ver: 0.33

Szklany tron. Tom 3. Dziedzictwo ognia

(okładka miękka)

Autor:
(47)
39,99 zł
32,99 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (33)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
14.06.2017
Dominika Jachimowska
Celaena opuszcza Adarlan i wybiera się do Wendlyn. Chaol, który postanowił trzymać dziewczynę z dala od dworu, nie podejrzewał, że to właśnie tam zabójczyni będzie musiała podjąć walkę przeciwko mrocznym mocom i będzie miała szansę odkryć tajemnice. Cealaena wciąż nie zapomniała o śmierci przyjaciółki i pragnie wymierzyć sprawiedliwość temu, kto się do niej przyczynił. W Wendlyn będzie musiała stanąć przed sekretami swojej własnej przeszłości, które sprawią, że jej lojalność wobec ludzi, których kocha, może zostać zachwiana. Jaką decyzję podejmie, kiedy stanie oko w oko ze swoim ludem? Pierwszy tom serii Szklanego tronu zrobił na mnie piorunujące wrażenie, które trwa do teraz. Nadal pamiętam, jak bardzo porwała mnie ta książka, jak zabrała moje życie i zastąpiła je inną rzeczywistością, do której chciałam wrócić. W Koronę w mroku ciężko było mi się wkręcić i chociaż drugi tom również wspominam bardzo dobrze, to nie podbił on mojego serca tak, jak Szklany tron. Jak było tym razem? Czy Dziedzictwo w mroku zrobiło na mnie tak ogromne wrażenie jak pierwszy tom serii? Dziedzictwo w mroku jest pełne motywów książkowych, które uwielbiam. Naprawdę, gdyby wrzucić je wszystkie do jednego worka i utworzyć z nich powieść, powstałby trzeci tom Szklanego tronu. Pojawia się tutaj motyw ucieczki, szkolenia mistrza i uczennicy, rebelii oraz nieszczęśliwego zakochania. Dzięki temu, że Sarah J. Maas urozmaiciła powieść kreując nowe wątki, akcja była emocjonująca i nieprzewidywalna. Wraz z nowymi wątkami pojawia się też duża grupa nowych bohaterów, z których każdy zasługuje na uwagę. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach słuch o nich nie zaginie, ponieważ takie postacie jak Emrys, Luca i (przede wszystkim!) Rowan, nie pozostały mi obojętne. Każdy z nich zdaje się skrywać w sobie niezwykłą, fascynującą historię, którą z chęcią poznam. Szczególnie do gustu przypadł mi książę Rowan, który swoją obecnością wypełnia znaczną część tej książki i towarzyszy Celaenie w zasadzie od początku do samego końca. O ile w recenzjach poprzednich tomów pisałam, że, wybierając pomiędzy księciem Dorianem a Chaolem, zdecydowanie wybrałabym drugiego z panów, teraz nie jestem już tego taka pewna. Oczywiście Doriana wciąż darzę sympatią, a Chaol jest jednym z moich książkowych mężów, ale kiedy wyobrażałam sobie Celaenę i Chaola razem, coś mi tu nie pasowało. (Ostatnio często mi się to zdarza…) Relacja Rowana z naszą zabójczynią wydawała mi się jednak kompletna i doskonała. I nie jest to (na razie?) relacja na poziomie miłości, ale szczerego braterstwa i przyjaźni, która ogromnie mi się podoba. Rowan i Celaena mają ze sobą tak wiele wspólnego, że wydaje mi się naturalne, że odnaleźli wspólny język. Jeśli jesteście ciekawi, czy tym razem książka mnie porwała, powiem Wam tak: pierwsze 300 stron czytało mi się dosyć opornie, co mogło być też spowodowane ogólnym brakiem czasu. Kiedy jednak nadszedł mój upragniony czas wolny i mogłam w końcu zasiąść z książką i skupić się na niej całkowicie, doczytanie powieści do końca (ponad 350 stron!) zajęło mi jeden dzień. Kiedy już zaczęłam, nie potrafiłam przestać i był to ten sam rodzaj ‘’transu’’, który towarzyszył mi podczas Szklanego tronu. Do przerwania czytania nie przekonała mnie nawet późna nocna pora, niewyspany umysł i zapowiadające się skutki braku snu kolejnego dnia. Sarah J. Maas, jako nasza mistrzyni pisania zakończeń, i tym razem nie zawiodła. Mimo że kiedy czytałam końcówkę była już blisko pierwsza nad ranem, to to, co wymyśliła autorka, tak postawiło mnie na nogi, zaskoczyło i sponiewierało, że jeszcze długo nie mogła zasnąć z tych emocji. Sarah J. Maas kolejny raz stworzyła w moim sercu wielkie pobojowisko, które zapewne nie zniknie, dopóki nie sięgnę po kolejny tom. Dziedzictwo ognia okazało się fantastyczną kontynuacją Szklanego tronu i znacznie lepszą od Korony w mroku. Znajdziecie tu wielu bohaterów, do których będziecie chcieli wrócić i usłyszeć o nich więcej, oraz akcję, która pędzi i nie ogląda się za siebie, a wy spędzicie z tą książką cały dzień nawet tego nie zauważając. Gorąco polecam Wam zarówno całą serię Szklanego tronu, jak i Dziedzictwo ognia, które pokochałam! booksofsouls.blogspot.com
  • 4
21.05.2017
madziao
siostryczytaja.blogspot.com Dziedzictwo Ognia” okazało się dla mnie gorsze niż poprzednie dwie części. Mimo to, autorka zdecydowanie trzyma wysoki poziom, co przy trzeciej z rzędu książce z serii jest imponujące. Podobnie jak w pierwszej części, akcja nie toczy się w szybkim tempie. Ponownie możemy lepiej przyjrzeć się bohaterom. Z nowymi dopiero się zapoznajemy, a u starych możemy odkryć ich kolejne cechy, czy historie z przeszłości, o których nie wiedzieliśmy w poprzednich częściach. Od początku irytował mnie Rowan, który szkolił Celaenę, jednak muszę przyznać, że kiedy opowiedział dziewczynie swoją historię, nawet go polubiłam. Zrozumiałam, że sam wycierpiał dużo, podobnie jak Królewska Obrończyni stracił kogoś bliskiego. W książce pojawiły się też rozdziały z Manon, czyli postacią, którą dopiero w tej części poznaliśmy. Jeśli mam być szczera, to niewiele z nich wyniosłam. Kiedy tylko zobaczyłam, że to o niej będę czytać, automatycznie się wyłączałam i bardzo mało zapamiętywałam z tego, co chwilę wcześniej przeczytałam, a kiedy już był rozdział o np. Celaenie, od razu się ożywiałam i chętnie poznawałam jej dalsze losy. Z jednej strony mam nadzieję, że wątek Manon pojawi się w następnych częściach, ale z drugiej strony obawiam się, że wtedy również nie będę mogła się skupić na rozdziałach o niej. W „Szklanym tronie” i „Koronie w mroku” moim ulubionym bohaterem był Chaol. Niestety tym razem byłam zawiedziona jego postacią. Wydawał się taki niezdecydowany, zagubiony. Mam nadzieję, że to się jednak zmieni. Jednak najgorsza była dla mnie zmiana, która zaszła w relacji Kapitana i Doriana. Jeśli też chodzi o księcia, to w jego życiu wydarzy się coś, co naprawdę może zaskoczyć, niekoniecznie pozytywnie. Nawet po trzeciej części jestem zakochana w tej serii i z ogromną przyjemnością przeczytam kolejne części. Zastanawiam się przede wszystkim, czy ktoś jeszcze zginie i jeśli tak to kto. I jak potoczą się losy Celaeny, Chaola i Doriana? Przestaję się już obawiać o poziom następnych części, bo wierzę, że będą równie dobre, jak te poprzednie.
  • 5
29.04.2017
SkrytaKsiążka
