ver: 0.33

Manwhore. Tom 2.5. Ms. Manwhore

(okładka miękka)

Autor:
(16)
  • Czytaj fragmentFragment
34,90 zł
26,67 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (9)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 3
20.06.2017
ksiazkanawsi
Dla tych, którzy nie czytali jeszcze serii to może być SPOILEREM! Po raz kolejny możemy wkroczyć do życia najgorętszej pary Chicago, aby śledzić ich przygotowania do ślubu. Prace idą pełną parą i jest pewne, że to będzie najlepszy ślub w historii. Młodzi świata poza sobą nie widzą. Są jak nastolatkowie, którzy po raz pierwszy się zakochali i odkryli co to seks. Jednak Rachel postanawia, że przed ślubem powstrzymają się od intymnych igraszek do czasu nocy poślubnej. Tylko czy Malcolm pozwoli jej zrealizować ten plan? Tahoe coraz bardziej stara się o względy Giny, ale ta pozostaje nieugięta nawet pomimo tego co czuje do tego faceta. Ta część jest takim fajnym zakończeniem ich historii. Nie ma tu dramatów, kłótni, zwrotów akcji. Wszystko jest cukierkowe przez co wyszło trochę nudno i za słodko, ale książka ma około 200 stron więc można to przeżyć, chociaż nieco ciężko się to czytało. Nie chodzi mi o to, że to było złe. Fani twórczości Evans wiedzą czego się po niej spodziewać. Zawsze znajdzie się jakieś "ale". Przez poprzednie tomy lepiej się brnęło, bo tam dostaliśmy trochę dramaturgii i dlatego było ciekawiej. Autorka po prostu chciała dać im spokojny finał i to nam właśnie przekazała. Może ta historia jest trochę niedopracowana, może i ten motyw większości się już przejadł, może główna bohaterka czasami denerwuje, ale Katy świetnie kreuje męskich bohaterów przez co sprawia, że chcemy czytać te książki. Czy to bokser czy biznesmen - i tak dostaniemy dużą dawkę seksapilu i testosteronu. To książki, które można poczytać w leniwe, spokojne wieczory gdy nie mamy ochoty na nic innego. Polecam tą część fanom serii Manwhore, którzy są ciekawi jak wyglądał wielki dzień Saintów :)
  • 4
18.06.2017
Królewskie Recenzje
Rachel i Malcolm mają za sobą trudne chwile. Teraz mają nadzieję za "żyli długo i szczęśliwie". Pragną być już na zawsze razem. Rachel marzy, by stać się panią Saint i złożyć przysięgę wierności ukochanemu. Malcolm pragnie dla swej kobiety wyprawić iście bajkowy ślub. Przygotowania do najłatwiejszych nie należą. Rachel bardzo brakuje obecności ojca, wie, że nie poprowadzi jej on do ołtarza. Do tego pełno zawistnych fanek Malcolma nie wróży im szczęścia na różnych portalach. Jednak, czy miłość nie zwalczy wszelkich przeciwności? Tym razem króciutka książka, ponownie przenosi nas do chicagowskiego świata milionera i dziennikarki, których historię opowiedziały dwa poprzednie tomy. W tej części autorka zaserwowała finał bajkowej historii Rachel, która znalazła swojego księcia i uczucie, o którym marzy wiele kobiet. Ms. Manwhore to piękne, choć może trochę zbyt słodkie i mało emocjonujące zakończenie trudnej historii Rachel i Sainta. Jest to już niestety pożegnanie z tymi wspaniałymi bohaterami. Autorka najwyraźniej postanowiła zakończyć je słodko, słodko, słodko... Jak dla mnie zbyt słodko. Zabrakło mi tego co w poprzednich częściach, czyli niespodzianek, problemów, trudności, głębszych relacji... Nie ma tu wielkich porywów serca i wielkich namiętności. Warto jednak przeczytać tę książkę, bo jest ona, mimo wszystko pięknym zakończeniem cudownej historii Malcolma i Rachel, pełnym świec, kwiatów i miłości. Jest także po części wprowadzeniem do kolejnej książki opowiadającej o Ginnie i Tahoe.
