ver: 0.33

Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior

(okładka twarda)

Autor:
(44)
39,90 zł
36,99 zł
Oszczędzasz
Wysyłamy w 24h. DARMOWA DOSTAWA do salonów empik
dostępność w salonie
Opis produktu
Dane szczegółowe
Opinie klientów (49)
Dodaj recenzję
Oceń produkt:
*
*
Dodaj recenzję Powrót
W przypadku naruszenia Regulaminu, Twój wpis zostanie usunięty.
  • 5
13.06.2017
Anka
Okładka i prasowe zapowiedzi sugerują idylliczną opowieść o spokojnym życiu na wsi. Ale Rebanks, choć żyje tak, jak żyje z wyboru i niewątpliwie kocha to, co robi, nie rysuje idealnego obrazka. To piękna, ale jednocześnie do bólu szczera historia człowieka, który postanowił kontynuować rodzinną tradycję i hodować owce na tyleż zapierających dech w piersi, co trudnych terenach. W „Życiu pasterza” czytelnik dostaje nie tylko pasjonującą historię terenów, na których od setek lat ludzie hodują owce, ale również historię rodziny, wszystkie towarzyszące im emocje i trudności. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o dojrzewaniu i podejmowaniu własnych wyborów – tych z konieczności i tych, gdy wachlarz możliwości jest całkiem szeroki.
  • 4
21.04.2017
kejiti
"Więź z ziemią, na której żyjemy, rodzi się i umacnia dzięki temu, że wytrzymujemy na niej wszystko, co zsyła na nas przyroda. Jesteśmy doświadczani przez siły natury tak samo jak krzewy górskiej jarzębiny przygięte do ziemi, potargane i poskręcane. (...) Te doświadczenia kształtują nas, sprawiają, że stajemy się tym, kim jesteśmy". "Życie pasterza" to opowieść o świadomym wyborze życia w zgodzie z naturą. Ale nie tego idealizowanego, w pięknym domu w stylu eko, długimi śniadaniami na werandzie, czy lampce wina przy dźwiękach świerszczy o zachodzie słońca, które wielu z nas ma przed oczami myśląc o życiu na wsi. To historia życia na farmie pełnej ludzi i owiec, gdzie od wschodu do zachodu, zwłaszcza zimą trwa walka z czasem i każda minuta pracy jest na wagę złota. To wieś której rytm wyznaczają pory roku, cykl życia owiec i pogoda. A jednak dla Jamesa Rebanksa, głównego bohatera i autora książki jest to wymarzona ścieżka. Choć twarda i kamienista, dla wielu wręcz nie do przejścia, dla niego to najlepsza z dróg, którą wybiera dla siebie i swojej rodziny. Ciężka praca i bliskość natury przywołują sceny z "Chłopów" Reymonta. Ale jest tam też posmak lirycznych wierszy poetów Krainy Jezior, które zachwycają niezwykłym krajobrazem dziewiczych zakątków Anglii. James docenia piękno swej ziemi i potrafi się nią zachwycić. Ma też naturalną umiejętność bycia tu i teraz, o której ludzie na wielu kursach mindfullness mogą tylko marzyć. Główny bohater całkowicie "zanurza się" w tym, co robi. Kocha to. Dzięki temu czuje się szczęśliwy. Choć dla wielu może opisy przygotowania owiec na konkurs czy sposób dbania o maciorki w porze wykotu mogą zdawać się zbyt długie i szczegółowe, mnie dobrze się je czytało, bo autorem ich jest pasjonat. Osoba, która lubi to co robi. Która, czuje się spełniona. Życzyłabym sobie znaleźć właśnie taki własny kawałek świata, w którym będę się czuć "na właściwym" miejscu.
  • 4
08.04.2017
Anna K.
Żyjemy w ciągłym pośpiechu, gubiąc dni uciekające jeden po drugim. Skupiamy się na pracy, zadaniach i często nie mamy czasu dla siebie i najbliższych. Może w tej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłaby całkowita zmiana życia? Odcięcie od pośpiechu? Odnalezienie innego celu w życiu? Bohater książki „Życie pasterza” od dzieciństwa wiedział, która droga życiowa jest dla niego najlepsza. Kochał farmę, na której pomagał, odkąd zaczął chodzić, a potem pracował na równi ze starszymi mężczyznami. Lubił życie na wsi wyznaczone przez rytm przyrody- pory roku, noce i dni oraz wspólnotę ludzi pomagających sobie w czasie pracy. Ciężko mu było rozstawać się z ukochanym miejscem nawet na chwilę i z radością do niego wracał. Oczywiście, szukał innej drogi. Próbował życia w wielkim mieście, ale to jeszcze bardziej utwierdziło go w przekonaniu, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Od zawsze czuł, że pracę rolnika i hodowcy owiec „ma we krwi”, że ten sposób życia krąży w jego żyłach, przypominając o sobie nawet w odległych miejscach Anglii. „Życie pasterza” to niezwykle barwna opowieść o hodowcach owiec. W utworze teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami urozmaiconymi anegdotami z codziennego życia. Autor przenosi czytelnika w malownicze rejony Krainy Jezior, przybliżając miejscowe tradycje i zwyczaje. Z wielką miłością opisuje region, w którym się wychował, a jednocześnie z lekkim dystansem patrzy na cywilizację wkraczającą do pracowitego życia pasterza.
  • 5
23.03.2017
ksiazkanonstop
Czy wszyscy jak jeden mąż możemy z czystym sercem i sumieniem powiedzieć, że "to jest moje życie. Nie chcę innego"? Najbardziej chodzi mi o to drugie, krótkie stwierdzenie. Jesteśmy w stanie z uśmiechem na twarzy, z wewnętrzną radością, spokojem postawić taką tezę, w ten sposób, aby słuchacze byli pewni, że my mamy pewność tego, o czym mówimy? Przecież wciąż narzekamy, nie odpowiada nam mnóstwo rzeczy, które tworzą rzeczywistość. W telewizji same nie wnoszące niczego dobrego informacje, piosenki w radio mogłyby być mądrzejsze (kiedyś to były utwory warte słuchania!), za oknem zbyt mało zieleni (jeśli mieszkamy w mieście), hałas (ciężko wytrzymać!), cisza (dlaczego jest tak cicho?!)... wymieniać można w nieskończoność. Tacy jesteśmy. Wiecznie niezadowoleni z zarobków, z pracy... Rzadko, zdecydowanie zbyt rzadko potrafimy docenić piękno tego świata, ptaki pięknie śpiewające, śnieg w zimie, który oczyszcza, upalne lato i gorące słońce, orzeźwiający wiosenny deszcz, barwne liście plątające się pod stopami. "Spróbujmy choć raz wyolbrzymić szczęście, zamiast problemu". Dodałabym tam "i dostrzec piękno...". Na powieść "Życie pasterza" również można narzekać, jak w sumie na wszystkie lektury, lecz na tą... chyba w szczególności. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta, ponieważ jest to książka pozbawiona zaskakujących zwrotów akcji, fabuły, w której czytelnik odnajduje momenty gdzie jego serce bije mocniej. Nie odnajdziemy tutaj tego, co w większości publikacji znajdujemy od razu. Ten tytuł jest Inny. Interesujący lecz może dla kogoś będzie zbyt monotonny. Mnie osobiście ta książka urzekła swoją przede wszystkim prostotą. Bardzo przypadła mi do gustu okładka. Uważam, że ma w sobie to coś, co oczywiście ciężko wytłumaczyć. Główny bohater książki nie wyobraża sobie życia w mieście. Od lat jego przodkowie pracowali z owcami. Zamieszkuje Krainę Jezior i zajmuje się tym, czym parali się jego dziadkowie. Przede wszystkim ceni sobie kontakt z piękną przyrodą. Nie narzeka na brak zajęć. Wspomina ludzi, od których nauczył się najwięcej. Opowiada o swoich korzeniach, o złości, jaka była w nim kiedy musiał spędzać czas w szkole. Od najmłodszych lat pragnął być takim jak jego dziadek. Czas spędzony w towarzystwie owiec, nie jest dla niego stracony. On to uwielbia, w tym odnalazł siebie. To niezwykłe. "Życie pasterza" to pozycja warta przeczytania. To wspaniała odmiana i sposób na wyciszenie, zrelaksowanie. Piękna historia Jamesa Rebanksa, który odważył się żyć w sposób, który jego rodzina wybrała lata temu. Wbrew temu co dyktuje świat. Jest to potrzebna książka. Może nas wiele nauczyć, pokazać inne spojrzenie, inną perspektywę. Może stać się również bodźcem do zmiany życia.
  • 4
21.03.2017
Człowiek na właściwym sobie miejscu.
Kama
’Życie pasterza” Jamesa Rebanksa to książka o człowieku, który wraca z miasta na wieś, na farmę w północnej Anglii, którą jego rodzina prowadzi od kilku stuleci. Życie i praca na wsi staje się sensem jego życia. Brzmi niezbyt oryginalnie? A jednak nie jest to kolejna opowieść, jakich ostatnio wiele – wzruszająca historyjka o tym, jak zmęczony korpożyciem człowiek rzuca wszystko i ucieka na wieś, gdzie zajmuje się hodowlą drobiu, produkcją wina czy sera i oczywiście odnosi oszałamiający sukces, wiodąc równocześnie sielskie życie w nadzwyczaj pięknych okolicznościach przyrody. Nie – to kosmiczna niemal historia o… owcach – bardzo egzotyczna dla większości zabieganych ludzi, niepotrafiących funkcjonować bez najnowszych zdobyczy cywilizacji. To opowieść o ciężkiej pracy, a przede wszystkim o człowieku, który mając niezachwianą pewność, że jest tu, gdzie być powinien, czerpie z tego poczucie spokoju i sensu, tak niełatwe do odnalezienia w dzisiejszym szalonym świecie. James Rebanks na farmie żył od zawsze. Zna od podszewki życie i ciężką pracę w Krainie Jezior – miejscu, gdzie warunki wcale nie są sielankowe – to kraina deszczowa, wietrzna, a lata nie są zbyt długie ani gorące. Pasterz wiedzie proste życie zgodne z rytmem i prawami natury i dobrze mu z tym. Nie potrzebuje najnowszego modelu smartfona, natomiast martwi się zbyt deszczowym latem, które skutkuje niemożnością zebrania siana na czas. Jednocześnie jest człowiekiem spełnionym, pewnym, że dokonał dobrego wyboru – “To jest moje życie. Nie chcę innego”. Nie przypuszczałam, że książka pełna szczegółów dotyczących hodowli owiec może być na tyle interesująca, żeby stać się miłą lekturą na kilka wieczorów. A jednak – wciąga nie gorzej niż powieść sensacyjna.
  • 5
21.03.2017
Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior Idealna podróż w krainę ciszy
Ania
Każdy z nas czytelników jest ów pasterzem, który dąży do osiągnięcia tego celu w swoim życiu poprzez pracę. Praca pasterza do łatwych nie należy.Należy być bardzo dobrze przygotowanym na tego rodzaju wyprawę. Obowiązkowo wziąć ze sobą ubranie robocze,śniadanie, kanapki , buty, psy pasterskie. Wspólna praca podczas wyprawy przynosi pozytywne rezultaty jeśli zna się osoby i wie, że można na nie liczyć w każdej sytuacji. Osobą dowodzącą podczas wypraw pasterskich jest w grupie najstarszy pasterz – Alan, który prowadzi swoją silną drużynę od najmłodszych pasterzy, kobiety oraz uczestnik główny bohater , autor książki James Rebanks . Pasterze czują się we wspólnym gronie spełnieni, nikt ich podczas pracy nie pospiesza. Mają w sobie radość fizycznego wysiłku. W tym zawodzie nie ma czasu na nudę, nie istnieje dla nich świat smar fonów. Liczy się wyłącznie praca, która daje satysfakcje, spełnienie, a czasem powód do dumy z jej wykonywania. James Rebanks w fantastyczny sposób opisuje swoją biografię z życia zawodowego poprzez powrót do lat dzieciństwa , tradycji rodzinnej – rolnictwo , pasterstwo, prostota życia w oazie ciszy. Każdy rozdział zawiera interesującą treść , która jest napisana językiem zrozumiałym dla czytelnika, który lubi poznawać pasję zawodową pisarza. Jako czytelniczkę moją szczególną uwagę zwrócił rozdział przed ostatni, w którym po przeczytaniu niego można zadać sobie pytanie dotyczące życia zawodowego: Czy jestem z niego zadowolona i gdybym miała możliwość zmian zawodu czy dokonałabym ich? James Rebanks nie zapomina o przedstawieniu historii z życia rodzinnego w tym losy dziadka, rodziców, dzieci, żona , zwierzęta, wyjazdy, w których zadaje pytania o sens życia innych napotkanych ludzi. Autor powieści pt. „Życie pasterza Opowieści z Krainy Jezior ‘’ zaskoczył mnie szczerością , martwi się o młode pokolenie pasterzy czy przetrwa? James Rebanks to bardzo pozytywny autor powieści, bohater, który chce podzielić się swoją pasją z czytelnikiem i po części chciałby aby każdy z czytelników odnalazł się cząstkę życia w sobie. Oprawa miękka, 331 stron, wydana przez Wydawnictwo Znak. Zapraszam Cię czytelniku do odkrycia wielu dróg natury, ciszy i spokoju, poznania ludzi z pasją, którzy kochają swój zawód do przeczytania tej książki.