Ten tom pokazuje o wiele więcej magii, niż się spodziewałam. Fabuła została podzielona na trzy historie odbywające się w zupełnie innych miejscach. Po pierwsze jest to Mistward, gdzie przebywa i trenuje swoje umiejętności Celaena, pod okiem księcia Fae. Po drugie Rifthold, gdzie mamy Chaola, Aediona, Doriana i Sorsche. A po trzecie Elfia Przełęcz, czyli miejsce przebywania wiedźm na rozkaz króla. Władca Adarlanu chce jeźdźców wywern, które hoduje na Przełęczy. Ma zamiar stworzyć w ten sposób powietrzną kawalerię. 'Dziedzictwo ognia' przedstawia nam wielu nowych, ciekawych i intrygujących bohaterów. Oczywiście pisząc to zdanie w myślach króluje mi Rowan, który przyznam, że wywarł na mnie ogromne wrażenie. Do połowy książki strasznie go nie lubiłam. Jego arogancja, agresja, brutalność, bezwzględność była okrutna i mimo, że Celaena jest silną bohaterką, to i tak było mi jej strasznie szkoda. Nieśmiertelny Fae wzbudził we mnie wszelakie emocje, z samego początku większość negatywnych, ale im bardziej go poznawałam i im więcej go było, tym więcej zyskiwał w moich oczach. Jego zachowanie z początku przypominało mi relację Chaola i Celaeny w momencie rozpoczęcia Szklanego tronu, gdzie oboje również nie byli dla siebie dosyć mili. Zmieniłam zdanie co do tego bohaterka z wielu przyczyn. Jego tajemniczość, skrytość ma drugie dno, które warto odkryć. Kolejną postacią jest Aedion, pięć lat starszy kuzyn Celaeny. Jego temperament i osobowość jest fantastyczna. Ironiczny i sarkastyczny niczym Zabójczyni - od razu było widać, że są rodziną i byłam pewna, że to będzie kolejny z moich ulubionych bohaterów. Jak później się okazuje, Aedion spotyka się z buntownikami i razem z nimi próbują ustalić jak uruchomić ponownie magię, która wygasła dziesięć lat temu przez króla. Dołącza do nich Chaol i zawierają razem układ. W tym tomie mamy o wiele mniej Doriana i kapitana Gwardii Królewskiej. Historia skupiła się głównie na szkoleniu mocy Celaeny i poznaniu sytuacji na Elfiej Przełęczy, która również jest warta uwagi. Wiedźmy są kolejnymi nowymi postaciami książki. Głównie postać Manon, która należy do klanu Czarnodziobych. Ma ponad sto lat, a wygląda niczym nastolatka tak jak większość jej sabatu. Co kilka rozdziałów mamy pokazaną sytuację Manon i jej towarzyszek, jak się szkolą i uczą latać na wywernach z rozkazu króla. Wiedźma wybrała Abraxosa, który jest wyjątkowym stworzeniem i tylko ona widzi w nim potencjał, którego nie potrafią wykryć inne. Wszystkie czarownice zostały stworzone bez serca i nie potrafią współczuć, ale ta bohaterka jest inna i czuję, że jeszcze wiele zdziała w kolejnych częściach. Relacja Celaeny i Rowana była równie emocjonalna, jak kiedyś jej i Chaola. Chociaż całym sercem jestem za kapitanem Gwardii, to mimo wszystko książe Fae również jest genialny. Nic nie prowadziło do tego, że ta dwójka się zaprzyjaźni, ale jednak! Oboje są do siebie ogromnie podobni, pod względem tego co przeszli i jacy są. Potrafią się zrozumieć, chociaż nie od razu to nastąpiło. Rowan ocenił główna bohaterkę po pozorach, a gdy poznał ją bliżej i jej historie, całkowicie zmienił o niej zdanie. Cieszę się, że autorka postanowiła przybliżyć nam fragmenty przeszłości Celaeny, w momencie kiedy była małą dziewczynką i kiedy król odebrał życie jej rodzicom. W książce bohaterowie przechodzą lekką metamorfozę, głównie Celaena i Chaol, oboje na różnych kontynentach i w innej sytuacji. Kapitan, który był przez poprzednie dwa tomy rozdarty między lojalnością do władcy, a tym co słuszne, w końcu dokonuje wyboru. Dziewczyna mimo, iż miała dużo słabych chwil, kiedy nie dawała rady i chciała się poddać, nareszcie wzięła się w garść i postanowiła walczyć o to, co jej się należy. Powiem jedno: będzie masakra i aż się boję pomyśleć co dalej. Dzieje się i to dużo. Sytuacja polityczna zaczyna nabierać kształtów i jest nam ona bardziej przybliżona. Poznajemy część planów króla i to do czego się przyczynił. Stworzenia i armie, które tworzy są przerażające i nie mam pojęcia do czego to wszystko prowadzi. Władca Adarlanu jest strasznym człowiekiem i boli mnie serce na myśl o tym, jak zakończyła się ta część, głównie ze względu na Doriana. Akcja jak zwykle zaskakuje. Gdy w książce pojawiały się momenty spokojne, za chwilę następowało BUM i znowu moje serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej. Ta historia z tomu na tom jest coraz lepsza. Cieszę się, że Sarah J. Maas trzyma wysoki poziom i co chwilę potrafi zaskoczyć mnie czymś nowym i nieobliczalnym, czego w ogóle się nie spodziewam. Jak najszybciej zabieram się za 'Królową cieni', ponieważ zakończenie 'Dziedzictwa ognia' nie pozwala mi zapomnieć o tej historii. Chcę więcej i więcej. Dla mnie książki tej autorki nie musiałby wcale się kończyć.
  • 3
19.04.2017
To Read Or Not To Read
Pełna opinia dostępna na toreador-nottoread.blogspot.com/ Niby wszystko ma swoje logiczne wytłumaczenie, ale i tak czuję dość duży zgrzyt. Na ostatnich stronach Korony w mroku dowiadujemy się tego, czego się dowiadujemy. A akcja Dziedzictwa ognia zaczyna się praktycznie od razu po tamtych wydarzeniach. Co to za wielka informacja? Że Cealena jest Aelin Galathynius, zaginioną królową upadłego Terrasenu. I wszystko byłoby w porządku, wielkie zaskoczenie na koniec drugiego tomu, czytelnikom gacie spadły z tyłków a szczęki osunęły się do podłogi. Natomiast gdy zaczyna czytać się trzecią część, wychodzi na jaw, że Cealena doskonale była świadoma swojego pochodzenia. I w tej kwestii czuję się oszukana. Przez cały Szklany tron razem z dziewczyną dochodzimy do tego, co znaczą poszczególne znaki Wydra, w Koronie w mroku z przerażeniem razem z nią odkrywamy, że tkwi w niej moc, której mieć nie powinna. A w Dziedzictwie ognia się okazuje, że to normalne, że tak powinno być i w sumie Cealena wszystko wiedziała, ale po pierwsze, musiała się ukrywać dla własnego bezpieczeństwa, po drugie, była zbyt ospała aby wziąć sprawy w swoje ręce i odbić swoje królestwo. Jakby się okazało, że to jest jakaś większa sprawa, zatajona nawet przed sama zainteresowaną, to bym bardziej rozumiała. Ale wyszło na to, że zostałam okłamana i przez Cealenę, i przez J. Mass. Dzięki za tak usnute kłamstwo, bo kompletnie się go nie spodziewałam. Rzecz numer dwa. Wiedźmy. W pierwszych dwóch tomach narracja także była prowadzona w trzeciej osobie i co jakiś czas zmienialiśmy perspektywę. Raz śledziliśmy losy Cealeny, raz Chaola i tak dalej. W tym tomie do naszej radosnej gromadki dochodzi kolejny odłam wątków do nadążania. Manon z klanu Czarnodziobych, której losy nijak mają się do głównej fabuły. Przez całą książkę wybijała mnie z rytmu lektury a przecież jej losy były drugoplanowe. Myślałam, że może pod koniec nastąpi wielkie zaskoczenie i wszystkie rozpoczęte wątki się połączą, ale nic takiego nie miało miejsca. Manon ma swoje perypetie, pozostaje zamknięta w swojej bańce mydlanej razem z innymi wiedźmami i czeka, aż autorka uzna za stosowne poznać ją z głównymi bohaterami. I proszę, niech Mass coś z nią zrobi, bo niesamowicie mnie irytowała, a