  • 3
15.06.2017
Anna Jędrzejewska (Świat Książkowych Recenzji)
Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com Autor: Katy Evans Tytuł: Ms. Manwhore Cykl: Manwhore (tom 2.5) Ilość stron: 179 Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece Cena: 34,90 zł "Jesteśmy w domu. My. Nie on, nie ja. My. Tu będzie nasz dom." Uwielbiam cykl Manwhore, uwielbiam Malcolma Sainta, ale litości czemu autorka pokusiła się o napisanie czegoś takiego? Z całym szacunkiem, ale niestety tutaj posypią się iskry. Malcolm Saint, przystojny i bogaty właściciel jedenej z największych firm w Chicago oświadcza się młodej Rachel Livingston, którą poznał podczas jej wywiadu, który miał go zdemaskować. Wszelkie kłótnie, nieporozumienia poszły w niepamięć. Czy los pozwoli im zakończyć swoją walkę z napisem "Happily ever after"? I tu na tym powinnam zakończyć pisanie o tej książce. Tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego powstał ten pół tom. Owszem pamiętam, że gdy pisałam o drugim tomie chciałam kontynuacji, ale spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś zwrotu akcji, jakiejś przeszkody z którą Rachel i Malcolm musieliby się zmierzyć. W zamian dostałam prawie 180 stron słodkiego pierdzenia o miłości, o przygotowaniach do ślubu i ich abstynencji we współżyciu, po to by mieć idealną noc poślubną (serio?). Wybaczcie mój kolokwialny język i tom, ale inaczej nie potrafię w tym przypadku tego określić. Super, miłość wygrała i bardzo fajnie, ale myślę jednak że było to zupełnie niepotrzebne. Rozumiem zwieńczenie historii i tak dalej, zamknięcie tematu o Malcolmie i Rachel, po to by kolejna książką czyli "Ladies Man" była minimalnie powiązana z nimi. Jednak wolałabym gdyby to było w drugim tomie, pal licho więcej stron, ale byłaby to całość, spójna i z sensem. Teraz jestem rozczarowana. Mimo to dwa pierwsze tomy Wam polecam, bo są naprawdę dobre, jest to historia z ciekawym wątkiem.
  • 5
15.06.2017
xpaatrysskaax
Trudno mi przyznać, że to niestety już ostateczne pożegnanie z ukochanym Saintem i wspaniałą Rachel. Z wielką chęcią dowiedziałabym się, jak życie dla tej dwójki potoczy się dalej i choć w tej historii zostało powiedziane już wszystko, to osobiście czuję ogromny niedosyt, a ostatnia część była tą najbardziej przewidującą. "Ms. manwhore" to zakończenie burzliwej oraz elektryzującej historii o nieziemsko przystojnym i jakże bogatym Malcolmie Saintcie oraz Rachel Livingstone. Książka posiada tylko 179 stron, co dla mnie było ogromnym rozczarowaniem, jednak nie brak w niej kuszących opisów, które przyprawiają o dreszcze i gęsią skórkę. Twórczość Katy Evans jest dla mnie bliska. Autorka udowadnia, że miłości przepełniona erotyzmem i wieloma sekretami wcale nie musi być zła, wystarczy tylko silne uczucie i chęć by odbudować na nowo w sobie to, co najważniejsze. Książka napisana została lekkim oraz przyjemnym językiem, co nadaje jej przyjemny do odczytu tekst. Szkoda mi rozstawać się z bohaterami, którzy zostali stworzeni od podstaw doskonale z krwi i kości. Od pierwszych stron porywają nasze serca i zaskarbiają przyjazne i ciepłe uczucia. Moje serca najbardziej ubolewa z straty Malcolma, którego opisy sprawiają, że każda kobieta nie zostaje obojętna. Szarmancki, elegancji, dobrze wychowany, a dodatkowo budzą się w nim diabelskie emocje, jeśli chodzi o relacje z kobietami, a szczególnie Rachel. Obie postacie początkowo skryte w sobie teraz odnalazły w sobie więź, która pozwala na doskonałą komunikacje. Trudno opisywać "Ms.manwhore" bez spoilerów, a tym bardziej bez emocji bo to bowiem zadanie nie do wykonania. Polecam każdemu, kto żyje w głębokiej symbiozie z literaturą kobiecą, a także gorącymi romansami. Każdy poznający ową historie przez długi czas nie zapomni o tym, co czuł po jej odłożeniu. "Ms.manwhore" to historia pełna uwikłanych sytuacji, gorącej miłości i dwójce zagubionych tak bardzo różnych od siebie dusz, które po wielu przeciwnościach się odnalazły. To dotychczas chyba najgorętsza para w erotykach jakie czytałam. Autor: Katy Evans Tytuł:"Ms. manwhore" Gatunek: Romans Wydawnictwo: Kobiece Moja ocena: 8.5/10
  • 5
01.06.2017
KobieceRecenzje365
