ver: 0.33

Opowieść podręcznej

(okładka miękka)

Autor:
(12)
  • Czytaj fragmentFragment

Czerwoną spódnicę mam podkasaną do pasa, nie wyżej. Poniżej Komendant pieprzy. Pieprzy dolną część mojego ciała. Nie mówię: kocha się ze mną, bo to nie jest to. Kopulacja też nie byłaby właściwym słowem. Kopulacja bowiem zakłada udział dwóch osób, a tu zaangażowana jest tylko jedna. Gwałt też nie oddaje istoty rzeczy: nie dzieje się nic takiego, co byłoby wbrew mojej woli. Wybór był niewielki, ale jakiś tam był, a ja dokonałam właśnie takiego. Dlatego leżę spokojnie i wyobrażam sobie baldachim nad głową. Przypomniała mi się rada, której królowa Wiktoria udzieliła swojej córce: „zamknij oczy i myśl o Anglii”. Ale to nie Anglia. Żeby się tylko pospieszył.

Bestseller
39,90 zł
30,35 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (6)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
18.06.2017
olka0207
Książkę znałam już wcześniej. Zachęcona jednak pojawieniem się świetnego serialu na jej podstawie postanowiłam sobie ją odświeżyć. I muszę przyznać, że czytałam ją po raz wtóry z nieukrywanym przerażeniem, bo przecież wizja kraju gdzie kobiety sprowadza się do roli macic na dwóch nogach to wcale nie tak odległa perspektywa. Świat opisywany przez Margaret Atwood przeraża: pokazuje bowiem jak daleko posunięty fanatyzm jest w stanie wmówić wszystkim dookoła, że istnieją lepsi i gorsi, a obrzydliwe rytuały i przestępstwa popełnia się tu zgodnie z literą prawa i z cytowanymi fragmentami biblii w tle. Tutaj kobiety karane są za to, że są kobietami. Wbrew temu co wielu mówi, opisywana sytuacja traci coraz bardziej znamiona fikcji literackiej - brak poszanowania w stosunku do kobiet nie dotyczy bowiem tylko zacofanych krajów afrykańskich czy miejsc, gdzie dominuje doktryna muzułmańska - powoli w takim kierunku idą ograniczenia praw kobiet również i w naszym kraju. Najpierw wpychanie na siłę do sejmu projektów ustaw całkowicie zakazujących aborcji - na szczęście wyjście ludzi na ulice trochę pohamowało zapędy obecnej władzy, ale obawiam się, że nie na długo. Po drugie - klauzula sumienia, o której jeszcze kilka lat temu nikt by nawet nie pomyślał: czegoś tak poronionego w rozwiniętym kraju dawno nie widziałam - lekarz odmawiający wypisania tabletek antykoncepcyjnych czy aptekarz odmawiający ich wydania, bo kłóci się to z jej/jego osobistymi przekonaniami. Kolejna przykra sprawa, która stała się faktem - tabletka "po" dostępna tylko na receptę. W teorii można ją dostać, w praktyce - państwowo nie ma szans w ciągu jednego dnia dostać się do ginekologa, prywatnie - nie każdego stać, a i tabletka sporo kosztuje. W planach: wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej - można będzie "w imię Boże" okładać żonę i dzieci pięściami, bo przecież mamy patriarchat od dawna utrwalany przez kościół i fanatyków prawicowych. Nie wspomnę już o wielu prominentnych politykach partii rządzącej, którzy otwarcie chcieliby eliminować ze społeczeństwa gejów, lesbijki, osoby innego wyznania czy o innym kolorze skóry. A takie Panie Pawłowicz, których w sejmie pełno - a które to wyzywają wyzwolone, inteligentne kobiety bez żadnej żenady od szmat czy dziwek - to wypisz wymaluj personifikacja Ciotki Lydii, pozbawionej skrupułów fanatycznej nadzorczyni Podręcznych, autorki wymyślnych tortur i kobiety, dla której empatia to pojęcie całkowicie nieznane. Warto przeczytać. Jak mówi June (Freda), główna bohaterka ""Nie zbudziliśmy się, gdy dorzynali Kongres. Gdy straszyli terrorystami i zawiesili konstytucję nadal spaliśmy. Mówili, że to tymczasowe. Nic nie zmienia się nagle. W stopniowo podgrzewanej wannie ugotowalibyście się na śmierć..."