w dodatku jej perypetie były dość nużące. Niestety, jak Szklany tron był wyśmienity, Korona w mroku jeszcze lepsza, to potem musiał nastąpić nieuchronny spadek formy. Dziedzictwo ognia ma ponad 650 stron, a dzieje się w nim stosunkowo niewiele. Cealena znajduje się w kompletnie innym miejscu niż Dorian, Chaol czy nowo poznana Manon. Te wszystkie wątki nie mają sensu. W dodatku motyw Cealeny jest dość nudny. Przez cały czas uczy się władać swoją mocą, upiera się, buntuje, no i jest po prostu sobą. Gdy na sam koniec książki ponownie udała się do królowej Fae po spełnienie danej obietnicy, ja już zdążyłam zapomnieć, co ona od niej chciała. Największym plusem tej książki jest niezaprzeczalnie Rowan, który okazał się być kimś zupełnie innym, niż się spodziewałam. To największe zaskoczenie tych 650 stron. Nie jest człowiekiem, nie ugania się za Cealeną i jeszcze ma charakterek. To trochę pomieszanie Legolasa z Władcy Pierścieni i Dimitra z Akademii Wampirów. Ale błagam i zaklinam, niech Mass nie wpadnie na pomysł, aby Rowan był idealny na miłość Cealeny, bo znajdę i uduszę. Gdy już przebolałam chociaż w części połączone kłamstwa Mass i Cealeny, to zaczęło mi się podobać to, że Cealena jednak nie jest przypadkową istotką, która znalazła się w dobrym miejscu i właściwym czasie. Retrospekcje, które przytaczano, z czasów, gdy Terrasen jeszcze był w swojej świetności, były naprawdę wartościowymi fragmentami. To była idealna okazja, aby poznać ją od zupełnie innej strony, gdy jeszcze była dzieckiem przygotowywanym do objęcia tronu. A na koniec… nie byłoby kolejnej części Szklanego tronu, gdyby nie standardowy cios szpadą w serce, który nawet mnie dosięgł. Przez całą powieść, ku mojemu zaskoczeniu, zapałałam miłością do Doriana. Ale po co dać Ewie nacieszyć się nowym crushem literackim? Lepiej najpierw wbić nóż w serce, a później jeszcze go przekręcić, dla sportu. Chociaż dla nowych fanów Rowana autorka okazała się być bardziej łaskawa. Nie zrozumcie mnie źle, Dziedzictwo ognia jest naprawdę bardzo dobrą książką, ale moim zdaniem jej gabaryty nie do końca pasują do tempa akcji. W środku jest trochę monotonnie i nudno, a gdyby całą powieść skrócić o 200 stron, wszystko byłoby cacy. Akcja gnałaby na łeb na szyję i nie byłoby momentów zastoju. Mam nadzieję, że w następnym tomie wyjaśni się ta cała sprawa z Manon, bo na razie to dziewoja zdążyła mnie tylko troszkę bardzo zirytować. I oby to, co stało się z Dorianem, jeszcze mogło się odstać, bo inaczej będę bardzo niepocieszona. Chaol niech pozostanie Chaolem, bo to mu najlepiej wychodzi. Cealena niech w końcu zacznie się ogarniać, bo logika jej wyborów zaczyna mnie doprowadzać do szewskiej pasji. Spoiler alert: „Nieważne, że wszyscy w Adarlanie już wiedzą, że jestem
  • 5
24.03.2017
Paulina11
Szklany tron był świetny, Korona w mroku tez była niezła mimo nudnawego początku. Jak jest z trzecim tomem tej serii? Już na wstępie powiem, że ludzie kochani, kocham tą serię :D I tak jak w recenzji poprzedniej części,uprzedzam, że mogą być spoilery. Jeśli wolisz ich uniknąć, ale chcesz poznać moją opinię co do tej książki, to zjedź na dół, na podsumowanie ;) Celaena Sardothien, a właściwie Aelin Galathynius w wyniku sugestii, którą Chaol wysunął królowi Adarlanu, przebywa teraz w Wendlyn. Królewska Obrończyni jest tam, aby wykonać zadanie dla swojego zwierzchnika. Z pozoru, a jak wiadomo, pozory mylą. Po kilku tygodniach przebywania na owym kontynencie, dziewczynę odnajduje wojownik Fae o srebrnych włosach i zabiera przed oblicze królowej Maeve. Królowa każe Rowanowi trenować Aelin, a gdy uzna, że jest ona gotowa, maja przybyć do Doranelle i dziewczyna otrzyma od niej odpowiedzi na swoje pytania dotyczące Kluczy Wyrda. Jak już widzicie po tym krótkim wstępie w fabułę, w Dziedzictwie pojawia się nowy bohater – Rowan. Matko, jak mnie ten typ wkurzał... No ścierpieć go nie umiałam. Za to jak się odnosił do Celaeny, za to jak ją traktował i wiele innych rzeczy. Dziewczyna jednak nie pozostawała mu dłużna, więc ich rozmowy były... no dość ciekawe. Ale tak było na początku, teraz przystojny wojownik jest jedną z moich ulubionych postaci ;P Jako że Rowan został trenerem Aelin, dziewczyna znowu uczy się walki. Jednak ta nauka, rożni się trochę od poprzednich. Celaena już umie rewelacyjnie posługiwać się mieczem i wszelką bronią, ale tym razem szkoli się... w magii. W drugiej części mało się działo, akcja rozkręciła się dopiero gdzieś w połowie. W trzecim tomie tak nie ma. O nie, tutaj nie ma miejsca na nudę. Co chwile coś się dzieje, jest bardzo dużo niespodziewanych zwrotów akcji. Wpływ na to miało też nietypowe poprowadzenie akcji, wielowątkowe. Jeśli dobrze liczę, przenosiliśmy się w cztery różne miejsca. Śledziliśmy wydarzenia z różnych części Erilei, oczami kilku bohaterów. Standardowo – Chaola, Doriana, Aelin, ale także, z perspektywy nowych postaci – wiedźm. W Dziedzictwie poznajemy też wiele informacji na temat przeszłości zaginionej królowej Terrasenu. Sarah bardzo ciekawie nam je przedstawiła. Nie rzuca nas w wir wydarzeń sprzed dziesięciu lat, ale stopniowo, w odkrywa przed nami to, co działo się z chwilą wyjęcia magii spod prawa, czy wspomnienia Aelin. Jak na razie, uważam że trzeci tom jest najlepszy spośród tych, które przeczytałam. Ale na pewno moje zdanie ulegnie zmianie, bo już zaczęłam czwarty i ten również, zapowiada się świetnie. Jednakże w Dziedzictwie zaczyna się już poważna akcja, nieraz niebezpieczna. I jak już wcześniej wspominałam – tu nie ma chwili na nudę. Kto zna Maas, ten się domyśla, że zakończenie nie należy do najwolniejszych. Sarah lubi kończyć książkę z przytupem. I tu nie ma wyjątku... Japiernicze, co tam się działo :O Jak zwykle – mieszanka wszystkich emocji. Trzecia część Szklanego tronu zdecydowanie zasługuje na dziesiątkę ;) zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
  • 5
18.03.2017
Świetna
Weronika
Książka wciąga nas jeszcze bardziej w ten wspaniały świat. Jeśli uważacie, że dwie pierwsze części były dobre, to ta na pewno wam się spodoba. Pojawiają się nowe postacie, cały czas coś się dzieje i nie ma mowy na nudę. Będzie więcej magii, przygód, spisków i wątków miłosnych! Ogromnie polecam!
  • 5
30.09.2016
:)
Piotr Bednarek
Świetna książka jak pozostałe z tej serii. Po co pisać recenzje , lepiej ją kupić i przeczytać aby na własne oczy zobaczyć ,że to był trafny wybór!
  • 5
13.09.2016
Dziedzictwo Ognia
Agata Misztal
„Dziedzictwo ognia” to trzecia część serii „Szklany Tron”, opowiadającej o Celaenie Sardothien – Zabójczyni Adarlanu. Jest to książka z gatunku high fantasty. Akcja dzieje się w całkowicie nowym, wymyślonym świecie. Seria jest świetna, pełna akcji, ciekawych bohaterów. Polecam te książki każdej osobie lubiącej fantastykę! A dlaczego? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.