  • 4
19.03.2017
Jedźmy w Bieszczady
Ewelina Nurczyk
Opowieść z innej planety – bo niewielu z nas jest w stanie w pełni zidentyfikować się z bohaterem, który świadomie i z uporem prowadzi życie tak skrajnie odmienne od naszego. James Rebanks zabiera nas do angielskiej Krainy Jezior, którą znamy dobrze z literatury romantycznej. Tym razem jednak przedstawia własną wersję wydarzeń – opowieść autochtona, który na turystów z literackimi przewodnikami w dłoni patrzy nieco pobłażliwie. Jego dni upływają na ciężkiej pracy hodowcy owiec, a nie poetyckich spacerach. Z tego punktu widzenia historia jest fascynującym zapisem refleksji na temat własności – czy Kraina Jezior należy do lokalnych pasterzy, hodowców i farmerów, do turystów nadciągających z całego świata, do duchów martwych poetów, a może do państwowych funduszy, jako część narodowego dziedzictwa? Opisy rytmicznej codzienności, niestroniące od informacji o trudzie, brudzie i wszelkiego rodzaju nieprzyjemnościach, potrafią przykuć uwagę czytelnika, a autor jak na pasterza doskonale posługuje się językiem (po lekturze będziesz wiedzieć czemu!). Ci, którzy spodziewają się wrażeń, mogą szukać innej pozycji – ta książka dostarcza zgoła innych doznań. To co, rzucamy wszystko i jedziemy w Bieszczady?
19.03.2017
Z dala od zgiełku...
Kamil Basicki
Książka Jamesa Rebanksa, którą „New York Times” ocenił jako arcydzieło jest w dużej mierze dziełem o zabarwieniu nostalgicznym. Narratorem tejże powieści jest James Rebanks, który wychowywał się w Krainie Jezior, zaiste, jednym z najpiękniejszych zakątków Wielkiej Brytanii. Po latach życia w wielkim mieście wraca w rodzinnie strony, snując wspomnienia o sielskich latach dzieciństwa. Główne role w powieści grają zwykli ludzie, wstający codziennie rano do swych owiec, pracujący ciężko i przede wszystkim kochający to, co robią. Historia opowiedziana przez Autora jest apologią życia bez pośpiechu, jak to się często mówi „zgodnie z naturą”. Rzecz rzadko spotykana w dzisiejszych czasach w których znaczna część ludzkości zajmuje się wklepywaniem niewiele znaczących cyferek w korporacyjne komputery. „Życie pasterza…” skojarzyło mi się z filmem „Dobry rok” z Russelem Crowe. Tam również główny bohater, bogaty makler giełdowy postanawia wrócić na wieś. Może jest to recepta na coraz szybsze tempo życia i poczucie braku sprawczości, wpływu na cokolwiek. Taki jest niestety nowoczesny świat. Kraina Jezior przedstawiona przez Autora jako miejsce, gdzie zachowały się tradycyjne wartości od których odchodzi się w zlaicyzowanym i kosmopolitycznym świecie. Książka Jamesa Rebanksa może być zatem odtrutką na otaczająca nas rzeczywistość i świetnym pretekstem do przemyślenia własnego życia i jego priorytetów.
  • 3
19.03.2017
Kochając życie
Agata
Autobiografia pasterza Jamesa Rebanksa zyskała wielką popularność na całym świecie. Autor wychowywał się i od dziecka pracował na farmie w Krainie Jezior, na górzystym terenie północno-zachodniej Anglii, w hrabstwie Kumbria, a jego rodzina od pokoleń związana była z hodowlą owiec, czyli głównym trzonem lokalnej gospodarki. Jego książka „Życie pasterza” to z jednej strony hołd złożony ludziom, którzy pozostającą wierni swojej małej ojczyźnie, kochają ją i żyją w symbiozie z naturą, a z drugiej jest to prezentacja etosu pracy i wyjątkowych zasad, jakimi kierują się farmerzy. Życie na wsi wcale nie jest łatwe, czego Rebanks absolutnie nie ukrywa. Opis pracy i problemów, z jakimi zmagają się pasterze, nie został przez autora ugładzony, wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że farmerzy to ludzie ze stali. Pracują w bardzo trudnych warunkach, bez możliwości odpoczynku, niezależnie od pogody, własnych ograniczeń, chorób czy złego samopoczucia. Na farmie nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, choć powodów do tego, by padać ze zmęczenia lub ulec ciężarowi trudności nie brakuje. Pasterze są ekstremalnie zaradni i niestrudzeni, ich praca wymaga wiedzy, czasem wyczucia i intuicji, ale też doświadczenia, rozwagi i siły fizycznej, a często także konieczności podejmowania trudnych i odpowiedzialnych decyzji. Rebanks i osoby z jego otoczenia uosabiają cechy, które dziś stają się coraz bardziej niemodne – są pracowici, uczciwi, związani ze swoim miejscem urodzenia, pozbawieni chęci zdobycia bogactwa. Ich celem jest życie z godnością, w zgodzie z naturą i odwiecznymi zasadami wypracowanymi przez ludzi gór. Do tego są honorowi, ufają sobie wzajemnie, służą pomocą, są wobec siebie równi, bez względu na status zawodowy czy finansowy. Łamanie tych reguł oznacza społeczny ostracyzm. W niemal mistyczny sposób odczuwają połączenie z przeszłością i przodkami, bo ich życie prawie całkowicie przypomina to, jakie prowadzili poprzednicy, toczy się tym samym, niezmiennym rytmem. To zdumiewające, ogromnie silne poczucie przynależności do tradycji oraz do swojego terytorium wynika z autentycznego zaangażowania w pracę i aktywnego uczestnictwa w cyklu natury. Ten styl życia napawa pasterzy dumą, która jednak daleka jest od zarozumiałości. Te wszystkie przymioty doskonale definiują to, kim są farmerzy z Krainy Jezior. Pomimo tych zalet pasterze są bardzo niedoceniani i uważani za gorszą klasę społeczną, głównie z uwagi na brak wykształcenia i brak ambicji, by robić wielkie kariery zawodowe i wyjeżdżać z rodzinnych stron. Rebanks w tym miejscu stawia jednak pytanie, jaki rodzaj wiedzy jest bardziej wartościowy – czy ta akademicka, czy też ta płynąca ze znajomości i zrozumienia przyrody, zwłaszcza fauny. Pisarz miał szansę zakosztowania nowoczesności, wielkomiejskiego, wygodnego życia, jednak rozłąka z farmą jedynie upewniła go, że góry i praca pasterza są jego całym światem. Autor w ujmujący sposób udowodnił, że można być szczęśliwym bez niezdrowych aspiracji i roszczeniowej postawy wobec losu i świata, która przejawia się w nieustannym dążeniu, by posiadać więcej, żyć w jak największym komforcie i luksusie, by żyć ciekawiej. Rebanks mówi, że nie pragnie innego życia, cieszy się z tego, które ma, docenia to, co posiada. A czytelników pozostawia z niewypowiedzianym głośno pytaniem: czy to właśnie nie jest ta ścieżka, którą powinno się podążać?
  • 4
19.03.2017
wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska
"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to moim zdaniem bardzo ciekawa i wartościowa powieść, w której autor szczerze przedstawia prawdziwe życie pasterza, ludzi prowadzących farmę i zajmujących się hodowlą zwierząt - w tym przypadku owiec oraz zwyczaje i tradycje wspomnianego regionu. Unika idealizowania, wyolbrzymiania i oceniania, a wręcz stara się przekazać najważniejsze wartości, jakimi kierują się ludzie zamieszkujący ten cudowny region. Pragnie przybliżyć nam pracę pasterza, która wymaga również wielu wyrzeczeń, czasu i ogromnego zaangażowania, a przede wszystkim pasji, wytrwałości i szacunku. Chce także pokazać, że życie z dala od cywilizacji i nowoczesnego świata jest pełniejsze, spokojniejsze, wolniejsze i szczęśliwsze. Przyznaję, że udzielił mi się niezwykle spokojny i pełen uroku klimat stworzony przez James'a Rebanksa. Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat pasterza i farmera, który z wielką pasją i miłością dzielił się swoim życiem i pracą, przeżyciami i doświadczeniami, przeplatając ową historię pięknymi i plastycznymi opisami krajobrazów, wzgórz, pastwisk, a także niekiedy smutnymi, innym razem pełnymi humoru anegdotami i ciekawostkami. Ponadto atutem książki są czarno-białe fotografie (szkoda, że jest ich niewiele) oraz fragmenty przepięknych wierszy kilku pisarzy, które stanowią początek poszczególnych rozdziałów (najbardziej ujął mnie ten, który rozpoczyna część "Wiosna", na pewno będę do niego wracać). Książka przepełniona jest również cennymi i mądrymi cytatami i przemyśleniami na temat życia. Nie ukrywam, że z przyjemnością poddawałam się lekturze tejże opowieści, która wprawiała mnie w stan melancholijny, zapewniła spokój i odprężenie, a także nieustannie przywracała wspomnienia z pobytu w górach i pozwoliła ponownie poczuć rześkie powietrze oraz ten niesamowity górski klimat. Aczkolwiek muszę przyznać, że po zapoznaniu się z opisem ją promującym spodziewałam się czegoś niesamowitego i zachwycającego, solidnej dawki emocjonalnej, naprawdę mocnej i zaskakującej historii, która dogłębnie mnie poruszy i na długo pozostanie w sercu. Cóż... Powieść wywołała u mnie pozytywne wrażenie i owszem - pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na ujmującą okładkę, ale również z powodu przekazanych wartości, oryginalności i prawdziwości oraz niejednego cennego przesłania. Jednak po jej lekturze odczuwam pewien niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie, zabrakło mi tego efektu "wow". Krótko mówiąc, nie nazwałabym owej publikacji ani fenomenem ani tym bardziej wielkim wydarzeniem literackim ostatnich lat. Podsumowując, "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to bez wątpienia piękna, prawdziwa, życiowa i zmuszająca do refleksji opowieść człowieka, dla którego Kraina Jezior zawsze była, jest i pewnie będzie tym jedynym i wyjątkowym miejscem na ziemi. Jego historia pozwala inaczej spojrzeć na otaczający nas świat, zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad własnym życiem, a być może nawet wprowadzić pewne zmiany i spełnić dotąd skrywane marzenia. Serdecznie polecam.
  • 5
19.03.2017
jaka jest nasza droga ?
oola16
Życie pasterza - opowieść z Krainy Jezior" to bestselerowa powieść autorstwa Jamesa Rebanksa, której prapremiera odbędzie się 20 marca 2017 roku. Na rynku pojawi się dzięki Wydawnictwu ZNAK. Książka już stała się hitem literackim, podbiła serca milionów czytelników i stała się bestsellerem, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii, Norwegii i USA. ,,Życie pasterza" to historia zwykłego człowieka, który prowadzi normalne, proste życie. Jest to opowieść pełna bajecznych opisów krajobrazów, cudownych wspomnień z dzieciństwa, opowieść o trudnych wyborach, a przede wszystkim jest to historia o poszukiwaniu siebie oraz własnych wartości. Nie jest to książka, która szokuje, która jest pełna akcji i trzyma w napięciu. Wręcz przeciwnie. Kiedy zaczynamy czytać kolejne strony przenosimy się w zupełnie inną krainę. To książka, która urzeka swoją prostotą, szczerością i wrażliwością, uświadamia, że żyjemy za szybko skupiamy się na rzeczach mało istotnych. Książka ta pozwala się zatrzymać i zadać sobie pytanie: Co jest dla mnie ważne? Czego tak naprawdę chcę od życia? Dzisiejsza rzeczywistość zmusza znasz do biegu do walki o wszystko- o pozycję, pieniądze, pracę, sławę... Czy to ma w ogóle sens? Gdzie jest w naszym życiu miejsce na prawdziwe i szczere relacje z innymi ludźmi ? Ludzie mijają się na ulicach obojętnie nie zwracając uwagi na nic, zamyśleni, zmartwieni schowani we własnych problemach. Bohater książki, który po latach spędzonych w mieście zapragnął zmienić miejsce zamieszkania i z tego powodu przeprowadził się na wieś. Wybrał farmę, która należała do jego rodziny od wielu pokoleń. Podjął się kontynuacji hodowli owiec tak jak jego dziadek i ojciec. Dopiero tam poczuł się szczęśliwym człowiekiem, dopiero tam odnalazł prawdziwe szczęście i ,,uciekł" od zgiełku miasta i tłumu ludzi... Uważam że w dzisiejszych czasach książka potrzebna jest wszystkim aby zrozumieć co jest w życiu ważne, aby poznać i zastanowić się czy zmierzamy w dobrym kierunku, czy życie które prowadzimy jest tym czego chcemy ? Czy wszystkie nasze decyzje i każdy dzień jest wykorzystany w dobry i wartościowy sposób? Czy wybraliśmy życie sami i kierujemy się wartościami czy podążamy ślepo za tłumem i gonimy bezmyślnie przed siebie ? Polecam wszystkim tym, którzy szukają swojej drogi, wartości oraz zastanawiają się nad zmianami
  • 3
19.03.2017
Zycie pasterza
barbadoks
Nie ukrywam, że książka „Życie pasterza” przeniosła mnie w świat dotąd mi nieznany, pełen piękna obfitującego w jeziora, góry oraz rozległe łąki. Każdy z nas miewa chwile, kiedy niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przeniósłby się z dala od zgiełku, w świat pełen zieleni, dzikości i przepięknego krajobrazu. Ta książka zawiera w sobie takie magiczne miejsce. W miejscu tym autor podażą śladami swoich przodków, prowadząc hodowle owiec. Swoją ciężką pracę, pełną przygód opisuje dokładnie ze szczegółami. Ceniąc sobie każdy poświęcony tej pracy dzień. To historia rodziny, która poświęciła się zwykłemu życiu, z którego potrafią czerpać radość. Autor z wielką starannością opisuje jak przebiega życie farmerskiej rodziny, jakie należą do nich zajęcia, czynności, a co najważniejsze ukazuje jak wzajemne relacje są istotne. Często nie zdajemy sobie sprawy, że do bycia szczęśliwym nie trzeba mieć milionów, kilkunastu domów czy samochodów. Ta książka może nie zachwyca niespodziewanym zwrotem akcji. Po przeczytaniu nie ukrywam miałam mieszane uczucie. Spodziewałam się czegoś innego. Pomimo to, książka uświadomiła mi, że należy cieszyć się z tego, co się ma i to, że mamy, z kim dzielić każdy kolejny dzień, a miejsce, w którym definicja będzie „szczęście” nie ma tak na prawdę żadnego znaczenia. Życzę, aby każdy miał na świecie swoją „ Krainę Jezior”.