  • 3
15.06.2017
Aga
Spodziewałam się fajerwerków, niestety mocno się zawiodłam
11.06.2017
Kaga
Recenzja również na: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/06/110-opowiesc-podrecznej-margaret-atwood.html Gdy pojawił się serial o nazwie "Opowieść podręcznej" - żyłam jeszcze w błogiej nieświadomości, że oparty jest na motywach powieści o tym samym tytule. O ja naiwna! Gdzieś w okolicy 6 - może 7 - odcinka dowiedziałam się o książce. I nie czekałam na nic, pożyczyłam sobie (później znajdując PDF u siebie) - i zaczęłam czytać. I przyznaję się bez bicia, że przepadłam, zafascynowana, ale jednocześnie wstrząśnięta. To, co uważałam za serialową fikcję i rewelacyjny pomysł scenarzysty (tylko TROCHĘ mniej odbiegającego od absolutnego idola, czyli Twin Peaks) - okazało się być wersją papierową, wstrząsającą o wiele mocniej... Ona nazywa się Freda. Żyje w Republice Gilead i jest Podręczną. Złamana, odziana w czerwień i biel, jest "nadzieją narodu" - i pozornie żyje w luksusie. W końcu, żyje w domu Komendanta i jego Żony i jej jedynym zadaniem jest urodzić dziecko. Raz dziennie może opuścić dom i wyruszyć na targ po zakupy. Jest pilnowana przez inną Podręczną, a wszelkie napisy zastąpiono obrazkami - Podręczne nie mogą czytać. Raz w miesiącu bierze udział w "rytuale" - czymś podobnym do gwałtu za, o ironio! zgodą i Fredy i Żony Komendanta i samego Komendanta, modląc się, by została zapłodniona. Bo tylko Podręczne będące w ciąży mają jakąkolwiek wartość w tym dziwnym świecie, w którym przyrost naturalny maleje. Ale Freda pamięta swoje poprzednie życie - i żyje w przekonaniu, że gdzieś tam dla niej jest nadzieja. Los jednak lubi kpić z takich osób. Ile Freda musi przecierpieć...? Tylko ona wie. Ona - i my, jej milczący świadkowie tragedii. Gdy sięgałam po tą powieść, wiedziałam, czego mam się spodziewać. Fabuła serialu przygotowała mnie na to, co czekało na mnie w książce. Ale i tak mocno mną wstrząsnęła ta antyutopijna wizja świata. świata, w którym kult ciała, wolność słowa, kolorowe czasopisma, erotyka, książki czy kolory - wszystko to zostaje zakazane i porzucone, a na jego miejsce wchodzą cnoty, cisza, kolory przynależne od roli w społeczeństwie... Straszny świat. I Freda - ta, która żyje na granicy światów, pozornie kobieta złamana, ale jednocześnie płodna, zostaje zmuszona do wcielenia się w rolę Podręcznej. Jej jedynym zadaniem jest bycie zapłodnioną. Tylko zapłodnione, ciężarne Podręczne są czegoś warte - inne są wysyłane do "utylizacji". Co najsmutniejsze, matka Fredy... walczyła o podobny los dla swej córki. Może nie dosłownie, ale ze wspomnień narratorki wynika, że jej matka, podobnie jak wiele innych matek, chciało troski o płodne kobiety. Specjalnej - bowiem świat, w jakim rozgrywa się "Opowieść..." to świat, w którym ciąża jest cudem niezwykłym, a ludzkość stoi na granicy katastrofy. Ale czy na pewno? Dodatkowo dochodzi Republika Gileadu - dziwny, przerażający twór amerykański, który przejął władzę nad Stanami Zjednoczonymi i powoli rozszerza swe wpływy na cały kraj, nękając, tropiąc i mordując wyznawców innej niż katolicka (tak to odebrałam, nie bić) religii. No właśnie - to ważne. Tu wszystko uzależnione jest od religii. Powitanie i odpowiedź, "pranie mózgu" kobietom, pozbawienie ich wszelkich praw i zredukowanie do roli albo "Podręcznej" albo "Żony", albo "Marty" czy "Cory" albo "Gospożony" - czyli tylko do roli pomocy w domu, służącej, tła dla mężczyzny. Bolesny to obraz. Nie wiesz, komu zaufać. Podręczna, która dziś wychodzi z tobą po zakupy, by cię "pilnować" - jutro może zostać zastąpiona. Twarz, którą ledwo widzisz dziś pod skrzydłami chroniącymi twoje lico, jutro może należeć do kogoś innego. najdrobniejsze nieposłuszeństwo jest karane - boleśnie i brutalnie. powieszenie czy lincz - to nic niezwykłego. W pewnym momencie można się przyzwyczaić! Wszak o taki świat wielu niegdyś walczyło... świat bez przemocy, bez erotyki, bez brzydoty... Ale jednocześnie gdzieś tam istnieje czarny rynek, miejsce, w którym niedozwolone jest dozwolone. Burdele, papierosy, alkohol, narkotyki, czasopisma, kosmetyki, książki... tylko trzeba wiedzieć, jak szukać. Gdzie jest granica, za którą można uciec. Przyznaję bez bicia, że wizja Republiki Gilead, obrazu, jaki zaserwowała nam Margaret Atwood - to wizja przerażająca. Zła i zmuszająca do refleksji. Wspomnienia Fredy - te aktualne i te przeszłe - mieszają się z sobą i zatracana jest granica między rzeczywistością. Nie wiemy, w którym momencie kobieta opowiada o tym, jak się jej żyje, a o tym, jak była łamana, co przeżywała, czy jak żyła przed wprowadzeniem tego dziwnego "tworu". Ale to wciąga. Wciąga okrutnie, strasznie i robi się solidną przestroga przed tym, jak mogą zachowywać się radykałowie religijni, jeśli dojdą do władzy... Wizja straszna i przerażająca. Bohaterowie... o bohaterach to mam mieszane uczucia. Freda momentami bowiem mnie denerwowała, miałam wrażenie "lalkowatości" z jej strony, takiej sztuczności i sztywności, ale później dochodziła do mnie całość sytuacji. To, gdzie Freda żyje, w jakim miejscu. Każdy gra tu swoją rolę - niezale
  • 4
25.05.2017
Nerw Słowa
Niesamowita w wyrazie i treści, genialna pod względem literackim. Antyutopijna opowieść o społeczeństwie, w którym wygrały przymus, narzucanie światopoglądu i wiara, że jedni są gorsi od drugich. Atwood świetnie obserwuje swoje otoczenie, po czym z zachowań, które sami możemy zaobserwować na każdym kroku, konstruuje pewien koncept, który dzisiaj - mniej więcej 40 lat po pierwszym wydaniu tej historii - staje się (paradoksalnie?) jeszcze bardziej aktualny. Dla mnie: arcydzieło. A po nieco dłuższą recenzję zapraszam na Nerw Słowa: http://nerwslowa.blogspot.com/2017/05/ksiazka-wciaz-moze-bardziej-aktualna.html
  • 4
13.05.2017
Wkp
BYĆ KOBIETĄ „Opowieść Podręcznej” to zdecydowanie opus magnum kanadyjskiej pisarki, słusznie uważanej za jedną z najwybitniejszych współczesnych autorek. Po raz pierwszy opublikowana przed ponad trzydziestoma laty zyskała nie tylko wielką sławę, ale też i równie wielkie uznanie tak czytelników, jak i krytyków. Teraz, za sprawą serialu nakręconego na jej podstawie, pojawiła się kolejna okazja by poznać ten utwór, który powrócił właśnie na księgarskie półki. I warto to zrobić, bo powieść Margaret Atwood to ambitna, poruszająca i przerażając wizja niegościnnej dla kobiet przyszłości, nie pozbawiona jednak minusów. Być kobietą w Republice Gilead znaczy mniej więcej tyle, co być przedmiotem codziennego użytku. Freda jest Podręczną, a to oznacza, że praktycznie nie ma żadnych praw. Nie może czytać, myśleć, patrzeć ludziom w oczy, z domu swojego Komendanta może wyjść tylko raz dziennie, a i to tylko po zakupy. Zasłania ciało, zasłania