W „Dziedzictwie ognia” poznajemy wiele nowych postaci. Nie mogę powiedzieć, że wszystkich lubię, ale każda z nich jest bardzo interesująca. Ciekawym doświadczeniem było poznawanie ich oraz ich wspomnień. W tej części dowiadujemy się nowych rzeczy o głównej bohaterce Celaenie, która jest jedną z najbardziej złożonych i intrygujących postaci o jakich czytałam. Takie postacie są według mnie najfajniejsze i najlepiej się o nich czyta. Kocham naszą zabójczyni całym sercem!

"By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok."

W tej części mamy trzy główne historie. Jedna dzieje się w Adarlanie, druga w Wendlyn, a bohaterką trzeciej jest czarownica Manon. Oczywiście to nie są trzy oddzielne historie. Po prostu trzy różne miejsca i trzy różne punkty widzenia, dzięki temu obserwujemy, co się dzieje w każdej z części tego świata. Sarah J. Maas idealnie je przeplatała. Przechodziła do kolejnej w doskonałym momencie i nie urywała nagle danej części fabuły, by przejść do kolejnej. Wszystko ze sobą idealnie współgra. A co najważniejsze każda z tych historii jest bardzo ciekawa i wciągająca.

"Kiepskie uczucie, gdy ktoś nie daje ci tego, czego pragniesz, prawda?"

Sarah J. Maas przez całą książkę stopniowo buduje napięcie. W "Dziedzictwie ognia" dzieje się tyle rzeczy, że ja momentami ledwo nadążałam. Martwiłam się o bohaterów, denerwowałam się przez całą powieść. Myślałam, że jak skończę czytać to, przestanę czuć te wszystkie rzeczy, ale gdzie tam! Ciągle odczuwam to napięcie i to w takim stopniu, że bałam się brać za kolejną część, bo obawiam się tego, co jeszcze autorka wymyśliła.

Sarah J. Maas to królowa! Stworzyła cudowny świat, cudownych bohaterów. Zniszczyła moje serce, rozbiła je na małe kawałeczki, później je poskładała, a następnie znowu je zniszczyła. Szczerze mówiąc to nie wiem czy ją za to kocham, czy nienawidzę… Nie ma ani jednej rzeczy, która, by mi się nie podobała w tej książce. Jeżeli lubicie fantastykę, w której świat jest całkiem inny od naszego, jeżeli lubicie silnych ciekawych bohaterów to musicie przeczytać tą serię. Wszystkie części „Szklanego tronu” są świetne, ale „Dziedzictwo Ognia” jest zdecydowanie jak na razie najlepsze. Dlatego jeżeli się zastanawiasz, czy warto kontynuować serię – TAK WARTO!
  • 4
09.08.2016
Książka dojrzewa razem z postacią
Mały Lis
O ile pierwsze dwa tomy były słodką powiastką dla nastolatek, o tyle tutaj mamy już trochę dojrzalszą fabułę i narrację. może taki był zamiar, by przeżywać "dojrzewanie" bohaterki razem z nią w miarę czytania. Odrobinę naiwne opowiadanie, ale daje się czytać.
  • 5
04.08.2016
dziedzictwo ognia
Katarzyna Smaga
Po dwóch tomach wyszedł kolejny świetny kawałek historii. Wciąga niesamowicie. Serdecznie polecam!!!!
16.07.2016
Genialna!!
Witkaa28
Mogłabym ją czytać na okrągło. Liczę że kolejna część będzie równie wspaniała jak ta
13.07.2016
Wspaniała!!!
Barbara Ślusarek
Bardzo mi się spodobał wątek wiedźm. Aelin i Rowan tworzą cudowną parę przyjaciół choć z początku nic na to nie wskazywało. Książka jest godna uwagi każdego czytelnika.
  • 5
21.06.2016
Dziedzictwo ognia szklany tron tom 3
Storm
Powiem że seria to prawdziwe cudo! Pierwszy tom pochłonęłam drugi tym bardziej a ten wręcz musiałam odkładać żeby nie skończyć go całego bo będę chciała wiedzieć więcej gdy skończę a nie miałam wtedy jeszcze królowej cieni czyli tomu 4. Teraz już mam i nie mogę doczekać się kidy go przeczytam. Wracając do dziedzctwa ognia celena to świetnie wykreowana postać. Kocham jej charakter jej cięty język siłę oraz arogncję. Jest inna od tylu bohaterek które znam ponieważ nie jest płaczliwą bezbarwną księżniczką jak w innych książkach dla młodzierzy. Pojawiają się także w każdym tomie coraz to nowsze postacie takie np jak Rowan którego ubustwiam i Aedion kuzyn celeny jego też kocham. I wiele innych bohaterów ale ostrzegam zanim zaczniecie czytać pisarka złamie wam serce i rozstrszka je na kilka drobnych kawałków tak jak zrobiła to ze mną. I powiem tylko jedno że będę się rozkoszować chwilą w której celena pogruchocze królowi adarlanu wszystkie kości do jednej. Przez całą serię chciałam żeby to zrobiła. Gorąco polecam serię szklany tron wszystkim wielbicielom fantastyki nie zawiedziecie się tak jak ja.
09.06.2016
książki
twister2003
są czarodziejskie, jak ich treść. kocham czytać
polecam wszystkim którysz szarej rzeczywistości mają dość
  • 5
04.05.2016
Cudo. Ale to Maas, nie ma co się dziwić :D
Raven Stark
http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2016/05/dziedzictwo-ognia.html

[...]Najgrubsza do tej pory część serii, a i najbardziej wciągająca. Mimo, że Celaena jest z dala od dawnego życia, opowieść nie ogranicza się tylko do niej. Wciąż możemy zagłębiać się w losy pozostałych bohaterów. Powieść można podzielić na trzy przeplatające się ze sobą części. Pierwsza dotyczy Zabójczyni i tego, co dzieje się wokół niej. Kolejna to Adarlan, a tutaj głównie książę Dorian, kapitan Królewskiej Gwardii Chaol, oraz nowy bohater, generał Aedion Ashryver, kuzyn zaginionej księżniczki Terrasenu. Trzecia część - wiedźmy, trzy rasy szkolone do walki w imieniu króla Adarlanu; głównie Manon Czarnodzioba. Z początku z trudem znosiłam fakt, że nie wszystko poświęcone było głównej bohaterce, ale obchodząc tę samolubną myśl doszłam do wniosku, że większa ilość bohaterów tylko dobrze wpłynęła na serię. Czy muszę mówić, że czyta się to z zapartym tchem? Że świat może się palić i walić, a i tak nie da się oderwać od lektury?