  • 4
18.03.2017
Kraina Jezior
Agnieszka Lisikiewicz
Życie pasterza James Rebanks „To jest moje życie. Nie chcę innego” - ilu z nas może to powiedzieć z ręką na sercu? Biegniemy, ścigamy się, bez zatrzymania, bez złapania głębszego oddechu. Żyjemy tu i teraz, nie ciesząc się tym, co mamy. A pracę na roli, pastwiskach, przy zwierzętach traktujemy, jako coś gorszego, jako życiową porażkę. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że komuś taka praca, życie na farmie na wsi, może sprawiać autentyczną przyjemność. Kraina Jezior - miejsce, gdzie James Rebans odnalazł swoje szczęście, była wielokrotnie opisywana przez poetów, marzycieli, turystów. Był to dla nich raj, jednak postrzegali go z zupełnie innej perspektywy niż autor książki. Dla nich liczyło się piękno krajobrazów, gór, jezior. Cenili sobie wypoczynek i przygodę, która czekała na nich w zakątkach cudownej angielskiej wsi. James swoje uwielbienie do Krainy pojmował zupełnie inaczej. Z tym miejscem nierozerwalnie wiązała się dla niego ciężka praca, pot, krew i łzy. A jednak od dziecka był wręcz zrośnięty ze swoją świętą ziemią i nie wyobrażał sobie, już wtedy, że mógłby trudnić się czymś innym niż farmerstwem. W pełni uświadomił to sobie, gdy zakosztował innego życia. Życia w mieście, które przyniosło jedynie gorzkie rozczarowanie, tęsknotę i w którym wcale nie czuł się wolnym człowiekiem. Nie mógł tam odnaleźć miejsca dla siebie. Pomimo tego, że nie musiał wstawać skoro świt, żeby nakarmić i oporządzić zwierzęta, czuł się, o dziwo, zniewolony. Prawdziwie wolny poczuł się ponownie, gdy wrócił do swej ojczystej ziemi. Farmerskie tradycje w jego rodzinie były przekazywane z ojca na syna, dlatego dopiero, gdy postanowił ponownie zamieszkać na farmie, wiedział, że znajduje się na właściwym miejscu. Książka podzielona jest na cztery pory roku. Dowiadujemy się z niej, jakie czynności wykonywane są na farmie, latem, a jakie zimą. A dla mieszczuchów jest to prawdziwy rarytas. Czytając opisy życia wśród owiec, uświadamiamy sobie, że tak naprawdę wszystko toczy się zgodnie z naturą. Na wiosnę, wszystko budzi się do życia i wtedy również rodzą się owce. Autor bogato opisuje wszelkie czynności ich dotyczące. Dzieli się z nami tym, jak to jest żyć zgodnie z zegarem ziemi. Otrzymujemy mnóstwo informacji na temat zwierząt, które hodują pasterze. Nie nudzimy się jednak, bo sposób ich przekazu jest interesujący. Dane nam jest poznać życie pasterzy i ich pracę, która choć ciężka to wykonywana w towarzystwie innych ludzi, jest przez nich wysoko ceniona i kochana. A jest to naprawdę najprawdziwsza, najszczersza miłość. Przywiązanie do ziemi budzi podziw i chwilami zazdrość. Każdy przecież marzy o tym, żeby znaleźć swoje miejsce na ziemi. Opisy przyrody, wrzosowisk, łąk i wzniesień północno - zachodniej Anglii, sprawiają, że chce się tam być i odetchnąć tym świeżym powietrzem, które choć pełne wysiłku i pracy, jest rześkie, dzięki temu, że wdychane jest bez pośpiechu i miejskiego zgiełku. Wrażliwość Jamesa Rebanksa, jego pokora wobec natury i życia porusza czytelnika do głębi. Odnalezienie przez niego szczęścia w prostocie, w dobie dzisiejszego konsumpcjonizmu, któremu podporządkowują się moralność społeczna i obyczaje, naprawdę zadziwia. Przywiązanie do korzeni i tradycji przypomina o tym, jak wielkie znaczenie powinny one mieć w życiu. Często o tym zapominamy i odcinamy się od tego co pierwotne, co nam znane. Książka jest dla czytelnika przystankiem na końcu świata. Miejscem, w którym trzeba się zatrzymać. Chwilą wytchnienia i refleksji nad codzienną gonitwą. Sprawia, że chcemy nacieszyć się pięknem, które może wynikać z najcięższej nawet pracy, ale dającej niebywałą satysfakcję. Sprawia, że i my chcemy powiedzieć, nie oszukując siebie - „to jest moje życie. Nie chcę innego”.
  • 5
18.03.2017
,,To doświadczenia kształtują nas, sprawiają, że stajemy się tym, kim jesteśmy".
wera22
,,Życie pasterza - opowieść z Krainy Jezior" to bestselerowa powieść autorstwa Jamesa Rebanksa, której prapremiera odbędzie się 20 marca 2017 roku. Na rynku pojawi się dzięki Wydawnictwu ZNAK. Książka już stała się wydarzeniem literackim, podbiła serca milionów czytelników i stała się bestsellerem, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii, Norwegii i USA. ,,Życie pasterza" to historia zwykłego człowieka takiego jak Ty i Ja, który prowadzi normalne, proste i równocześnie piękne życie. Jest to opowieść pełna bajecznych opisów krajobrazów, cudownych wspomnień z dzieciństwa, opowieść o trudnych wyborach, a przede wszystkim jest to historia o poszukiwaniu siebie. Muszę przyznać, że kiedy zaczęłam ją czytać, pomyślałam, że nie dam rady przeczytać książki o hodowli owiec. Jednak z każdą, kolejną kartką, historia Jamesa coraz bardziej mnie wciągała i fascynowała. To co urzeka w tej książce, to przede wszystkim, to co chce nam przekazać autor. Po pierwsze pokazuje i mówi o tym co jest bardzo ważne dla każdego człowieka - o szukaniu swojej drogi, podążaniu za wewnętrznym GPS-em. Autor, m.in.: opisuje swoje problemy z relacją z ojcem, chęcią zostania pasterzem, a potem moment, w którym tak naprawdę nie wie czego chce w życiu, co powoduje, że postanawia spróbować swoich sił na uniwersytecie. Dzięki swojemu uporowi I ciężkiej pracy, James zdobywa nie tylko dyplom, ale uświadamia sobie ostatecznie, że nie wyobraża sobie życia poza farmą. Pisze: ,,Wyjechałem, aby coś sobie udowodnić, może również udowodnić coś innym. Okazało się jednak, że nie sprawia mi to tyle przyjemności, ile się spodziewałem". Poza tym pokazuje, że wszystkie doświadczenia jakie zdobywa człowiek w swoim życiu mają istotne znaczenie, ponieważ: ,,Życie ma to do siebie, że często zatacza koło, dzięki czemu nauczeni doświadczeniem, możemy lepiej spisywać się w przyszłości". Po drugie, autor bardzo dużo pisze o wartościach: szacunku do tradycji i do drugiego człowieka. Bardzo często podkreśla, że w życiu pasterza, nie jest ważny zysk, a dane słowo i uczciwość wobec drugiego człowieka. Pokazuje, że w naszym świecie są jeszcze miejsca, gdzie największą wartością są relacje z innymi ludźmi. W książce opisuje wiele zwykłych, codziennych sytuacji, gdzie pokazane jest, że najważniejsze dla ludzi jest to, żeby byli szanowani za to jacy są, pokazuje jak ogromnym zaufaniem darzą się sąsiedzi i jak dużym wsparciem są dla siebie zarówno w tych dobrych jak i złych chwilach. Oczywiście autor nie potępia, nie skreśla osiągnięć współczesności, ale słusznie zauważa, że: ,,Tradycyjne społeczeństwa uczyły się metodą prób i błędów jak żyć [...] Głupotą byłoby zapominać o tym, czego przez ten czas się nauczono lub pozwolić, żeby zdobyta w ten sposób wiedza, przestała być praktykowana". Nie jest to książka, która szokuje, przeraża. To książka, która urzeka swoją prostotą, szczerością i wrażliwością, uświadamia, że żyjemy za szybko i za mocno, a nie skupiamy się na tym co ważne. Książka ta pozwala się zatrzymać i zadać sobie pytanie: Co jest dla mnie ważne? Czego tak naprawdę chcę od życia? Polecam wszystkim tym, którzy szukają swojej drogi. Na koniec pragnę podziękować Wydawnictwu ZNAK, za udostępnienie książki do recenzji.
  • 5
18.03.2017
Pasterska wolność
sister000
Ciemny szary dzień w ciemnym szarym mieście. Biegniemy jak pchane przymusem stado owiec. Pomiędzy wysokimi budynkami, po asfaltowych drogach. Do domu, do pracy, z pracy, na zakupy. Oddychamy brudnym powietrzem, żyjemy w cieniu betonu. Zapominamy co to radość, harmonia ze światem, natura. A to wszystko w imię łatwego, wygodnego życia wypełnionego zarabianiem na rzeczy, których wcale nie potrzebujemy i kupowaniu coraz to nowszych technicznych zabawek. Takie puste i bezcelowe życie kusi jednak wielu, skusiło również młodego Jamesa, syna i wnuka pasterzy z Krainy Jezior. Nie mogąc dogadać się z ojcem, szukając "szerszych" horyzontów i pieniędzy na swoją niezależność, wyjeżdża do Londynu. Zdobywa wykształcenie, pracę, zaczyna dorosłe życie z żoną. Doskwiera mu jednak poczucie oderwania od wszystkiego co zna, od miejsca, do którego przynależy. I pewnego dnia, gdy siedzi w szarym betonowym biurowcu, w nijakim boksie ze sztucznym oświetleniem, zaczyna rozumieć. Teraz już wie, jak jałowe jest życie w miejskiej dżungli. Wie, czemu miastowi tak chętnie uciekają na najczystsze tereny brytyjskich wzgórz, do Krainy Jezior. Aby poczuć przez chwilę wiatr wolności we włosach, słońce na twarzy, podziwiać dzikość brytyjskiej natury. Wiele lat zajęło Jamesowi dojście do punktu, w którym z całą pewnością mógł powiedzieć, że życie pasterza jest tym czego pragnie. Że to jego życie, napełniające go spokojem, poczuciem spełnienia i harmonii. Że hodowla owiec unikalnych górskich ras to jego pasja i hobby. I że z dumą patrzy teraz na własne dzieci, które chłoną rytm prac na farmie i tak jak on kiedyś chłonął to wszystko obserwując ojca i dziadka. Debiutancka powieść Jamesa Rebanksa to opowieść życiu typowej rodziny hodowców owiec. Pory roku mijają jedna za drugą, nadając rytm całemu otoczeniu. Jeśli jednak komuś wydaje się, że to sielskie życie w otoczeniu dzikiej przyrody to bułka z masłem, autor szybko wyprowadzi go z błędu. Hodowla owiec to ciężka praca, pełna wzlotów i upadków, znoju i brudu, całkowita zależność od pogody, sił natury, chorób zwierząt i szczęścia. Pracowitość i doświadczenie hodowcy, spryt i dobra ręka do zwierząt to jego jedyni sprzymierzeńcy. Mimo to James udowadnia, że nic nie może się równać temu prostemu życiu w spokojnej społeczności, wśród łąk i pagórków Krainy Jezior. Polecam każdemu, kto marzy, że pewnego dnia wyrwie się z betonowego miasta by żyć lepiej i prościej, w zgodzie z naturą. Takie życie jest piękne ale i trudne, wymaga ogromnego samozaparcia i pracowitości. Warto o tym pamiętać.
  • 4
18.03.2017
Naturalny rytm życia jest błogosławieństwem
darr2
Opowieść z Krainy Jezior jest historią poruszającą klimat związany z życiem na farmie. Jest to relacja codziennego życia, ze względu na podział obowiązków w różnych porach roku. Siła i determinacja głównego bohatera „Życia pasterza” pozwalają zrozumieć sformułowanie ‘wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej’. Przywiązanie do rodzinnych stron, przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie to wartości, które podkreślane są na każdej stronie książki. Bohater opowiada swoje życie z perspektywy dzieciństwa i obserwowania swojego dziadka i ojca; bycia nastolatkiem i podejmowania wyborów, w którym kierunku powinien swoim życiem pokierować oraz z perspektywy dorosłego, który przekazuje naukę swoim dzieciom. Niezwykłe jest w jakim stopniu czerpie satysfakcję z życia, jakie wiedzie. Zajmowanie się owcami i czerpanie z lekcji, które dostał od swoich bliskich to jego największy atut. Ma wiedzę i doświadczenie, które z powodzeniem przekaże kolejnym pokoleniom. Szerokie opisy związane z doglądaniem owiec i opieką nad nimi, dla człowieka z wielkiego miasta mogą być czymś abstrakcyjnym. Jednak przesłanie jakie wynosi się po lekturze, jest na miarę naszych czasów. Książka „Życie pasterza” jest opowieścią, która zwraca uwagę na pojmowanie szczęścia przez człowieka i rodzinne tradycje. W obecnym zabieganym świecie są ludzie, którzy świadomie nie chcą w nim uczestniczyć – i są z tego zadowoleni. Ta opowieść jest przypomnieniem, że nie wszystko w świecie musi być online czy załatwiane przez Internet żeby było wartościowe.
