem w zaczytywaniu się w tym typie książek, sądzę, że naprawdę warto cieszyć się odrobiną oryginalności i spontaniczności, którymi wykazują się autorzy. Evans napisała historię, która nie tylko mnie zaskoczyła, ale również roztopiła moje serce i doprowadziła do tego, że ta historia trafiła od pierwszych kilku stron na listę moich ulubionych powieści i na największe zaskoczenie ostatnich kilku miesięcy.

Postać Rachel urzekła mnie od samego początku. Nie była głupią, naiwną dziewczyną, której największym problemem był wybór stroju na dany dzień. Polubiłam ją za jej realny, barwny i dobrze przedstawiony charakter. Główna bohaterka nie była idealna, miała swoje wady, momenty, w których irytowała, mimo wszystko nie wzbudzała niechęci, co nakazało mi myśleć, że były to celowe zabiegi, które miały zróżnicować opinię o niej. Rachel jest jedną z tych bohaterek romansów, z którymi bardzo łatwo się utożsamić i zapałać ogromną sympatią. Nie wykazywała też żadnych symptomów odchyleń psychicznych czy innych przypadłości.

Malcolm Saint to postać, która należy do kategorii męskich bohaterów, zdobywających serce czytelniczki od pierwszego spotkania, wyobrażenia, a już w szczególności moje. Być może dla niektórych będzie to szok, ale niewiele jest męskich postaci, które bezsprzecznie na listę największych książkowych miłości. Malcolm ma w sobie nutę oryginalności, co jest zaskakujące i czyni go trudnym do rozgryzienia. Nie będę o nim dużo pisać, ale mogę zdradzić, że Rachel i Saint zamienili się rolami, co powaliło mnie na kolana.

Pierwsze, co urzekło mnie w powieści, to styl autorki - lekki, zabawny i wciągający. W rezultacie okazało, że ten właśnie aspekt najbardziej mnie zaskoczył, a czego nie spodziewałam się po opiniach Real. W Manwhore może szokować tytuł, co nie zmienia faktu, że historia była pełna emocji, silnych emocji, doskonale wyważonych, głębokich emocji. Doskonałym zabiegiem była wcześniej wspomniana zamiana ról, gdzie to Rachel miała tajemnice, opory przed związkiem, bała się zrobić krok naprzód, a Saint był w miarę otwarty i pozytywnie nastawiony.

Na zakończenie napiszę, że Manwhore to jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku. Jest w niej dokładnie wszystko, czego potrzebuję w tego typu historiach, chociaż mam niedosyt i ochotę na wybuchową kontynuację. Nie zaprzeczę - było dużo śmiechu, wzruszeń i zabawy, której oczekuję od fantastycznie napisanych romansów i cieszę się, że to otrzymałam. Historię Rachel i Malcolma przeczytałam w zaledwie kilka godzin i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów.
  • 5
21.09.2016
Katy Evans nie zawodzi
mkwolek
Jedna z najbardziej gorących nowości września, to z pewnością książka Katy Evans "Manwhore" od Wydawnictwa Kobiecego. Bardzo podobała mi się poprzednia seria autorki "Real", dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po nowość i zdecydowanie jestem zadowolona. Zapraszam do całości recenzji na:
http://rozanygajslow.blogspot.com/2016/09/katy-evans-manwhore.html
  • 4
20.09.2016
Mmm Pan Saint...
Review Junkie
Znacie to uczucie, kiedy czytasz sobie książkę, gdy nagle wstajesz i idziesz sprawdzić termometr na ścianie, bo nagle zrobiło się mega gorąco? Nie? To chyba nie czytałaś Manwhore, Katy Evans. Pan Saint rozgrzał tak bardzo temperaturę w moim pokoju, że musiałam iść wziąć zimny prysznic. Nie żartuję. GORĄCO.

Jak nie przepadam za powieściami erotycznymi, tak, gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej publikacji Katy Evans wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Powiem szczerze, nie zawiodłam się, ale jednak erotyk to erotyk podąża tymi samymi ścieżkami, w tym wypadku nie mogło być inaczej, co nie zmienia faktu, że była to bardzo przyjemna lektura. Miała fabułę, za co jestem wdzięczna, ponieważ samego wyuzdanego seksu bym nie przeżyła.