twarz… bardziej egzystuje, niż żyje, a jej egzystencja sprowadza się do tego, że póki pozostaje szansa na zajście w ciążę, jest dla niej nadzieja na przetrwanie. Wciąż jednak pamięta o swoim życiu sprzed obecnych czasów, o mężu, córce, pracy, wolności, chce to zachować, wierzy, że coś może się zmienić, ale na to nie ma przecież najmniejszych szans… Chociaż „Opowieść Podręcznej” zdobyła m.in. Arthur C. Clarke Award, a także nominację do Nebuli, dość krzywdzącym byłoby zaliczenie jej do powieści fantastycznych. Gatunek ten bowiem, mimo ambitnych korzeni, przede wszystkim kojarzony jest z lekką, prostą rozrywką, co nijak ma się do niniejszego tytułu. Owszem, trudno jest nie zauważyć tutaj elementów science fiction czy speculative fiction, przede wszystkim jednak powieść reprezentuje dystopijną satyrę, w której mieszają się poglądy feministyczne, polityka religia, wojsko, tematy społeczne i obyczajowe. Jest to więc dzieło zaangażowane, co cieszy, gorzej jest z faktem, że „Pamięć podręcznej” służy feministkom (choć trudno nazwać ją do końca dziełem feministycznym) do manifestowania ich przekonań proaborcyjnych. Fakt ten przeraża równie mocno, jak powieściowe uprzedmiotowienie kobiety – jak można bowiem zabić dziecko (nikt myślący nie nazwie tego inaczej, oszukiwanie się nic tu nie da, co najwyżej obnaży hipokryzję takiej osoby) nigdy nie zrozumiem. Atwood jako osoba mądra i inteligenta, która w innych powieściach nie wkraczała na podobny grunt, wykazuje się tu niekonsekwencją poglądów, a szkoda. Dobrze jednak, że „Opowieść Podręcznej” traktuje przede wszystkim o czymś innym. O władzy totalnej, jej mechanizmach i przerażającym zniewoleniu jednostki. Jednostki, nie tylko kobiet, bo nie one jedyne są tu pokrzywdzone. Powieść staje się na tym polu odbiciem sytuacji w krajach arabskich, co pozostaje tematem mocno aktualnym. Fundamentalizm i segregacja, zniewolenie i odczłowieczenie – co ciekawe wszystko to staje w opozycji z wszelkimi proaborcyjnymi poglądami, które przecież segregują płody i odbierają im ich prawa. Przypadek? Sprzeczność? Dobrze, że powieść da się jednak odczytywać na wielu różnych polach. Pod względem stylu „Podręczna…” to powieść znakomicie napisana, wysmakowana literacko i ukazująca świadomość autorki odnośnie własnych pisarskich możliwości. Przy okazji to także dziecko swoich czasów, również (a raczej przede wszystkim) pod względem treści. Chuck Palahniuk miał rację mówiąc, że konserwatywna władza rodzi liberalne trendy – podobnie liberalna zwraca ludzi w stronę konserwatywnych poglądów. Zawsze potrzebujemy ojca, przeciw któremu możemy się buntować, Atwood tą powieścią dała upust swojemu buntowi. W konsekwencji pozwoliła się też ponieść emocjom, ale i tak stworzyła intrygujący i skłaniający do myślenia utwór. Warto po niego sięgnąć, warto pochylić się i przeanalizować – z tym zgodzić, przeciw tamtemu zbuntować. Wyrobić własne zdanie. I posłuchać przestrogi , bo to, co spotyka Podręczną może spotkać każdego z nas, zależy z której strony powieje wiatr fundamentalizmu. Bo na podstawowym, odartym z detali poziomie „Opowieść podręcznej” to nic innego, jak wariacja na temat „Procesu” Kafki, z tym, że nie ograniczona jak on do jednej tylko osoby.
12.05.2017
Magdalena Bakowicz
Kompletnie sie zawiodlam koncowka. Jak juz zaczynalo sie robic ciekawie to sie skonczylo...
Zobacz też