17.03.2017
Opowieść o poszukiwaniu szczęścia
Margaretka W.
Czy ktoś z Was zastanawiał się nad zmianą miejsca zamieszkania i przeniesieniem się z miasta na wieś? Czy lubicie spędzać czas na łonie przyrody? Czy tęsknicie za sielskimi krajobrazami i spokojną egzystencją z daleka od miejskiego zgiełku? Czy marzycie o częstym obcowaniu z naturą? Jeśli twierdząco odpowiedzieliście na choćby jedno z tych pytań, ta książka powinna znaleźć się na Waszej półce. "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to niezwykła opowieść. Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest James Rebanks , który po latach spędzonych w mieście zapragnął zmienić miejsce zamieszkania i z tego powodu przeprowadził się na wieś. Wybrał farmę, która należała do jego rodziny od wielu pokoleń. Postąpił wbrew powszechnie obowiązującym trendom, ale było warto, bo nie zrezygnował z poszukiwania swojego miejsca na ziemi i odnalazł je w Krainie Jezior, gdzie zaczął zajmować się hodowlą owiec, jak wcześniej robili to jego ojciec i dziadek. Dopiero tam poczuł się szczęśliwym człowiekiem. Podkreślił to w końcowym fragmencie książki: " To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę." Mieszkanie na wsi znacznie różni się od egzystencji w mieście. Zajęcia gospodarskie wyznaczają pewien rytm, są skorelowane z porami roku i dnia, a wszystko toczy się niezmiennie od setek lat. Główny bohater stał się dla wielu osób wzorem do naśladowania, a jego opowieść inspiracją do odtworzenia nowych wartości w życiu, poszerzania horyzontów i dostrzegania uroków prostego życia. Książka stanowi swego rodzaju poradnik o wartości więzów rodzinnych i więzi wspólnotowych, opartych na wzajemnym zaufaniu i szacunku. W dzisiejszym świecie naszpikowanm zdobyczami techniki i elektroniki takie wybory są co najmniej zaskakujące. Uważam, że książka jest perełką wydawniczą. Pokazuje, że można, a nawet warto spróbować iść własną drogą, nie oglądając się na innych. Kto wie, może na końcu tej drogi znajdziemy prawdziwe szczęście, spokój i sens życia.
  • 5
16.03.2017
Polecam
Irena Wycech
Życie pasterza Opowieść z Krainy Jezior autor: James Rebanks Wydawnictwo: Znak litera nova Opowieść o tym co znaczy rodzina, tradycja, poczucie przynależności do społeczności. Jak wielką rolę odgrywają w Naszym życiu dorosłym wartości i to co wynosimy z domów rodzinnych - jak często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Opowieść o tym, że nie pieniądze, sława i pęd za karierą są najważniejsze w życiu. Dla tych, którzy skrycie marzą do tego by się spakować i wyjechać z miasta na wieś może być impulsem do podjęcia działań w kierunku realizacji marzeń. Ja zazdroszczę autorowi możliwości życia w takim pięknym miejscu. Polecam.
  • 3
16.03.2017
Proste życie
samalla
Książka ta jest opowieścią o prostym, wypełnionym często niedocenianą pracą życiu. Autor opisuje ze szczegółami opiekę nad stadem owiec, ale także swoją życiową drogę prowadzącą do wybrania tradycyjnego w tym regionie sposobu życia. Pasterstwo zostało jego wyborem, a nie narzuconą przez rodzinę czy okoliczności formą pracy. Początkowa niechęć do nauki w późniejszym życiu zastąpiona zostaje miłością do książek oraz zdobyciem wykształcenia uniwersyteckiego. Rebanks opisuje jak zmieniło się nastawienie otoczenia do niego gdy ukończył Oxford. Początkowo czuł jakby nie istniał gdyż praca na farmie nie była docenanym zajęciem, z czasem zyskał jednak szacunek innych osób. Autor pokazuje jak wiedza o pasterstwie zostaje przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wskazuje na wartość ciężkiej pracy oraz miłości do zwierząt i troski o ich prawidłowy rozwój i bezpieczeństwo
  • 4
15.03.2017
Życie pasterza
mariag
Ach, ile razy chciałam rzucić wszystko i przenieść się na sielską-anielską wieś - by być bliżej natury, oddychać krystalicznie czystym powietrzem, nigdzie się nie spieszyć, i po prostu cieszyć się życiem... James Rebanks poszedł za głosem serca - porzucił wielkomiejskie wygody i zamienił je na pełne wyzwań życie z dala od metropolii. Wrócił - jak syn marnotrawny - na farmę, która od pokoleń należała do jego rodziny i podjął kultywowaną od setek lat tradycję hodowli i wypasu owiec na malowniczych terenach północnej Anglii. James przybliża nam codzienność pasterza, codzienność powtarzalną i niezmienną od wieków, którą wyznaczają pory dnia i pory roku. To piękna opowieść o przywiązaniu do rodziny i ziemi, relacjach międzyludzkich opartych na wzajemnym szacunku, i poszanowaniu pracy, która nadaje życiu sens. To ukłon w stronę slow life i powrót do tradycji przodków, o której zdajemy się zapominać w zawrotnym tempie. Warto przeczytać i zastanowić się, czy to za czym na co dzień gonimy, naprawdę daje nam szczęście i poczucie spełnienia?
  • 5
15.03.2017
Smak codzienności
Aga Budyta
Można by powiedzieć, że jest to "książka o niczym". Nie ma w niej żadnej sensacyjnej opowieści, wielowątkowej narracji, plejady postaci.... Od początku wiemy, że główny bohater - alter ego autora po przedwczesnym opuszczeniu szkoły i licznych życiowych zakrętach postanawia pracować na farmie prowadzonej przez jego dziadka i ojca. I to o pracy przy hodowli górskich owiec jest właściwie ta książka. A jednak czyta się ją z zainteresowaniem i niekłamaną przyjemnością.Przyczyna? Z kart tej książki bije spokój i jakaś wewnętrzna równowaga. Czytamy o sezonowych obowiązkach gospodarza hodującego owce, a, tak naprawdę rozumiemy, że wszystkie te czynności wiążą się z wielowiekową tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Gdzieś pomiędzy linijkami odczytujemy historię życia autora, który jako dziecko nie czytał, nie chciał zdobywać niepotrzebnej mu wiedzy w szkole. A jednak młodzieńczy bunt skierował go ku lekturom i kazał skończyć studia. Niemniej w obcym sobie Oxfordzie zorientował się jaką wartością jest tradycja rodzinna i posiadanie swojego miejsca na ziemi. Tu każdy ma swoją pozycję, kontakty międzyludzkie opierają się na wzajemnym zaufaniu i codziennym rytuale, a wykonywanie prozaicznych obowiązków jest powodem do dumy. Nie tak jak we współczesnym społeczeństwie, "które ma obsesję na punkcie wyjeżdżania dokądś i dokonywania czegoś w życiu". Czytając tę książkę smakujemy więc prozę życia, bez pośpiechu i niepotrzebnych ambicji. I może też zastanawiamy się nad naszym życiem i zbędnym gonieniem za.... czy na pewno za szczęściem? Przecież ono jest zupełnie gdzie indziej :)
  • 5
15.03.2017
Smak codzienności
Aga Budyta
Można by powiedzieć, że jest to "książka o niczym". Nie ma w niej żadnej sensacyjnej opowieści, wielowątkowej narracji, plejady postaci.... Od początku wiemy, że główny bohater - alter ego autora po przedwczesnym opuszczeniu szkoły i licznych życiowych zakrętach postanawia pracować na farmie prowadzonej przez jego dziadka i ojca. I to o pracy przy hodowli górskich owiec jest właściwie ta książka. A jednak czyta się ją z zainteresowaniem i niekłamaną przyjemnością.Przyczyna? Z kart tej książki bije spokój i jakaś wewnętrzna równowaga. Czytamy o sezonowych obowiązkach gospodarza hodującego owce, a, tak naprawdę rozumiemy, że wszystkie te czynności wiążą się z wielowiekową tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Gdzieś pomiędzy linijkami odczytujemy historię życia autora, który jako dziecko nie czytał, nie chciał zdobywać niepotrzebnej mu wiedzy w szkole. A jednak młodzieńczy bunt skierował go ku lekturom i kazał skończyć studia. Niemniej w obcym sobie Oxfordzie zorientował się jaką wartością jest tradycja rodzinna i posiadanie swojego miejsca na ziemi. Tu każdy ma swoją pozycję, kontakty międzyludzkie opierają się na wzajemnym zaufaniu i codziennym rytuale, a wykonywanie prozaicznych obowiązków jest powodem do dumy. Nie tak jak we współczesnym społeczeństwie, "które ma obsesję na punkcie wyjeżdżania dokądś i dokonywania czegoś w życiu". Czytając tę książkę smakujemy więc prozę życia, bez pośpiechu i niepotrzebnych ambicji. I może też zastanawiamy się nad naszym życiem i zbędnym gonieniem za.... czy na pewno za szczęściem? Przecież ono jest zupełnie gdzie indziej :)
  • 5
14.03.2017
Kraina Marzeń
Monika Panfil
Idealne miejsce, raj na ziemi, kraina ze snów. Któż o niej nie marzy i nie zrobi wszystkiego, aby właśnie tam się znaleźć? Choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, uciążliwych obowiązków i przenieść się do miejsca, w którym w każdej chwili będzie przepełniać nas szczęście? Wydaje się, że Jamesowi Rebanksowi udało się odnaleźć ten rajski zakątek. Jest nim Kraina Jezior – obszar w północno-zachodniej Anglii, słynący ze spektakularnych widoków, uwielbiany przez turystów nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale i z całego świata. Uroki tej krainy opisywał np. poeta William Wordsworth. James Rebanks w swojej książce „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” z ogromnym szacunkiem i miłością opowiada o miejscu, w którym mieszka. Myli się jednak każdy, kto sądzi, że autor prowadzi życie opływające w dostatki, pozbawione wszelkich uciążliwości i trudów. Książka Rebanksa jest bowiem laudacją na cześć wytężonej pracy w ciężkich, górskich warunkach. Gdzie zatem ten raj? James Rebanks to pasterz, wywodzący się z rodziny o kilkupokoleniowej tradycji w tej dziedzinie. Jego życie w głównej mierze polega na hodowli owiec na ternie Krainy Jezior. Nie jest to praca sielankowa ani romantyczna. Nie jest to też praca łatwa ani przynosząca niebotyczne zyski. Wręcz przeciwnie. Jak autor sam przyznaje, aby móc być pasterzem trzeba się imać różnych dodatkowych zajęć, pomagających przetrwać i utrzymać farmę oraz rodzinę. Książka „Życie pasterza” została podzielona na 4 części, tożsame z 4 porami roku. Opowieść rozpoczyna się latem, kończy zaś wiosną. Na każdą porę roku przypadają krótsze i dłuższe opowieści o tym, jakie prace wykonuje się w tym czasie na polach, w gospodarstwach oraz o tym, jak wygląda cykl hodowli owiec. Rebanks podkreśla, że stosowane przez niego metody hodowlane wywodzą się z wielowiekowej tradycji. Oprócz historii związanych z gospodarstwem, znajdziemy w tej książce piękną sagę rodzinną, historię życia i dojrzewania autora. Rebanks podkreśla swój związek z ziemią, zwierzętami, gospodarstwem, z tradycją. Opowiada o tym, że we współczesnym świecie można świadomie wybrać pracę na roli, zwraca uwagę na wielowiekowe, wielopokoleniowe przywiązanie do danej ziemi, do tego, czym ludzie zajmowali się od pokoleń. W „Życiu pasterza” nie ma przesady. Nie ma sielankowych, wyidealizowanych opisów, oderwanych od rzeczywistości. Jest za to rzeczywistość – nieraz bolesna i przytłaczająca. Są choroby, krew, porażki, trudne wybory. Jest też miłość – i to ta najprawdziwsza. Przywiązanie do ziemi, do zwierząt, do innych ludzi, którzy pracują ramię w ramię przez całe życie. To, co najważniejsze w tej książce, to prawda. O naszej przeszłości, o tym, co jest w życiu ważne. I o tym, że raj jest tam, gdzie chcemy być, gdzie wykonujemy swoje zajęcia z miłością i oddaniem. Bo przekonanie, że robi się to, co się kocha, wydaje się być tym najważniejszym. „To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę” – mówi Rebanks. A my, urzeczeni jego życiem, sami zastanawiamy się nad tym, jak wygląda nasze życie i czego tak naprawdę chcemy. Świetna książka!