Malcolm Saint jest wszystkim, ale na pewno nie jest świętym. Człowiek na wysokim stanowisku, posiadający władzę w wielu aspektach swojego życia, nie zna słowa NIE. Nie omijajmy tego słowa, jest dziwkarzem, lubi się zabawić i nie widzi w tym nic złego, w końcu jest na szczycie, każdy potrzebuje oderwania od świata biznesu. Saint jest.. mmm.. ideałem. Charakter, wygląd, sposób bycia – mniam!

Rachel jest wytrwałą dziennikarką, której potrzeba czegoś, co pozwoli jej wbić się na szczyt drabiny redakcyjnej. Dostaje temat: ZDEMASKOWANIE PANA SAINTA. Jednak wszystko nie idzie po jej myśli. Rachel jest kobietą dążącą do ustalonego celu, czasem bardzo denerwującą i upartą, ale czasem słodką i wyuzdaną. Na początku kieruje nią motywacja, później pożądanie. Malcolm wpływa na nią i na każdą sferę jej życia.

Co wyjdzie z tej zawrotnej znajomości? Żadne z nich nie wie.

Rachel i Malcolm są typowym paringiem zdarzającym się w erotykach, on tajemniczy z mnóstwem sekretów, ona ładna, naiwna i z celem. Potrzeba odkrycia tajemnic jest podstawą do stworzenia fabuły, która jest bardzo dobrze rozplanowana. Przeszłość bohaterów jest dobrze wpleciona w akcję, nie ma natłoku wydarzeń i dlatego też bardzo przyjemnie się czyta tę pozycję.

Styl pisarski jest lekki i prosty, autorka wie, co robi manipulując bohaterami i akcją. Jest również bezpośrednia, co mi się podobało. Niektóre momenty były przesłodzone, ale nie zmieniło to mojego odbioru książki.

Jest to typowa literatura erotyczna, jeżeli lubicie takie klimaty, to na pewno Wam się spodoba. Jest delikatna z ostrzejszymi momentami, które rozgrzewają serducha i nie tylko. Budowanie napięcia przez autorkę spowoduje, że zakochacie się w głównych postaciach. I daję słowo, Pan Saint skradnie serce, każdej czytelniczki, nie ma innej opcji.

Uwaga! Książka kończy się w zawieszeniu, kontynuacja potrzebna od zaraz.

Review Junkie, Anna
https://reviewjunkiebooks.wordpress.com/2016/09/20/recenzjaksiazki-manwhore-katy-evans/#more-4049
  • 4
18.09.2016
skrytaksiazka.blogspot.com
SkrytaKsiążka
Rachel, która jest dziennikarką, dostaję od życia wielką szansę. Ma przeprowadzić wywiad z najbardziej wpływowym, najprzystojniejszym i najbogatszym biznesmenem w Chicago. Mężczyzna jest znany z określenia "playboy", ponieważ żadna kobieta nie może mu się oprzeć.

Magazyn "Edge" jest na skraju upadku, to właśnie szefowa głównej bohaterki wpada na pomysł napisania artykułu o Malcolmie Saincie. Jednak aby sekrety i tajemnice Sainta wyszły na jaw i aby magazyn stanął na nogi, Rachel musi dotrzeć do niego, co może okazać się nie łatwą drogą.

Czytając opis książki spodziewałam się coś ala pokroju '50 twarzy Greya' i ależ się zdziwiłam. Sami przyznajcie, że krótka wzmianka o fabule brzmi podobnie tematycznie, prawda? Jednak naprawdę tak nie było. Owszem, książka zalicza się do literatury erotycznej, ale do Greya jej daleko, co jest według mnie plusem.

Co do samej decyzji Rachel, która zapoczątkowała tą historię - główna bohaterka wiedziała w co się wkopuje. To była jej decyzja, bo równie dobrze nie musiała się zgadzać na propozycje Helen (jej szefowej), ale to zrobiła, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie ostatecznie poniesie konsekwencje.

Nie umknęło mojej uwadze zachowanie Rachel, które momentami było irytujące. To przecież było pewne, że wszystkie wydarzenia potoczą się nie w tym kierunku, co planowała. Podjęła ryzyko, poświęcając się dla swojej ukochanej pracy, ale czy było warto?