„Piorunujący finał z Malcolmem Saintem w roli głównej, który skradł serce niejednej kobiecie.” „Ms. Manwhore” to wspaniałe zwieńczenie historii o Malcolmie Saintcie i Rachel Livingstone. Jest to krótka, bo niespełna dwustustronicowa książka, ale dzięki niej kolejny raz możemy wkroczyć do świata pięknej miłości, zmysłowej namiętności i gorącego pożądania. To idealny finał tej bajkowej historii i każdy, kto przeczytał dwa wcześniejsze tomy, będzie w pełni usatysfakcjonowany tym zakończeniem. Osobiście uwielbiam, gdy autorzy dopisują takie krótkie zakończenia i kiedy jeszcze raz mogę spotkać się bohaterami, których polubiłam i poznać ich dalsze losy, bez dramatów, problemów i trosk. Katy Evans kolejny raz urzekła mnie swoim lekkim stylem, kolejny raz pokazała mi, jak piękna potrafi być miłość i kolejny raz zauroczyła mnie swoją historią. Książkę czyta się zdecydowanie zbyt szybko, ponieważ już od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w wir przygotowań do wielkiego dnia, który na zawsze odmieni życie bohaterów. Autorka bardzo ciekawie poprowadziła główny watek i z bólem serca muszę stwierdzić, że żal mi się rozstawać z Malcolmem, bo to bohater, który niespodziewanie wkradł się do mojego serca i pewnie już tam zostanie. Jednak uważam, że ta „książeczka” to idealne pożegnanie z Rachel i Malcolmem i mam nadzieję, że może jeszcze ich spotkam w kolejnej książce z tej serii, która będzie o ich przyjaciołach. Podsumowując, jest to książka pełna pasji, namiętności i pożądania. Każdy, kto poznał historię tej dwójki bohaterów, powinien ją przeczytać. Ja spędziłam przy niej wspaniałą godzinę i razem z Rachel i Malcolmem przeżywałam ich najważniejszy dzień w życiu. Żal mi się z nimi rozstawać, ale to naprawdę idealne zakończenie, które spodoba się każdemu i będziecie zadowoleni, że wraz z nimi uczestniczyliście w tej cudownej podróży. Gorąco polecam! P.S. Zakochałam się w okładce! Jest po prostu cudowna! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
  • 5
29.05.2017
PaulinaG
Niestety, Ms. Manwhore to ostatnia część Love story wspaniałej pary jaką jest Malcolm i Rachel. Przedostatnia część zakończyła się dobrze, więc i dobrze rozpoczyna się ostatnia. Kolacja, radość, zaręczyny, piękny pierścionek i namiętny wieczór. Nie da się przejść koło tej książki obojętnie. Ba! nawet koło całej serii! Chcesz wiedzieć jak bardzo wciąga? Sięgnij po pierwszą część Manwhore i zanurz się w lekturze na dobre. Cóż dzieje się w tej części? Cała książka aż kipi miłością, relacje zakochanych układają się bardzo dobrze, zaręczyny zbliżają ich do siebie jeszcze bardziej. Ślub. Pora na ślub i Saint będzie już zaklepany, zajęty i nie do zdobycia. Wiele kobiet nie podziela entuzjazmu Rachel i nie wróży im dobrze. Jak się będzie układało najmodniejszej parze w Chicago? Zdawać by się mogło, że wszystko przebiegnie bez żadnych kłód pod nogami. A jednak... Wydawnictwo Kobiece rozpieszcza swoje czytelniczki i wydaje wspaniałej książki. Wspaniała literatura erotyczna tak naprawdę wychodzi od nich. Duży plus za to. Jedynym minusem jaki otrzymuje ode mnie ta książka, to taki, że jest krótka. Na jeden wieczór. Góra dwa. Ale bardziej jeden, bo wciąga jak dwie poprzednie części. Mimo wszystko to jedna z lepszych historii erotycznych na mojej półce, polecam! :)
21.05.2017
Michelle
Manwhore +1 to nie było ostanie słowo Katy Evans dotyczące losów Malcolma i Rachel. Autorka postanowiła dopisać zakończenie, stawiając przysłowiową kropkę nad „i”, serwując czytelniczkom happy ending. W końcu znaczna część kobiet marzy o bajowym zakończeniu, nieprawdaż? Krótka, bo niespełna dwustronicowa książka, ponownie przenosi nas do chicagowskiego świata milionera i dziennikarki, których uczucie rozwinęło się na przestrzeni dwóch poprzednich tomów. W tej części czytelnicy poznają finał bajkowej historii Rachel, która znalazła swojego księcia (niekoniecznie na białym koniu…) i uczucie, które dodaje życiu wielu, wielu… wielu kolorów i odcieni. Autorka ponownie urzeka lekkim językiem i barwnymi opisami… scen i emocji, choć nie nastawiajcie się na „dzikie sceny”, wszystko to zostało zgrabnie zarysowane, bo w końcu powieść skupia się na innym, równie przyjemnym, aspekcie życia tej dwójki. Historia pełna jest emocji, które wpływają pozytywnie na czytelnika, sprawiając, że jeszcze chętniej zagłębia się w tę historię i przeżywa wszystko razem z bohaterami. Z trzech okładek tej serii, najbardziej podoba mi się właśnie okładka Ms. Manwhore… Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia… po prostu… a może odzywa się moja mania zdjęć black&white z nutą koloru? Podsumowując: Cykl Manwhore to zdecydowanie jeden z moich ulubionych. Historię Rachel i Malcolma wciąga, pochłania czytelnika do ostatniego zdania w Ms. Mamwhore. I choć nie jest to spektakularny erotyk, kipiący seksem na prawo i lewo, to wierzcie lub nie… Ci, którzy mają ochotę na wydanie erotyku w stonowanej formie, z nutą pikanterii, ale bez przesady, z pewnością pokochają tę serię tak, jak ja. Kocham tę historię. Kocham tę serię. Kocham te okładki! Gorrrąco polecam!