  • 5
14.03.2017
Kraina Marzeń
Monika Panfil
Idealne miejsce, raj na ziemi, kraina ze snów. Któż o niej nie marzy i nie zrobi wszystkiego, aby właśnie tam się znaleźć? Choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, uciążliwych obowiązków i przenieść się do miejsca, w którym w każdej chwili będzie przepełniać nas szczęście? Wydaje się, że Jamesowi Rebanksowi udało się odnaleźć ten rajski zakątek. Jest nim Kraina Jezior – obszar w północno-zachodniej Anglii, słynący ze spektakularnych widoków, uwielbiany przez turystów nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale i z całego świata. Uroki tej krainy opisywał np. poeta William Wordsworth. James Rebanks w swojej książce „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” z ogromnym szacunkiem i miłością opowiada o miejscu, w którym mieszka. Myli się jednak każdy, kto sądzi, że autor prowadzi życie opływające w dostatki, pozbawione wszelkich uciążliwości i trudów. Książka Rebanksa jest bowiem laudacją na cześć wytężonej pracy w ciężkich, górskich warunkach. Gdzie zatem ten raj? James Rebanks to pasterz, wywodzący się z rodziny o kilkupokoleniowej tradycji w tej dziedzinie. Jego życie w głównej mierze polega na hodowli owiec na ternie Krainy Jezior. Nie jest to praca sielankowa ani romantyczna. Nie jest to też praca łatwa ani przynosząca niebotyczne zyski. Wręcz przeciwnie. Jak autor sam przyznaje, aby móc być pasterzem trzeba się imać różnych dodatkowych zajęć, pomagających przetrwać i utrzymać farmę oraz rodzinę. Książka „Życie pasterza” została podzielona na 4 części, tożsame z 4 porami roku. Opowieść rozpoczyna się latem, kończy zaś wiosną. Na każdą porę roku przypadają krótsze i dłuższe opowieści o tym, jakie prace wykonuje się w tym czasie na polach, w gospodarstwach oraz o tym, jak wygląda cykl hodowli owiec. Rebanks podkreśla, że stosowane przez niego metody hodowlane wywodzą się z wielowiekowej tradycji. Oprócz historii związanych z gospodarstwem, znajdziemy w tej książce piękną sagę rodzinną, historię życia i dojrzewania autora. Rebanks podkreśla swój związek z ziemią, zwierzętami, gospodarstwem, z tradycją. Opowiada o tym, że we współczesnym świecie można świadomie wybrać pracę na roli, zwraca uwagę na wielowiekowe, wielopokoleniowe przywiązanie do danej ziemi, do tego, czym ludzie zajmowali się od pokoleń. W „Życiu pasterza” nie ma przesady. Nie ma sielankowych, wyidealizowanych opisów, oderwanych od rzeczywistości. Jest za to rzeczywistość – nieraz bolesna i przytłaczająca. Są choroby, krew, porażki, trudne wybory. Jest też miłość – i to ta najprawdziwsza. Przywiązanie do ziemi, do zwierząt, do innych ludzi, którzy pracują ramię w ramię przez całe życie. To, co najważniejsze w tej książce, to prawda. O naszej przeszłości, o tym, co jest w życiu ważne. I o tym, że raj jest tam, gdzie chcemy być, gdzie wykonujemy swoje zajęcia z miłością i oddaniem. Bo przekonanie, że robi się to, co się kocha, wydaje się być tym najważniejszym. „To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę” – mówi Rebanks. A my, urzeczeni jego życiem, sami zastanawiamy się nad tym, jak wygląda nasze życie i czego tak naprawdę chcemy. Świetna książka!
  • 5
13.03.2017
Prawdziwa, szczera i wciągająca
szamanka
Cudownie było zagłębić się w lekturze interesującej, prawdziwej, niewymuszonej. Taka jest właśnie "Życie pasterza" Jamesa Rebanksa. Napisana prostym, zwięzłym językiem, Trochę szorstkim, bez zbędnych ozdobników i dłużących się opisów. Przeniknięta duchem czasu opowieść o życiu pasterzy w Północnej Anglii. O owcach, ziemi, farmach, pastwiskach, a przede wszystkim o ogromnej więzi łączącej tamtejszych ludzi z ziemią. Ich ziemią. O pracy, która jest wartością samą w sobie, o szacunku, na który trzeba sobie tą pracą zasłużyć. O zmianie pokoleń i silnej potrzebie kultywowania rodzinnych tradycji. O dumie ze swojego stada i poszczególnych owiec. O wielkiej miłości do zwierząt i poświęceniu dla nich. To naprawdę wzruszająca, pełna ciepła i prawdziwych uczuć opowieść współczesnego pasterza, którzy wspomina swoją młodość ale i martwi się o przyszłość swojej ziemi, swoich stad, rodziny. Książka ta jest tak prawdziwa, urocza i interesująca, że z pewnością spodoba się każdemu. Z ręką na sercu gorąco ją polecam!
  • 3
12.03.2017
Życie pasterza
aleksandra.be
To książka o Lake District – Krainie Jezior i romantycznych poetów. A przynajmniej dotychczas opisywali ją jedynie poeci. Pasterz James Rebanks zmienia ten fakt, twierdząc, że miejsca tworzą ludzie, którzy w nim żyją. Pokazuje czytelnikowi kompletnie odmienne życie od tego, które prezentują nam dzisiejsze czasy. Bez komputerów, smartfonów, korporacji i ulicznego zgiełku. Tylko człowiek i natura. Cisza wokół. Człowiek czuje wiatr na policzkach, zamyka oczy i oddycha zupełnie innym powietrzem. To proste życie, ale na pewno nie jest sielankowe. Praca uzależniona od humorzastej natury, ciężka praca przy hodowli owiec. Na pewno nie jest to slow life, który wyobrażają sobie mieszczuchy – kawa na tarasie i brak pośpiechu. Nie wiem, czy po tej lekturze spakowałabym walizki i udała się do świata Rebanksa. Na pewno warto przeczytać „Życie pasterza”, żeby przekonać się, jak daleko odeszliśmy od prostego życia związanego z przyrodą i być może zastanowić się nad swoim życiem. Ta książka uczy cierpliwości i daje wytchnienie od chaosu i hałasu. Ale wszędobylskie owce trochę przytłaczają i czasami marzy się po prostu o zmianie tematu. Temu, kto zamierza przeczytać „Życie pasterza” polecam zaszycie się na jakiś czas w odludnym miejscu – pomaga w skupieniu na lekturze i lepszym zrozumieniu przedstawianego świata. Nie jest to książka do czytania w pociągu – to błąd, który zrobiłam.
  • 3
12.03.2017
Życie pasterza
aleksandra.be
To książka o Lake District – Krainie Jezior i romantycznych poetów. A przynajmniej dotychczas opisywali ją jedynie poeci. Pasterz James Rebanks zmienia ten fakt, twierdząc, że miejsca tworzą ludzie, którzy w nim żyją. Pokazuje czytelnikowi kompletnie odmienne życie od tego, które prezentują nam dzisiejsze czasy. Bez komputerów, smartfonów, korporacji i ulicznego zgiełku. Tylko człowiek i natura. Cisza wokół. Człowiek czuje wiatr na policzkach, zamyka oczy i oddycha zupełnie innym powietrzem. To proste życie, ale na pewno nie jest sielankowe. Praca uzależniona od humorzastej natury, ciężka praca przy hodowli owiec. Na pewno nie jest to slow life, który wyobrażają sobie mieszczuchy – kawa na tarasie i brak pośpiechu. Nie wiem, czy po tej lekturze spakowałabym walizki i udała się do świata Rebanksa. Na pewno warto przeczytać „Życie pasterza”, żeby przekonać się, jak daleko odeszliśmy od prostego życia związanego z przyrodą i być może zastanowić się nad swoim życiem. Ta książka uczy cierpliwości i daje wytchnienie od chaosu i hałasu. Ale wszędobylskie owce trochę przytłaczają i czasami marzy się po prostu o zmianie tematu. Temu, kto zamierza przeczytać „Życie pasterza” polecam zaszycie się na jakiś czas w odludnym miejscu – pomaga w skupieniu na lekturze i lepszym zrozumieniu przedstawianego świata. Nie jest to książka do czytania w pociągu – to błąd, który zrobiłam.
  • 3
12.03.2017
Życie pasterza
aleksandra.be
To książka o Lake District – Krainie Jezior i romantycznych poetów. A przynajmniej dotychczas opisywali ją jedynie poeci. Pasterz James Rebanks zmienia ten fakt, twierdząc, że miejsca tworzą ludzie, którzy w nim żyją. Pokazuje czytelnikowi kompletnie odmienne życie od tego, które prezentują nam dzisiejsze czasy. Bez komputerów, smartfonów, korporacji i ulicznego zgiełku. Tylko człowiek i natura. Cisza wokół. Człowiek czuje wiatr na policzkach, zamyka oczy i oddycha zupełnie innym powietrzem. To proste życie, ale na pewno nie jest sielankowe. Praca uzależniona od humorzastej natury, ciężka praca przy hodowli owiec. Na pewno nie jest to slow life, który wyobrażają sobie mieszczuchy – kawa na tarasie i brak pośpiechu. Nie wiem, czy po tej lekturze spakowałabym walizki i udała się do świata Rebanksa. Na pewno warto przeczytać „Życie pasterza”, żeby przekonać się, jak daleko odeszliśmy od prostego życia związanego z przyrodą i być może zastanowić się nad swoim życiem. Ta książka uczy cierpliwości i daje wytchnienie od chaosu i hałasu. Ale wszędobylskie owce trochę przytłaczają i czasami marzy się po prostu o zmianie tematu. Temu, kto zamierza przeczytać „Życie pasterza” polecam zaszycie się na jakiś czas w odludnym miejscu – pomaga w skupieniu na lekturze i lepszym zrozumieniu przedstawianego świata. Nie jest to książka do czytania w pociągu – to błąd, który zrobiłam.
11.03.2017
Anna Drewniak
Nie wszystkie książki mają charakter skończonych historii. Nie wszystkie budują napięcie i powodują szybkie bicie serca. Są takie opowieści, które wywołują innego rodzaju emocję. Ukazują one nie tylko wycinek jakiejś rzeczywistości, ale również skłaniają do refleksji na temat naszego życia, jego tempa, celu. Taką lekturą jest "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior". James Rebanks kocha miejsce, w którym mieszka i żyje. Dla wielu żądnych kariery i bogactwa, może być przykładem tego, " jak komuś w życiu nie wyszło". Nie wyrwał się ze wsi, nie skończył wielkich szkół, po prostu nie udało mu się. Autor jednak zaprzecza takiemu podejściu. Pokazuje, że spokojne życie może dać szczęście. Dla jednych rolnictwo i hodowla owiec to tylko jakieś nudne, wiejskie obowiązki, dla innych to zajęcia wymagające szczególnych przygotowań i wiedzy. Są to prace wykonywane od pokoleń, przekazywane z dziada na pradziada.W Krainach Jezior życie toczy się w harmonii z przyrodą, rytm wyznaczają pory roku. To według nich autor opowiada historię swojej rodziny, to na czym polega praca pasterza, jak ważne są relacje między ludźmi. Książka kojarzy mi się z oazą spokoju. I choć akcja nie toczy się tu zbyt szybko, czytelnik się nie nudzi. Czyta się ją lekko. W każdej chwili można ją odłożyć, jak i do niej wrócić. Wiele anegdot wywołuje uśmiech na twarzy, wiele skłania do rozmyślań. Na tych terenach ludzie kierują się innymi zasadami. W świecie gdzie pieniądz rządzi, tutaj ważniejszy jest honor, tradycja, nawet kosztem zarobku. Ludzie i zwierzęta są od siebie wzajemnie zależni, polegają na sobie. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze gdzieś takie miejsca, gdzie widok tej samej ziemi, tego samego zachodu słońca cały czas przyprawia jego mieszkańców o dreszcze i uczucie spełnienia. Myślę, że ta powieść nie spodoba się każdemu. Tym, którzy lubią szybką akcję, może wydawać się nudna i właściwie o niczym. Ale Ci którzy delektują się tym co czytają, chcą na chwilę się zatrzymać, zobaczyć jak można żyć inaczej, niż tylko w wielkim pędzie, powinni się w niej odnaleźć. Polecam ! Więcej recenzji na fifraku.blogspot.com
  • 4
10.03.2017
Interesująca
Martynayna
"Życie pasterza" to książka nietypowa. James opowiada w niej o swoim życiu,o swojej rodzinie i o otaczających ich terenach. Książka opowiada o Krainie Jezior,gdzie ludzie od wieków hodują owce. Mimo,że życie pasterza nie było łatwe James zdecydowanie je wolał od życia miastowego i od normalnej pracy. Z miasta powrócił na wieś,gdzie chciał ciągnąć rodzinną tradycję i przekazywać to co sam się nauczył od ojca i dziadka swoim dzieciom i kolejnym pokoleniom. Natura,spokój i tradycja-to lubił,dlatego postanowił wrócić.Pora wykotu była i jest jego ulubioną porą. W książce znajduje się dokładny opis jak wygląda pora wykotu.W książce opowiada o tym jak właściciele dbają o swoje zwierzęta,jak są wrażliwi i jak je starannie doglądają. James lubi tak żyć i w książce rozlegle opowiada o takim życiu,o zwierzętach i o sobie. Książka opowiada historię pokoleń. W książce znajdują się też zdjęcia,nie jest ich dużo ale to nic,bo James prowadzi twittera, na którym upublicznia zdjęcia ze swojej farmy,ze swojego codziennego życia,ze swojej pracy i miłości do zwierząt.Sięgnęłam po tę książkę z ciekawości,bardzo mnie zainteresował opis z tyłu książki. Spodziewałam się jednak czegoś innego i nie do końca przypadła mi do gustu. Książka jest bardzo dokładna,zawarte w niej jest wszystko,co momentami wydało mi się zbędne. Dzięki tej książce już wiem jak wygląda takie życie i jak wygląda taka praca. Praca pasterza jest o wiele cięższa ale jak coś się lubi to tej pracy się nie zauważa.Tak jest z autorem książki on to lubi i to sprawia mu przyjemność, on nie widzi innego życia jak życie na farmie wśród zwierząt. To jest jego życie i nie chce innego,jak podkreśla grubym drukiem na książce. Uważam,że fajnie,że powstała ta książka i fajnie,że autor podzielił się swoją historią. Osoby,które interesują się takim życiem i ciekawi ich jak wygląda życie pasterza na pewno odnajdą się w tej książce. Przyznam,że przyjemnie przeglądało mi się jego zdjęcia na twitterze widzę,że kocha takie życie i te zwierzęta i bardzo mnie to cieszy.Cieszy mnie też fakt,że wydał książkę,a jego farmę obserwuje tyle osób. Wpisując w wyszukiwarkę "Kraina Jezior" sama zakochałam się w tej naturze,piękne mają tam widoki,krajobrazy są świetne :)
  • 4
09.03.2017
Powrót do natury
jezyna122