Nie wiem, czy jest sens rozwodzić się nad czymkolwiek. Każdy, kto czytał wie, jak wspaniała jest seria Sarah J. Maas. A każdy, kto nie czytał (są tacy jeszcze? czy byłam ostatnia?), jest świadom podniebnego wychwalania Szklanego Tronu i tego, że to nie może być bezpodstawne. Uwielbiam Celaenę coraz bardziej, wydaje mi się, że w tym tomie dopiero poznajemy ją prawdziwą. Sama zresztą świadoma jest swojej przemiany, pogodzenia się z przeszłością. Co do Rowana, to brak słów. Książę fae to jeden z najlepszych aspektów Dziedzictwa Ognia, a nawet całej serii. Po pierwszym tomie byłam #TeamDorian, w drugim #TeamChaol, bo dotarło do mnie, że choć Celaena i Dorian są świetnymi postaciami, to do siebie niezbyt pasują, a Chaol jakimś sposobem jest bliższy Zabójczyni. Jednak coś mi nie pasowało z kapitanem i teraz już wiem dlaczego. BO TO OD ZAWSZE BYŁ ROWAN. Wyszczekana Celaena to jedno, ale mieć jej drugą wersję i to jeszcze ze szpiczastymi uszami i szarosrebrnymi włosami? Zabijcie mnie.

Wartka akcja, niebezpieczeństwa, humor, Celaena, Rowan, cała gama emocji, Rowan, cudownie wykreowany świat, no i Rowan. Że też ja się tak opierałam autorce. Teraz byle przeżyć do premiery kolejnego tomu, który już (dopieroo!!) w czerwcu, a potem pozostaje nadzieja, że wydawnictwo tym razem nie będzie się ociągać z częścią piątą.
  • 5
11.03.2016
Szklany Tron. Tom 3. Dziedzictwo ognia.
agak
Kiedy zamówiłam książkę nie spodziewałam się, a nawet nie pomyślałam o tym, że mogłaby ona dorównać pierwszej części, gdzie nie mogłam odłożyć książki nawet na sekundę i przeczytałam ją jednego dnia co mnie dość zasmuciło.. Jest to nie tyle co zapierająca dech w piersi powieść gdzie nienawiść i zepsucie walczy z nadzieją o lepsze jutro. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i choć przyznaję że nie mogłam pogodzić się ze skończeniem jej to mogę polecić ją innym. Jest to bardzo wciągająca książka chociaż przyznaję, że żeby ją chętnie czytać trzeba lubić książki tego typu (fantasy).
Kiedy przeczytałam część drugą czułam wewnętrzny niedosyt, tak samo jest tutaj. Chcę więcej! Chcę wiedzieć co stanie się dalej! Czy Celaena Sardothien, lub może Aelin Ashyrywer Galathynus - prawowita królowa Terrasenu, pokona Króla Adarlanu?! Ciekawi mnie także wątek wiedźm, oraz dalszy los Abraxosa. Książka ta potrafi wciągnąć czytelnika tak mocno, że nie chce on jej ani odłożyć (tak samo jak ja) lub kiedy już uda mu się zrobić krótką przerwę, nie może on przestać o tym myśleć i snuć własnych domysłów dalszego ciągu wydarzeń. Historia jest bardzo spójna i logiczna, po prostu nie zastąpiona! Nie mogłabym nigdy powiedzieć, że jest nudna bądź nieciekawa, a gdybym doszukiwała się wad nie znalazłabym jej... No może poza jedną: zdecydowanie za szybko się kończy! Powieść autorki skradła moje serce, a może to niezrównane postacie mi je ukradły?
Jedno jest pewne! Gdybym miała polecić komukolwiek jakąś książkę to na pierwszym miejscu znalazłaby się własnie ta seria!

  • 5
21.01.2016
Szklany tron
Patryk Poloczek
W końcu godny następca pierwszego tomu. Książka według mnie jest do tej pory najlepszym dziełem autorki. Znajdziemy w niej całkiem dobrze utworzoną fabułę, ciekawe, nowe postacie, nowy kontynent oraz to na co ja osobiście czekałem Fea, czyli postacie podobne do elfów z światów fantasy. Tom 3 jest niewątpliwie wciągającą lekturą, gdyż sam przeczytałem ją w ciągu raptem jednego dnia. Mimo paru wątków, które w mojej opinii były tylko wypełnieniem, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Oczywiście nie zdradzę o jakie chodzi, gdyż byłby to spoiler, który wielu osobom zepsuły zabawę z lekturą. Tak więc jednogłośnie polecam Dziedzictwo ognia, gdyż w moim skromnym mniemaniu jest on napisany dotychczas najbardziej dojrzałym językiem oraz formą.
  • 5
23.12.2015
Dziedzictwo ognia
Oczytane
Król Adarlanu dowiaduje się o Aelin – prawowitej królowej Terrasenu. Nadal jednak stara się utrzymać władzę i szykuje się do walki. Tymczasem Celaena po przybyciu do Wendlyn, postanawia udać się do Doranell, alby uzyskać informacje na temat kluczy Wyrda od królowej Maeve. Okazuje się, że to nie takie proste, ponieważ do miasta mają dostęp tylko Fae. Jest jednak jeden sposób – dziewczyna musi wykazać się umiejętnościami. Tak jej trenerem zostaje Rowan. Szkolenie jest ciężkie, ale aby ocalić tych, których kocha, Celaena musi stawić czoła jej najgorszym koszmarom. A jeśli się uda, nikt jej nie pokona…

Coś co naprawdę mi się spodobało, to przemiana Celaeny. Naprawdę mocna przemiana osobowościowa. Już nie walczy tylko o siebie. Teraz pragnie odbudować Terrasen i wyzwolić wszystkich ludzi spod ręki władcy. Che zniszczyć króla raz na zawsze, osobiście.

Jedną z nowych postaci jest książę Rowan Biały Cierń. Jak każdy wojownik Fae zachwyca nas swoją sztywnością i bezwzględnością. Nie waha się uderzyć Celaenę. Ona odpłaca się mu sarkazmem i przekleństwami. Uwielbiam momenty gdy się przekomarzają :) Jednak po czasie stają się przyjaciółmi. (niektórzy wyczuwają tu paring)

Jak w poprzednich częściach bywało, mamy wgląd na płożenie innych bohaterów, tylko tym razem jest ich znacznie więcej. Standardowo wydarzenia z dworu królewskiego przedstawiają nam Chaol i Dorian. Nowością jest wątek Rowana i Aediona, czyli obrońcy, a za razem najlepszego przyjaciela Aelin. Kolejną nową postacią jest Sorcha, czyli najlepsza znachorka w królestwie, a jednocześnie cicha buntowniczka. Razem z wiedźmą Manon z klanu Czarnodziobych szkolimy wywernę, aby zasilić szeregi króla. Wracamy do Endovier, gdzie więźniowie decydują się na protest, który zapoczątkowała pewna dziewczyna…

Moją szczególną uwagę przykuło to czego nie dowiedzieliśmy się w poprzednich tomach, czyli historie z dzieciństwa Celaeny. Były krótkie, ale wyjaśniały bardzo dużo. Dziewczyna skryła je gdzieś w głębi siebie, ale aby szkolenie się powiodło, musiała do nich wrócić i się z nimi zmierzyć .