  • 5
13.05.2017
ulus7777
Najpiękniejsze uczucia to te, które są najbardziej szczere, uczciwe, płynące prosto z serca człowieka. Nie są owiane nutą fałszu, zazdrości i naznaczone nienawiścią. Są niewinne, ale potężne. Powodują uśmiech na twarzy, ciepło na duszy i bezpieczeństwo, dużo bezpieczeństwa. Co słychać u ulubionej pary w Chicago? Fanki Sainta niepocieszone, pełne frustracji i nienawiści do Rachel. Życzą im szybkiego rozstania i wszystkiego co najgorsze. Panowie się cieszą, że wreszcie w klubie będą mogli wyrywać kobiety skoro Saint nie stanowi dla nich zagrożenia. A przed Rachel nowe wyzwania... ślub, który jest sprzeczny z wizją narzeczonego, intercyza, o której do tej pory nie myślała, widmo Victori i odczuwalny brak ojca. Jednak ma przy sobie najbliższych i życzliwych ludzi, którzy pomagają jej przejść przez te najbardziej emocjonalne chwile. Powiem Wam, że jestem niepocieszona. Ms. manwhore ma tylko 179 stron! Dużo? Mało? Z jednej strony fajnie, że mamy kontynuację, z drugiej szkoda, że tak krótką. Tak, tak... kobiecie się nie dogodzi. Ms. manwhore jest takim balsamem na dusze, wisienką na torcie, finałem. Ukazuje wszystko co najpiękniejsze, najbardziej delikatne. Jest finałem cierpliwości i oddania. Jest ciepła w uczucia, miłość, wierność, oddanie, przyjaźń... Jest bogata w te wszystkie wartości, o których my tak często zapominamy lub ich nie doceniamy. Ostatnia część przygód Sainta i Rachel jest zdecydowanie najspokojniejsza. Z resztą nie oszukujmy się ile czytelnik jest w stanie wytrzymać? Ile tym bohaterom można rzucać kłody pod nogi? Dlatego ja cieszę się, że ta część ma właśnie taki harmonijny charakter. Ufff... tym razem moje serce nie umiera, moja dusza się raduje. Mam uśmiech na twarzy. "(...) i to jest moje ulubione miejsce. Home base w baseballu, okno cyklonu, nieruchomy środek Ziemi, wokół którego wszystko się obraca. Właśnie tutaj. W tych ramionach. Ramionach tego jedynego mężczyzny. Moje miejsce, do którego wracam po orbicie. Moje miejsce, w którym się śmieję, kocham i grzeszę." Nasi bohaterowie wreszcie dorośli, stali się bardziej pewni siebie wzajemnie i uczucia którym się darzą. Powiem tak... spodziewałam się po tej części znacznie innego obrotu wydarzeń. Sporo wątków zostało jeszcze otwartych dlatego byłam przekonana, że ta część będzie zarówno kontynuacją jak i zakończeniem jeszcze otwartych spraw. Autorka postawiła jednak na całkiem inny przebieg wydarzeń. Może to i dobrze? Czasami tworzenie fabuły na siłę mija się z celem tym bardziej, że przygoda Rachel i Sainta miała początkowo zakończyć się na drugim tomie. Książka w sam raz na jeden wieczór - lekka i przyjemna. www.zaczytanawiedzma.blogspot.com
  • 1
28.03.2017
Lisq
Zenada totalna, rozwydrzone kobity sie rzucaja na czytanie porno
Zobacz też