"Dla wielu ludzi nowoczesne życie jest do niczego. Że nie daje ono wyboru. Oferuje im przyszłość tak nudną, że nie mogą się oni doczekać weekendu, aby się upodlić.Wymaga od nich bardzo wiele.,w zamian nie dając prawie nic. Nie widzi w nich żadnej wartości." Koniec rozmowy na czaci Internet, telewizja, telefonia komórkowa, to jedne z największych osiągnięć technicznych, które zdecydowanie pomagają w komunikacji międzyludzkiej, sprawiają, że świat jest jak na wyciągnięcie dłoni. Mają one jednak jeden zdecydowany minus, zabierają nam czas, którego i tak wydaje się, że mamy z każdym dniem coraz mniej. Przylepieni do naszych smartfonów, laptopów czy telefonów jakość dni mierzymy ilością maili, czy odbytych rozmów telefonicznych, bez połowy których, tak naprawdę, moglibyśmy spokojnie się obyć. Jedni wspaniale odnajdują się w takiej rzeczywistości, innych zaczyna męczyć wszechogarniająca zewsząd nowa technologia i brak czasu na cokolwiek co nie jest wpisane w szczurzy plan dnia. James Rebanks pochodzi z terenów, którymi niejednokrotnie zachwycali się poeci (np. William Wordsworth, Samuel Taylor Coleridge), turyści jak i malarze. Jest to jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych w Wielkiej Brytanii. Jest to również miejsce, gdzie od wieków hodowane są owce. Autor urodził się właśnie w takiej rodzinie, która kultywowała tę tradycję, pozostawała jej wierną i tak naprawdę mało co ulegało w niej zmianie. Autor swój pobyt w szkole przypomina sobie jako nieustanną, codzienną walkę pomiędzy uczniami a nauczycielką, która była zdania, że takie przywiązanie do miejsca nie jest dobre, że nie pozwala się rozwój osobisty ani na lepsze wykształcenie. James Rebanks nie da się ukryć, był niezłym rozrabiaką, negującym każde wypowiedzi pedagogów. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszym kształceniu, studiował na Oxfordzie i w jakimś sensie wkomponował się w miejskie środowisko jak i jego szybką codzienność. Dosyć szybko jednak powrócił na wieś, by prowadzić życie pasterza tak jak członkowie jego rodziny od wielu lat Był to jego osobisty wybór, spowodowany ogromną tęsknotą zarówno za miejscem, jak i za uciekającym czasem. „Życie pasterza” to powieść, dzięki której uczymy się pewnych tradycji i zasad hodowli owiec. Autor poprowadzi nas przez cztery pory roku, dzięki czemu poznamy pewien powtarzający się cykl, tak niezbędny do tego, by hodowla dobrze prosperowała. Ktoś by mógł stwierdzić, że to nudne, mało kreatywne, nie wzbudzające emocji. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Ogromnie ciężka, codzienna praca, wspaniały, zmieniający się wraz z porami roku krajobraz, pewne humory owiec, ogarniające wszystko psy pasterskie, to tak naprawdę jedna wielka epopeja w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. "Są to dni, podczas których przeszywajacy wiatr przenika nas razem z poczuciem beznadziei. Dni, w których owce stoją posępne za murkami. Krótkie, ponure ciemne zimowe dni , które po prostu trzeba przetrwać, mimo, że trudno dzwignać się z łożka , mimo, że aż nazbyt dotkliwie odczuwamy, jak bardzo jestesmy słabi w zderzeniu ze złoworogim wsechświatem , który ma nas za nic," Autor pisze o tym co kocha, do czego czuje ogromny sentyment, co pozwala mu żyć w zgodzie ze samym sobą, dlatego jego opowieść jest ogromnie prawdziwa i lekko nostalgiczna. James Rebanks stara się przypomnieć czytelnikowi, że czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, i odkładanie na kiedyś to, o czym stale myślimy, zdecydowanie nie jest wskazane. Każdy z nas, czy chce czy nie, przynależy do pewnego miejsca, grupy ludzi i tylko od nas zależy, czy potrafimy się w pełni z nimi zasymilować, czy je odrzucimy. Bycie wśród ludzi „obok” bardzo często prowadzi do wyobcowania, depresji. Osobista nie zgoda na swoje życie, może całkowicie zniszczyć sen naszego działania. Dlatego warto choć na chwilę przystanąć i poznać historię człowieka, który woli od korzystania z technologii XXI wieku, prowadzić pasterskie życie. I tak naprawdę można mu tylko pozazdrościć, że potrafił znaleźć szczęście tam, gdzie sięgają jego korzenie, Polecam.
  • 5
09.03.2017
Zwolnijmy.
nicole72
Żyjemy coraz szybciej.Gnamy gdzieś przez cały dzień,aby wieczorem stwierdzić,że doba ma znów za mało godzin. I oto jadę w tramwaju,taszcząc w torbie książkę,bo tylko teraz mam chwilę,aby w codziennym zabieganiu przeczytać parę stron. Otwieram ,,Życie pasterza,, i przenoszę się w inny świat. Dotychczas,myśląc o Anglii,przed oczami stawał mi Londyn,który zawsze chciałam odwiedzić. Autor przenosi nas w inną rzeczywistość.To Kraina Jezior,z którą od wieków związana jest jego rodzina. W książce,podzielonej według pór roku,przedstawia swoje codzienne życie na farmie. Nie jest łatwo,ale-jak pisze-,,...to jest moje życie,nie chcę innego,, James wybrał swoją drogę,z dala od wielkiego miasta.Żyje tak jak wcześniej jego ojciec i dziadek.W swoim rytmie i zgodnie z rytmem pór roku.Pokazuje nam,że tak też można. Może nie zmienimy całego swojego życia,ale na pewno zatrzymamy się na chwilę.
  • 5
08.03.2017
Życie pasterza
Sylwia
Czy życie na wsi może być interesujące? Czy można znajdować spełnienie w opiekowaniu się stadem owiec? Ludzie w dzisiejszych czasach są uzależnieni od Internetu, smartfonów i wygodnego życia. Relacje pomiędzy nimi często są sztuczne, wymuszone. Staramy się przypodobać sobie nawzajem jeśli tylko możemy mieć z tego jakąś korzyść. Gonimy za pracą, za pieniędzmi, nie zważając na ważne w życiu wartości. Zastanówmy się więc, czy nie warto na chwilę się zatrzymać i pomyśleć. Rebanks w swojej książce pokazuje nam świat całkowicie inny od naszego. Tytułowa Kraina Jezior to wieś, w której ludzie od wieków wiodą proste życie i hodują owce. Z dala od miejskiego zgiełku, w spokoju. Ludzie, żyjący w Krainie Jezior są bardzo związani z tradycją, regionem w którym mieszkają oraz przede wszystkim naturą, wyznaczającą rytm ich życia. Jak pisze autor „Jest to opowieść o rodzinie i o farmie, ale też o ludziach, o których współczesny świat nie pamięta. Opowieść o tym, że najwyższy czas otworzyć oczy i zobaczyć osoby, które mieszkają wśród nas i których życie często jest mocno zakorzenione w tradycji i dalekiej przeszłości. Serdecznie polecam książkę Jamesa Rebanksa „Kraina Jezior”. Jest to książka, która zmusza nas do refleksji nad naszym życiem i zastanowienia się nad tym kto żyje wokół nas i co jest naprawdę ważne.
  • 2
07.03.2017
Życie w harmonii
korni7775
Bohater porzucający wielkomiejskie życie na rzecz sielankowej wsi. To tylko na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę James Rebanks, był jakby predestynowany do tego aby odziedziczyć farmę i kontynuować tradycje pasterskie, które w jego rodzinie są od około 600 lat. Książka jest snuciem opowieści, znajdziemy w niej barwne opisy Doliny Edenu, Krainy Jezior, pobliskich farm i gór w których wypasają owce. Codzienne, pozbawione patosu czynności – istna harmonia. Pozazdrościć możemy relacji sąsiedzkich, chociaż niezbyt głębokich, to zawsze można liczyć na swoją społeczność. W książce dużą role odgrywa historia dziadka, którym autor jest zafascynowany od dzieciństwa, oraz czasy szkolne, które go ukierunkowały. Do pilnych uczniów nie należał. Jednak czytając tą pozycję nie odczułam przyjemności. Długie, czasami monotonne historie, przemyślenia autora, odkrycie życia na nowo i nadanie mu większej wartości niż miało przedtem. Po przeczytaniu można pokusić się o stwierdzenie, że zostało się ekspertem od hodowli owiec w Anglii. Książka jest reklamowana jako bestseller i tego nie rozumiem, ponieważ podobnych pozycji było na rynku wydawniczym mnóstwo. Pozycji z których można się dowiedzieć jak przywrócić winnice do życia w Toskanii po wymianę cieknącego dachu we Francji, pozbyć się socialmediów z życia i wieść żywot zgodnie z naturą. Ale jest też wielki plus książki - opisy przyrody skonfrontowane z opisami pisarza W. Wordswortha i R. Blythe. Czytasz i masz wrażenie, że te konkretne krajobrazy cię otaczają.
  • 4
07.03.2017
Opowieści z Krainy Jezior
Joanna Hilińska
Czy zastanawialiście się choć raz, jakby to było, gdyby rzucić dotychczasowe życie w pędzącej cywilizacji i przenieść się na wieś, gdzie tryb dnia wyznaczają zadania do wykonania w gospodarstwie, a nie godziny spotkań z kolejnymi osobami? Dziś opowiem Wam o człowieku, który właśnie tak postanowił zrobić. Co z tej decyzji wynikło i gdzie go to zaprowadziło? Sami się przekonajcie. PASTERZ James Rebanks, autor, narrator i zarazem bohater całej opowieści, odkąd pamięta jego rodzina zajmowała się hodowlą owiec. On życie na farmie bierze za coś oczywistego, jednak gdy w czasie dorastania brak efektów edukacji powoduje brak akceptacji u rówieśników, postanawia, że przyjdzie czas, gdy im wszystkim jeszcze pokaże na co go stać. Nie ma matury, nie potrafi pisać, ale dzięki zapałowi i konsekwencji kończy studia na Oxfordzie. Zażywszy cywilizacji i kultury nie potrafi się wtopić w ten wielki, normalny świat. Jego myśli ciągle uciekają na farmę, zastanawia się co teraz robi jego rodzina, jak mają się owce i postanawia, że po zakończeniu edukacji wróci w rodzinne strony. Razem z żoną zamieszkuje na ziemiach należących kiedyś do jego dziadka, a starą stodołę przerabia na dom. Od tej pory staje się pasterzem. MIEJSCE Opowieść o cyklu hodowli owiec na przestrzeni czterech pór roku jaką funduje nam Rebanks nie jest tylko rodzajem zapisu kolejnych czynności, obowiązków i prac na farmie, ale przede wszystkim ogromnym zachwytem miejscem, w jakim dane mu jest żyć, mieszkać i pracować. Tereny Krainy Wielkich Jezior (Lake District) w północnej Anglii to tereny rolnicze, ale także turystyczne. Mnogość pieszych szlaków zachęca turystów do odbywania wędrówek poprzez górskie tereny. Jest to też naturalne górskie środowisko hodowli owiec. Narrator opowiada nam o rasach od pokoleń wypasanych na tych terenach. Piękno otaczającego go krajobrazu oddaje w obrazowych opisach przyrody. AFIRMACJA Książka Jamesa Rebanksa "Życie pasterza" jest wspaniałą opowieścią o pokoleniu pasterzy w jego rodzinie. Przez opisy pracy na gospodarstwie przebija się wiele wspaniałych cech wiejskiego życia o jakich często ludzie żyjący w pędzie miejskich aglomeracji zapominają. Stereotypowe myślenie jakie wkradło się do społeczeństw zachodu, nie pozwala wyjść poza proste skojarzenia: rolnik/wieśniak/pasterz=prostak/nieuk/troglodyta. James Rebanks mierzy się po raz kolejny i w wyjątkowy i oryginalny sposób z takim postrzeganiem. Poprzez opis prac przy wypasie owiec pokazuje, że czasem proste czynności dają więcej radości i spełnienia niż miliony na koncie w szwajcarskim banku. Afirmacja życia jaka przedstawiona została w tej książce uświadamia jak ważne jest porozumienie międzypokoleniowe, szacunek do tradycji, respekt przed naturą, wiara we własne możliwości i pokonywanie trudności. Opowieść pasterza z angielskich gór to zdecydowanie wydarzenie literackie. Książka jest multi-gatunkową opowieścią z pogranicza powieści (wspaniale przedstawione losy rodzinne), reportażu (ogromna rola umiejscowienia i opisu terenów Krainy Jezior), autobiografii (przez swoje życie opowiada o wartościach uniwersalnych), książki naukowej (przez podział na pory roku opis cyklu pracy przy hodowli owiec), a także kroniki (mamy tutaj opisy od narodzin owcy, przez cykl dorastania, rozrodu, strzyżenia, po ubój). PODSUMOWANIE Książka spodoba się wszystkim miłośnikom przyrody, natury, osobom, które doceniają nie to co mają, ale to gdzie i z kim są. Muszę przyznać, że na początku przez myśl przeszło mi zdanie: po co ci to było, siedzisz i czytasz książkę o hodowli owiec w Anglii (SIC!), ale gdy narracja przenosi ciężar opowieści ze zwierząt na ludzi i kiedy poznajemy psychologiczne aspekty powstania tej książki, to moje oczy zaczęły się otwierać coraz szerzej. cała recenzja dostępna na www.subiektywnikliteracki.blogspot.com
  • 5
06.03.2017
Wyrwij się z codziennego zgiełku i posmakuj prostszego życia
houseferatu
Jak większość czytelników uważam, że wyznacznikiem dobrej książki jest fakt wciągania czytelnika w zupełnie nowy świat. Zdarzają się przecież dzieła, które ani nie pochłaniają, ani nie prezentują odbiorcy niczego nowego. W przypadku „Życia pasterza” natomiast nie tylko na własnej skórze przekonujemy się o tym jak to jest pracować na owczej farmie, ale jeszcze toniemy w książce bez reszty. Imersji takiej pomaga świetna organizacja treści. Pasterskie wzloty i upadki poznajemy bowiem przez pryzmat pór roku. Razem z Jamesem (a więc autorem-narratorem) będziemy brać udział w wielkim spędzie owiec wiosną oraz zaopiekujemy się trzodą podczas upalnego, deszczowego lata i zadbamy o witalność stada w trakcie mroźnej zimy. To wszystko w bogatej w opisy i zajmujące dygresje trzystu stronicowej lekturze, której objętość z pewnością nie wyczerpuje tematu wypasu i doglądania interesów farmy, ale z całym przekonaniem pozwala zasmakować niedostępnego i egzotycznego towaru jakim w dzisiejszym, pędzącym świecie jest życie pasterza. Bohater od samego początku rozprawia się z poglądem, że bycie wiernym swoim korzeniom to domena głupców bez perspektyw – jak sądzą między innymi nauczyciele i wielu rówieśników. W tej sytuacji odrzucenie studiów w imię pracy na roli staje się ważną deklaracją w odczarowywaniu podobnych przekonań. James Rebanks strona po stronie z nieustającą pasją i doskonałą perswazją pokazuje wszystkim jak ogromną wartością jest podtrzymanie spuścizny ojców i dziadów, zwłaszcza tam, gdzie tak łatwo o zagubienie swojej historii. Chociaż brytyjska Kraina Jezior przez wiele stuleci była domeną pasterzy i rolników, dzięki romantyzmowi stała się zaledwie kolejną z szeregu atrakcji turystycznych, jakimi usiane jest Zjednoczone Królestwo – przy pomocy farmy i dawnych sposobów chowu owiec można jednak przezwyciężyć ten impas i przywrócić dolinie świetność tradycji. Jednak lektura to nie tylko pełen ciekawostek opis pracy z owcami. Liczy się tu także, a wręcz przede wszystkim, rodzina. Dowiadujemy się jak układały się relacje międzypokoleniowe Rebanksów oraz zobaczymy jak niespotykaną siłę posiada wspólnota dla ludzi, których jednoczą pochodzenie i cel. A chociaż między bohaterami nie zawsze bywa idealnie, życie farmy i jej prosperowanie nie znoszą konfliktów. Tytuł odpowie też na cisnące się na usta pytanie: jak to się stało, że pasterz zdecydował się napisać książkę o swoim życiu? Otóż okazuje się, że oprócz genów dziadka nauczyciela i jego biblioteczki James odziedziczył w spadku miłość do literatury i kiedy przez lata wieczorami kończył pracę na farmie udawał się wprost do wypakowanego stosami tomów pokoju, by czytać i zatracać się w klasycznych już dzisiaj dziełach Camus, Orwella, Sallingera, Hudsona czy Hemmingwaya. Trzeba spróbować „Życia pasterza”, szczególnie jeżeli po ciężkim dniu potrzebujemy wytchnienia i podróży do świata, w którym panują proste zasady i jasne wartości, do świata pulsującego zgodnie z rytmem natury i pozwalającego na przynajmniej chwilowe oczyszczenie się z pogoni za sukcesem i karierą. Osobiście uważam, że ucieczka od codzienności to najlepszy prezent, jaki daje nam to pięknie oprawione wydawnictwo.