W ,,Dziedzictwie ognia” akcja rozwija się powoli, ale mi to nie przeszkadza. Z niecierpliwością czekam na ,,The queen of Shadows” i epickie zakończenie tej serii. Jak na razie to każdy tom jest lepszy od poprzedniego. Oby tak dalej ;)
  • 5
20.12.2015
Saro Maas, dziękuję!
Magdalena Senderowicz
Saro J. Maas, dziękuję! Dziękuję za wykreowanie bohaterki, która stała mi się przyjaciółką. Dziękuję za stworzenie historii, która już zawsze będzie obecna w moim sercu. Dziękuję za dynamiczną akcję i porywającą fabułę, które nie dawały mi spać po nocach! Dziękuję za to i za jeszcze więcej!
Celaena myśli tylko o tym, jak pomścić śmierć swojej przyjaciółki. Po jej głowie wciąż myślą słowa, które usłyszała od niej po raz ostatni. Wciąż nie jest pewna, czy powinna się stać tym, kim jest jej przeznaczone. Kapitan Królewskiej Gwardii wysyła ją w tym samym czasie do Wendlyn, tylko po to, aby trzymać ją z daleka od dworu, który aż tonie w tajemnicach, intrygach i spiskach. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że wysłanie Zabójczyni do Wendlyn sprawi, że dziewczyna stanie twarzą w twarz ze swoimi najmroczniejszymi tajemnicami. Jeżeli wyjdzie z tego cało, stanie się największym zagrożeniem dla Adarlanu. Jednak czy dziewczyna znajdzie w sobie na tyle siły i uporu?
Nawet nie wiem od czego powinnam zacząć. „Szklany tron” był książką, która mnie oczarowała. „Korona w mroku” całkowicie mnie pochłonęła. A „Dziedzictwo ognia”? Otóż „Dziedzictwo ognia” sprawiło, że na dobre przepadłam. Jestem całkowicie, nieodwołanie i niezaprzeczalnie zakochana w przygodach Celaeny Sardothien i to się już nigdy nie zmieni! Ta dziewczyna stała się niezwykle bliska memu sercu, potrafię się z nią zżyć w każdej chwili, czuję się jak jej alter ego, jak jej zaginiona siostra bliźniaczka, jak przyjaciółka, która niestety nie może jej wesprzeć, może tylko obserwować. Jest tak niesamowitą postacią, pełną zabójczego piękna i tajemnicy, że drugiej takiej w całej literaturze nie da się znaleźć!
Gdy skończyłam czytać drugi tom, to pragnęłam rzucić wszystko, aby jak najszybciej zabrać się za trzeci. Na szczęście czekał on już na półce, więc mogłam swój plan zrealizować bardzo szybko. Już pierwsze strony sprawiły, że na nowo powróciłam do świata Adarlanu i nie chciałam z niego wychodzić. Dlaczego to, co dobre tak szybko się kończy? Nie mogę napisać, że przeczytałam tę powieść jednym tchem, bo to zdecydowanie nie odda realiów zaistniałej sytuacji w odpowiedni sposób. Ja ją całkowicie pochłonęłam, wręcz pożarłam. Nie liczyło się dla mnie nic innego, dawno tak nie przepadłam podczas lektury. Fabuła jest niezwykle wciągająca, bohaterowie wspaniali, a akcja płynie doskonałym tempem. Autorka zadbała o to, żeby przedstawiać wydarzenia z różnych perspektyw, toteż lepiej poznajemy nie tylko tożsamość Cealeny, ale również Doriana, Chaola czy wiedźm, które szykują się do ataku. Sarah J. Maas wprowadziła również nowe zagrożenia i bohatera, który skradł mi serce (Chaol, przepraszam… chyba Rowan przekabacił mnie na swoją stronę)!
Uwielbiam zarówno pomysły autorki, które są doskonale przemyślane i dopracowane, jak i jej styl. Cała historia jest bardzo spójna i logiczna, a my z każdą kolejną stroną odkrywamy nowe tajemnice, chociaż pojawiają się też nowe. Książka ma niepowtarzalny klimat i cudowną atmosferę, która sprawia, że jeszcze łatwiej możemy wejść do świata stworzonego przez młodą autorkę. W tej powieści nie sposób się nie zatracić, bowiem jest po prostu wspaniała! I jeżeli chciałoby się znaleźć chociaż jedną wadę „Dziedzictwa ognia” to po prostu się nie da! Z resztą… po co się doszukiwać na siłę? Skoro książka potrafi czytelnika całkowicie przechwycić i sprawić, żeby zapomniał o bożym świecie, to mówi to już samo za siebie.
„Dziedzictwo ognia” to książka bez skazy. Cudowna. Znakomita. Idealna! Podobnie jak cała seria. Na twórczość Sary J. Maas nie można pozostać obojętnym, bo straci się coś niesamowitego! To nie tylko cudowna przygoda, ale również powieść pełna akcji, namiętności i niebezpieczeństw. To opowieść o przeznaczeniu, odnajdywaniu swojej drogi, o honorze i przyjaźni, o odpowiedzialności, sprawiedliwości i miłości. Pełna napięcia i emocji, z perfekcyjnie wykreowanymi bohaterami, którzy stają się bliscy sercu czytelnika. To historia, która nie daje o sobie zapomnieć, zapada zarówno w pamięci, jak i w sercu!
17.12.2015
Tom 3
mortysja
Trzeci tom, niestety nie jest on moim ulubionym. Mam lekkie wrażenie że pisany był lekko na siłę.
Ale mimo wszystko godny polecenia :)
  • 5
05.12.2015
Spodobała ci się Celaena z poprzednich części? Tą pokochasz!
Alicja Pietrzak
Jestem wielką fanką serii "Szklany Tron". Na tą część czekałam od roku i od razu zamówiłam, kiedy stała się dostępna. Od razu zakochałam się w nowych bohaterach i w głównej bohaterce, która się niesamowicie zmieniła. Zdecydowanie polecam!
  • 5
07.11.2015
Aelin
Patrycja Telega
Trzeci tom przygód o Celaenie Sardothien – „Dziedzictwo ognia” – Sarah J.Maas pozwala nam poznać przeszłość i dziedzictwo Aelin Ashryver Galathynius – osoby, która panuje nad potężną, nieokiełznaną magią. Osoby, która jest zaginioną i przez wielu uznaną za martwą królową zrównanego z ziemią królestwa Terrasenu. Aelina ma bardzo ambitne plany, w których zawiera wyzwolenie Adarlanu z pod władzy okrutnego króla.

[...] http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2015/11/57-dziedzictwo-ognia-sarah-j-maas.html


Czytając „Dziedzictwo Ognia”, bałam się oddychać, bałam się, że ten czar, którym jest owiana cała historia Celaeny pryśnie. Książka pochłonęła mnie totalnie, nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam czytać. Dużo akcji, dużo tajemnic i mroku, oraz szokujące zakończenie, to to, czego oczekuje od świetnej książki, a ta spełniła moje wszystkie wymogi i jestem pewna, że dzięki autorce, która pozwoliła mi się zatracić w historii Aelin, zostanie bardzo długo w mojej pamięci. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
07.11.2015
Jak zawsze porywające
UnityGirl
Świetna powieść fantasy, czyta się prawie jednym tchem. Cała seria jak dotąd jest bardzo udana, polubiłam klimat i niesamowity wymiar magii w Szklanym Tronie. Możecie spokojnie sięgać, powieść jest tego warta by zanurzyć się w jej wyjątkowej atmosferze. Dziedzictwo ognia jest chyba moją ulubioną jak dotąd częścią.
28.10.2015
Dobra kontynuacja
emveri
Szklany tron zacząłem czytać na fali jego opuarności, czytali znajmi to i ja sięgnąłem. Było to dla mnie bardzo przyjemne doświadczenie, naprawdę poubiłem główną bohaterkę i jej przyjaciół, znienawidziłem jej wrogów i przeciwników. Z całą pewnością wszystkie 3 części są napisane bardzo dobrze, z dużą lekkością i polotem, łatwo zagłębić się w świat i zbliżyć do bohaterów, odczuć i doświadczyć tej wspaniałej historii. Pozycja obowiażkowa dla tych, którzy już ruszyli w podróż na szklany tron, a także niezwiodą się Ci którzy wkroczą dopiero na tę ścieżkę :)
23.10.2015
A ja wolę Szklany tron
linadala
Spieram się z moim okropnym bratem i ten cykl, który mi ciągle truje, wiedźmin to, wiedźmin tamto czy inny władca ppierścieni. Do mnie trafi Szklany tron, to jest moje odkrycie i uważam, że jest to prawdziwa rewelacja. Zresztą nie jestem osamotniona w tej opinii. Tak jak części poprzednie tom 3 czyta się rewelacyjnie, aż za dobrze, bo nawet niewiadomo kiedy dociera się do ostatniej strony. Dla mnie to było jak najbardzie naturalne, że sięgnę po nią, musiałam się dowiedzieć co będzie dalej, i bardzo mi się podobała w całej rozciągłości.
  • 3
22.10.2015
dziedzictwo ognia
veronicav
Bardzo długo czekałam na tą część i od razu jak się pojawiła zakupiłam i pochłonęłam w dwa dni. Cieszy mnie pojawienie się nowych postaci i wątków i niektóre zaskakujące momenty. Jest tylko jedno ALE.. Mam wrażenie, że autorka troszeńkę zgubiła wenę twórczą, ponieważ zauważyłam, pojawienie się kilku motywów ściągniętych z innych książek innych autorów. I może nie jest to 100% "ściągnięcie", ale występują podobieństwa i ktoś kto przeczytał większą ilość dzieł z gatunku fantasy to na pewno zauważy. Mimo wszystko polecam jako kontynuację, bo książkę czyta się bardzo dobrze, szybko i przyjemnie.
  • 5
08.10.2015
Dziedzictwo ognia
Natalia Leszkiewicz
Co tu dużo pisać... książka jest fantastyczna. Warto było na nią czekać. Autorka spisała się na medal, w książce jest walka, humor, przyjaźń, wątek miłosny, czyta się ją z ogromną przyjemnością. Polecam :)
  • 5
05.10.2015
Dziedzictwo ognia
Monika Szulc
Długo wyczekiwana, upragniona, trzecia część cyklu „Szklany Tron” w końcu trafiła w moje ręce! „Dziedzictwo ognia” już od pierwszych stron wyzwala emocje, których nigdzie niezaznanie!

