ver: 0.33

Życie na wynos

(okładka miękka)

Autor:
(9)
  • Czytaj fragmentFragment
33,00 zł
26,21 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (10)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
21.06.2017
Pinko
Pamiętacie Emilię Przecinek, bujającą w obłokach pisarkę, która została oskarżona o zamordowanie kochanki męża? Powraca z jeszcze większą dawką... marzycielstwa! Po nieudanym małżeństwie z Cezarym, Emilia zostaje zmuszona przez najbliższych do ożywienia zarówno swojego życia erotycznego, jak i bohaterów jej powieści. Żeby do tego doprowadzić, postanawia założyć sobie konto na sławnym portalu randkowym. W międzyczasie jednak -dosłownie- potyka się o trupa w piwnicy. Informacja o zabójstwie wstrząsa małym, blokowym społeczeństwem, a Emilia (jako kobieta z ogromną wyobraźnią) postanawia rozwikłać tajemnicę sprawcy. Nim jednak odpowiednio zabierze się do sprawy, pałeczkę przejmą dwie ciekawskie staruszki- Adela oraz Jadwiga. Bo gdzie dwie głowy to nie jedna, prawda? Choć moją przygodę rozpoczęłam z wcale niezabawną książką pani Rudnickiej pt. Cichy wielbiciel, to nie odczułam jakoś przeskoku na książki kryminalno- humorystyczne. Nie mam tego za złe, może tak. A wręcz przeciwnie, podziwiam autorkę, że potrafi tworzyć książki tak odmienne gatunkowo. Od tej mojej pierwszej lektury jestem uzależniona od kolejnych książek pani Rudnickiej. I wiem, że podczas czytania humor znacznie mi się poprawi. W kilku ostatnich utworach autorki przede wszystkim króluje śmiech; owszem, prowadzone są niby amatorskie śledztwa, jednak przy niektórych dialogach wątek główny zwyczajnie schodzi na dalszy plan. Kiedy czytam perypetie Emilii z babciami, po prostu nie mogę się oderwać. I przestać uśmiechać jak ten przysłowiowy głupi do sera. Wynik śledztwa już nie jest dla mnie taki ważny- liczą się zabawne chwile. Tak jak w poprzedniej części Granat, poproszę!, tak i w tym tomie na pierwszy, postaciowy plan wysuwa się Jadwiga z nieodłączną Adelą. To właśnie te dwie bohaterki napędzają zabawne sytuacje. Wiadomo, staruszki bywają ciekawskie, a kiedy ma się do czynienia z dwiema jednocześnie... i to pod jednym dachem... wszystko może się wydarzyć. Nic dziwnego, że cała sprawa morderstwa trafiła w ich gust i postanowiły odnaleźć sprawcę. Przy okazji dążąc do skłócenia blokowej społeczności... ale przecież liczy się wynik, prawda? Życie na wynos bawi, obdarowując nas chwilą relaksu i niepohamowanego śmiechu. Tym razem bardziej intrygowały mnie sprawy sercowe (a dokładniej relacja między Emilią a przystojnym policjantem Żurkowskim), niż wytypowanie mordercy. Polecam i tyle! Jestem bezkrytyczna, wiem ;)
  • 5
18.06.2017
Aneta Wiśniewska
“Życie na wynos” to druga po “Granat poproszę” książka Olgi Rudnickiej o Emilii Przecinek. Drobna, niepozorna (150 wzrostu raczej nie jest czymś wyróżniającym się szczególnie) autorka romansów i jej rodzinka. Kropka, która zachowuje się, jakby od razu była dorosła i wydaje się być jedyną myślącą trzeźwo osobą w domu, Kropeczek, który, gdy tylko może próbuje uciec od babci (jednej i drugiej) w między czasie fantazjując o seksownej sąsiadce z góry. Babć przedstawiać już chyba nie trzeba – typowy portret pokolenia. Każdy chyba zna ten typ, że z każdym skrzypnięciem podłogi zza drzwi wychyla się białogłowa uważnie obserwując twój ruch i wie lepiej niż nawet ty kto z kim, gdzie i o której. Tutaj jest to samo, tylko, że skoro nieszczęścia chodzą parami, to babcie też są dwie. Niesamowity humor sprawia, że nie raz wybuchałam głośno śmiechem. (Zanotować, nie czytać w komunikacji miejskiej. Ludzie zaczynają wtedy na ciebie dziwnie patrzeć jak co chwilę śmiejesz się do siebie). Co prawda, pierwsza część wydawała mi się nieco lepsza, to jednak nie czuje się rozczarowana. Czekałam na tą książkę i nie mogłam sie doczekać kiedy w końcu trafi w moje ręce. Dobrze było wrócić do tej rodzinki. Olga Rudnicka to autorka w której książkach zakochałam się bez pamięci i chętnie do nich wracam. Nie inaczej było tym razem
  • 4
16.06.2017
Perypetie autorki powieści
Basia
Autorka powieści, dzieci pisarki oraz matka i teściowa , to towarzystwo mieszkające w jednym mieszkaniu. Dodajmy do tego trupa w piwnicy i akcja nabiera tempa. Myślę, że wywoła uśmiech u każdego.