  • 4
06.03.2017
piękne życie na angielskiej wsi
Izabelka
Autor, James Rebanks, to człowiek z gór. Tam się wychowywał i dorastał. Jego rodzina od wieków zamieszkuje te obszary. I on też osiedlił się tam ze swoją familią. Fabułę książki można określić kilkoma zdaniami. Jest to historia człowieka, który wychowany pośród owiec i w otoczeniu przepięknych krajobrazów, postanawia przenieś się do miasta. Ale długo miejsca tam nie zagrzeje. Wraca w rodzinne strony, aby żyć jak ojciec i dziadek. Tak w telegraficznym skrócie. Jeśli oczekujecie porywającej fabuły, błyskotliwych dialogów i akcji niczym z westernu, to muszę Was zawieść. Nic z tego. Podczas czytania czułam się jakbym siedziała na trawie pośród owiec i słuchała opowieści miejscowego pasterza. Rozmarzyć się można. Książka podzielona jest na cztery rozdziały, które mają tytuły zaczerpnięte od pór roku. I właśnie zgodnie z cyklem przyrody Rebanks snuje swoją opowieść o hodowli owiec, kontakcie z przyrodą, tradycji, prostocie życia, trudach codzienności i małych radościach dnia powszedniego. Choć czasami odnosiłam wrażenie, że czytam przewodnik hodowcy owiec. Chyba autora ponosiło, ale... jednocześnie czułam jego czułość do tych zwierząt. Bardzo mi przypadła ta pozycja do gustu. Długo bym jeszcze o niej mogła pisać. Bardzo bliska memu sercu filozofia życia, a opisy przyrody i zdjęcia zupełnie jak w Bieszczadach. Doceniam szczerość autora. Nie koloryzował i nie gloryfikował pracy pasterza. Pisał o ciężkiej pracy na roli i twardych, od pracy, rękach ojca. O problemach finansowych rolników i zmianach jakie zachodziły w górach wraz ze zmianami na świecie. O smutkach i problemach bez patosu i użalania się. Duży plus dla autora. Polecam więcej na prawieblogoksiazkach.blogspot.com
  • 5
05.03.2017
Owce i pasterz
anula
Fantastyczna. Zaskakująco wzruszająca. Przepełniona miłością do tradycji, rodziny, natury i oczywiście owiec. Ciężko zrecenzować książkę. Bo to żywy obraz, który widzimy, słyszymy, czujemy jak żywy. Autor z taką czułością i podkreślaną wielokrotnie miłością opisuje naturę, że niemożliwym jest by nie sprawdzić w wyszukiwarce „google” czym jest wychwalona w najprostszy ale i wrażliwy sposób „Kraina Jezior”. Historia związku człowieka z matką ziemią, historia, która trwa od wieków i wedle życzenia autora ma trwać jak najdłużej. Życie pasterza owiec. Po prostu. To opowieść o stałości i o przemijaniu. Nie ma początku ani końca. Pory roku się zmieniają, mijają kolejne dni, tygodnie i miesiące a rody, farmy i trzody trwają. Ludzie się rodzą, pracują, i odchodzą. A zostaje tradycja czyli rolniczy tryb życia, który korzeniami sięga ponad pięciu tysięcy lat. I wszystko koncentruje się wokół jednego, wokół hodowli owiec. Trudne i wyczerpujące to zajęcie, któremu jest podporządkowane całe życie pasterza i jego rodziny. Ale tylko takie życie ma sens, wypełnione pracą, gdzie farma i rodziną zawsze są na pierwszym miejscu. Jednym słowem, inspirująca opowieść. Jestem po prostu urzeczona tą książką.
  • 3
05.03.2017
życie pasterza...
Grzegorz Sokołowski
Ta książka jest z pewnością potrzebna wszystkim, którzy próbują złapać trochę dystansu do siebie i świata. Jest dobrym sposobem na wyciszenie myśli, rozkrzyczanych przez mnogość spraw otaczającej nas rzeczywistości. Ale w mojej osobistej ocenie nie podnoszę jej do rangi bestsellera i nie nazwałbym jej wielkim literackim wydarzeniem. Do takiego tytułu czegoś mi brakuje. Najpierw jednak powiedzmy o pozytywach. Publikację czyta się lekko i z dużą przyjemnością. Właściwie może być to lektura na jeden wieczór. Opowieść o sielankowym (prawie) życiu pasterza owiec wciąga i zachwyca. Są momenty, do których człowiek wzdycha i rozbudza w sobie pragnienie obecności w opisywanym miejscu i czasie. Chyba w każdym współczesnym człowieku jest co najmniej nutka tęsknoty za życiem prostym, przepełnionym kontaktem z przyrodą, w miarę przewidywalnym, pachnącym świeżą zielenią traw i skąpanym w porannej rosie. Dlatego ta książka przyciąga, bo jest w niej to wszystko. Najwięcej jest jednak owiec. Są na każdej stronie. W prawie każdym zdaniu. I mimo największej sympatii do tych zwierząt, chwilami ma się ich dość. W niektórych momentach opowieść zaczyna bardziej przypominać poradnik dla hodowców niż powieść. Można to jednak zrozumieć, bo owce są głównym tematem życia pasterza. W tym wszystkim brakuje mi jednak czegoś poza tym. Czy bohaterowie książki zajmowali się tylko i wyłącznie wypasem owiec i ich pielęgnacją? Dlaczego nie ma tu nawet wzmianki o obchodzonych świętach, uroczystościach rodzinnych, wyjazdu na zakupy i wielu innych, prostych, codziennych wydarzeń. To wszystko zostało sprowadzone do może kilku zdań. I myślę, że to jest największy minus tej publikacji – brak innego, poza owczego życia. W pewnym momencie miałem dość czytania o owcach, szukałem jakiegoś dialogu na inny temat, choćby wtrącenia opowieści o czymś zupełnie innym. Wszędzie jednak były tylko owce. To powoduje, że lektura zaczyna być nużąca. Oczywiście jest w tej książce głębsze przesłanie. Można się zastanawiać jak daleko odeszliśmy od prostego życia. Jak bardzo pochłonęły nas, nie zawsze potrzebne wynalazki współczesności, i jak dużo zabrały nam życia. To mądrość tej książki, która w jakiś sposób zostaje w człowieku i skłania go do przemyśleń. I równocześnie jest to jej największa zaleta. Książka ma w sobie coś, co wycisza człowieka. Jest w niej tak dużo przyrody – i tej życzliwej człowiekowi, i jemu przeciwnej – że odnosi się wrażenie przebywania podczas lektury na środku łąki. Na pewno warto tę publikację przeczytać, na pewno nie będzie to czas stracony, ale na miano bestsellera dla mnie to wszystko za mało. Grzegorz Sokołowski
  • 3
05.03.2017
życie pasterza...