Celaena po śmierci przyjaciółki wyrusza do Wendlyn, bo to jedyne miejsce gdzie może być bezpieczna, jednak nikt nie przypuszczał, że to tam, młoda kobieta zmierzy się z największymi demonami przeszłości i śmiercionośnymi potworami. W Adarlanie również emocje nie opadają, a przyjaciele Celaeny nie próżnują i starają się pomóc, dawno zaginionej królowej.

Wielowątkowość tej serii chwilami przyprawia o zawrót głowy, ale również zapewnia nie lada rozrywkę czytelnikowi. Książka krąży wokół trzech, głównych kwestii. Pierwsza dotyczy Adarlanu i wydarzeń, które się tam rozgrywają. Chaol nadal nie potrafi pogodzić się z prawdziwą naturą Celaeny i choć w pierwszym tomie zaprezentował się, jako silny i opanowany kapitan Królewskiej Gwardii, a obraz jego osoby utrzymywał się w kolejnej książce, oczywiście do czasu, to tu pokazał się, jako niezdecydowany, wkurzający mężczyzna, który nie wie, czego chce. Naprawdę polubiłam tę postać, mocno zarysowany wątek miłosny w poprzednim tomie mnie zadowolił, to rozumiem, dlaczego „Dziedzictwo ognia” zostało pozbawione tęgo aspektu, z każdą kolejna stroną pojmowałam uczucia targające bohaterami i ostatecznie cieszę się z tego, jak autorka poprowadziła tę sprawę. Jeśli mowa o Adarlanie, to oczywiście nie mogło zabraknąć Doriana, któremu nadal współczuję. Jest to porządny mężczyzna, który ma cały czas pod górkę, a teraz jego życie skomplikowało się jeszcze bardziej. Poznajemy również nowego bohatera. Aedion, bardzo gładko wślizgnął się w moje łaski i czuję, że szybko ich nie opuści, to postać z wielkim potencjałem.

Drugi wątek dotyczy przygód Manon i był on bardzo tajemniczy. Historia czarownicy nie wciągnęła mnie tak jak oczekiwałam, a wolno tocząca się akcja, momentami nudziła. Nie wychwyciłam powiązania, ani głębszego znaczenia Manon w książce, lecz w pewnej chwili zaczęłam ją naprawdę poznawać i interesować się jej losami. Dopiero pod sam koniec zrobiło się ciekawie w tej kwestii. Zastanawiam się, czym zaskoczy ta bohaterko, która jest pozbawiona uczuć i współczucia, być może ktoś skruszy pancerz, którym się otoczyła?

I teraz najważniejsza część! Celaena i jej przygody w Wendlyn. Dziewczyna na miejscu musi wykonać pewne zadanie, by poznać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Pomaga jej w tym Rowan. Och, co ten bohater wyprawiał z moimi uczuciami. Sposób, w jaki traktował Celaene był druzgocący i musze się przyznać, że żal, smutek i poczucie winy, które podsycał w bohaterce, wycisnęły całkiem sporo moich łez. Co się tyczy bohaterki, to w końcu mamy możliwość poznania jej przeszłości i sposobu myślenia odnośnie swojego dziedzictwa.


Nieważne jakie imię ostatecznie przywdziej bohaterka, dla mnie zawsze pozostanie Celaeną o ognistym sercu i niezłomnej determinacji. Uwielbiam ją i jeszcze raz uwielbiam. Przygody młodej kobiety i tego gbura, Rowana, były dla mnie priorytetem i delektowałam się każdą chwilą poświęconą właśnie im.

Wspominając poprzednie tomy, zauważalna jest ewolucja, jaką przeszła seria. Początkowo była to przygoda płatnej morderczyni, która z biegiem czasu nabierała ważności i głębszego znaczenia. Nie przypuszczałam, że poznany przeze mnie nowy świat, okaże się nasycony magią. Pomimo, że „Dziedzictwo ognia” momentami mnie rozczarowało, mam tu na myśli Manon, to i tak książkę uważam za najlepszą z serii. Mroczna, przesycona akcją, z dobrze skrojoną fabułą i ciągle narastającym napięciem, plasuje się wysoko na liście książek fantasy i myślę, że każdy może się w niej zatracić, bez względu na wiek czy płeć.

„Dziedzictwo ognia” wywołuję skrajne emocje, a po zakończeniu pozostawia czytelnika w skrajnym osłupieniu. Mało, mało, mało! Krzyczy moje serce i już tęskni za perfekcyjnie wykreowanymi bohaterami, bo w swojej niedoskonałości są idealni. Popełniają błędy i to jest cudowne. Epickie walki, wielowątkowa historia i zaskoczenie, którego z pewnością doznacie kilkakrotnie, zagwarantują niezapomniane przeżycia.