Czytając na temat Malcolma brakowało mi tchu. Autorka wykreowała tak fantastycznego faceta, że aż trudno w to uwierzyć, że ktoś taki naprawdę by istniał. Tego bohatera chcę się mocno wyściskać od samego początku, do samego końca całej książki. Z jednej strony tajemniczy i skryty, a z drugiej - jego oczy mówią wszystko i mamy podane odpowiedzi na tacy.

Ostatecznie uważam, że historia była bardzo ciekawie przedstawiona. Autorka potrafiła zagrać na moich uczuciach. Nie dość, że jest to książka zabawna, pełna erotycznego napięcia i emocji, to również momentami wzruszająca. Zakończyła się w kulminacyjnym momencie i czuję ogromny niedosyt.

Właśnie! Co do samego zakończenia: niestety przewidziałam, że to wszystko potoczy się w ten sposób. Takie książki mają to do siebie, że łatwo wpaść na to, co autorka zrobi. Tak też było w tym przypadku. Jest to świetna historia na odmóżdżenie, ale nie zaskoczy nas w niczym.

Katy Evans ma świetne pióro. które sprawia, że książkę pochłania się za jednym zamachem. Bohaterów da się polubić, a cała akcja i historia potrafi trzymać nas w niepewności. Mi ta pozycja ogromnie przypadła do gustu. Uważam, że to świetne rozpoczęcie erotycznej serii książek pani Evans.
  • 5
16.09.2016
https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/
werka777
Bogaty biznesmen i stłumiona nieśmiałością kobieta wkraczająca w jego świat. Znajomość zaczynająca się od nic nieznaczącego wywiadu. Czyż ten scenariusz czegoś Wam nie przypomina? Ale uwaga. Zanim przyrównacie tę książkę do Greya, którego ja osobiście wspominam z wielkim sentymentem, miejcie na uwadze to, że Katy Evans to nie E.L. James, więc jej ostateczny pomysł na rozplanowanie fabuły, styl i warsztat są zupełnie inne. Trzeba uczciwie przyznać, proza pani Evans jest dojrzalsza i bardziej dopracowana.

Rachel, czyli główna bohaterka i narrator tej powieści, to dobra przyjaciółka, pomocna córka, ceniąca swoją pracę dziennikarka, ale przede wszystkim wrażliwa kobieta, która z pewnością nie planowała się zakochać. Nie w człowieku, który jest dla niej absolutnie zakazanym owocem. Przekraczające granice uczucia mogą ją zdemaskować, mogą zniszczyć jej karierę, mogą zaprzepaścić szansę na szczęście, ale też pokonać ją samą. Czy jej rozpędzona lokomotywa emocji będzie w stanie się zatrzymać?

Malcolm Saint, święty wyłącznie z nazwiska, to człowiek dla którego bycie „naj” jest czymś zupełnie oczywistym. Najbogatszy, najprzystojniejszy, najbardziej tajemniczy, nieprzewidywalny, ale też niebezpieczny. Pożądany , owiany legendą, taki, z którym nikt nie chciałby zadrzeć, ale też taki, do którego niezwykle trudno dotrzeć. Nie zadowoli się byle czym i byle kim, obracając się wokół szczególnych, wybranych i zaufanych osób. Kiedy jednak ktoś przedrze się przez wysoki mur zakrywający jego oficjalny świat, może odkryć złaknione uczucia wnętrze. Chcielibyście go poznać?

Pożądanie, namiętność i miłość - rodzące się krok po kroku, wolno, naturalnie, nieprzesadnie. Nie ma tutaj magicznej różdżki, która nagle rozsiewa wszystkie wątpliwości i burzy założenia, zakładając na oczy bohaterów różowe okulary. Wiarygodne dialogi, soczyste, poruszające wyobraźnię opisy, akcja zdecydowanie pociągająca za sobą i zakończenie, za które mam ochotę autorkę udusić. Chcę kolejnej części, chcę następnych, mocnych wrażeń i chcę więcej Malcolma. Ten facet mnie opętał.

Może niezbyt oryginalna fabuła, a jednak mająca w sobie pierwiastek trafiający w serce, taki, który wystarczy, by zdobyć całkowite uznanie. Być może nieco zbyt idealny bohater, jednak zdecydowanie taki, którego nie ma się dość. Życzę sobie więcej tak pozytywnych wrażeń i tak dobrych książek literatury erotycznej.