Grzegorz Sokołowski
Ta książka jest z pewnością potrzebna wszystkim, którzy próbują złapać trochę dystansu do siebie i świata. Jest dobrym sposobem na wyciszenie myśli, rozkrzyczanych przez mnogość spraw otaczającej nas rzeczywistości. Ale w mojej osobistej ocenie nie podnoszę jej do rangi bestsellera i nie nazwałbym jej wielkim literackim wydarzeniem. Do takiego tytułu czegoś mi brakuje. Najpierw jednak powiedzmy o pozytywach. Publikację czyta się lekko i z dużą przyjemnością. Właściwie może być to lektura na jeden wieczór. Opowieść o sielankowym (prawie) życiu pasterza owiec wciąga i zachwyca. Są momenty, do których człowiek wzdycha i rozbudza w sobie pragnienie obecności w opisywanym miejscu i czasie. Chyba w każdym współczesnym człowieku jest co najmniej nutka tęsknoty za życiem prostym, przepełnionym kontaktem z przyrodą, w miarę przewidywalnym, pachnącym świeżą zielenią traw i skąpanym w porannej rosie. Dlatego ta książka przyciąga, bo jest w niej to wszystko. Najwięcej jest jednak owiec. Są na każdej stronie. W prawie każdym zdaniu. I mimo największej sympatii do tych zwierząt, chwilami ma się ich dość. W niektórych momentach opowieść zaczyna bardziej przypominać poradnik dla hodowców niż powieść. Można to jednak zrozumieć, bo owce są głównym tematem życia pasterza. W tym wszystkim brakuje mi jednak czegoś poza tym. Czy bohaterowie książki zajmowali się tylko i wyłącznie wypasem owiec i ich pielęgnacją? Dlaczego nie ma tu nawet wzmianki o obchodzonych świętach, uroczystościach rodzinnych, wyjazdu na zakupy i wielu innych, prostych, codziennych wydarzeń. To wszystko zostało sprowadzone do może kilku zdań. I myślę, że to jest największy minus tej publikacji – brak innego, poza owczego życia. W pewnym momencie miałem dość czytania o owcach, szukałem jakiegoś dialogu na inny temat, choćby wtrącenia opowieści o czymś zupełnie innym. Wszędzie jednak były tylko owce. To powoduje, że lektura zaczyna być nużąca. Oczywiście jest w tej książce głębsze przesłanie. Można się zastanawiać jak daleko odeszliśmy od prostego życia. Jak bardzo pochłonęły nas, nie zawsze potrzebne wynalazki współczesności, i jak dużo zabrały nam życia. To mądrość tej książki, która w jakiś sposób zostaje w człowieku i skłania go do przemyśleń. I równocześnie jest to jej największa zaleta. Książka ma w sobie coś, co wycisza człowieka. Jest w niej tak dużo przyrody – i tej życzliwej człowiekowi, i jemu przeciwnej – że odnosi się wrażenie przebywania podczas lektury na środku łąki. Na pewno warto tę publikację przeczytać, na pewno nie będzie to czas stracony, ale na miano bestsellera dla mnie to wszystko za mało. Grzegorz Sokołowski
  • 5
05.03.2017
Tylko w sercu prawda
Imarba
Jesteśmy zakładnikami sukcesu jako jedynego wyznacznika szczęścia i powodzenia pośród ludzi. Nic innego się nie liczy, tylko to jak wyglądamy w oczach innych, tylko ten „wyimaginowany” sukces, najgłupszy, najmniejszy, najbardziej bezsensowny, a jednak konieczny, byśmy patrząc na siebie oczami innych dostrzegli to co jest nam niezbędne. Podziw. Akceptację. I tylko to jest szczęściem. Bo kimże jestem jeżeli nie osiągnąłem sukcesu? Kimże jestem jeżeli nawet do niego nie dążę? Sukcesem może być wszystko, białe zęby, piękne ciało, zdolne dzieci, dobry mąż... Pieniadze. A praca? Praca przestała być dobrem, prawdą, powołaniem. Zniknął gdzieś tak mocno zakorzeniony w społeczeństwach protestanckich etos ciężkiej pracy, przywiązania do ziemi, do społeczności i do tradycji. Staliśmy się goniącym za sukcesem stadem samotnych ludzi, którzy dbają tylko o siebie i wszystko robią tylko dla siebie. Nic nie mając w sercu a wszystko w kieszeni. Kraina Jezior to obszar w północno-zachodniej Anglii w hrabstwie Kumbria, jedno z najpopularniejszych obecnie miejsc wypoczynkowych w tym kraju. Paradoksalnie to także miejsce pracy i życia wielu mieszkających tam hodowców owiec. „Życie Pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”, to książka właśnie o tych dzikich wciąż jeszcze, ale pięknych i romantycznych według poety Williama Wordswortha terenach ( z tym romantyzmem autor mocno sarkastycznie polemizuje). Autor jako hodowca owiec z dziada pradziada od dziecka żył na tym skrawku ziemi, gdzie najważniejszą sprawą zawsze były owce i psy pasterskie, gdzie najpierw karmiło się zwierzęta, potem pracujących, a na końcu dzieci, gdzie chodzenie do szkoły było samym złem i stratą czasu, a coś takiego jak moda nie miało znaczenia, opisuje życie farmera podporządkowane potrzebom ziemi i zwierząt, podporządkowane porom roku i mocno z nimi związane. W swojej opowieści pokazującej pasterskie życie, zwyczaje i magię codzienności. Przywiązanie i miłość. Klęski i kłopoty. Życie, które jest wyborem świadomym, a nie skazaniem. I to w tym tekście wysuwa się na plan pierwszy. Miłość, wybór i powołanie, a cała reszta idzie dopiero potem, a książka jest cudownie piękna. Napisana jakby mgłą, tęsknotą człowieka, który trochę się ucywilizował i widzi co traci, ale zawsze wraca tam gdzie jego serce, człowieka, który nie zgadza się na głupotę turystów, na beztroskę miastowych. Nie szukajcie tu skrajnego ekologizmu, wielkich słów na temat przyrody, czy życia w zgodzie z natura. Ta książka nie szafuje wielkimi słowami, ona mówi po ludzku o sprawach pięknych i prostych, albo trudnych, ale też często pięknych. Podzielona na pory roku, opowiada historię dzieciaka, który robi wszystko aby oblać egzaminy w szkole bo chce zostać pasterzem, a mimo to idzie na Oksford, ale nadal jest pasterzem, jego dziadka i ojca, którzy prawie nie umieli czytać, a byli po ludzku mądrzy, mówi, o życiu ich żon i przede wszystkim zwierząt... Ukochanych psów, pięknych owiec i cudownie nieobliczalnych gór. Miłośnikom sir Terrego Pratchetta powiem tylko, że w tej opowieści odnajdziecie całą tę miłość i szacunek do pasterskiego życia, jakie Pratchett zawarł w cyklu o Tyffany Obolałej, choć nie jest to powieść fantasy, nawet „babcia Obolała” tu się pojawia, tyle że jest prawdziwa. Ja się w tej opowieści zakochałam! Tak cudnie napisanej, nostalgicznie złośliwej i żartobliwie pokrętnej opowieści nie czytałam już dawno. Z całej duszy polecam.
  • 4
03.03.2017
"To jest moje życie. Nie chcę innego"
FayeWang
Pod powierzchnią opowieści o kimś, na kogo większość z nas nawet by nie zwróciła uwagi, skrywa się uniwersalna opowieść o wolności, poczuciu równości, więzi z ziemią, więzach rodzinnych, korzeniach i tradycji. Głos prostego pasterza z Krainy Jezior, który z dumą mówi o tym, kim jest i co robi, zawstydza i daje do myślenia. Książka ta także kieruje uwagę na obszary zachwycające swoim pięknem, a które bez obecności tradycji przestaną być tym, czym są. „Życie pasterza”. Opowieść z Krainy Jezior” Jamesa Rebanksa to prosta, szczera, mądra i przede wszystkim dająca do myślenia historia, która na pewno spowoduje, że niektórzy z nas zatrzymają się, przyjrzą się własnemu życiu i zadadzą pytania o to, co najważniejsze. Jeśli szukasz prawdziwej historii, która pozwoli ci spojrzeć na świat z innej perspektywy, zdecydowanie polecam!
  • 4
03.03.2017
O pasterstwie, o życiu
aangela.k
To na pewno książka wyjątkowa, podejmująca zupełnie inny temat niż do tej pory czytałam. Może stanowić inspirację dla ludzi strasznie zagonionych na co dzień w zgiełku wielkich miast. To historia życia autora, książka o niesamowicie ciężkiej pracy pasterza w Krainie Jezior w Anglii, ale także relacjach międzyludzkich. Zarówno rodzinnych, jak i – nazwijmy to – biznesowych. Może nam ona uzmysłowić kilka rzeczy, które zaginęły gdzieś w drodze do kariery, awansów, coraz lepszej sytuacji materialnej, a są to: honor, bezinteresowna pomoc, zaufanie, budowanie pozytywnych relacji. Być może przeniesienie pewnych tradycyjnych wartości do realiów większych miast też poprawiłoby jakość życia, ale w codziennym wyścigu szczurów to raczej tylko mrzonki. Bardzo dużo dowiedziałam się z tej pozycji o samym pasterstwie, o związanej z nim tradycji, a podział książki na pory roku świetnie przedstawia charakter pracy na famie w każdej z nich, jak i pozwala zapoznać się z faktami z życia autora. Sposób opisywania zdarzeń i historii oraz pracy jest bardzo ciekawy i wciągający. Po lekturze mam ochotę na chociaż niewielkie zmiany – więcej kontaktu z przyrodą, na pewno też bardziej docenię pracę pasterza, bo jest ona bardzo ciężka i wymagająca, chociaż z książki wynika, że może też być fascynująca, wciągająca kolejne pokolenia, może stanowić wyzwanie jak tradycyjnie rozumiana kariera. Tak samo wymaga tworzenia relacji biznesowych, zawierania transakcji, tylko że w tym przypadku większe znaczenie niż etyka. Nie jest to pozycja dla miłośników akcji, ale myślę, że niejedna osoba po przeczytaniu „Życia pasterza” będzie dążyć do zmian, a może rzuci wszystko i podobnie jak autor poświęci się pracy na wsi, na roli/farmie i będzie czerpać z tego niewysłowioną radość.
  • 5
03.03.2017
Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior
Melody
Każdego dnia wstajemy w biegu, pracujemy w biegu, a po pracy w jeszcze szybszym galopie wracamy do domu. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem i tak w kółko. Każdy z nas ma ochotę w końcu przerwać tą samo-nakręcającą się spiralę pośpiechu... Jednak to nie jest takie proste, prawda? James Rebanks wszedł w posiadanie farmy. Od tego momentu zaczyna żyć, życiem prawdziwego pasterza. Dostosowuje się do jego reguł, warunków i ... zaczyna tak na dobrą sprawę dopiero żyć, pełną życia. Książka została podzielona na części, które rozłożone są tak jak pory roku. W każdej z tych części możemy przeczytać, co pasterze robią w danej części roku. Poznajemy pomalutku życie, jakie ci ludzie wiedli i wiodą do dzisiaj. Rozczaruję tych, którzy spodziewają się w tej książce nagłych zwrotów akcji, wielowątkowej fabuły oraz mrożących krew w żyłach opisów strzyżenia owiec... No niestety moi mili, tego tu nie znajdziecie, lecz w zamian autor daje Wam chwilę wytchnienia, i zabiera do świata gdzie nie ma wyścigu szczurów, a życie rządzi się swoimi prawami zgodnymi z naturą. Cieszę się, że „Życie pasterza” trafiło w moje ręce. Potrzebowałam takiej lektury. Jednocześnie poczułam lekkie ukłucie zazdrości w stosunku do ludzi, których życie nie opiera się wyłącznie na codziennej gonitwie. Wszystkim, którzy potrzebują totalnego relaksu i oderwania od otaczającego nas świata, gorąco polecam tę książkę :)
  • 2
03.03.2017
nika0709
nika0709
Książka „Życie pasterza” działała na mnie trochę, jak dziecięce liczenie owiec w bezsenną noc. To nie jest zła książka, ale chyba jednak lubię, gdy w książce coś się dzieje. Gdy dzieje się cokolwiek. Opis życia, w którym wszystko odbywa się zgodnie z cyklem natury, strzyżenie, wypas owiec, opis praw panujących w Krainie Jezior, wszystko to tworzy nieco senny i sielankowy obraz życia pasterza, który jest szczęśliwy, bo robi to, co kocha. Nie jest uzależniony od ciągle dzwoniącego telefonu, pokrzykującego szefa, planów i norm do wyrobienia. I chyba to jest siła książki, która stała się bestsellerem na całym świecie. Jest to dobra odskocznia dla tych „utopionych w korpo światku”, którzy czasem marzą, by rzucić to wszystko i zaszyć się w jakieś głuszy.
  • 5
02.03.2017
Inspirująca książka o pięknie natury
costigan
To jedna z najpiękniejszych książek o współistnieniu z naturą, jakie przeczytałem. Autor wspaniale opisuje krainę, dla której porzucił życie w wielkim mieście. Z dala od hałasu i zgiełku odnalazł to, czego nam wszystkim brakuje. Spokój, równowagę, bliskość ludzi, a więc to, od czego tak naprawdę zależy szczęście. "Życie pasterza" jest o prostym życiu, które ma prawdziwą wartość. Trochę przypomina popularne książki opowiadające o niezwykłości natury jak "Sekretne życie drzew", bo w historii autora związek z naturą jest ogromnie ważny i wyjątkowy. Nadzwyczajna książka! Bardzo osobista i inspirująca.
  • 5
02.03.2017
Książka, z którą było mi po prostu dobrze
Ksantia
To jest bardzo ważna książka - o prostym życiu, dzięki któremu możemy zauważyć co tak naprawdę jest najważniejsze. I nie, nie jest to miałkie, pompatyczne ani napuszone. Autor opowiada w sposób absolutnie fenomenalny o krainie, w której jego przodkowie od setek lat hodują owce, o powtarzalności cyklu życia, śmierci, przyrody, o swoich relacjach z dziadkiem, ojcem. Piękna książka dla wszystkich, którzy choć raz w życiu chcieli rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.
  • 1
02.03.2017
Poradnik rolnika
Joanna Jaszczyk
Zazdroszczę autorowi. Jest dokładnie w miejscu, w którym chce być, w świecie, do którego należy, robi to czym marzył od najmłodszych lat. My, żyjący w ciągłym pędzie, w poczuciu winy, obowiązku, ścigający się z czasem i własnym organizmem niestety nie mamy tego komfortu. James Rebanks przejął owczą farmę od swojego ojca i dziadka i wraz z innymi pasterzami oddaje się codziennym czynnościom związanym z funkcjonowaniem swojej farmy. Jest raczej pasterzem nowoczesnym, z quadem, komórką i nowoczesną technologią, ale jego obowiązki niewiele się różnią od tych, które jego ojciec i dziadek, a przed nimi ich dziadkowie wykonywali od pokoleń. Książka podzielona na pory roku niezwykle szczegółowo opowiada o wszystkich pasterskich czynnościach; zganianiu owiec z gór, strzyżeniu, karmieniu, rozmnażaniu. Zagłębia się w skomplikowane prawa własności ziemi i wyjaśnia niepisane zasady, według których pasterze żyją od pokoleń. Sporo czasu poświęca swojemu, nieżyjącemu już dziadkowi, którego podziwiał i stawiał sobie za wzór. Niestety wydaje mi się, że my, ludzie miasta, zawsze w biegu, zawsze niecierpliwi i żądni wrażeń, nie będziemy potrafili docenić walorów tej książki. Do ostatniej strony czekałam na jakąś akcję, katastrofę, punkt kulminacyjny, czy choćby jedno zdanie trzymające człowieka w napięciu. Życie pasterza chyba nie obfituje w zbyt wiele wrażeń dla czytelnika wychowanego na horrorach Kinga i filmach z Jamesem Bondem. Życie w zgodzie z naturą jest z pewnością zdrowe, wartościowe i potrzebne, ale czy czytanie o tym faktycznie nam odpowiada, to musimy się już przekonać sami.
  • 5
17.02.2017
Doskonała, olśniewająca
Katarina
Książkę dostałam od przyjaciółki, która mieszka w UK. Cieszę się, że będzie nasze wydanie. Ale uwaga! Od tej książki można się uzależnić. Doskonała, olśniewająca i autentyczna lektura. Zdecydowanie po tej lekturze zmienicie patrzenie na otaczającą was rzeczywistość. Życzę każdemu, aby podobnie jak autor mógł stwierdzić, że jest w tym miejscu gdzie dokładnie powinien być.
Zobacz też