Manga, gejsze, Godzilla, sushi, Hello Kitty, Suzuki, kimona, Marie Kondo, Haruki Murakami, trzęsienia ziemi, love hotels, ramen, góra Fudżi, salaryman, karaoke, sake i fetysze seksualne. Pewnie każdy z nas ma zupełnie inne skojarzenia z kulturą Japonii. Jedne z nich rzeczywiście stanowią o tożsamości tego kraju rozłożonego na archipelagu wysp, inne przypisujemy wyjątkowości lub „dziwaczności japońskiej kultury”.

Żaden film w tak intrygujący sposób nie pokazał Tokio jak kultowy już „Między słowami” Sophii Copolii, żaden reżyser tak nie sfetyszował ważnych symboli japońskich jak Quentin Tarantino w „Kill Billu”. O czymś zapominam? Na pewno, bo niemal każdemu Japonia kojarzy się z innym obrazkiem, filmem, komiksem.

Dla tych z państwa, którzy dopiero zaczynają przygodę z kulturą japońską mam kilka propozycji książek o Japonii, które mogą sprawdzić się na start.
 

Książki o Japonii empik
 

Dobre książki o Japonii – wybór tytułów

  1. „Kwiaty w pudełku”, Karolina Bednarz, wydawnictwo Czarne.

Listę książek o Japonii zaczynam od reportażu, bo przecież nic nam nie powie tyle o danym miejscu, co opowieści ludzi z nim związanych. Reportażystka Karolina Bednarz nie decyduje się jednak na pokazanie popkulturalnych obrazków Japonii. Zamiast tego zagląda za nie, by przyjrzeć się kosztom, jakie ponosi japońskie społeczeństwo. Patriarchalne i hermetyczne, w którym silne tradycje religijne przeplatają się z gwałtownie rozwijającą się technologią. To także społeczeństwo żyjące wciąż w cieniu rocznic Hiroszimy, wybuchu elektrowni w Fukushimie i powtarzających się trzęsień ziemi.

Bednarz pyta o Japonię i życie w niej tytułowe „kwiaty w pudełku”, czyli kobiety. We własnym kraju wciąż postrzegane jako delikatne, niewiele znaczące, które najlepiej trzymać w pudełku, czyli w domu – rodziców albo męża. Jak pisze Bednarz, kobiety, zwłaszcza młode, nie są traktowane poważnie ani w szkole, ani w pracy, ani w rodzinie. W wywiadzie dla „Przekroju” autorka powiedziała:

„Co roku Światowe Forum Ekonomiczne publikuje raport Global Gender Gap. W 2019 Japonia spadła jeszcze niżej, jest na 121. miejscu na 153 państwa, za Zimbabwe i Mozambikiem. Innymi słowy, jeśli chodzi o równość ekonomiczną czy polityczną jest na samym dnie.”

Gdy to czytamy, japońska rzeczywistość nie brzmi zbyt kolorowo, prawda?
 

Kwiaty w pudełku reportaż o Japonii
 

  1. „Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat”, Alt Matt, Znak Literanova, tłum. Dariusz Latoś.

„Czystym wymysłem” nazwał Japonię Oscar Wilde. Świat poznał ten kraj tak naprawdę dopiero podczas II wojny światowej, gdy najpierw Japonia przyłączyła się do Niemiec, a potem Amerykanie w ramach odwetu zrzucili napalm na Hiroszimę i Nagasaki w 1945 roku. Przez kolejną dekadę wojska amerykańskie stacjonowały w Japonii, która, upokorzona, jednocześnie próbowała podnieść się po wojennych zniszczeniach, odbudować społeczeństwo i obyczajowość.

O tym, co działo się w międzyczasie, czyli o odbudowie kulturalnej oraz o wytworach japońskiej technologii, które zawładnęły światem opowiada genialna książka o Japonii Alta Matta, pasjonata i znawcy jej kultury. Można dowiedzieć się z niej, że sprzęt do karaoke, przeznaczony pierwotnie dla pijących w knajpach salarymenów nazywał się najpierw 8 Juke, ale gdy jego wynalazca wstawił go do kilku barów, zaliczył klapę. W dodatku jego właściciel nie zastrzegł patentu, co szybko wykorzystali giganci elektroniczni, budując swoje wersje automatu do śpiewania. Gdy ci kłócili się o podział japońskiego rynku, cisza nocna spokojnych dotąd sąsiedztw i osiedli już na dobre została zakłócona.