Polecam 5+/6
05.10.2015
Dziedzictwo ognia
Nina Wolska
Świetna kontynuacja cyklu Szklany Tron. Cała seria jak dotąd ogromnie mi się podoba i z wytęsknieniem czekałam na tom Dziedzictwo ognia. Powieść niezwykle mnie wciągnęła, jest porywająca i poruszająca. Postaci..również wyjątkowe i zapadające w pamięć. Bardzo lubię książki takie jak ta – takie, które potrafią budzić emocje.
30.09.2015
Seria którą pokochałam za wyjątkowy klimat
Amelia Wolska
Szklany tom to seria którą pokochałam od razu za wyjątkowy klimat. Czasami bywa tak, że trafiasz na jakąś książkę i już na samym początku wiesz że ją polubisz, za wszystko, także za fabułę i bohaterów. Dwie pierwsze części przeczytałam jednym tchem i już nie mogłam się doczekać kiedy sięgnę po tom trzeci, Dziedzictwo ognia. Ta część zawiera w sobie to wszystko co szczególnie cenię w książkach. Podoba mi się kreacja głównej bohaterki, zresztą pozostali też są bardzo wyraziści, budzą przede wszystkim ogromne emocje, nie można przejść obok nich obojętnie-a to bardzo lubię w książkach. Sarah J. Maas pisze tak sugestywnie i obrazowo, że czytając, poszczególne sceny mam cały czas przed oczami. A po cichu przyznam się, że nawet nie przypuszczałam, że kolejne części serii, w tym Dziedzictwo ognia będzie tak dobre, że będę wynajdywała sobie pretekst by wrócić do przerwanego czytania, podczas gdy w międzyczasie czekały na mnie inne zajęcia :-)Tak więc niesamowite, polecam wszystkim fanom tego typu książek!!
  • 5
26.09.2015
W imię miłości, w imię przyjaźni, w imię więzi krwi
slonia49
"Dziedzictwo ognia" to opowieść o dziewczynie, która ucieka zarówno przed przeszłością, jak i przyszłością. Ciągła walka ze sobą, światem pozwala jej jednak spotykać wartościowych ludzi na drodze, którzy swoim zachowaniem i działaniem zmuszają ją do podjęcia walki: w imię miłości, w imię przyjaźni, w imię więzi krwi.
3 tom napisany przez Sarah J. Maas przyciąga wielbicieli Aelin i nie chce puścić. Ten stan trwa aż do końca książki. A jest ona naprawdę wyjątkowa! Powoduje to kilka elementów. Przede wszystkim w świat Celaeny dostaje się jeszcze więcej magii. Miłośników fantasy ucieszy z pewnością fakt, że magia ta staje się coraz bardziej tajemnicza, a ponadto jej zasięg i moc przybiera niewyobrażalną skalę.
Kolejna rzecz, która zasługuje na uwagę to wprowadzenie przez autorkę nowego sposobu narracji. Przez rozdzielenie losów Celaeny, Doriana i Chaola Mass podzieliła książkę na 3 światy, które czytelnik może na bieżąco śledzić. Jakie to światy?
Dorian akceptuje to kim jest i uczy się, jak radzić sobie z czystą, nieskrępowaną mocą. Chaol pragnie być wciąż wierny królestwu i ukochanej. Trochę zajmuje mu stwierdzenie faktu, że królestwo tworzą ludzie, nie król-tyran. Celaena musi z kolei zmierzyć się z przeszłością i zaakceptować ją, aby móc ruszyć przed siebie. Pomaga jej w tym dość szorstki Rowan.
Nieoczekiwanie pojawia się także kolejna bohaterka, którą jest tajemnicza czarownica o imieniu Manon. To właśnie między nią a tajemniczą bestią, Abraxosem, zawiązuje się niezwykła więź.
W świecie Celaeny spotkamy się z wieloma osobami, które posiadają tak odmienny charakter; które mają zupełnie inne priorytety, a mimo to potrafią połączyć się i stworzyć siłę o zdumiewającej mocy.
"Dziedzictwo ognia" to książka, która cały czas trzyma w napięciu, zaskakując przy okazji czytelnika. A dla starych weteranów tego gatunku jest to bardzo ważne. Póki co, to zdecydowanie najlepsza część z całego cyklu. Nie zapominajmy jednak, że na rynku amerykańskim już niebawem pojawi się 4 tom. Jeśli 3 część była tak dobra, to dech mi zapiera w piersi na myśl o kolejnej dobrej książce, która mnie całkowicie pochłonie.
12.09.2015
dlaczego nie ma ebooka
Arek Urbanczyk
brak ebookow tomow 2-4 to jakis pomylka nie kazdy czyta z papieru
  • 5
09.09.2015
Ta, w której żyłach płynie ogień.
tygrysica
Dziedzictwo ognia to trzecia część serii Szklany tron autorstwa Sarah J. Maas. Amerykańska pisarka swoją przygodę z pisaniem zaczęła jednak dużo wcześniej. Na stronie www.fictionpress.com każdy z nas może prześledzić początki tej historii, które zaczęły się, kiedy autorka miała 16 lat. Autorka wspomina, że Szklany tron powstał dzięki fascynacji bajkami disneya oraz ich ścieżkami dźwiękowymi.

Dziedzictwo ognia opowiada dalsze losy Celaeny, której w końcu udało zmierzyć się z demonami głęboko ukrytymi w niej. Sardothien wyrusza do krainy przodów swej matki. Wysłana zostaje tam z misją, jako Królewska Obrończyni. Jej misja polega na zamordowaniu Króla wraz z jego synem. Kiedy przybywa na nowy kontynent jej postanowienie jednak ulega zmianie. Decyduje się poszukać odpowiedzi na nurtujące ja pytania, które mogą ocalić świat. Poszukiwania zaprowadzą ją do ciotki, która jest nieśmiertelną królową Fea. Od tej pory nic nie będzie już takie samo.
Książka jednak oprócz tego, co dzieje się z Celaeną prowadzi nas przez jeszcze dwie historię. Pierwszej wydarzenia mają miejsce w stolicy Adarlanu, gdzie młody kapitan nawiązuje „przyjaźń” z rebeliantami. Druga natomiast przenosi nas w góry, gdzie Król ukrywa swoją tajną armie, z której pomocą pragnie zniszczyć świat.
Wszystkie te historie składają się w jedną przerażającą całość. Pytanie tylko czy Królowa będzie wstanie powstać za grobu i ocalić świat?

Trzecia część jest moim zdaniem najlepszą jak do tej pory. W końcu mamy możliwość poznania większej ilości jakże cennych szczegółów, dzięki którym możemy lepiej zrozumieć postępowanie głównej bohaterki oraz całą sytuacje. Do tego autorka wprowadza wielu ciekawych bohaterów. Tych dobrych, a także złych.
Akcja natomiast nabrała tempa. Szybkiego tempa. Ciągle trzymając nas w napięciu. Bywały takie momenty, że chciałam rwać sobie włosy z głowy, ponieważ autorka w kulminacyjnym momencie sceny przeskakiwała do wątku wiedźm czy Adarlanu. Doprowadzało mnie to do szału. Ale w końcu uświadomiłam sobie, że dzieje się to celowo. Powoduje tym, że nie możemy oderwać się od książki. Pragniemy szybciej oraz więcej przeczytać. Podejrzewam, że jeśli obowiązki pozwoliłyby mi na to, aby się mogła czytać nieprzerwanie na pewno bym się od niej nie oderwała.
Książka ta wzbudziła wiele emocji we mnie. Oprócz wcześniej wspomnianego „wyrywania włosów” były również momenty gdzie się śmiałam, płakała i krzyczałam w głowie do Chaola „OGARNIJ SIĘ CZŁOWIEKU W KOŃCU!” albo do samej Celaeny „GŁUPIA KOBIETO ZDECYDUJ SIĘ, CZEGO CHCESZ.”. Takich krzyczących myśli było pełno. Śmiało mogę nazwać ją emocjonującą.

Uwielbiam, kiedy autorzy w swoich książkach umieszczają tak zróżnicowane charakterowo postacie. Autorka pokazuje nam rozdarcie i ciężkie wybory, kiedy musimy wybrać między tym, co uważamy za słuszne, a tym, w co wierzyliśmy całe dotychczasowe życie. Podobnych historii i rozterek jest dużo więcej, dzięki którym bohaterowie wydaję się bardziej ludzcy. Realni.
Jak wspomniałam w przypadku części pierwszej bardzo utożsamiłam się z główną bohaterką. Wszystko, dlatego że mimo przeciwności losu udało jej się podnieść z dna. Ale również, dlatego, że na zewnątrz jest większość czasu twardą kobietą, która stara się wywalczyć dla siebie jak najlepsze życie, mimo, że w środku dręczą ją demony, z którymi nie tak łatwo jest wygrać.
Oprócz postaci Celaeny urzekli mnie również panowie. Pewnie to nic dziwnego ze względu, iż jestem kobietą. Jednak w życiu naprawdę trudno odnaleźć takich naprawdę męskich mężczyzn, których można by nazwać stu procentowymi. Zwłaszcza w obecnych czasach. Właśnie dzięki takim książkom możemy mieć dalej nadzieje, że gdzieś tacy istnieją. A sama autorka nie żałowała nam takich mężczyzn. (Ech żeby jeszcze takich łatwo było odnaleźć w życiu.)

Autorka także do tej części dołączyła mapę kontynentu.

Śmiało mogę powiedzieć, że jeśli tak dalej pójdzie Sarah J. Maas dorówna kiedyś mistrzyni fantastyki Trudi Canavan. Świat wykreowany przez młodą autorkę jest tak wciągającą i świetną historią, że trudno jej się oprzeć.

Ps. Rowan jest cudowny, ale ciągle kibicuje Chaolowi!

Pozdrawiam,
A.