Tutaj zbędne są moje słowa. Musicie to przeczytać, bo inaczej przejdzie Wam koło nosa powieść, o której pamięta się długo po jej zakończeniu. Mam coś jednak do przekazania wydawnictwu. Wydajcie już kolejną część. Proooooszę!
  • 5
28.08.2016
Manwhore
Basia Kot
Wciągająca książka warta przeczytania. Super fabuła. Polecam!
  • 5
15.08.2016
Jedna decyzja może wywrócić życie do góry nogami, ale czy będzie tą właściwą?
Karolina kosior
Oczy kleją mi się do powiek, głowa leci do przodu, a miękka i puchata poduszeczka przywołuje niczym najpiękniejszy syreni śpiew. Czyżbym była chora? Może powinnam udać się do lekarza? Nie.. to tylko skutki jakie pozostawiła po sobie powieść Katy Evans ,,Manwhore". Diagnoza: nieprzespana noc i setki emocji, których jest zbyt wiele abym dała rade je w sobie pomieścić. Zalecenie: odpocząć i zacząć jeszcze raz :)

Gazeta w której pracuje młoda i ambitna dziennikarka Rachel chyli się ku upadkowi. Jednym ratunkiem i światełkiem w tunelu okazuje się wywiad. Nic wielkiego prawda? Przecież to łatwe zadanie... pewnie byłoby takie, gdyby nie główny cel na tarczy. Multimilioner, kobieciarz, prawdziwy wulkan męskości i testosteronu, wielki Malcolm Saint :) Gra rozpoczęta... piłka w grze. Kto zdobędzie przewagę i strzeli bramkę? A może czeka nas samobój?

Akcja rozwija się powoli, stopniowo. Jest to ogromny atut książki, jeden z wielu zresztą. Nie zostaniemy zarzuceni scenami erotycznymi na samym wstępie. Chociaż samo pojawienie się Sainta sprawia że mamy wrażenie jakbyśmy obserwowali gorącą i zmysłową grę wstępną.
Jeśli chodzi o bohaterów to Rachel zdobyła moją sympatię. Mimo że jej elokwencja, upór i inteligencja gdzieś zaginęły w próbach prowadzenia wywiadu to później zdecydowanie się rozkręciła, stając się równym przeciwnikiem.
Saint... ( przerwa techniczna ) Musiałam otworzyć okno, bo samo imię wywołuje u mnie fale gorąca. Wiele kobiet kocha Greya, ja zresztą należę do tego grona. Drogie Panie Christian w tym momencie zostaje zdeptany i pożarty przez mężczyznę , którego seksapil i testosteron znajdują się daleko poza skalą. Saint to wulkan i huragan w jednym. Omamia, uwodzi, prowokuje, pobudza wszystkie bodźce i gra na naszych emocjach niczym na dobrze nastrojonym instrumencie. Wabi w swoją sieć niczym najdoskonalszy myśliwy. Bezwzględny, surowy, dziki, namiętny, niebezpieczny, pewny siebie. Jakakolwiek cecha ideału męskiego nie przychodziłaby Wam teraz do głowy to Saint z całą pewnością posiada ją w swoim nieskończonym arsenale.
Sceny erotyczne sprawią że staniecie w płomieniach. Odradźcie swoim najbliższym wzywanie straży pożarnej, gdyż żadna jednostka, nawet ta najbardziej nowoczesna nie poradzi sobie z takim ogniem :)

Podsumowując ,,Manwhore" to wszystkie największe wyładowywania atmosferyczne zamknięte w jednej książce. Istny wulkan i huragan pragnień, emocji oraz odczuć. Każdy rozdział, strona, zdanie, linijka, słowo i litera wywołują coś co ciężko opisać i zdefiniować. To trzeba po prostu przeżyć samemu. Bo z całą pewnością będzie to jedyne, niepowtarzalne i najintensywniejsze doświadczenie w Waszym życiu! Ale ostrzegam! Straż pożarna ani pogotowie ratunkowe nie zatrzyma tego co będzie się działo w czasie czytania. A dotarcie do ostatniej strony? Będzie bolało... uzależnienie i obsesja sprawi że jedyne co będzie się liczyło to złapanie w swoje chwycie ręce kolejnej części.
Panowie policjanci, jeśli na ulicach pojawią się miliony rozszalałych, rozgrzanych i roznamiętnionych kobiet będzie to głód Sainta. Ale uwaga! Jest zaraźliwy :)
Zobacz też