Albo fenomen Hello Kitty. Znacie? Zaczęło się w 1975 roku, kiedy firma Sanrio wypuściła na rynek malutką portmonetkę dla dziewczynek, o kilku różnych wzorach. Produkt przeszedł bez echa, z jednym wyjątkiem. Jak na pniu schodziła wersja z kotką w ogrodniczkach siedzącą pod napisem „Hello!”. Japonia oszalała na punkcie Hello Kitty, która stała się kwintesencją określenia kawaii (słodkie, urocze). Różowa kotka narzuciła standardy estetyczne całego pokolenia lat 70. i stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych japońskich produktów na świecie.

Jeśli lubią państwo opowieści o tym, jak Japonia swoimi produktami zmieniała stan umysłu świata, koniecznie sięgnijcie po „Czysty wymysł”.
 

czysty wymysł książka o japonii

 
  1. „Dziewczyna z konbini” Sayaka Murata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłum. Dariusz Latoś.

Przeczytajcie o kobiecie, która postanowiła odrzucić japońską zachowawczość i wyłamać się z obyczajowego schematu. Keiko Furukura ma 36 lat i jest singielką pracującą w sklepie wielobranżowym popularnej sieci. To praca zwykle wykonywana przez studentów czy imigrantów, znacznie poniżej jej możliwości. W dodatku Keiko nie ma męża, mieszka sama i nie jest specjalnie towarzyska. Trudno znosi to rodzina, koleżanki uważają ją za dziwoląga, ich mężczyźni się z niej śmieją. Tymczasem bohaterka realizuje swoje potrzeby w świecie, który oczekuje od kobiet albo założenia rodziny i urodzenia dzieci albo osiągnięć zawodowych, choć właściwie: patrz punkt pierwszy. Jej strategią na odrzucenie konwenansów jest przyjęcie standardów nie do przyjęcia przez mainstream. A jednocześnie, przecież nie robi nic złego, tyle że nic godnego uwagi.

To zaskakująca pozycja wśród japońskich książek, bo choć stoi w kontrze do wartości promowanych przez tradycję i wobec społecznej presji, która oczekuje dostosowania się do oczekiwań, to została bardzo dobrze przyjęta przez krytykę i czytelników. Murata (która sama kiedyś pracowała w konbini) otrzymała za „Dziewczynę…” prestiżową nagrodę Akutagawy, a japoński „Vogue” wybrał ją na kobietę roku. Czytajcie Muratę, jest bezkompromisowa.
 

Dziewczyna z konbini
 

  1. „Kot z Tokio”, Nick Bradley, wydawnictwo Znak, tłum. Maria Makuch.

Zastanawiacie się pewnie Państwo, czy ktoś spoza Japonii jest w stanie zrozumieć społeczeństwo tak kulturowo odległe, któremu nie zależy na zrozumieniu przez inne nacje.  Otóż autorowi „Kota” najwyraźniej się to udało. Urodzony w Niemczech, dorastał w angielskim Bath, a po studiach postanowił przenieść się do Japonii. Parał się różnych prac: był nauczycielem angielskiego, japońskiego, tłumaczył gry video, fotografował. W końcu postanowił zrobić doktorat poświęcony figurze kota w literaturze japońskiej. A przy okazji dołożył własną cegiełkę w tym temacie – jego „Kot w Tokio” uznawany jest za poruszający i świetnie napisany debiut.

Ta książka o Japonii to opowieść o mieście, które pozostaje nieuchwytne dla jego mieszkańców. Każdy z nich: czy to uzależniony od gier video salaryman, który marzy o miłości, czy wciąż opłakujący swą zmarłą żonę taksówkach, czy bezdomny, który porzucił rodzinę z powodu alkoholizmu, prywatny detektyw, który zauważa, że w Tokio zaczynają znikać koty; wreszcie tatuażysta, któremu na plecach klientki co chwila pojawia się i znika kot… – wszyscy oni widzą tylko swój wycinek miasta, choć wydaje im się, że znają je jak własną kieszeń. Tokio faluje, zmienia się, tak jak sytuacja życiowa jego mieszkańców. Elementem, który łączy te opowieści, nieuchwytnym, niepokojącym, wręcz bajkowym, jest kot, który jako jedyny zdaje się mieć właściwy stosunek do życia i przemijania.