  • 5
13.06.2017
knigoholiczka
Nie wiedzieć dlaczego- bardzo długo zbierałam się do napisania tej recenzji. Chyba po prostu nie było sprzyjających okoliczności. Ale nareszcie się udało i mogę podzielić się z Wami opinią na jej temat. "Życie na wynos" to powieść, przy której naprawdę trudną rzeczą jest zachowanie powagi i nie śmianie się. Jeżeli jesteście dopiero przed lekturą muszę Wam coś zasugerować. Jest to ważne- nie popełnicie wtedy takiego błędu jak ja. Nie zaczniecie czytać... od drugiego tomu. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, nie pomyślałam by sprawdzić opis (autorka przez ostatnie książki odeszła od pisania wielotomowego). Na szczęście ma wielu odniesień do poprzedniej powieści- o tym, że to kontynuacja dowiedziałam się niemal przy końcu. Jak wspomniałam- śmiechu było co niemiara. Przez moment zastanawiałam się czy przy kryminale wypada śmiać się w głos. Nie było jednak innej rady- musiałam, po prostu musiałam. Zdaję sobie sprawę, że może to wyglądać to dziwnie. Emilia, która, jak się okazuje, czytelnicy mieli okazję poznać w powieści "Granat poproszę" to pisarka. Tym razem całkowicie wbrew sobie wplątuje się w aferę kryminalną. W piwnicy bloku, w którym mieszka znajduje ciało mężczyzny. Długo nie można ustalić kto to jest. W mieszkaniu Emilii Przecinek częstymi gośćmi stają się policjanci. Ta czarna komedia po prostu "kupiła" mnie. Wyraziste, prześmieszne postacie, ciekawa akcja przekonują do powrotu do świata Emilii i jej rodziny. Choć od jej matki i byłej teściowej-- strzeż nas Boże! Kto zabił? Dlaczego? Nie udzielę Wam odpowiedzi na to pytanie, za to zachęcam do sięgnięcia po tę powieść. Ja już planuję nadrobić "Granat poproszę" i liczę na to, że uda mi się to w niedługim czasie.
  • 4
09.06.2017
Kto czyta - nie pyta
Emilia Przecinek znów wpada w kłopoty… Jeszcze przed chwilą jej największym problemem było stworzenie erotycznej sceny w aktualnie pisanej książce, a teraz nagle pojawia się trup. Dzieci się mądrzą, babcie szaleją, agentka mdleje, a ona biedna nieudolnie próbuje zapanować nad sytuacją. Życie na wynos jest kontynuacją Granat poproszę. Obie książki opowiadają bowiem o szalonej rodzinie Przecinków. O fabule nie mogę zbyt wiele mówić, ważne jest jednak to, że znów pojawia się trup, którego znajduje biedna Emilka. Teściowa i matka tradycyjnie nie dają za wygraną i na własną rękę pragną rozwiązać śledztwo. To właśnie one grają w tej książce pierwsze skrzypce, więc jest naprawdę wesoło! Autorka miała świetny pomysł, aby stworzyć duet szalonych i młodych duchem staruszek. Uwielbiam styl Olgi Rudnickiej i chociaż tym razem fabuła była dla mnie przewidywalna, a wątek kryminalny w ogóle nie zachwycił, to i tak doskonale się bawiłam. Lekki i skrzący się dowcipem język, humor sytuacyjny i ciepło rodzinne, jakie biło z książki stanowczo wystarczają do tego, żeby dać odpocząć od problemów codzienności. Sama mam podobnie zwariowaną rodzinę, więc Życie na wynos czytało mi się podwójnie dobrze. Żałuję, że nie zostały bardziej rozwinięte wątki relacji między bohaterami i romantyczne podboje Emilki. Uwielbiam tę bohaterkę za jej nieporadność i oderwanie od rzeczywistości, więc chętnie potowarzyszyłabym jej na większej ilości randek w ciemno! Jestem jednak pewna, że jeszcze będę się mogła spotkać z Emilką, świrniętymi starszymi paniami, Kropkiem, Kropką i przystojnym policjantem. Oj, coś czuję, że będzie się działo i bardzo na to czekam!
