ver: 0.33

reScarlet (20th Anniversary Box)

(CD)

Wykonawca:
(6)
DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
produkt niedostępny dodaj do schowka ›
dostępność w salonie
Opis produktu
Posłuchaj mp3
Dane szczegółowe
Opinie klientów (4)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 4
27.05.2017
NEROS1500
Świetna płyta wyjątkowej formacji. Piękny wokal, potężne brzmienie i peoetyckie teksty. Polecam.
07.06.2016
Nie warto
mpiaszczyk
Remaster brzmi okropnie, koncert nudny, bonusow ciagle nie ma. Szkoda kasy
29.10.2015
Zachwycająca podróż w czasie
bart76_gda
Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika Clostera. ReScarlet wzbogacona o dwa krążki. Na początek przypomnienie oryginalnej, niezapomnianej Scarlet. Dalej możemy posłuchać Anji po dwudziestu latach w świetnej formie muzycznej. Te same teksty w nowych aranżacjach brzmią nieco inaczej. Odtworzone w wersji koncertowej nadają nowy klimat gotycko-rockowemu brzmieniu. Warto też wspomnieć, że po ponad dwudziestu latach dość mocno zmienił się skład zespołu, co mocno słychać na nowej płycie. Dodatkowo płyta wzbogacona o video, foto i materiały archiwalne. Nie zawiodą się także Ci, co dopiero odkryją Closterkeller. Jako wielki ich miłośnik od ponad dwudziestu lat uważam, że płyta może być wspaniałym i zaskakującym prezentem dla entuzjastów mrocznego rocka.
26.10.2015
reScarlet (20th Anniversary Box) (Universal; 2015)
trevordortwall
Pojęcie remaster to nieraz zabicie pierwotnego ducha, zamysłu, ekspresji artystycznej. Odpalając reScarlet bałem się potwornie, że również Closterkellera dopadnie kara boska, za ruszanie swoich dobrze zrealizowanych dzieł. Z racji, że sama Scarlet jest znakomicie znana większości, ograniczę się tylko do zwrócenia uwagi na fakt, że rzeczywiście materiał poddany jest jakiejś tam obróbce, podbijającej nieco brzmienie taśmy matki z 1995. Fajnie widać podbicie basu we wstępie do Dlaczego Noszę Broń. Nie wiem, czy w pierwotnej taśmie matce były przeszkadzajki na tyłach (coś na zasadzie głosów dzieci), bo jeśli tak, to w remasterze zostały delikatnie wypchnięte do przodu – i brzmi to fajnie.
Za remaster odpowiada Mariusz Kumala (wszystko więc zostaję, że tak to ujmę – w rodzinie), podobnie zresztą jak w wypadku opracowania graficznego, które jednak przemilczę.
Boli mnie, że po doskonałych oprawach graficznych do Aurum i Bordeaux, podczas powrotu do KLASYKA, zespół oszczędza na tak znamiennej rzeczy jak okładka, poddaje ją fatalnemu zgrafizowaniu filtrem (albo trzema – dla czepialskich), dodatkowo uderzając fotoszopowym fontem rodem z hieroglifów egipskich. Nie, przepraszam, ale nie.
… ale to tylko opakowanie. A co mamy wewnątrz? Zestaw niefortunnie zakomponowanych zdjęć z koncertu, którego rejestracja audio znajduje się na drugiej płycie. Tutaj przyznaje bez bicia, że same kompakty zawierają już naprawdę zgrabną grafikę. Dlaczego je udało się zrobić porządnie, a frontu okładki już nie?
Przejdźmy do samej płyty live, bo o to nią się wszak głównie rozchodzi. Brzmienie – czyste i klarowne, pełne pogłosów na wokalu. W każdej partii instrumentu zachowano pierwotnego ducha kompozycji, ale przy tym można również odnaleźć charakter muzyka, który materiał odgrywa. Warto tutaj wspomnieć, że ze składu, który nagrał Scarlet na płycie pojawia się jeno Anja Orthodox oraz klawiszowiec – Michał Rollinger.
California okazała się niemałym zaskoczeniem, bo w zderzeniu z fatalną wersją z Koncertu 97, wersja Anno Domini 2015 jest wręcz miażdżąca i bijąca na łeb na szyję nawet wersję studyjną (czego nie doświadczyłem przy otwieraczu reScarlet Live jakim był oczywiście Dlaczego Noszę Broń).
Podobne wrażenie odniosłem przy okazji Tak Się Boję Bólu, któremu towarzyszy zagadywanie Anji. W następnym utworze napotykamy dwoje gości – Patrycję Grabarczyk na chórkach oraz Jahiara Irani udzielającego się wokalnie (oraz instrumentalnie). Wrażenie? Plemienne, rodem z płyty Violet, naznaczonej orientalizmami. Przedziwne wrażenie, zwłaszcza, gdy wchodzi partia wokalna Jahiara, acz całościowo eksperyment uznaję za interesujący.
Wrażenie zanika podczas iście piekielnego wykonania Śniło, które brzmieniowo wyrwało śledzione podczas pierwszego wejścia. Popisać się mógł także Mariusz, dający pod koniec ciekawą solówkę. Podobnie pod względem ciężaru ma się Tak Się Rodzi Nienawiść – mój osobisty faworyt z płyty. Zabawne jak wiele wykonań można porównać z Koncert 97 – aż pięc utworów wszak znalazło się na niej z płyty Scarlet. Na każdym kroku wersja z 2015 bije tamtejszą, także moi drodzy – ukłony.
Phantom, czyli (jak wspomina Anja) – historia o Sukkubie – jest ciekawy pod względem ekspresji wokalnej obu pań (znów pojawia się Patrycja). Utwór zdaje się być delikatnie przyspieszony – co nadaje mu charakter rodem z wczesnych dokonań Acid Drinkers. Skoro już wywołałem wilka z lasu – rozpoczynający Temple of Time jazgot elektroniczny zapowiada nadchodzącą rzeźnię – tym razem wyłącznie z Anją na wokalu.
Po To Właśnie (Norwid) wprowadza kilka błędów w książeczce, oraz coś, czego do tej pory nie zauważyłem na wersji studyjnej: Anja śpiewa w refrenie: CZY WIESZ, Że jesteś po to właśnie. Do dziś rozszyfrowywałem to jako: cios, wiąż. Głuchota nie boli jak widać tak bardzo.
Dla Jej Siostry wraz z A Ona, Ona to gotyckie hymny, których zepsucie mogłoby pozostawić skazę niewybaczalną – tak się jednak nie stało, i zespół wybrnął cholernie dobrze i przy tym patetycznie (w dobrym tego słowa znaczeniu), dynamiką uderzając w najgłębsze punkty Bordeaux (ostatnie cztery numery na płycie). Majestatyczne.
Jako fan bonusowej kompozycji ze Scarlet, muszę pozostawić słowo dla Mogę Tylko Patrzeć, która brzmi fantastycznie („chuchanka!”) i porusza za każdym razem warstwą tekstową i rewelacyjnie nośnym refrenem.
Dwudziestolecie płyty Scarlet przyjdzie mi jeszcze świętować osobiście, podczas koncertu w Katowicach, gdzie na własne uszy przekonam się o sile Scarlet (oraz Purple – po więcej informacji zapraszam na fb zespołu).
Zobacz też