Kot z Tokio
 


Zainteresował cię temat? Sprawdź inne nasze artykuły:


 

  1. „Banzai. Japonia dla dociekliwych”, Zofia Fabjanowska-Micyk, wydawnictwo Dwie Siostry.

Idealna książka o Japonii, jeśli chcemy zainteresować młodszych czytelników Krajem Kwitnącej Wiśni. I wiem, co mówię, testowałam na sześcio- i ośmiolatku. Zofia Fabjanowska-Micyk, na co dzień szefowa działu kultura w magazynie „Zwierciadło” i japonistka z wykształcenia, zna Japonię na wylot. A w „Banzai…” zaprasza od podróży przez kolejne japońskie wyspy: od Okinawy gdzie żyje najwięcej stulatków na świecie, po Sapporo znane z Festiwalu Śniegu i zawodów w skokach narciarskich.

 Z tej pięknie ilustrowanej przez Joannę Grochocką książki o Japonii dowiemy się,  dlaczego w japońskiej łazience myjemy się przed wejściem do wanny, czy lody o smaku ośmiornicy są naprawdę smaczne i czemu służą papierowe  karpie, które pod koniec wiosny pojawiają się w całej Japonii na masztach, balkonach i dachach.

Ja dowiedziałam się, że obok tuńczyków i krów Japończycy bardzo szanują jelonki. Te mieszkają na wyspie Miyajime blisko Honsiu i uchodzą za święte. Oraz że w każdym japońskim domu rodzina trzyma tzw. pakunek ratunkowy – plecak albo torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami i dokumentami na wypadek gdyby trzeba było się szybko ewakuować podczas trzęsienia ziemi, które regularnie nawiedzają wyspy.
 

Banzai. Japonia dla dociekliwych
 

  1. Japonia Joanny Bator. „Japoński wachlarz” (Znak), „Rekin z parku Yoyogi” (W.A.B.) i „Purezento” (Znak).

Powinnam zacząć od tego, że swoją przygodę z Japonią zaczęłam w 2004 roku, kiedy w bibliotece sięgnęłam po zbiór esejów nieznanej mi wówczas autorki. Joanna Bator, jako świeżo upieczona stypendystka jednej z tokijskich uczelni, odkrywała nieznany jej dotąd kulturowo świat – a czytelnik wraz z nią. Poznajemy sterylnie czyste domy Japończyków, którzy rzadko zapraszają do siebie obcych, bierzemy udział w ceremonii parzenia herbaty, oglądamy morskie cuda na targu rybnym, a potem razem z autorką wahamy się przed skosztowaniem najbardziej niebezpiecznej ryby świata, serwowanej w najlepszych restauracjach – fugu. Patrzymy jak z dnia na dzień zmienia się ulica, sklepiki, jeszcze wczoraj otwarte, dziś zastąpił bar z karaoke, bo słowem klucz w Japonii jest zmienność. A drugim, już nam znanym – kawaii.

O fenomenie Hello Kitty wspomniałam, ale Bator – także w uzupełnionym tomie „Japoński wachlarz. Powroty”, oraz w wydanym później „Rekin z parku Yoyogi” – dokładnej drąży fenomen japońskiej estetyki, od dziewczęcych cosplayerek w dzielnicy Shibuya, poprzez produkty, których jedyną funkcją jest ich „słodycz”, aż po mangę i gry video, które Japończycy kochają. Wszystko co chcielibyście wiedzieć o Japonii, a nie wiecie, jak zapytać, jest w tych książkach.

Natomiast w „Purezento” Bator opowiada o dziewczynie, która nie potrafi podnieść się po odejściu ukochanego. Pogrążona w utracie przeżywa kolejne dni jak sny, dopóki na jej drodze nie stanie Pani Myōko. Ta znajomość zaprowadzi ją do Japonii, gdzie w pięknym domu, w którym jej towarzyszem będzie kot, nasza bohaterka na nowo odzyska utraconą harmonię. A w tym dodatkowo pomoże jej nauka trudnej sztuki kintsugi, czyli tradycyjnej techniki sklejania pękniętych i rozbitych naczyń za pomocą laki i metali szlachetnych. Japonia okaże się dla niej nieoczekiwanym prezentem, tytułowym darem.