  • 2
01.06.2017
Justyna Wrobel
Jestem rozczarowana ta ksiazka. Po tym jak bardzo podobal mi sie "Cichy wielbiciel", mialam nadzieje na lekture w podobnym stylu. Niestety ksiazka przegadana... Mozna by ja strescic w 20 stronach.
  • 5
31.05.2017
rozyckamarika
Kolejna genialna książka Olgi Rudnickiej! Książka opisuje dalsze losy bohaterów ''Granat poproszę'', kolejne przygody pisarki Emilii Przecinek, jej dzieci oraz matki i teściowej. Przezabawna dawka śmiechu z chwilami grozy. Polecam wszystkim tą oraz inne książki Olgi!
  • 5
08.05.2017
KAtarzyna Sapierzynska
Na powieściach autorstwa Olgi Rudnickiej powinno być zamieszczone ostrzeżenie; nie czytać publicznie, czytanie grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu. Po książki pisarki sięgam z zamkniętymi oczami i zawsze jest to ogromna przyjemność i świetna zabawa. "Życie na wynos" jest kontynuacją przygód zwariowanej pisarki Emilii Przecinek i jej rodziny, którą to mogliśmy poznać w tomie pt. "Granat po proszę". Niech jednak nie martwią się ci, którzy nie mieli okazji przeczytać pierwszej części, śmiało można czytać obie książki niezależnie. Tym razem Emilia biedzi się nad kolejną książką, ale ma pewien zastój w pisarstwie. Nijak nie może ruszyć do przodu. Wszystko i wszyscy dookoła mimo starań zamiast jej pomagać tylko przeszkadzają. Mistrzyniami zamieszania są dwie starsze panie; matka i teściowa Emilii. Sytuacji oczywiście nie ułatwia fakt. że w piwnicy apartamentowca, w którym mieszkają Przecinkowie zostaje znaleziony trup. Rzecz jasna zwłoki odnajduje nasza niezastąpiona i lekko oderwana od życia doczesnego pisarka. "...One się nie zalały w trupa. One muszą być trupem! Chciała to zignorować. Naprawdę. Chciała odwrócić się na pięcie, wrócić do siebie i zapomnieć o pijanych nogach. Ale nie mogła. Zakiełkowało w niej nasionko wątpliwości, podejrzeń i obawy, że dwie harpie mogą mieć rację..." Od tego momentu częstym gościem w ich domu jest policja, która nie ma żadnego tropu, podejrzanych ani motywu dla którego zabójstwo zostało dokonane. Najbardziej podejrzane są babcie, które bardzo chcą pomóc i na własną rękę wykryć sprawcę. Starsze panie mają jeszcze jeden kłopot. Emilia zaczęła bowiem umawiać się na randki. Rzecz jasna, to dobrze, ale jest pewno ale... "...- Oj Adelo, przecież jak znajdzie mężczyznę, to będzie miała kolejną teściową. Musimy trzymać rękę na pulsie. Nie wiadomo jakie babsko wejdzie do rodziny..." Bawiłam się cudownie, tylko zdecydowanie za krótko. Humor autorki od zawsze powala mnie na łopatki. Najbardziej w książkach pani Rudnickiej doceniam to, że sprawa morderstwa oraz domysły, kto jest sprawcą czynu, jest rzeczą drugorzędną. Od tego są zwykłe kryminały. A tu na pierwszy plan wysuwa się świetny humor sytuacyjny, arcyciekawe dialogi wspaniale wykreowanych bohaterów.