Bator pięknie oddaje klimat japońskiego miasta, domu i spokoju, zen bije tu z każdej strony. Polecam na zszargane nerwy.
 

Bator Japoński wachlarz
 

  1. Haruki Murakami, „Kronika ptaka nakręcacza”, Przygoda z owcą”, „Sputnik Sweetheart”, „Norwegian Wood”, „Tańcz, tańcz, tańcz”, „Po zmierzchu”, „Rok 1Q84”.

Jak powiedziała tłumaczka polska Murakamiego, Anna Zielińska-Elliott:

„Uważam, że popularność Murakamiego bardzo pomogła zmienić obraz Japonii na Zachodzie i uświadomiła czytelnikom, że Japończycy to nie gejsze i samuraje, albo wyłącznie panowie w garniturach chodzący z teczkami do firm oraz uległe kobiety, a tacy sami ludzie jak wszędzie indziej, którzy chodzą w dżinsach, piją piwo i mają kłopoty w związkach.”

Dwadzieścia lat temu książki Murakamiego, w których bohaterowie pili piwo (a nie sake), słuchali jazzu (a nie tradycyjnych japońskich instrumentów) i nie chodzili do pracy w korporacji jak typowi salarymeni to było spore zaskoczenie. Ale jego proza, pełna outsiderów, których życie toczyło się w nieco onirycznym tempie, którzy mieli cały czas świata na potrzeby swoich podróży życiowych, zachwyciła, także polskich czytelników. I nie ma takiego tytułu, w którym nie poznawalibyśmy japońskiego społeczeństwa, zwyczajów, relacji, a także miast.

Jak choćby w powieści „Po zmierzchu”, której fabuła rozgrywa się w ciągu jednej nocy. Przemierzając ulice Tokio narrator zahacza o bary, love hotele, nocne restauracje, spotykając różne osoby na swojej drodze, ale bohaterem jest tu także miasto w nocnym, tajemniczym wydaniu. Z kolei „Kafka nad morzem” opowiada o dwóch mężczyznach: piętnastolatku (tytułowy Kafka) i staruszku, którzy wyruszają z tej samej dzielnicy Tokio, by dotrzeć zupełnie niezależnie od siebie do tego samego miejsca. To opowieść o podróży, podczas której spotykane osoby rzadko są przypadkowe, i o relacjach, które z czasem nabierają znaczenia.
 

Murakami kronika ptaka nakręcacza
 

  1. „Księga herbaty”, Kakuzō Okakura, wydawnictwo Karakter, tłum. Maria Kwiecieńska-Decker.

Ta książka o Japonii stanowi świetną propozycję dla czytelników lubiących eseje. Pierwotnie ta opublikowana po raz pierwszy ponad sto lat temu niewielka, licząca ledwie 80 stron książeczka, miała być wprowadzeniem do japońskiej estetyki i sztuki życia dla czytelnika z zachodu. Ale ceremonia picia herbaty stała się pretekstem do opowiedzenia o historii tego napoju, jego znaczenia dla społeczeństw wschodu, a także powiązaniach miedzy tym ceremoniałem a japońską filozofią, architekturą, sztuką i codziennością.

„Herbata była początkowo lekiem, a dopiero potem przerodziła się w napój (…) Filozofia herbaty nie jest estetyzmem w zwykłym znaczeniu tego słowa, wspólnie bowiem z etyką i religią wyraża cały nasz sposób widzenia człowieka i natury. Jest higieną, gdyż zmusza nas do czystości; ekonomią, bo uczy, że w prostocie, a nie złożoności i przepychu, znaleźć można wygodę; moralną geometrią, ponieważ określa nasze poczucie proporcji w stosunku do wszechświata. Wyraża prawdziwego ducha demokracji Wschodu, czyniąc wszystkich swych wyznawców arystokratami smaku”.

Po takim fragmencie scena, w której bohater grany przez Colina Farrella w filmie „Yang”, opowiada humanoidalnemu robotowi o wyczuwaniu wielu smaków w herbacie, nabiera głębszego znaczenia. Ta książka o Japonii skłania do refleksji nad tym, jak czasem proste czynności łączą nas z całą historią społeczną.
 

księga herbaty
 

Więcej artykułów znajdziecie na Empik Pasje w dziale Czytam.

Zdjęcie okładkowe: źródło: shutterstock.com