07.05.2017
Ruda Recenzuje
Emilia Przecinek, dwie szalone babcie i dwoje nietypowych nastolatków. Podejrzani sąsiedzi. I jeden trup. Czy ta historia nie zapowiada się intrygująco? „Żynie na wynos” to interesujące połączenie powieści obyczajowej z kryminałem. Olga Rudnicka bawi się formą i zabawia stylem. Z jednej strony oferuje nam lekką (a zarazem subtelnie uzupełnioną ważnymi tematami) książkę kobiecą, która z pewnością przypadnie do gustu czytelniczkom żądnym rozrywki i fankom autorki. Z drugiej poprowadzony przez nią wątek kryminalny ciekawie uzupełnia całość i dodaje jej nieco dreszczyku. Przy tej powieści łatwo się zrelaksować, zaczytać, a i pomyśleć trochę nie zaszkodzi. W ostatnim czasie czytałam przede wszystkim mocne thrillery i mroczne kryminały, dlatego z pewną ulgą rozpoczęłam lekturę nowej powieści Rudnickiej, licząc na odrobinę humoru i lekką, nieskomplikowaną opowieść. Emilię Przecinek i jej nietypową rodzinę poznałam za sprawą pierwszej części- „Granat poproszę”, która mocno zapadła mi w pamięć. Tym razem autorka kolejny raz angażuje nas w rodzinne perypetie zwariowanej pisarki. I znowu spotykamy się z szalonymi babciami, osobliwą młodzieżą i niepowtarzalną agentką, Wieśką. Przede wszystkim jednak skupiamy się na Emilii. 40 lat i co dalej? Po rozwodzie, z odchowanymi dziećmi i dwoma matkami na karku naszej bohaterce przyszło właśnie odpowiedzieć sobie na to pytanie. No właśnie. Co dalej? Chyba czas na nową miłość. Choć Rudnicka podeszła do tematu lekko i z dystansem, łatwo doszukać się tutaj próby odpowiedzi na to pytanie. Czy to już wiek średni? Czy to już rozdział zamknięty w relacjach damsko-męskich? Tych i iście kobiecych kwestii w powieści znajdziemy więcej. O miłości, macierzyństwie, relacjach z rodzicami. Dla tych, którzy cenią takie tematy. Wątek kryminalny również się Rudnickiej udał. Nieskomplikowany, ale intrygujący. Jedno zabójstwo i grono podejrzanych. Sąsiedzi obwiniający się wzajemnie, coraz to nowsze pomyłki i wygrzebane tajemnice, powracanie od Annasza do Kajfasza. Policyjny duet nie miał łatwego zadania. Choć autorka nie stworzyła zaskakującej w treść i bogatej w kryminalną fabułę powieści, wątek ten zdał egzamin. Przede wszystkim dlatego, że wcale nie łatwo wytypować mordercę. A obawy sąsiadów i rodzące się niepokoje z czasem stają się mocno wyczuwalne. Powieści Rudnickiej czyta się lekko i szybko, z dużą przyjemnością i odpowiednią dozą relaksu. W tej również kryje się sporo humoru i uroku, choć moim zdaniem jest słabsza od swojej poprzedniczki. Mam wrażenie, że w dużej mierze wynika to z powtarzających się po raz kolejny sformułowań i żartów, które sympatyczne wcześniej, tutaj nie do końca spełniały swoją rolę, a z czasem lekko nużyły. „Życie na wynos” to powieść przemyślana i dopracowana, stanowiąca zgrabną kontynuację swojej poprzedniczki. Chętnie wróciłam do znanych bohaterów i wraz z nimi zagłębiłam się w niecodzienne śledztwo. Nieco jednak zabrakło mi humoru.
  • 4
03.05.2017
Diane Rose
Olga Rudnicka w Życiu na wynos nie zawodzi. Uwielbiam jej styl, bohaterów, których konstruuje oraz fabułę pełną pomyłek, omyłek i czego tam jeszcze do tego trzeba. Drugi tom nie zawodzi, trzyma poziom pierwszego, chociaż jest odrobinę mniej zabawny (tak, tak podczas czytania pierwszego tomu uroniłam mnóstwo śmiechowych łez, a podczas czytania drugiego śmiałam się, ale płaczu ze śmiechu nie odnotowałam). Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że autorka napisze coś jeszcze o Emilii Przecinek i jej zwariowanej rodzince :)
Zobacz też